Któż nie lubi jesiennych górskich widoków? Las mieni się niezliczoną ilością barw, od soczystej zieleni, przez jaskrawy pomarańcz, głęboką czerwień aż po bladą, niemal białą żółć. Wiele jesiennych wycieczek w góry planujemy właśnie po to żeby napawać się tym niesamowitym spektaklem, jakim co roku raczy nas natura. Takie wyjścia wiążą się jednak z pewnym wyzwaniem. Dzień jest krótszy, coraz częściej mimo grzejącego słońca jest chłodno i trzeba odpowiednio dobrać garderobę. Na szczęście nie jest to wcale nadzwyczaj skomplikowane.
Wraz z coraz krótszymi dniami i spadającym nieubłaganie słupkiem rtęci przybywa warstw, które na siebie zakładamy oraz akcesoriów, które – tak na wszelki wypadek – powinniśmy zapakować do plecaka. Przez pierwsze jesienne tygodnie jesteśmy nieco rozdarci. W dzień bywa upalnie, ale wystarczy, że słońce schowa się za chmurami i natychmiast zapinamy bluzę pod samą szyję. Jak się ubrać w góry jesienią żeby było nam zawsze w sam raz?
Podstawą jesiennego stroju w góry jest system warstwowy. Pierwsza warstwa odprowadza wilgoć, druga odpowiada za izolację termiczną, a zewnętrzna chroni przed wiatrem i opadami. Jesienią trzeba jednak zadbać nie tylko o górną część ciała – równie ważne są długie spodnie, odpowiednie obuwie oraz ochrona głowy i dłoni.

Od upałów, jakich nie powstydziłyby się śródziemnomorskie kurorty, przez ziąb i deszcz po przymrozki i atak białego puchu. Jesień ma wyjątkowo szeroki repertur pogodowych “atrakcji”. Czy da się coś zrobić, żeby móc poradzić sobie ze wszystkim czym może nas zaskoczyć? Najlepiej skorzystać z metody klasycznej, nazywanej potocznie ubieraniem “na cebulkę”. Nie chodzi bynajmniej o to, żeby ubrać się we wszystko co mamy w szafie. Wystarczy grubą kurtkę zamienić na dwie lub trzy cieńsze warstwy. Taka konfiguracja pozwoli nam sprawnie reagować na wszelkie kaprysy aury.
| Element stroju | Co wybrać jesienią? |
|---|---|
| Pierwsza warstwa | Bielizna termoaktywna z materiału syntetycznego lub wełny merino |
| Docieplenie | Polar, bluza techniczna lub lekka kurtka ocieplająca |
| Warstwa zewnętrzna | Kurtka chroniąca przed wiatrem i deszczem |
| Spodnie | Długie spodnie trekkingowe lub softshellowe |
| Buty | Buty trekkingowe z podeszwą zapewniającą dobrą przyczepność |
| Dodatki | Czapka, rękawiczki i komin |
Każda z nich spełnia określoną rolę i współdziała z pozostałymi. Częstym nieporozumieniem jest pogląd, że trzy warstwy oznacza, że powinno się zawsze zakładać dokładnie trzy sztuki garderoby. Po pierwsze – czasem wystarczą dwie warstwy. Jeśli nie wieje ani nie pada, warstwa zewnętrzna może być zbędna. Po drugie – i to dotyczy przede wszystkim warstwy termicznej – możemy założyć na siebie więcej. Dwie cienkie warstwy izolacyjne będą działać tak samo jak jedna grubsza, a dadzą więcej możliwości manewru. Przyjrzyjmy się im po kolei.
Przeczytaj też:
Ubieranie się „na cebulkę” nie polega po prostu na założeniu kilku ciepłych rzeczy. Każda warstwa pełni inne zadanie: pierwsza pomaga odprowadzać wilgoć, druga odpowiada za izolację termiczną, a zewnętrzna chroni przed wiatrem i opadami. Dzięki temu łatwiej reagować na zmieniającą się pogodę i intensywność wysiłku.
Jesienią ma to szczególne znaczenie. Na podejściu może być nam gorąco nawet przy kilku stopniach powyżej zera, podczas gdy na grani, postoju czy zejściu szybko zaczniemy odczuwać chłód. Zamiast jednej bardzo grubej warstwy lepiej więc postawić na kilka cieńszych, które można swobodnie zakładać i zdejmować.
Pierwsza warstwa ma przede wszystkim odprowadzać wilgoć od skóry i pomagać w utrzymaniu komfortu cieplnego. Podczas trekkingu organizm produkuje dużo ciepła, dlatego nawet jesienią możemy intensywnie się pocić. Jeśli ubranie pozostanie mokre, na postoju lub przy silnym wietrze zaczniemy znacznie szybciej marznąć.
Przeglądaj bieliznę termoaktywną
Dlatego bawełniany T-shirt nie jest najlepszym wyborem na górski szlak. Bawełna chłonie dużo wilgoci i długo schnie. Znacznie lepiej sprawdzi się dobrze dopasowana bielizna termoaktywna wykonana z włókien syntetycznych lub wełny merino. Bielizna powinna przylegać do ciała, ale nie krępować ruchów. Dzięki temu sprawniej odbiera wilgoć ze skóry i przekazuje ją do kolejnych warstw.

Bielizna termoaktywna nie nasiąka wilgocią, ale sprawnie odprowadza ją na zewnątrz. Żeby działała efektywnie, powinna jak najściślej przylegać do ciała. Nie chodzi o to, żeby kupować za mały rozmiar, ale żeby unikać zbyt luźnego kroju. Wiele osób przymierzając takie ubranie sięga po większy rozmiar niż ten, który zwykle noszą, bo standardowy jest ich zdaniem zbyt obsisły. Tak ma być. Dobrze skrojona bielizna termoaktywna to w uproszczeniu “druga skóra”.
Do szycia bielizny termoaktywnej wykorzystuję się najczęściej jeden z dwóch materiałów – włókna syntetyczne lub wełnę merino. Przyjrzyjmy się im w szczegółach i zobaczmy jak sprawdzają się jako ubranie wykorzystywane przy wyjściach w góry jesienią.

Bielizna merino damska
Nie ma więc jednej odpowiedzi na pytanie, która bielizna jest najlepsza w góry jesienią. Przy dużej intensywności aktywności przewagę mogą mieć szybko schnące syntetyki, natomiast podczas spokojniejszego trekkingu i dłuższych wyjazdów bardzo dobrym wyborem będzie merino.
Przeczytaj też:
Odzież merino
Druga warstwa odpowiada za izolację termiczną i pomaga przekazywać wilgoć dalej, na zewnątrz. Jesienią najczęściej sprawdzi się polar, bluza ze stretchu lub lekka kurtka ocieplająca. To, jak ciepła powinna być, zależy przede wszystkim od temperatury, intensywności wysiłku i charakteru wycieczki.
Warto pamiętać, że izoluje nas przede wszystkim powietrze uwięzione w warstwie ocieplającej. Dlatego puchu lub luźnych włókien syntetycznych nie należy nadmiernie kompresować. Zbyt ciasna warstwa założona na lekką kurtkę puchową może zgnieść wypełnienie, zmniejszyć ilość zatrzymanego powietrza i osłabić jej właściwości izolacyjne.
Przeglądaj bluzy polarowe
W chłodniejsze dni lub podczas dłuższych postojów warto mieć w plecaku dodatkową lekką kurtkę puchową albo syntetyczną. Zwykle lepiej sprawdza się kilka cieńszych warstw, które można swobodnie zakładać i zdejmować, niż jedna bardzo gruba.

Przeczytaj też:
Jesienią w górach nie zawsze trzeba wędrować w kurtce, ale powinna znaleźć się w plecaku nawet przy dobrej prognozie. Pogoda w górach potrafi zmienić się bardzo szybko, a jesienna aura dodatkowo oznacza większe ryzyko chłodu, silnego wiatru, deszczu, a w wyższych partiach także deszczu ze śniegiem lub śniegu. Warstwa zewnętrzna ma przede wszystkim chronić przed wiatrem i opadami, ale równie ważna jest jej oddychalność. Jeśli kurtka słabo odprowadza wilgoć, pot zatrzymuje się pod materiałem i cały system warstwowy przestaje działać tak, jak powinien.

Przy suchej i wietrznej pogodzie dobrze sprawdzi się softshell, który zapewnia bardzo dobrą oddychalność i skutecznie ogranicza przewiewanie. Impregnacja DWR poradzi sobie z lekkim, krótkotrwałym opadem, ale nie zastępuje membrany. Jeśli deszcz się nasila lub trwa dłużej, potrzebna będzie kurtka przeciwdeszczowa z membraną, czyli hardshell.
Przeglądaj kurtki softshellowe
Dlatego jesienią najbardziej uniwersalny zestaw to softshell lub inna dobrze oddychająca warstwa używana podczas marszu oraz lekka kurtka membranowa schowana w plecaku na wypadek załamania pogody. W przypadku kurtki przeciwdeszczowej warto zwracać uwagę nie tylko na wodoodporność materiału, ale również na oddychalność, podklejone szwy, dobrze zaprojektowany kaptur i możliwość wentylacji.
Przeglądaj kurtki przeciwdeszczowe
Wybierając kurtkę w góry na jesień, warto zwrócić uwagę przede wszystkim na kilka cech:
Przeczytaj też:

Jesienią najlepiej sprawdzą się długie spodnie trekkingowe, dobrane do temperatury i prognozowanych warunków. Przy chłodzie i silnym wietrze dobrym wyborem będą spodnie softshellowe, a podczas długotrwałych opadów warto mieć dodatkowo lekkie spodnie przeciwdeszczowe. Na cieplejsze, stabilne dni wystarczą klasyczne spodnie trekkingowe z elastycznego, dobrze oddychającego materiału. Jeśli prognozy zapowiadają niską temperaturę i porywisty wiatr, lepszą ochronę zapewni softshell, który ogranicza przewiewanie, a jednocześnie pozwala sprawnie odprowadzać wilgoć podczas marszu.
Późną jesienią warto pomyśleć także o bieliźnie termoaktywnej, czyli nieśmiertelne kalesony. 😉 Cienkie legginsy lub getry założone pod spodnie zwiększą komfort cieplny przy kilku stopniach powyżej zera, podczas wędrówek w wyższych partiach gór czy przy pierwszych zimowych warunkach. Dokładnie tak jak w przypadku koszulek termoaktywnych – warto zwrócić uwagę na modele wykonane z wełny merino.
Spodnie softshell
Jeśli natomiast zapowiada się dłuższy deszcz lub mokry śnieg, przydadzą się spodnie przeciwdeszczowe zakładane na właściwe spodnie trekkingowe. Najbardziej praktyczne są modele z długimi zamkami po bokach nogawek – można szybko założyć je na szlaku bez zdejmowania butów, a po ustaniu opadów równie sprawnie schować do plecaka.
Przeczytaj też:

Jesienią w górach o komforcie często decydują drobiazgi. Dobre skarpety, cienka czapka, chusta wielofunkcyjna i rękawiczki zajmują niewiele miejsca, a przy spadku temperatury, silnym wietrze czy dłuższym postoju potrafią zrobić ogromną różnicę.

Dobre buty to tylko połowa sukcesu. Skarpety trekkingowe powinny sprawnie odprowadzać wilgoć, ograniczać ryzyko otarć i zapewniać odpowiedni komfort cieplny. Jesienią dobrze sprawdzają się modele wykonane z włókien syntetycznych lub wełny merino. W chłodniejszych warunkach warto sięgnąć po nieco grubsze skarpety, ale trzeba pamiętać, że nie mogą powodować nadmiernego ucisku w bucie. Zbyt ciasne obuwie może ograniczać krążenie i sprawić, że stopy będą marzły jeszcze szybciej. Bawełny lepiej unikać. Chłonie wilgoć, długo schnie i podczas długiego marszu może zwiększać ryzyko otarć.
Przeczytaj też:
Skarpety merino
Cienka czapka powinna znaleźć się w jesiennym plecaku nawet wtedy, gdy na początku wycieczki jest ciepło. Na grani, podczas postoju lub po nagłym załamaniu pogody szybko docenimy dodatkową ochronę przed chłodem i wiatrem. Dobrym uzupełnieniem jest chusta wielofunkcyjna typu Buff. Można osłonić nią szyję, uszy lub część twarzy, a w razie potrzeby wykorzystać jako opaskę czy cienką czapkę.
Produkty Buff
Jesienią nie trzeba od razu sięgać po grube rękawice zimowe. Cienkie rękawiczki z materiału syntetycznego lub wełny merino zwykle wystarczą, by ochronić dłonie przed chłodem i wiatrem. Warto mieć je w plecaku nawet przy dobrej prognozie. Zmarznięte palce nie tylko obniżają komfort, ale utrudniają też korzystanie z telefonu, mapy, kijków czy sprzętu.

Stuptuty
Stuptuty nie są niezbędne na każdej jesiennej wycieczce, ale mogą bardzo się przydać przy błocie, mokrej trawie, śniegu i intensywnych opadach. Osłaniają górną część butów i nogawki spodni, ograniczają dostawanie się wody i śniegu do wnętrza obuwia oraz chronią spodnie przed zabrudzeniem.
Przeczytaj też:
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.