29.06.2018

Jak przejść Szlak Wysokogórski Pirenejów (HRP)

Pireneje, łańcuch górski na granicy Hiszpanii i Francji, przez lata pozostawał dla mnie miejscem nieodkrytym, na poły mitycznym, do którego trafiają jedynie nieliczni. I tak trochę jest. Leżące odrobinę na uboczu Europy, choć w istocie w jej doskonale dostępnym rejonie, są nieco przyćmiewane przez inne góry. Kiedy swojskie Karpaty stają się dla nas za małe, chętnie udajemy się w Alpy, czasem na Bałkany lub jeszcze dalej, na przykład w Kaukaz. Pireneje, obroniły się przed masową popularnością i pozostają w dużej mierze górami dla koneserów, podążających za dzikością i szukających miejsc mało poznanych.

Dla mnie Pireneje stanowiły długo ziemię nieznaną, ale gdy zwróciłem na nie uwagę, od razu rzuciło mi się w oczy ich szczególne usytuowanie: rozciągnięte przez szerokość Europy, wynurzają się po jednej stronie z Atlantyku, po drugiej zaś – z Morza Śródziemnego. Tworzą długi na pół tysiąca kilometrów grzebień, biegnący niemal idealnie w linii wschód-zachód. Takie ukształtowanie od razu nasuwa myśl o przejściu tych gór w całości, podczas jednej wyprawy.

Francję i Hiszpanię przecina sieć szlaków długodystansowych i nie mogło ich też zabraknąć w Pirenejach. Przez całą ich długość biegną dwa słynne szlaki: GR 10 i GR 11. Pierwszy z nich, poprowadzony po stronie francuskiej, łączy dwa miasta: Hendaye i Banyuls-sur-Mer. Drugi, będący jakby odbiciem lustrzanym pierwszego, prowadzi w całości po stronie hiszpańskiej, spinając brzegi dwóch mórz i przylądki Cape Higuer w Kraju Basków oraz Cap de Creus w Katalonii. Obydwa szlaki liczą około 850 km i wymagają 40-50 dni wędrówki. Szczególnie GR 10 stawia wyzwanie wędrowcom, zmuszając ich do pokonania 48 kilometrów podejść.

Oba te szlaki trzymają się jednak „swoich” stron granicy francusko-hiszpańskiej. Dotykają jej, ale krótko potem schodzą w doliny, umożliwiając znalezienie noclegu i zaopatrzenia co trzy dni. Istnieje jednak trzeci, najbardziej „honorowy” szlak, uważany za najpiękniejszy, a z pewnością najbardziej wymagający spośród tej trójki. To Szlak Wysokogórski Pirenejów – Haute Randonnée Pyrénéenne (HRP), poprowadzony przez całe Pireneje, jednak możliwie blisko głównej grani tych gór. Jego nazwa jest w pełni zasłużona, gdyż wielokrotnie przekracza on granicę, przeskakując pomiędzy Francją i Hiszpanią oraz przecinając Andorę, niewielkie państwo leżące pomiędzy pirenejskimi szczytami. Prowadząc przez wysokie szczyty i przełęcze, trudnością góruje nad pozostałą dwójką.

Jak przejść Szlak Wysokogórski Pirenejów (HRP)

Początek drogi – Pireneje Atlantyckie, okolice Elizondo po stronie hiszpańskiej (fot. autor)

W dodatku słowo „szlak” nie jest w pełni ścisłe. HRP nie jest konkretną ścieżka, oznakowaną od początku do końca. To ciąg wielu szlaków (także GR 10 i GR 11), mniejszych tras, lokalnych ścieżek i bezdroży. W tych ostatnich wędrowcy nawigować muszą wśród olbrzymich rumowisk, bez śladów. Trasa wielokrotnie przekracza grań Pirenejów, rzadko schodząc do cywilizacji i zmuszając do niesienia zapasów na długi czas. Rzadko zahacza też o schroniska, wymagając niesienia własnego sprzętu biwakowego. Marsz na HRP to w istocie szkoła samowystarczalności. Konieczne jest obycie z trudnym terenem, wytrzymałość, umiejętność radzenia sobie z pogodą, trudnościami i brakiem ścieżek.

W zamian HRP oferuje czterdzieści dni wędrówki wśród pięknej scenerii wysokogórskiej, w zmiennym i wymagającym terenie. Wyjątkowa częścią tego doświadczenia będzie też spotkanie z mieszkańcami Pirenejów: Baskami, Aragończykami, Katalończykami, Andorczykami oraz z żywą kulturą pasterską tych gór.

Przejście Pirenejów

Na szlaku po stronie hiszpańskiej – tu długodystansowy GR11 pokrywa się z wariantem HRP (fot. autor)

Jak przejść HRP? Ten artykuł opisuje ten szlak i porusza kwestie które musisz wiedzieć przed wyruszeniem na grań Pirenejów.

Szlak Wysokogórski Pirenejów  (HRP) – jak nim podążać

HRP prowadzi wędrowca przez chyba każdy możliwy teren. Od łagodnych wzgórz i asfaltowych szos w rejonie wybrzeża, przez gęste lasy zachodnich Pirenejów Atlantyckich, łąki górskie, teren skalny – będący jakby powiększoną podobizną Tatr Wysokich, odludne masywy i popularne resorty i wreszcie spalone słońcem lasy i cierniste zarośla nad Morzem Śródziemnym. Od miejsc bardzo łatwych po strome ściany i uskoki skalne, wymagające oswojenia z ekspozycją.

Przeważająca część HRP prowadzi szlakami. To przede wszystkim odcinki francuskiego GR 10 i hiszpańskiego GR 11, częściej jednak wędruje się krótszymi szlakami lokalnymi (mającymi oznaczenie GR, ale z 3 cyframi). Szlaki Pirenejów nie posiadają różnych kolorów, identyfikujesz je po  numerach, a większość z nich zaznaczonych jest w terenie biało-czerwonym, poziomym paskiem. Na skrzyżowaniach szlaków nie patrz więc na kolory (i tak są takie same), ale kierunek oraz nazwy na drogowskazach. W mniej uczęszczanych, a więc czasem gorzej oznaczonym rejonach niezbędna może być mapa i kompas. Tam szlaki bywają oznaczone pojedynczymi żółtymi paskami, czasem łatwymi do przeoczenia. Ich skrzyżowania często nie wyróżniają się niczym i tam musisz konfrontować teren z mapą.

Szlak Haute Randonnée Pyrénéenne

Haute Randonnée Pyrénéenne to szlak poprowadzony przez całe Pireneje, możliwie blisko głównej grani tych gór (fot. autor)

Choć nie zdarza się to często, znajdziesz też na HRP odcinki pozbawione jakichkolwiek oznaczeń. Takim miejscem są np. doliny w rejonie Maladety lub masyw Mont Roig. Ścieżka zanika tam wśród olbrzymich rumowisk, a kierunek wyznaczają rozrzucone z rzadka kopczyki kamieni. Trzeba się wtedy posiłkować opisem w przewodniku. Mimo takich przeszkód, HRP nie jest trudny w odszukaniu. Wyzwaniem są duże podejścia oraz konieczność bycia samowystarczalnym przez 6-7 dni.

Mój HRP przeszedłem niemal nie odwołując się do mapy, bazując na dobrym przewodniku „Pyrenean Haute Route” Tona Joostena i wydawnictwa Cicerone. Proste i czytelne mapki oraz opisy wystarczyły do wędrówki niemal zawsze.

Szlak Wysokogórski Pirenejów (HRP) – przebieg

Planując własne przejście HRP musiałem rozważyć bardzo dobrze kwestie zaopatrzenia. Szlak przebiega często przez tereny rzadko zamieszkałe i analizując przewodnik odkryłem, że czeka mnie kilka sekcji, na których nie będę miał żadnej (lub prawie żadnej) możliwości zdobycia jedzenia. Część tego planowania wykonał jednak autor mojego przewodnika. 5-tygodniowy szlak podzielił na odcinki, mające 6-8 dni, a dzielące je punkty były miejscowościami posiadającymi schroniska i sklepy. W każdym z tych miejsc robiłem zaopatrzenie na kolejny tydzień i odpoczywałem przed kolejnym ,,skokiem”. Szybko odkryłem też, że każdy z nich ma nieco odmienny charakter i ukształtowanie.

Pireneje Atlantyckie

Początek HRP to Hendaye, miasto na granicy francusko-hiszpańskiej. Tu zaczyna się także GR 10 i przez pierwszy dzień oba te szlaki idą razem. Pierwsze godziny to niezbyt ciekawy marsz asfaltowymi drogami nad miastem z widokiem na Zatokę Biskajską. Za szczytem La Rhune trasa HRP schodzi na stronę hiszpańską i przez dwa dni wije się wśród lasów, kamiennych szałasów  i przysiółków, wyglądających jakby dla ich mieszkańców czas zatrzymał się dekady temu.

Pireneje Zachodnie

Dzień czwarty wędrówki – wejście powyżej 2000 metrów, wysokie partie Pirenejów Zachodnich na horyzoncie (fot. autor)

Czwartego dnia HRP przecina przełęcz Ibaneta, gdzie przecina słynny Szlak Św. Jakuba do Santiago de Compostela. Dalej góry stają się coraz wyższe, a ścieżki coraz częściej prowadzą ponad granicą lasu. Około szóstego dnia HRP wspina się na pierwszy dwutysięcznik, Pic d’Orhy (2017 m n.p.m.). Przez kolejne dwa dni trzyma się granicy, po czym schodzi ostatecznie do francuskiej wsi Lescun. Ten pierwszy etap oznacza ostateczne opuszczenie kraju zamieszkałego przez Basków. Po stronie francuskiej wkraczamy do prowincji Midi-Pyrenees, po hiszpańskiej – do Nawarry.

Pireneje pejzaże

Pic d’Orhy, widok ze szczytu na drogę podejścia (fot. autor)

Lescun – Gavarnie: Pireneje Wschodnie

Za Lescun góry stają się wyniosłe i coraz trudniejsze. Różnice wysokości rosną z każdym dniem, proporcjonalnie do malejących dystansów dziennych. Pierwsze podejścia to zaledwie przedsmak, tego co nas czeka. I choć wejście na Pic Rouge (2177 m n.p.m.) czy Pic d’Arlet (2207 m n.p.m.) mogą przypominać ambitne tatrzańskie szlaki, prawdziwie trudne góry zaczynają się po minięciu charakterystycznej iglicy Pic du Midi d’Ossau (2884 m n.p.m.). Długie zejście w dolinę i natychmiastowe podejście 1500 metrów to wyzwanie i zapowiedź trudności, które od tej pory towarzyszą nam stale.

Jak przejść Pireneje

Pireneje Francuskie, okolice Lescun (fot. autor)

Kolejne dni to wspinaczki na wysokie przełęcze i szczyty Pirenejów Wschodnich. Mocno zapadł mi w pamięć marsz pustymi szlakami w rejonie schroniska Respomuso i długa wspinaczka tuż za nim. Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc i niezwykłych momentów jest tutaj przejście pod monumentalną ścianą masywu Vignemale (3289 m n.p.m.). Za nią jeszcze jeden dzień dzieli nas od niewielkiej miejscowości Gavarnie, która jest końcem tego etapu. Wieś jest dobrym punktem zaopatrzenia nie tylko w jedzenie, ale także paliwo i sprzęt górski.

Jak wędrować przez Pireneje

Okolice Gavarnie, koniec burzy – i koniec drugiego etapu wędrówki HRP (fot. autor)

Wysokie Pireneje: Gavarnie – Salardu

Gdy ktoś spyta mnie o kwintesencję przejścia HRP, bez wahania odpowiem: to odcinek centralnych masywów Pirenejów, na wschód od Gavarnie. „Mocne uderzenie” zaczyna się od razu, gdyż góry serwują nam półtorakilometrowe podejście w pięknej scenerii Cirque de Gavarnie. Dalej szlak prowadzi, odmiennie niż dotychczas, czyli głównie stroną hiszpańską. Za przysiółkiem Heas szlak opuszcza Francję i mija hiszpańską wieś Parzan leżącą w Aragonii. Tu zaczyna się najtrudniejszy odcinek HRP – śmiała, wysokogórska ścieżka poprowadzona przełęczami w Parku Narodowym Posets-Maladeta. Szlak otaczają trzytysięczne olbrzymy, a ścieżka wije się wzdłuż głównej grani, na moment wracając do Francji (w rejon jeziora Portillon), skąd strome podejście prowadzi do najwyższego punktu całego HRP: przełęczy Col Inferieur de Literole (2983 m n.p.m.). Przez cały rok zalegają tu wielkie płaty śniegu, na szczęście czekan i raki nie są niezbędne, jeśli potrafisz poruszać się w tak wymagającym terenie. Jeśli masz obawy, to raczki będą bardzo przydatne.

Maladety Pireneje

Płaty twardego śniegu, brak ścieżki, kierunek wskazuje tylko kompas – Centralne Pireneje w rejonie masywu Maladety (fot. autor)

Zejście kilkudziesięciometrową ścianką po jej drugiej stronie wymaga wprawy i odporności na ,,powietrze pod stopami”. Dalej czeka nas zejście w dolinę Esery, za którą długi odcinek bez ścieżki wyprowadza pod najtrudniejszy punkt szlaku, Col de Mulleres (2937 m n.p.m.). Długie zejście bez znaków sprowadza do Refugi de Mollieres. Dalej HRP trzyma się granicy, ostatecznie schodząc do hiszpańskiego Lescun. Tu zatrzymasz się na noc, jednak zakupy lepiej zrobić podjeżdżając do Vielha (15 minut autobusem).

Col Inférieur de Litérole w Pirenejach

Zejście z przełeczy Col Inférieur de Litérole (2983 m n.p.m.), najwyższego punktu HRP (fot. autor)

„Into the wild”: do Andory i dalej

Po wysokich masywach centralnych Pirenejów oczekiwałem gór już mniej pasjonujących. Jakże się myliłem: za Salardu zaczyna się najdziksza, w mojej opinii, część tego łańcucha. Szlak szybko opuszcza niezbyt piękne tereny narciarskie i zagłębia się między wysokie pasma. Mija jezioro Estany d’Airoto i wieś Alos d’Isil, po czym wchodzi w masyw Mont Roig (2864 m n.p.m.). Tu cywilizacja znika, nawet schronisk jest jak na lekarstwo, a i ludzi na szlakach spotyka się nieczęsto. Błogosławieństwem okazują się za to darmowe schrony. To chaty lub baraki stojące w odległych dolinach, wyposażone w miejsca do spania i gotowania, umożliwiające spędzenie nocy. Spędziłem wieczory w trzech z nich: Enric Pujol, Certascan i Montfort. Z tego ostatniego, przez przełęcz Portella de Baiau (2757 m n.p.m.), HRP wkracza na krótko na teren Andory.

Nocowanie w Pirenejach

Pirenejski schron (tu: Refugi Mont Roig) po hiszpańskiej stronie granicy, takie miejsca bywają jedynymi schronieniami na długich i pustych odcinkach HRP (fot. autor)

Nawet jeśli prawdą jest, że każda z rodzin trzyma tu w domu karabin, marsz przez Andorę to sielanka. Niewielkie państwo mogłoby być samo w sobie celem wędrówki, a to za sprawą doskonale zorganizowanej sieci schronów, tworzących pierścień dookoła granic księstwa. HRP mija kilka z nich, przecinając Andorę na północy i opuszczając po około półtora dnia. Kilka godzin po jej opuszczeniu schodzi do głębokiej doliny L’Ariege, do wsi i stacji kolejowej l’Hospitalet près la Andorre.

Z Andory nad Morze Śródziemne

L’Hospitalet près la Andorre to jedyny koniec etapu, gdzie zaopatrzenie jest problemem. W małym sklepie nie ma prawie nic i lepiej planować zaopatrzenie półtora dnia później. Tyle zajmuje trawers wysokiego (2921 m n.p.m.) i pięknego Pic Carlit oraz zejście w okolice miasta Font Romeu. W tym miejscu Pireneje zaczynają z wolna tracić swoją wysokość. Góry wciąż pozostają majestatyczne, a dzienne podejścia duże, ale w okolicy nie ma już szczytów wyższych niż 2800-2900 metrów. Szlak prowadzi doliną Eyne ku granicy. Ten rejon to serce Katalonii, co podkreślają żółto-czerwone flagi w miastach i na niektórych szczytach górskich. Ostatnim rzeczywiście wysokim masywem na drodze HRP jest wyniosły Pic Canigou (2785 m n.p.m.).

Pireneje Wschodnie

Grań Pirenejów Wschodnich, rejon Pic d’Eyne, ostatni tydzień wędrówki (fot. autor)

Dalej grzbiety Pirenejów obniżają się wyraźnie, a szlak coraz częściej prowadzi poniżej granicy lasu i napotyka niewielkie miejscowości. Punktem, który zwiastuje, że górska przygoda się kończy, jest przełęcz Perthus. To hałaśliwe przejście graniczne pełne sklepów i niezbyt przyjemne po zmroku. Dalej Pireneje rzadko wyrastają powyżej 1000 metrów. HRP kluczy granicznym grzbietem, mija masyw Puig de Pradets (1176 m n.p.m.), po czym długim grzbietem schodzi do nadmorskiego miasta  Banyuls-sur-Mer. Znaki prowadzą wśród starej zabudowy na promenadę, gdzie wmurowana w ścianę jednego z budynków widnieje mozaika, symbolizującą koniec szlaku GR 10 i HRP zarazem. To już koniec. Pozostaje tylko zanurzyć się w Morzu Śródziemnym i wznieść toast za długą i trudną wędrówkę, która skończyliśmy.

Przejśćie Pirenejów relacja

Banyul sur Mer, wybrzeże Morza Śródziemnego i koniec szlaku HRP (fot. autor)

Całość HRP to 800 km marszu i ponad 43 tysiące metrów podejść. Czas, jakiego potrzebujesz, to prawdopodobnie 35-40 dni.

Szlak Wysokogórski Pirenejów (HRP) kiedy i jak zacząć?

Swoje przejście HRP możesz zacząć z dowolnego krańca szlaku. Nie ma to znaczenia dla ogólnego poziomu trudności, a podczas mojego przejścia spotykałem osoby idące wraz ze mną i z naprzeciwka. Jeśli z jakiś powodów wybrzeże śródziemnomorskie jest dla ciebie lepszym punktem startu – wybierz je śmiało. Pamiętaj tylko, że dostępne przewodniki pisane są zgodnie z kierunkiem marszu z zachodu na wschód.

Najłatwiej dostać się w Pireneje lecąc do Paryża i przesiadając w pociąg TGV do Hendaye lub łapiąc połączenie do Perpignan i dalej do Banyuls-sur-Mer. Możesz jednak trafić na dobre połączenie z Hiszpanią – celuj wtedy w lotniska w Barcelonie (na południu) lub w San Sebastian albo Bilbao (na północy).

W jaki sposób przejść Pireneje

Przejście po śniegu w okolicy Vignemale; takie płaty spotyka się w Pirenejach cały rok i są one obecne w najwyższych partiach szlaku (fot. autor)

Optymalne okno pogodowe na HRP to lipiec i sierpień. Tylko w tym czasie masz pewność, że pogoda będzie względnie stabilna, a szlak możliwy do przejścia. Czerwiec to czas, gdy  wysokie przełęcze pokryte są jeszcze zimowym śniegiem. Wrzesień z kolei przynosi pierwsze jesienne burze i opady (także śniegu). Podczas trzydziestu czterech dni mojego przejścia miałem zaledwie pięć, gdy pogoda była deszczowa i tylko dwa, kiedy padało prawie cały dzień.

Szlak Wysokogórski Pirenejów (HRP) – co zabrać?

Przejście HRP jest sporym wyzwaniem kondycyjnym. Logistycznie – też niemałym. A jednak gorąco namawiam: spakuj się na ten szlak możliwie na lekko. Po kilku modyfikacjach wyposażenia, 50-60 litrowy plecak w zupełności wystarczy na ten szlak.

Buty – moje HRP robiłem w wysokich butach do trekkingu i faktycznie, mogą one pomóc osobom nie mającym dużego doświadczenie w terenie wysokogórskim. Teraz jednak zabrałbym na grań Pirenejów buty niskie. Solidne i stabilne, ale lekkie buty trekingowe lub podejściowe byłyby obecnie moim ideałem. Kilku wytrawnych piechurów, spotkanych na HRP, szło wręcz w lekkim obuwiu trailowym. To może zbyt daleko idące odchudzanie sprzętu, pokazuje jednak, że osoba z doświadczeniem w terenie tatrzańskim/alpejskim może pozwolić sobie na takie kompromisy.

Zestaw ubrań, jaki miałem był skromny:

  • 1 para spodni,
  • bielizna (koszulka + koszulka z długim rękawem merino),
  • 2 lekkie bluzy,
  • kurtka i spodnie przeciwdeszczowe,
  • skarpety merino,
  • 2 pary bokserek,
  • czapka na zimne dni,
  • czapka z daszkiem na upał,
  • rękawiczki polarowe.
Widok z Pirenejów

Okolice Gavarnie (fot. autor)

Jeśli chodzi o śpiwór, to warto mieć lekki (niezmiennie jestem fanem śpiworów puchowych), nawet latem dający komfort snu w okolicach 0°C.

Gotowałem na lekkiej kuchence gazowej, tu jednak uwaga: we Francji, poza miejscowościami bardzo turystycznymi, miałem kłopot z kupieniem paliwa. Popularniejsze okazały się niebieskie, „rodzimie francuskie” kartusze do systemu Camping Gaz, zaś nakręcane (kompatybilne z kuchenkami Primus, Kovea, MSR i inne) znalazłem zaledwie w dwóch miejscach: Gavarnie i Vielha.

Całość Pirenejów przeszedłem z lekkim tarpem, wspomagając się schronami zwanymi refugio, czasem szałasami pasterskimi. Refugia to zazwyczaj proste, blaszane lub kamienne schrony wyposażone w miejsca do spania i stół, posiadające koce i umożliwiające przespanie nocy w czymś wygodniejszym niż namiot. Są darmowe. Obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Są one oznaczona na mapach i w przewodniku. Raz w tygodniu, w miejscowościach kończących każdy etap, zatrzymywałem się też na noc w schroniskach zwanych gite d’etape.

Spanie w Refugi Mont Roig

Wnętrze Refugi Mont Roig (fot. autor)

Biwakowanie w Pirenejach jest możliwe, gdy spędzasz w danym miejscu jedną noc i jesteś powyżej 2000 m n.p.m. oraz z dala od najbliższej drogi. Namiot powinieneś zwinąć rano, ale bez przesady. Grań Pirenejów to szlak na tyle mało uczęszczany, że widok namiotu o poranku nikomu nie popsuje humoru. Co oczywiste, osobne przepisy parków narodowych mogą zabraniać biwakowania w nich w ogóle. Na HRP spotkasz schroniska, podobne w klimacie do schronisk alpejskich. Cena noclegu jest podobna do Alp: około 15 euro za posiłek i 15-20 euro za nocleg. W niższych partiach Pirenejów, na początku i końcu szlaku, są one rzadkością, tam jednak liczyć możesz na pensjonaty we wsiach i przydrożne restauracje.

Raki i czekan? Opinia, by brać taki sprzęt na HRP, jest czasem zgłaszana przez turystów. Moim zdaniem – będą zbędne. Owszem, również latem przechodzić będziesz płaty całorocznego śniegu, leżące pod najwyższymi przełęczami. Będzie on jednak stabilny i nawet lekkie podejściówki wystarczą, by wybijać w nim stopnie. Podczas mojego przejścia ani razu nie potrzebowałem raków czy czekana, a idący równolegle do mnie turyści, noszący lekkie i niskie buty, radzili sobie bez kłopotu. Czekan i raki przydatne mogą być w maksymalnie trzech miejscach, a dźwigać je będzie trzeba przez pięć tygodni.

Rozwiązaniem dla ostrożnych będą raczki, na przykład Ice Traction Climbing Technology. Są lżejsze, a więc nie odczujesz w plecaku ich ciężaru, a przy tym dają dostateczne oparcie.

Za niezbędne uważam za to kijki teleskopowe, które odciążą stawy na długich podejściach i zejściach HRP.

Szlak Wysokogórski Pirenejów (HRP) – a ile to kosztuje?

Trzeba przyznać, że ceny w Europie Zachodniej, niegdyś zaporowe, przestają być zmorą Polaków. Jest drożej, to prawda, ale nie nieznośnie drożej. Mój budżet na górskie wędrówki w tej części świata to zazwyczaj 50 euro tygodniowo. Koszt noclegu w gite d’etape to 15-20 euro, cena obiadu w barze – 15 euro. Na HRP mało jest miejsc, gdzie można być faktycznie rozrzutnym, a przy rozsądnym planowaniu całość wędrówki zamkniesz w 2000 złotych. Dodając do tego koszt biletów lotniczych i kolejowych, realnym jest zrobienie przejścia całego HRP za sumę 3000 złotych.

SZlak HRO

Zakończenie HRO (i francuskiego GR 10) na promenadzie w Banyul sur Mer (fot. autor)

Na koniec warto dodać jeszcze kilka słów na temat komunikacji. Na szlaku sporo osób będzie potrafiło porozumieć się po angielsku, jednak znajomość podstawowych słów i zwrotów w lokalnych językach będzie bardzo przydatna. Nie proponuję nikomu nauki katalońskiego czy baskijskiego, ale nauczenie się pozdrowień, prostych zdań, nazw i liczebników francuskich i hiszpańskich znacząco zaprocentuje.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.