25.08.2018

Izraelski Szlak Narodowy

Kiedy ujawniłem wśród moich znajomych pomysł, by przejść całość terytorium Izraela, ich pierwsze pytanie brzmiało najczęściej: „to tam są jakieś szlaki?”. A gdy pojawiłem się na początku ścieżki, izraelscy turyści pytali zdumieni: „skąd się o niej dowiedziałeś?”. Idea, by przejść Izrael pieszo była egzotyczna zarówno dla Polaków jak i Izraelczyków. Tym bardziej warto to zrobić. Najdłuższy szlak Izraela pokazuje Bliski Wschód od rzadko oglądanej strony.

Izraelski Szlak Narodowy – 1000 trudnych kilometrów

Izraelski Szlak Narodowy (hebr. Shvil Yisra’el, ang. Israel National Trail lub INT) to długodystansowa trasa piesza, łącząca południowy i północny skrawek tego niewielkiego kraju. Choć sam Izrael jest małym państwem, które w całości zmieściłoby się w Polsce, przecina go ponad 15 000 km szlaków. Najdłuższy z nich wije się przez całe terytorium kraju szerokimi zakosami, przecinając każdą możliwą krainę klimatyczną tego państwa. Od suchej i pustej pustyni Negev z setkami kilometrów księżycowych krajobrazów, przez rejon zielonych wzgórz w centrum, przedmieścia Jerozolimy, wybrzeże śródziemnomorskie, góry Karmel i łagodne wzniesienia Galilei, aż po żyzne doliny i głębokie kaniony przy granicy z Libanem. Wędrówka nim to rzut oka na cały Izrael. To też podróż w głąb historii Bliskiego Wschodu, również tej najnowszej. Wreszcie – to okazja do przekonania się jacy faktycznie są mieszkańcy Bliskiego Wschodu: Żydzi, Arabowie, Ormianie, Beduini i jak różnorodną mieszanką jest ten niewielki, zdawałoby się, skrawek świata.

Trasy trekkingowe w Izraelu

Izraelski Szlak Narodowy – Pustynia Negev. (fot. archiwum autora)

Wędrówka szlakiem jest, dla niektórych Izraelczyków, rytuałem przejścia. Po zakończeniu długiej służby wojskowej opuszczają kraj i spędzają kilka miesięcy w podróży po Azji lub Ameryce Południowej (to najbardziej typowe kierunki) lub pakują plecak i ruszają pieszo przez swój kraj. Biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno szlak ten pozostawał kompletnie nieznany na świecie, nie dziwiło mnie, że przez kilka tygodni spotkałem na nim mniej niż 5 (!) wędrowców z zagranicy i dziesiątki miejscowych, zdumionych widokiem Polaka. Pierwsze pytanie naszej rozmowy (gdy już ustaliliśmy, że nie władam hebrajskim i nie jestem stąd), brzmiało zazwyczaj „skąd ty w ogóle wiesz o tym szlaku?”.

Izraelski Szlak Narodowy – co musisz wiedzieć?

Znany pod angielskim skrótem INT, Shvil Yisra’el jest wymagającym i niekiedy trudnym, ale łatwym w nawigacji szlakiem. Jest dobrze oznakowany, nawet na najbardziej pustynnych odcinkach i codziennie spotyka się na nim przynajmniej kilka osób. Jest testem dla Twojej kondycji: nawet z lekkim wyposażeniem nie da się iść naprawdę na lekko przez pustynię, niosąc nawet 10 kg samej tylko wody i jedzenia. Wymaga obycia z terenem skalnym, gdyż pustynia Negev to 3 tygodnie i 400 km marszu przez góry, kaniony, wąskie, skalne ścieżki, ostre granie i pozbawione osłony płaskowyże. I uczy przeżycia na pustkowiu, gdzie od najbliższego źródła wody dzieli nas niekiedy ponad dzień drogi.

turyści w Izraelu

Izraelski Szlak Narodowy – Pustynia Negev. W tle Jordania. (fot. archiwum autora)

Jak zacząć?

Przede wszystkim dotrzeć na miejsce. Jedyną opcją jest lot samolotem. Na szczęście ceny i częstotliwość kursów są lepsze niż kiedykolwiek. Do Izraela dostaniesz się codziennie dwiema liniami lotniczymi i to z kilku miast w Polsce.

Miejsca docelowe są dwa. Pierwszym, mało znanym, jest niewielki port lotniczy Ovda. Leżący pośrodku niczego, jest otwierany jedynie okresowo, a rejsy do niego znajdziesz tylko w sezonie zimowym (grudzień – marzec). Wydaje się zapomniany przez Boga i ludzi, jednak jest ciekawą opcją, gdy chcesz od razu znaleźć się na dalekim południu kraju. Leży 60 km od Ejlatu, miasta nad Morzem Czerwonym, które jest też punktem początkowym szlaku. Po wylądowaniu i kontroli granicznej musisz poczekać tam na autobus, jeżdżący wahadłowo do miasta, bądź złapać taksówkę. To jednak opcja droga, podobnie jak drogi bywa cały Izrael. 250-300 szekli (1 NIS to około 1 PLN) najlepiej podzielić między kilku pasażerów.

Jeśli ta opcja nie wchodzi w grę lub zwyczajnie skusił Cię tani lot do centrum kraju, wylądujesz w Tel Avivie. To brama do tego kraju i węzeł komunikacyjny, gdzie spędzisz dzień lub dwa, aklimatyzując się do nowego miejsca lub… udasz się wprost na szlak – cokolwiek wolisz. Z lotniska zaledwie 3 stacje kolejki dzielą Cię od centrum miasta. Stamtąd najlepiej wydostać się pociągiem, jadącym na północ lub południe kraju. Jeśli zaczynasz swoja przygodę z INT na południu, pociąg dowiezie Cię do Beer-Shewy, na skraju pustyni Negev. Stąd czeka Cię kilka godzin podroży autobusem do Ejlatu.

Wczytuję galerię

Izrael to miejsce gdzie „spokój” jest pojęciem względnym i w zasadzie iluzorycznym. Wiele osób pytało mnie: czy w ogóle bezpiecznie tam jechać? Środki bezpieczeństwa na lotniskach, szczegółowe pytania na wjeździe, ochrona na każdym dworcu i bramki bezpieczeństwa w centrach handlowych częściej budzą obawy niż uspokajają. A jednak warto! Przede wszystkim potencjalne niepokoje ograniczone są do Strefy Gazy i Terytoriów Palestyńskich. Ta pierwsza jest poza zasięgiem jakiegokolwiek turysty. Te drugie są bardziej bezpieczne, niż się wydaje – w tym roku wróciłem na Bliski Wschód, przechodząc całość ziemi palestyńskiej i czułem się na niej absolutnie bezpieczny przez cały czas. Jeśli wędrujesz Izraelskim Szlakiem Narodowym, omijasz wszelkie tereny sporne, z Jerozolimą włącznie.

Sezon na Izrael przypomina okno pogodowe w wysokich górach: jest ściśle określony. Lato to czas upałów, zima bywa deszczowa. Jeśli zamierzasz przejść całość szlaku, najlepiej wyruszyć na niego w lutym, startując z Ejlatu i idąc na północ, do kibucu Dan pod granicą libańską. Przejście w odwrotnym kierunku jest także możliwe, choć rzadziej praktykowane. Wtedy w grę wchodzi termin październik – listopad. Moim zdaniem zima i wiosna to idealny czas na Izrael i jego najdłuższy szlak. Na pustyni Negev panują wówczas znośne temperatury, a gdy znajdziesz się na północy kraju, powita Cię pełnia wiosny i zieleń wzgórz Galilei.

turyści w Izraelu

Izraelski Szlak Narodowy – Pustynia Negev. (fot. autor)

Warunki

Na Shvil Yisra’el testem jest początek drogi. Znad Morza Czerwonego ścieżka prowadzi od razu stromymi grzbietami między góry. Jałowe, suche i pozbawione niemal zupełnie życia, są przedłużeniem pobliskiego półwyspu Synaj. Wąski ślad prowadzi grzbietami i głębokimi kanionami, w których z trudem minęłoby się dwóch ludzi. To okolica, w której przez 2-3 dni możesz nie znaleźć żadnej wody.

Warto wziąć to pod uwagę. Pisząc „żadnej” naprawdę mam na myśli ŻADNEJ. Nie znajdziesz źródła, strumienia, studni – nic. To nie Beskidy, gdzie potok jest w każdej dolinie i nie Tatry, gdzie po południu zejdziesz do schroniska na zimne piwo. Wędrówka tym szlakiem stawia spore wymagania, a pierwszym z nich jest samowystarczalność. Już na starcie szlaku musisz mieć co najmniej 8 litrów wody (ja dźwigałem 12) i zapas jedzenia na co najmniej 3 dni. Nawet gdy Twój sprzęt należy do kategorii „ultralight”, będzie ważył ok. 7 kg. W praktyce oznaczało to, że wychodząc z Ejlatu niosłem bagaż o masie 27 kg. Nieznacznie odbijając do pierwszej wsi po drodze (po 3 dniach!) mógłbym zaoszczędzić około 4 kg. Wciąż jednak bagaż, wypełniony zapasem wody, osiągać będzie 20 kilogramów. Dodaj do tego pustynny upał, setki metrów podejść i zrozumiesz, dlaczego pierwsze 3-4 dni na INT są największym testem i najtrudniejszym odcinkiem z całości.

Dalej sytuacja poprawia się. Wciąż masz przed sobą pustynię, a na niej odcinki bez wody liczące 1,5 – 2 dni. Najdłuższy z nich sięga 2,5 dnia spokojnego marszu. Twój plecak stanie się lżejszy, choć dzienne odległości i przewyższenia nie będą dużo łatwiejsze. Po kilku dniach organizm przyzwyczai się na szczęście do warunków, a perspektywa wzięcia prysznica co 3-5 dni przestanie przerażać.

Co zabrać na Izraelski Szlak Narodowy

Izraelski Szlak Narodowy – “Trail Angels”. (fot. archiwum autora)

Mój przeciętny dystans dzienny wynosił 25 km, zmieniając się zależnie od warunków. Na pustyni taka odległość oznaczała 10-11 godzin wytężonego, powolnego marszu. Choć w polskich górach z łatwością osiągam dzienny dystans rzędu 35 km, na Negevie były miejsca, gdzie 18-19 km szlaku było dobrym wynikiem. To zmienia się w centrum kraju, gdzie łagodny teren i regularne wizyty w osiedlach przyspieszają marsz. Idąc brzegiem morza, bez kłopotu pokonasz ponad 30 km dziennie. Trudności pojawiają się na nowo w Galilei – północ Izraela to kraina wzgórz i głębokich dolin, tam jednak trudnościom towarzyszy regularna obecność lasów, dających ochronę przed słońcem.

Całość INT zajęła mi, nie licząc dwóch przerw, 41 dni bez odpoczynków. Prawie połowę tego czasu spędziłem na pustyni Negev, którą uważam za najpiękniejszy odcinek całości.

Nawigacja

Paradoksalnie, duże trudności nie oznaczają skomplikowanej orientacji. Szlak często prowadzi urozmaiconym terenem, pełnym dolinek, skał i kanionów. Jest jednak oznakowany tak dobrze, że po mapę sięga się nieczęsto. Wędrowanie nim kompletnie bez mapy nie będzie jednak zbyt roztropne – w razie zgubienia znaków i zabłądzenia sporo ryzykujemy.

Cały szlak ujęty jest na około 20 mapach 1:50 000. Nawiasem mówiąc niezbyt czytelnych (polskie mapy gór to niebo a ziemia w porównaniu z izraelskimi!). Koszt zakupu takiego kompletu wynosi minimum 1500 zł. Znacznie lepszym i tańszym rozwiązaniem będzie zakup przewodnika „Israeel National Trail” Jacoba Saara, Yagila Henkina i Dany’ego Gaspara. Zawiera on opis szlaku i fragmenty map topograficznych, obejmujące całą trasę. Kosztuje ok. 220 zł. Jest dość brzydko wydany, ale warto. Sam przewodnik jest wznawiany i uzupełniany co kilka lat. Do kupienia w jednej z księgarń Tel Avivu.

Jerozolima atrakcje

Izraelski Szlak Narodowy – krajobraz okolic Jerozolimy. (fot. autor)

Na INT popularne jest także korzystanie z elektroniki. Dzięki smartfonowi i zainstalowanej na nim aplikacji nawigacyjnej Trailze (darmowej!), można wędrować bardzo dokładnie nie tylko po Izraelskim Szlaku Narodowym, ale i po wielu innych, lokalnych ścieżkach.

Znak INT to 3 paski: pomarańczowy, biały i niebieski, umieszczone pionowo obok siebie. Jeden z nich znajduje się zawsze wyżej, wyznaczając Twój kierunek. Jeśli widzisz, że biały pasek przewyższa pozostałe, idziesz na północ. Jeśli u góry znajduje się pasek pomarańczowy – na południe.

Woda, jedzenie

Poza pustynią Negev zaopatrzenie nigdy nie stanowi problemu. Oczywiście dopóki jesteś w stanie zaakceptować izraelskie ceny, te jednak nie są tak porażające, jak zwykło się sądzić. Jasne, jeśli chcesz stołować się w restauracjach na ulicach Tel Avivu, jedząc hipsterskie burgery za równowartość 50 zł, Twój budżet musi być spory. Podobnie, jeśli w turystycznej dzielnicy Jerozolimy skusisz się na falafela za 20 zł. Są na to dwie rady. Po pierwsze: unikaj miejsc nastawionych na turystykę. Ten sam falafel kilka przecznic dalej kosztować będzie 7-8 zł, choć nic nie przebije palestyńskiego specjału, serwowanego w centrum Hebronu za 3 zł. Po drugie: uruchom zmysł odkrywcy i wybadaj jakie jedzenie jest w Izraelu najtańsze. Humus, tahina (pasta z sezamu), kuskus, owsianka – nie są to może najbardziej wyszukane produkty, ale skoro niezamożni izraelscy studenci żywią się nimi podczas wędrówki, czemu nie możemy i my?

Przejście Izraelskiego Szlaku Narodowego

Izraelski Szlak Narodowy – okolice Tel Awiwu. (fot. autor)

Na pustyni woda i jedzenie stają się kluczowe dla przeżycia. Odcinki między osiedlami na Negevie sięgają 5 dni, warto więc dobrze planować swoje zakupy. Dodatkowym utrudnieniem jest odmienny rozkład dni tygodnia: tu świętem jest sobota. Wodę znajdziesz częściej niż jedzenie, ale i tak regułą są odcinki od 1,5 – 2 dni bez wody. Jaki zapas zabrać? W lutym/marcu temperatury rzadko wzrastają powyżej 30°C, panuje jednak upał, w którym dzienny zapas wody MUSI wynosić 4 litry. Prosty rachunek podpowiada, że bez dźwigania 6-8 litrów nie da się przejść INT. Można ułatwiać sobie marsz, porozumiewając się np. z miejscowymi kierowcami taksówek, którzy za sporą opłatą dowiozą w umówione miejsce depozyt wody, wymaga to jednak starannego planowania i pochłonie dodatkowe fundusze.

Biwakowanie i noclegi w domach

Na pustynnym odcinku Shvil Yisra’el znajdziesz miejsca biwakowe, gdzie możesz się zatrzymać. Choć w teorii pustynia jest pusta, a otwarty teren zachęca do spania gdziekolwiek, niektóre obszary Negevu podlegają ochronie, a spanie na nich jest niedozwolone. Biwaki umożliwiają też „kanalizowanie” ruchu turystów, których obecność płoszyłaby zwierzęta, tu aktywne zazwyczaj w nocy.

Szlaki na Bliskim Wschodzie

Izraelski Szlak Narodowy – Góra Tabor. (fot. autor)

Typowy biwak to kawałek płaskiego placu, niekiedy ogrodzonego murkiem z kamieni, opisanego jako „camp”. Występuje co 10-15 km. Biwaki są miejscem odpoczynku. Wieczorem spotyka się na nich zmęczonych wędrowców, układających się do snu, gotujących posiłek czy rozmawiających przy małym ogniu. Te miejsca były dla mnie kwintesencją szlaku i jednym z najlepszych wspomnień po jego przejściu. Wiele osób idzie w podobnym tempie, po kilku dniach zaczynasz więc widzieć te same twarze, poznawać stałych towarzyszy, zapamiętywać imiona. Te wieczory to najlepsza okazja do poznania miejsca, przez które idziesz, oczami jego mieszkańców. Nie wahaj się zadawać pytań – Izraelczycy są typowymi ludźmi Bliskiego Wschodu, otwartymi i bezpośrednimi.

Co pewien czas zechcesz jednak zatrzymać się pod czymś więcej niż pustynne drzewo, zażyć kąpieli, naładować baterie (dosłownie i w przenośni). Okazje do tego masz dzięki ludziom mieszkającym wzdłuż szlaku, czasem tuż obok, niekiedy w pewnym oddaleniu. To Izraelczycy, którzy dobrowolnie ofiarują wędrowcom nocleg, a czasem też i posiłek, pranie i inną pomoc. Są wolontariuszami, a zatrzymanie się u nich jest bezpłatne, co tłumaczy nadaną im nazwę „trail angels”. Gościna u nich to cudowna odmiana po dniach spędzonych na pustkowiu i okazja do kolejnych rozmów oraz możliwość podejrzenia realiów, w jakich żyją. Wieczór u nich może okazać się spotkaniem z całą rodziną, żyjącą w dużym domu lub pojedynczą osobą, pracującą w kibucu i mieszkającą skromnie w niewielkim pokoju. Niezapomnianym przeżyciem jest zwłaszcza szabat spędzony wśród takich ludzi.

Co zabrać na Izraelski Szlak Narodowy

Izraelski Szlak Narodowy – widok na Jezioro Galilejskie. (fot. autor)

Sprzęt

Wędrówka przez pustynie oznacza spory bagaż, ale lista sprzętu nie musi być długa. Podstawa będzie wygodny i duży plecak – ja wybrałem Deuter Aircontact Pro 70+15. Choć niektórzy zabierają namioty, ja zdecydowałem się na tarp – i była to najlepsza decyzja. Lekkie schronienie dawało cień i osłonę przed deszczem, zabierając przy tym minimum miejsca po spakowaniu. Rozstawiałem je na dwóch lekkich kijkach trekingowych (Black Diamond Z-Pole Distance Carbon). Całość uzupełniała lekka mata samopompująca długości 3/4.

Do gotowania posiłków konieczny jest własny sprzęt, najlepiej mała kuchenka i proste naczynia. Ja używałem niezawodnej Kovea Supalite Titanium, która była niesiona w lekkim 1-litrowym kubku. Gaz kupiłem w sklepie sportowym w Ejlacie, dostaniesz go także w centrum Tel Avivu – szukaj sklepów sieci „Rikushet”.

Pustynia to nie tylko upały, ale i zimne noce. Mój śpiwór posiada komfort termiczny +4°C i… był na styk. Zwłaszcza w głębi pustyni świt witał lodowatym powietrzem, które nagrzewało się po godzinie. Oprócz lekkiej koszuli z długim rękawem i cienkich spodni nylonowych miałem więc także bluzę z Polartec Power Strech i lekką wiatrówkę. W ciągu dnia niezbędny był kapelusz z szerokim rondem. Dzięki dość szczelnemu osłanianiu ciała ubraniem prawie nie używałem kremu z filtrem UV, nakładając go jedynie na dłonie i pod oczy.

Na całej długości szlaku używałem butów Salewa Mountain Trainer – choć nie jest to popularne wśród miejscowych, do Izraela polecam obuwie niskie.

Gdzie się kończy Narodowy Szlak Izraelski

Izraelski Szlak Narodowy – zakończenie trasy w Kibuc Dan. (fot. archiwum autora)

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.