27.05.2016

Orla Perć- szlak dla odważnych

Przejście Orlej Perci to chyba marzenie każdego turysty. Zwieńczenie wszystkich wcześniejszych tatrzańskich wędrówek. A co więcej, początek przygody z „żelaznymi drogami”,  bo nie ma co ukrywać, że po pokonaniu Orlej Perci na pewno będziecie  mieli ochotę na więcej.

Orla Perć znajduje się w całości po polskiej stronie Tatr i wiedzie percią od Zawratu po Krzyżne.  To najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny tatrzański szlak, który wymaga dobrej kondycji fizycznej, odporności na dużą ekspozycję i doświadczenia w poruszaniu się w terenie skalnym. Przyda się znajomość podstawowych zasad wspinaczki, ale nie jest to konieczne. W sezonie na szlaku panuje dość duży ruch, co może spowalniać wędrówkę, bo w trudniejszych miejscach tworzą się zatory.

Trasa Orla Perć została wytyczona w latach 1903-1906 przez ks. Walentego Gadowskiego według pomysłu Franciszka Nowickiego. W 1932 roku zamknięty został odcinek pomiędzy Krzyżnem a Polaną pod Wołoszynem (ścisły rezerwat przyrody). W ramach uczczenia ukończenia szlaku, w ścianie Zawratowej Turni została umieszczona figurka Matki Boskiej, która zachowała się do dziś. Obecnie przebieg Orlej Perci różni się od oryginalnego projektu sprzed ponad 100 lat.

Metalowa drabinka wiodąca na Kozią Przełęcz- jedno z najsłynniejszych miejsce na Orlej Perci (fot. Damian Ochtabiński)

Metalowa drabinka wiodąca na Kozią Przełęcz- jedno z najsłynniejszych miejsce na Orlej Perci (fot. Damian Ochtabiński)

Którędy i jak długo?

Przebycie całej Orlej Perci, licząc od Zawratu do Krzyżnego, zajmuje około 6-7 godzin (nie licząc czasu przystanków na odpoczynek czy posiłek), a należy pamiętać, że trzeba jeszcze dojść na Zawrat i zejść z Krzyżnego, do którejś z dolin. Trzeba mieć też na uwadze, że odcinek z Zawratu na Kozią Przełęcz jest jednokierunkowy! W wielu trudniejszych miejscach napotykamy sztuczne ułatwienia w postaci łańcuchów, drabinek i klamr. Najlepiej podzielić sobie przejście całej trasy na dwa dni z opcją spania w schroniskach (zaoszczędzamy czas i siły na podejście).  

Nie zawsze naszym planem musi być pokonanie całej trasy w ciągu jednej wycieczki. Możemy wybrać jakiś odcinek i wędrować jednym w wielu szlaków:

Z Hali Gąsienicowej:

  • niebieskim szlakiem na Zawrat,
  • żółtym szlakiem na Kozią Przełęcz,
  • czarnym szlakiem przez Żleb Kulczyńskiego,
  • żółtym szlakiem na Skrajny Granat,
  • zielonym szlakiem na Zadni Granat,
  • żółtym szlakiem na Krzyżne,

Z Doliny Pięciu Stawów Polskich:

  • czarnym szlakiem na Kozi Wierch
  • niebieskim szlakiem na Zawrat
  •  żółtym szlakiem na Kozią Przełęcz
  • żółtym szlakiem na Krzyżne

Popularnym wariantem dostania się na Zawrat jest czerwony szlak ze Świnicy***.

*** UWAGA: Przypominamy, że po obrywie skalnym, który miał miejsce w maju 2018 roku, szlak ze Świnicy na Zawrat został zamknięty do odwołania!

Relacja z przejścia Orlej Perci

Nasz plan jest trochę inny niż standardowa opcja przejścia Orlej Perci. Chcemy dostać się z Hali Kondratowej do popularnej „piątki” gdzie mamy zaplanowany kolejny nocleg. Prognozy pogody na następne dni nie są zbyt optymistyczne, więc stwierdzamy, że podejmiemy decyzję co robimy dalej, gdy już staniemy na Kozim Wierchu, z którego możemy szybko zejść do schroniska.

Pobudka o szóstej i ruszamy w drogę (fot. Damian Ochtabiński)

Pobudka o szóstej i ruszamy w drogę (fot. Damian Ochtabiński)

Wstajemy o godzinie 6:00 z zamiarem dostania się na przełęcz Pod Kopą Kondracką. W planach mamy zjedzenie śniadania na Kasprowym Wierchu, więc kontynuujemy wędrówkę wzdłuż Suchych Wierchów, z których rozciąga się wspaniały widok na nasz dzisiejszy cel. O tej godzinie jest jeszcze pusto na szlaku, gdyż kolejka dopiero zaczęła działać i jeszcze nie „wpompowała” większej ilości turystów na górę. Na Kasprowym meldujemy się około 8:00 i jemy śniadanie. O 9:00 ruszamy w dalszą drogę i kierujemy się w stronę Świnicy, gdzie już zaczyna się większy ruch, bo pogoda jak na razie dopisuje. Na szczycie meldujemy się około 10.30. Ze Świnicy ruszamy dalej czerwonym szlakiem w kierunku Zawratu gdzie zaczyna się właściwa Orla Perć.

Na przełęczy Zawrat robimy krótką przerwę na łyk wody i batonika. Ruszamy dalej, by uniknąć kolejki na szlaku (na przełęczy zbiera się już dużo turystów z zamiarem atakowania Orlej Perci). W 15 minut docieramy na Mały Kozi Wierch. Już na samym początku zaczyna się duża ekspozycja. Z Małego Koziego Wierchu przechodzimy pionowo w dół po łańcuchach w Zmarzłą Przełączkę Wyżnią. W tym miejscu chciałbym wtrącić kilka słów na temat poruszania się w terenie skalnym ze sztucznymi ułatwieniami. Łańcuchy powinny nam służyć jako dodatkowe, bardzo dobre miejsce do chwytania się. Warto jest jednak dbać o to, byśmy jak najczęściej z łańcucha korzystali za pomocą tylko jednej ręki, a drugą szukali chwytów w skale. Pozwoli nam to na zachowanie równowagi podczas wspinaczki (trzy różne punkty podparcia). Najgorszą rzeczą jaką możemy sobie wyobrazić, znajdując się w  trudnym terenie, to bujanie się na łańcuchu kurczowo trzymając się go obiema rękami. 

Dalej wędrujemy północną ścianą na Zmarzłą Przełęcz z jej charakterystycznym skalnym chłopkiem. Z tego miejsca świetnie widać południową Ścianę Zamarłej Turni, na której często można dostrzec wspinających się taternikówPo chwili docieramy do najsłynniejszego miejsca na całym szlaku- metalowej drabinki, po której schodzimy w wąską Kozią Przełęcz. Tutaj pojawia się pierwsza okazja do zejścia z grani wprost do jednej z dolin.

Wczytuję galerię

Schodzimy kawałek żółtym szlakiem  w stronę Doliny Pustej i tutaj trzeba się pilnować, aby nie zacząć w ferworze walki schodzić w dół dalej za żółtym znacznikiem, lecz skręcić w lewo. My wybieramy opcję: ,,dalej, naprzód” i po łańcuchach oraz klamrach pniemy się ostro do góry. Po kilkudziesięciu minutach wspinaczki dostajemy się na Kozie Czuby. Stamtąd schodzimy w dół kominkiem z łańcuchami, by za chwilę  znów piąć się do góry, na Kozi Wierch.

Nareszcie Kozi Wierch.Tutaj robimy sobie dłuższą przerwę. Zjadamy wafelki, uzupełniamy płyny i robimy naradę: co dalej? Możemy w godzinę zejść czarnym szlakiem do schroniska. W związku z tym, że czas mamy nie najgorszy (około 13:00), decydujemy się na kontynuowanie wycieczki Percią. Prognozy na następny dzień zapowiadają duże opady deszczu, więc chcemy zrobić całość za jednym razem, a następnego dnia solidnie odpocząć.

Idziemy dalej. Przez chwilę schodzimy w dół i znów trzeba pilnować oznaczeń, gdyż czerwony szlak w pewnym momencie odbija w lewo i zaczyna piąć się do góry na grań.  Po chwili przebijamy się na stronę Hali Gąsienicowej i zaczynamy zejście Żlebem Kulczyńskiego. Tutaj należy zachować ostrożność, bo jest dość stromo i nie ma tutaj żadnej asekuracji w postaci łańcuchów. Na dodatek jest dość ,,krucho”, więc trzeba uważać, żeby nie strącać kamieni na osoby idące za nami poniżej. To kolejne miejsce, w którym możemy uciec z Orlej Perci i zejść do Hali. My jednak idziemy w prawo w stronę kilkunastometrowego kominka, który jest dobrze ubezpieczony klamrami i łańcuchami.

I dalej łatwą percią w stronę Zadniego Granatu. Pomiędzy Pośrednim a Skrajnym Granatem znajduje się opisywana przez wszystkich, sławna szczelina, nad którą trzeba przeskoczyć, ale tak naprawdę wystarczy duży krok. Jeśli jednak ktoś miałby obawy, to można obejść to miejsce  ścieżką wydeptaną poniżej. Na ostatnim z Granatów robimy krótki odpoczynek, ruszamy dalej w stronę Buczynowych Turni. Przebyta odległość daje się już odczuć w nogach, ale nie poddajemy się, bo wiemy, że większą część mamy za sobą i teraz już powinno być „z górki”. Jednak nie można się dekoncentrować, bo nadal czekają nas miejsca z dużą ekspozycją, w których trzeba być skupionym i pewnie stawać na stopniach. Szlak schodzi teraz stromo w dół i kierujemy się na stronę Doliny Pańszczycy, gdzie systemami łańcuchów poruszamy się wzdłuż Orlej Baszty.

Wychodzimy na dużą trawiastą przełączkę zwaną Pościelą Jasińskiego. Ścieżka wiedzie teraz zboczem Wielkiej Buczynowej Turni, by dojść do ,,ołańcuchowanej stromizny” , którą wychodzimy ponownie na grań. Stąd widać już Krzyżne. Idziemy przez chwilę granią Małej Buczynowej Turni, po długim trawersie wiodącym w dół dochodzimy na Krzyżne.

Wczytuję galerię

Krzyżne… Czujemy zmęczenie, ale też jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się zrealizować nasz plan w całkiem niezłym czasie. Niestety czeka nas jeszcze mozolne zejście do schroniska, droga dłuży się niesamowicie. W milczeniu schodzimy w dół, nikt już nawet nie ma siły się odezwać.

Orla Perć – kilka porad na koniec

Orla Perć nie jest szlakiem łatwym i słyszy się o tym na każdym kroku. Na szlaku spotykamy jednak niejednokrotnie „niedzielnych turystów” czy też rodziców z ambicjami, którzy lekkomyślnie biorą swoje pociechy na tak trudny szlak. Na szczęście zdecydowana większość osób jest właściwie przygotowana do poruszania się w takim terenie. Dobrym pomysłem jest zabranie ze sobą kasku wspinaczkowego. To żaden wstyd, a może uchronić nas przed spadającymi kamieniami strącanymi przez innych turystów. Należy pamiętać, że szlak wiedzie w większości granią. Po drodze praktycznie nie ma cieków wodnych, więc zabranie ze sobą małego półlitrowego napoju jest raczej kiepskim pomysłem. Orla Perć jest szlakiem, który wymaga od nas dużego wysiłku fizycznego, więc warto zaopatrzyć się w jakieś batony energetyczne czy też żele dla sportowców.

Duża ekspozycja i trudny teren wymagają stuprocentowego skupienia uwagi (fot. Damian Ochtabiński)

Duża ekspozycja i trudny teren wymagają stuprocentowego skupienia uwagi (fot. Damian Ochtabiński)

Jeśli chodzi o ubiór, to jesteśmy zwolennikami chodzenia w długich spodniach z materiałów dobrze oddychających i szybkoschnących. W takich spodniach nie poobcieramy sobie nóg o skały. Co do obuwia, to oczywiście porządne buty górskie to podstawa. W skład okrycia wierzchniego wchodzi: koszulka oddychająca, a na to polar, fleece, strech. W plecaku mamy zawsze kurtkę membranową, która ochroni nas przed deszczem. Do tego obowiązkowo rękawiczki polarowe i skórzane bez palców do poruszania się po łańcuchach. Ważnym elementem wyposażenia jest także czapka zimowa (nie przesadzamy, w lato w Tatrach temperatury w okolicach zera stopni to nic dziwnego). Korzystamy również z Buffa. Apteczka jest zawsze w plecaku.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.