26.07.2016

Spacer po żelaznej drodze, czyli co to jest via ferrata

Jeżeli kochasz górskie wędrówki, a na samą myśl o otwartych przestrzeniach, dużych wysokościach i skokach adrenaliny masz na plecach ciarki, jeśli nudzą cię beskidzkie szlaki, a nawet tatrzańska Orla Perć już nie robi na tobie wrażenia, to warto pomyśleć o czymś więcej. Dla piechurów poszukujących zdecydowanej dawki emocji polecam szlaki o podwyższonym poziomie adrenaliny, czyli via ferraty.

Duża ekspozycja, wąskie półki skalne, po których zwykle biegnie szlak, dróżka raz po raz wijąca się tuż przy krawędzi nad przepaścią, a przede wszystkim ta nutka adrenaliny, przyspieszone bicie serca czy pocące się z nerwów dłonie – tak właśnie prezentuje się zwykle słynna żelazna perć, czyli via ferrata.

Via ferrata Punta Anna w Dolomitach (fot. autorka)

Via ferrata Punta Anna w Dolomitach (fot. autorka)

Włoski zwrot „via ferrata” w dosłownym tłumaczeniu oznacza „żelazną drogę”. Nazwa wynika stąd, że na tego typu szlakach znajduje się wiele stalowych elementów, zamontowanych w celu ułatwienia pokonania trudniejszych miejsc i zapewnienia optymalnego bezpieczeństwa poruszającym się po nich turystom. Podstawowym wyposażeniem żelaznej perci jest rozciągnięta na trudniejszych odcinkach poręczówka, czyli stalowa lina służąca do autoasekuracji i do podciągania się. Oprócz tego, w jeszcze trudniejszych miejscach zainstalowane bywają klamry, skoble, drabiny, kładki i wiszące mosty. Ponieważ głównym zadaniem stalowej poręczówki jest możliwość autoasekuracji, poprowadzona jest ona z reguły również tam, gdzie równolegle biegną inne ubezpieczenia ułatwiające przejście (np. drabiny).

Cudze chwalicie… a własne znacie, czyli via ferraty w Polsce

Pomysł budowania na ścieżkach górskich instalacji ułatwiających ich przejście nie jest bynajmniej nowy. Stosowany jest przez mieszkańców gór od bardzo dawna. W Alpach, dla celów turystycznych, takie ułatwienia stosowane są od przeszło dwustu lat. Początkowo były montowane na stromych odcinkach w celu skrócenia okrężnego dojścia do schroniska oraz na przełęczach, by móc przedostać się z jednej doliny do drugiej. Swój boom turystyczny via ferraty zaczęły jednak przeżywać dopiero w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. W tym miejscu warto wspomnieć również, że jeśli do tematu via ferrat podchodzimy w sensie globalnym – jako ogółu ubezpieczonych szlaków górskich (bo przecież takie via ferraty znajdują się na całym świecie), to Polska również nie ustępuje w tym temacie. Doskonale możemy to prześledzić na przykładzie Tatr – Orla Perć ,,wybudowana” w latach 1903-1906 oraz droga Jordana na Łomnicę, na której pierwsze ubezpieczenia zamontowano  w latach 1901-1902. Obecnie, zasadnicza różnica między perciami w Tatrach a via ferratami, które znamy na przykład z Dolomitów,  polega na tym, że na tych pierwszych brak jest liny poręczowej do autoasekuracji.

Via ferrata – gdzie szukać?

Włoskie Dolomity

Swoją przygodę z via ferratami warto zacząć w najbardziej popularnym rejonie, czyli włoskich Dolomitach. Są one wyjątkowo atrakcyjne turystycznie, a to za sprawą łatwego i szybkiego dostępu z dolin do najciekawszych miejsc i platform widokowych. Podejścia pod via ferraty są mało męczące i zapewniają moc wrażeń estetycznych. Przygodę z żelaznymi perciami warto rozpocząć w Cortinie d’Ampezzo. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, dobierając odpowiednią skalę trudności do swoich umiejętności oraz stopnia wytrenowania. Co ciekawe, znajdziemy tu wiele pozostałości budowli i różnego typu rozwiązań pochodzących z czasu I wojny światowej. To właśnie od budowy udogodnień dla wojska, które pokonywało masyw, wzięły się tu pierwsze via ferraty. Doskonałym przykładem jest via ferrata Lipella na Tofanę di Rozes z tunelem wydrążonym w skale zwanym Galerią Castelletto. Wydrążyli go Włosi w celu zaatakowania Austriaków zajmujących skały Castelletto podczas I wojny światowej.

Wędrówka w Dolomitach to czysta przyjemność (fot. autorka)

Wędrówka w Dolomitach to czysta przyjemność (fot. autorka)

Alpy

Wzorując się na drogach, które przemierzały włoskie oddziały Alpini, podobne szlaki zaczęto projektować w innych europejskich górach. Żelazna rewolucja pozwoliła wchodzić na szczyty od stron wcześniej uważanych za stricte wspinaczkowe, a ogromne ściany stały się dostępne dla zwykłych turystów. Dzisiaj via ferraty wiodą eksponowanymi ścianami na górskie szczyty w wielu krajach Europy. Zdecydowanie najwięcej jest ich w Alpach: włoskich, francuskich, austriackich i szwajcarskich, ale spotkamy je także w innych górach – na przykład w Hiszpanii i Słowenii. Są mocno zróżnicowane za równo pod względem trudności jak i terenu, w którym są poprowadzone. Bardzo ciekawa via ferrata znajduje się we Francji, w Alpach Nadmorskich – Via Ferrata des Canyons de Lantosque. Jest ona położona w dolinie rzeki Vésubie we Francji. Oferuje nieco kanioningowy klimat, ponieważ jej użytkownicy trawersują wąwóz pełen mchu i paproci ponad spienionymi wodami rzeki.

Via Ferrata Lantosque we Francji (fot. autorka)

Via Ferrata Lantosque we Francji (fot. autorka)

Nie tylko w Europie

Pierwszą w Azji, a zarazem najwyżej położoną na świecie ferratą, jest Mont Kinabalu  na Borneo 3776 m n.p.m. Co ciekawe, co roku organizowane są tam zawody biegowe: Mt Kinabalu International Climbathon. Najtrudniejszym szlakiem świata ze sztucznymi ułatwieniami jest szlak leżący w chińskim paśmie gór Qin Ling, prowadzący na szczyt góry Hua Shan. Znajdziemy tam strome ściany, ledwo trzymające się skały barierki, łańcuchy, kładki wiszące nad przepaścią i inne atrakcje, których oczekuje „turysta ekstremalny”.

Czym kierować się przy wyborze ferraty?

Wybierając się na ferraty warto wziąć pod uwagę skalę danej drogi – to ona nam powie mniej lub bardziej, czy jest to droga dla nas i czy przypadkiem nie wpakujemy się w znaczące trudności zupełnie tego nie chcąc. Niestety nie ma jednej usystematyzowanej skali. Co więcej, można powiedzieć, że właściwie co przewodnik to inna skala. Stąd też warto wczytać się w to, co autor ma na myśli wyceniając ferratę na 3 albo 5 w 6-stopniowej skali. Sam opis da nam pogląd na drogę, m.in. ważną kwestię ekspozycji. Wiemy doskonale, że nawet prosta technicznie droga poprowadzona w terenie eksponowanym, otoczonym przepaściami, jest bardziej wymagająca psychicznie, choć zaawansowanym turystom sprawia wiele radości. Skala trudności nie uwzględnia również kondycyjnego aspektu trasy, co rzecz jasna jest zrozumiałe, bowiem stopień wytrenowania każdego z nas jest inny. Warto czytać opisy ferrat, bo to w nich znajdziemy takie informacje, jak:

  • trudności wspinaczkowe i ich nagromadzenie (czy jest jedno trudne miejsce czy jest to ciąg),
  • ilość fragmentów siłowych,
  • długość drogi oraz jej wysokość względna i bezwzględna,
  • wspomniana ekspozycja,
  • jakość ubezpieczeń,
  • ilość zainstalowanych sztucznych ułatwień,
  • kruchość skały.

Na koniec pamiętajmy, iż skala trudności ferrat nie jest skalą trudności alpinistycznych.

Skalna płetwa na ferracie Punta Anna, Dolomity (fot. autorka)

Skalna płetwa na ferracie Punta Anna, Dolomity (fot. autorka)

Kiedy wybrać się na via ferraty?

Planując przejście via ferraty powinniśmy kierować się tymi samymi wytycznymi, co przy planowaniu wycieczki zwykłym, górskim szlakiem. Najlepszy okres do chodzenia po ferratach, to zdecydowanie lato i związany z nim szczyt sezonu. Choć niekiedy ze względu na zalegające – zwłaszcza w północnych partiach i żlebach- pokłady śniegu, warto sprawdzić w miejscowym centrum informacji turystycznej lub na stronach internetowych czy via ferrata jest otwarta i dostępna dla turystów.

Dla kogo via ferraty?

Via ferraty, ze względu na prowadzenie częstokroć ścianami, filarami lub kominami wprost na wysokie szczyty, polecane są osobom z doświadczeniem górskim oraz tym, którzy nie mają lęku wysokości czy lęku przed otwartą przestrzenią. Osobom, które wielokrotnie przechodziły ubezpieczone łańcuchami tatrzańskie szlaki, via ferraty umożliwią bezpieczne pokonywanie jeszcze większych trudności, dostarczą  nowych wrażeń i emocji oraz pozwala cieszyć się z przełamywania własnych słabości. Dla tych, którzy się wspinają, będzie to z kolei miła wycieczka, nowe doświadczenia i przyjemna zabawa na bezgranicznym placu zabaw.

Do uprawiania turystyki na via ferratach nie trzeba mieć specjalistycznych kursów, natomiast bezwzględnie należy być obytym z przestrzenią, wysokością oraz ekspozycją. Warto też przed planowanym wyjazdem wybrać się na ściankę wspinaczkową, jeśli nigdy wcześniej w życiu się nie wspinaliśmy, by zaznajomić się z techniką poruszania w pionie. Użytkowanie lonży do via ferrat nie powinno nam przysporzyć trudności – jest intuicyjne i łatwe do opanowania. Zwolennicy tutoriali sporo materiałów na temat tego jak prawidłowo się poruszać, przepinać i restować, znajdą w internecie.

Wspinaczka na via ferracie może przyprawić o zawrót głowy (fot. autorka)

Wspinaczka na via ferracie może przyprawić o zawrót głowy (fot. autorka)

Jaki sprzęt potrzebny jest na via ferratach?

W trakcie wspinania należy używać odpowiedniego wyposażenia. Podstawą jest kask wspinaczkowy, uprząż oraz lonża, która dedykowana jest specjalnie pod ferraty. Jej przewaga nad lonżą ,,domowej roboty” polega na tym, że posiada absorber, który ma pochłonąć szarpnięcie spowodowane odpadnięciem. 

W przypadku kasku warto wybrać model lekki, dobrze wentylowany, by uniknąć niepotrzebnego przegrzania organizmu. Zwróćmy uwagę na poprawne dobranie rozmiaru. Wszakże wszystkie kaski są regulowane zazwyczaj za pomocą łatwego, szybkiego systemu, jednak wybierając kask miejmy na uwadze, że możemy go nosić na przykład na czapce i powinien zmieścić ją bez uwierania w głowę. Dostępne na rynku kaski posiadają certyfikaty bezpieczeństwa, łączą estetykę wykonania, gamę kolorów z funkcjami technicznymi.

Kryterium doboru uprzęży wspinaczkowej powinna być również waga. Biodrowe uprzęże do trekkingu nie muszą być tak rozbudowane czy wyściełane oddychającą pianką jak uprzęże wspinaczkowe. Warto pamiętać, że dostępne są również uprzęże skonstruowane z myślą o kobietach – profilowanie pasa biodrowego zapewnia doskonałe dopasowania do kobiecej anatomii.

Lonża asekuracyjna na poręczówce (fot. autorka)

Lonża asekuracyjna na poręczówce (fot. autorka)

Na końcu lonża. Warto zaopatrzyć się w model z automatycznymi karabinkami z blokadą zamka. Taki system zapewni nam komfort, bezpieczeństwo, przy łatwej i szybkiej możliwości przepięcia z jednego zabezpieczenia w kolejne. Karabinki zamocowane są do lonży w sposób uniemożliwiający przekręcanie się ich, tym samym optymalizując nasze bezpieczeństwo.

Warto również zwrócić uwagę na buty. Sprawdzą się modele zwane „podejściówkami”, czyli niskie buty trekkingowe przeznaczone na łatwe drogi wspinaczkowe i dojście pod skałę, posiadające dodatkowe wzmocnienie z przodu oraz podklejone specjalną gumą wykorzystywaną również w butach wspinaczkowych. Mogą to być np. buty Acrux FL firmy Arcteryx, które testował i opisał w swoim artykule Sławek Siedziński.

Mini poradnik – o czym warto pamiętać

Bardzo ważna w via ferratach, jak i w każdej innej akcji górskiej, jest umiejętność odpowiedniego zaplanowania wycieczki. Przed wyruszeniem na trasę, warto zaplanować ewentualne możliwości wycofania się z ferraty (np. w przypadku załamania pogody) czy obliczyć czas potrzebny do podejścia pod szlak i zejścia z niego wraz z bezwzględną sumę przewyższeń, co da nam mniej więcej pojęcie o tempie naszej wędrówki.

Warto wykazać się pewną dozą nieufności wobec sztucznych ułatwień w postaci drabinek, klamer czy stopni, a nawet poręczówek. Pamiętajmy, iż jest to tylko wytwór ludzkich rąk, narażony na spadające kamienie, korozję, szkodliwe działanie wody lub lodu (rozsadzające choćby szczeliny skalne) czy warunki klimatyczne. Warto zatem sprawdzić w co się wpinamy i na jakim stopniu właśnie opieramy stopę. Trzeba również kontrolować swojego partnera. Zdarza się, że w sytuacjach stresowych, z powodu czy zmęczenia popełniamy drobne błędy, które mogą przerodzić się w wielką katastrofę.

Poruszając się po via ferratach należy pamiętać o szeregu zaleceń dotyczących pokonywania ich, m.in. zachowania odpowiednich odstępów pomiędzy turystami. W przypadku odcinków pionowych z uwagi na możliwość zrzucenia kamienia, a w przypadku odcinków poziomych z powodu obciążenia poręczówki – pomiędzy dwoma kotwami, tj. na jednym odcinku liny ubezpieczającej via ferratę, może się znajdować tylko jedna osoba.

Via ferrata Michael Strobel górująca nad włoską Cortiną (fot. autorka)

Via ferrata Michael Strobel górująca nad włoską Cortiną (fot. autorka)

Spadające (samoczynnie lub spod nóg turystów) kamienie, to jedno z głównych obiektywnych zagrożeń na via ferratach. W tym przypadku, podobnie jak podczas wspinania czy w jaskiniach, widząc lecące kamienie krzyczymy ostrzegawczo „kamień” do osób idących poniżej. Słysząc natomiast podobny okrzyk, mimo pierwszego odruchu spojrzenia w górę, musimy przylgnąć do ściany. Przed wejściem w kruchy teren należy uważać, by nie znaleźć się na linii zrzutu – czasem warto poczekać aż inni oddalą się na bezpieczną odległość. Czasami jest to ciężkie, gdy czuje się na plecach oddechy stojących za sobą w korku turystów.

Via ferraty to bezwzględne „must see” na liście górołazów czy poszukiwaczy adrenaliny. Podniebny spacer zapada na długo w pamięć i sprawia, że zwykłe wędrówki nie smakują już tak samo.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.