07.03.2019

Orla Perć zimą

„Jak przejść Orlą Perć zimą?" "Wykrywacz metalu poprowadzi Cię wzdłuż łańcuchów.” Taką wymianę zdań znalazłem kiedyś na (skądinąd przydatnym) forum wspinanie.pl. Choć wygląda ona na złośliwą, pokazuje pewien niuans, na który warto zwrócić uwagę. Jeśli stawiasz swoje pierwsze kroki w Tatrach zimą, najtrudniejszy polski szlak jest kiepskim pomysłem na rozpoczęcie nauki.

Podobnie zresztą latem. Jeśli nigdy w życiu nie szedłeś szlakiem trudniejszym, niż ścieżka na Ciemniak, nie wybieraj Orlej Perci jako pierwszej przygody w terenie wysokogórskim. Nawet latem jest ona wyzwaniem dla turysty, choć doświadczony taternik przejdzie ją z łatwością, pogwizdując. Może nawet przebiegnie (rekord całego szlaku to 1 godzina i 4 minuty). Ale zanim wyruszysz, musisz sprawdzić pogodę, poznać teren i przewidzieć, że spędzisz około 7 godzin na grani bez dostępu do wody. Dobrze, jeśli znasz swoje możliwości fizyczne, czujesz się swobodnie w eksponowanym terenie i nie boisz poruszania po sztucznych ułatwieniach. Ostatecznie przejście całej Orlej Perci to całodniowa, wymagająca fizycznie i trudna wycieczka, choć piękna sceneria wysokogórska wynagradza trud jej przejścia. Możliwe jednak, że po zdobyciu letnich szlifów i posmakowaniu Tatr także zimą, Twój wzrok padnie wreszcie na postrzępioną grań między Zawratem a Krzyżnem i podpowie „byłoby super”. Co wtedy? Czy warto próbować zimowego przejścia Orlej? A jeśli tak – czego potrzebujesz i co musisz umieć, by rozpocząć akcję “Orla Perć zimą”?

Orla Perć zimą

Orla Perć zimą to propozycja dla doświadczonych fanów gór. (fot. archiwum autora)

Orla Perć zimą – co musisz umieć, by ją przejść?

Zimowy szlak w Tatrach to często zupełnie inna bajka niż letni. Zdarza się (jak np. na słynnych Rysach), że przebieg letniej ścieżki nie pokrywa się z zimową. Trudności bardzo rosną, a na wszystko nakłada się sytuacja lawinowa. Ten sam szlak staje się bardzo zmienny, zależnie od pogody i ilości śniegu. Zimowe przejście Orlej Perci to już nie wycieczka. To poważne przejście o charakterze taternickim, na które musisz być przygotowany (-a) kondycyjnie i sprzętowo. Przede wszystkim musisz posiadać doświadczenie. Podstawy poruszania się zimą w Tatrach opanujesz na specjalnym kursie. I tu uwaga: nich nie będzie to jakiś tam „kurs zimowy”, uczący posługiwania się mapą czy kopania jam śnieżnych. Musi to być kurs turystyki wysokogórskiej, który nauczy Cię asekuracji lotnej, obsługi raków i czekana, zastosowania liny i budowania stanowisk do asekuracji i zjazdu, asekuracji lotnej na grani, poruszania w terenie wspinaczkowym. Wszystkie one są niezbędne by w ogóle myśleć o wyjściu na ten szlak. To jednak nie wszystko. Konieczne jest obycie z ekspozycją i trudnym terenem, te zaś przychodzą z czasem. Dlatego tak ważne jest, by przejście Orlej nie było Twoja pierwszą przygodą zimową. Spróbuj wcześniej wejścia na Świnicę, Granaty lub Rysy. Do zimowego przejścia przyda się też letnie doświadczenie wspinaczkowe, choćby na łatwych drogach, jakie pokonuje się na kursie skałkowym. Musisz też umieć ocenić aktualną sytuację lawinową.

Co zabrać na Orlą Perć

Orla Perć zimą? Jeśli masz taki plan, pomyśl o skompletowaniu zespołu. (fot. archiwum autora)

W zespole czy solo?

Choć niektóre odcinki Orlej Perci przechodziłem zimą samotnie, wiem, że na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: w zespole. Orla obfituje w odcinki, które pod śniegiem stają się kompletną ruletką. Pół biedy, gdy wychodzisz na ten szlak w maju i natrafiasz „tylko” na pozostałości śniegu, które – mimo wszystko – też mogą być groźne. Wiele odcinków to jednak „powietrzne” przejścia, na których po obu stronach masz ekspozycje, a podłoże jest niestabilne. Jedno poślizgnięcie w sypkim puchu lub na lodzie i Twoja przygoda z górami może skończyć się definitywnie. Podczas niedawnego pobytu w Tatrach sam zawróciłem będąc na początku trasy, gdyż w Żlebie Honoratka śnieg był zbyt niestabilny i mógłbym zjechać razem z nim na dno Doliny Gąsienicowej. I to pomimo panującej w Tatrach lawinowej „jedynki” i wspaniałego okna pogodowego.

Oczywiście samotne, zimowe przejście Orlej Perci jest możliwe. Można to zrobić „na żywca” (odradzam) lub stosując techniki autoasekuracji liną. Jeśli jednak zdecydujesz się na ten wariant zakładam, że nie potrzebujesz niniejszego poradnika. Po prostu wiedz, że musisz być wtedy doświadczonym zimowym taternikiem i bardzo dobrym wspinaczem. W mojej opinii optymalny zespół na ten szlak to doświadczona dwójka lub trójka, o zbliżonych możliwościach fizycznych, ufająca sobie i sprawdzona na łatwiejszych zimowych szlakach.

Sprzęt zimowy na Orlą Perć

Zimowa wyprawa na Orlą Perć wymaga zabrania odpowiedniego sprzętu osobistego. (fot. archiwum autora)

Orla Perć zimą – sprzęt

Zimowe przejście Orlej to wymagająca droga graniowa o złożonym przebiegu. Zakładając, że wychodzicie na nią w dobrych warunkach, potrzebujecie osobistych zestawów sprzętu oraz wyposażenia wspólnego.

W skład tego pierwszego wejdą:

  • Buty wysokogórskie;
  • Czekan – wystarczy jeden zwykły, wspinaczkowa „dziaba” nie jest konieczna;
    [Więcej informacji na ten temat znajdziecie w artykule “Jaki czekan w Tatry?”]
  • Raki – klasyczne, 12-zębne.
    [Rakom w Tatry poświęcony był jeden ze wcześniejszych poradników]
  • Uprząż – polecam lekkie modele z rozpinanymi pętlami (np. CT Tami);
  • Kask – latem bardzo wskazany, zimą niezbędny;
  • Przyrząd asekuracyjny;
  • 3 karabinki zakręcane HMS;
  • 2 pętle prusika;
  • Lonża (daisy chain lub z liny dynamicznej; ja używam CT Multi Chain).

Do tego oczywiście „zwykłe” wyposażenie zimowe: plecak ok. 40 l, a w nim termos, czołówka, apteczka, okulary przeciwsłoneczne, zestaw ciepłych ubrań, potencjalnie także lawinowe ABC. I koniecznie naładowany telefon z wbitym numerem do TOPR.

Jaka lina w góry?

Lina dynamiczna przyda się do asekuracji zespołu. (fot. archiwum autora)

Wasz wspólny sprzęt, który posłuży do asekuracji całego zespołu:

  • Lina dynamiczna – 60 metrów liny pojedynczej, ta ilość pozwoli na dłuższe zjazdy;
  • 5-6 taśm krótkich (60 cm);
  • 5-6 taśm długich (120 cm);
  • 10-12 karabinków (wybieram lekkie CT Fly-Weight Evo lub Ocun Kestrel);
  • Kilka kości z dolnego zakresu (2-7);
  • 2-3 friendy (0, 1, 2);
  • Opcjonalnie kilka lekkich ekspresów.

Na grani Orlej Perci duży zestaw sprzętu się nie przyda. Nie warto obwieszać się tu ciężkim kompletem friendów czy wianuszkiem haków. Pamiętaj, że przeloty zakładać będziesz głównie z gotowych kotew i klamer wbitych w skałę. Do tego niezbędne będą pętle i karabinki. Kość założysz czasem w szczelinie, gdy inna asekuracja będzie niedostępna.

Woda i jedzenie

Przed Tobą całodzienna wspinaczka. Weź smaczne i kaloryczne jedzenie, które da Ci energię na 10-14 godzin w trudnym terenie. Czekolada, batony, suszone owoce – cokolwiek, co utrzyma Cie w dobrej formie. Przebywając na grani nie będziesz mieć dostępu do wody. Niezłym pomysłem może wydawać się termos z herbatą, jednak ostatnio na długie tatrzańskie wyjścia zabieram kuchenkę. Mój Jetboil MiniMo waży tyle, co 1-litrowy termos, a pozwala na szybkie zagotowanie wody ze śniegu na postoju. W ten sposób, przy tej samej wadze, mogę wypić na długiej wyrypie kilka litrów izotoniku, a nie tylko jeden.

Co jeść zimą w górach?

Planując trasę, warto uwzględnić też postoje, potrzebne na regenerację. (fot. archiwum autora)

Kondycja

Dobry wspinacz brutalnej sile przeciwstawia zwinność i zmysł równowagi. Trudno jednak myśleć o takim przejściu bez pokonania setek metrów przewyższeń i zejść, a także 500-700-metrowego podejścia ze schroniska do początku szlaku. Taki 2-godzinny marsz, zimą może zmienić się w długie torowanie. Na podejściu zmieniajcie się, by oszczędzać siły i korzystajcie z kijków.

Czas

Latem przejście Orlej Perci to dla wprawnego turysty 6 godzin. Zimą potrzeba dużej „pary” by myśleć o zrobieniu tego szlaku w jeden dzień. Potrzebujesz do tego bardzo dobrych warunków i wyjścia ze schroniska w nocy. Musisz być gotowy (-a) na nocny powrót. Z tego powodu rozsądnym jest podzielenie takiego przejścia np. na dwa weekendowe dni. Przechodzenia grani z biwakiem ze względów oczywistych nie polecam – poza złamaniem prawa (jesteśmy w parku narodowym) oznacza to dźwiganie śpiwora, namiotu i maty, w sumie kilku zbędnych kilogramów.

Trasy zimowe w Tatrach

Orla Perć to szlak wymagający dobrej kondycji. (fot. archiwum autora)

Przebieg

Zimowa Orla Perć różni się nieco od letniej swoim przebiegiem. Na niektórych odcinkach szlak letni schodzi z grani, gdy zimowy kieruje się jej kulminacją. W wielu miejscach właściwą drogę pokażą ślady poprzedników, a gdy ich brak musisz samodzielnie ocenić sytuację i wybrać. Poniższy opis został z konieczności skrócony i nie jest alternatywą dla dokładnego przestudiowania mapy. Pamiętaj też, by uprzednio poznać ten szlak latem!

Zawrat – Kozia Przełęcz

Początek naszego przejścia to Przełęcz Zawrat. Pierwszy odcinek Orlej Perci jest jednokierunkowy, zatem nie ma mowy o rozpoczęciu go z drugiej strony. Z Zawratu łatwa grań prowadzi na Mały Kozi Wierch (2228 m n.p.m.). Za szczytem czeka pierwsza trudność: zejście na Zmarzłą Przełączkę Wyżnią i do wnętrza stromego Żlebu Honoratka. Tu łańcuchy często schowane są pod śniegiem, w eksponowanym miejscu warto się dobrze asekurować. Tam, gdzie stalowe ubezpieczenia wystają spod śniegu, zakładajcie przeloty z pętli. Dalej szlak letni prowadzi północną stroną Zmarzłych Czub, jednak jako zimowy wariant często wybierane jest przejście granią. Za systemem półek i płyt schodzimy na Zmarzłą Przełęcz, po której czeka nas trawers Zamarłej Turni. Zimą, podobnie jak latem, należy wybrać szerokie płyty w partiach szczytowych, które skierują nas w stronę drabinki, prowadzącej pod szczyt. W tym miejscu radzę unikając wchodzenia na ścisły wierzchołek. Lepiej trzymać się lewej (północnej) strony grani, gdyż to tam, nieco dalej, znajduje się najsłynniejsza atrakcja szlaku: drabinka na Koziej Przełęczy.

Orla Perć - porady

Przełęcz Zawrat – tu zaczyna się Orla Perć. (fot. archiwum autora)

Do górnego szczebla drabiny prowadzi ciąg łańcuchów, jednak gdy są one schowane pod śniegiem pamiętajcie, by stojący wyżej dobrze asekurowali członka zespołu, który podchodzi do drabiny. Podczas schodzenia nią zachowajcie ostrożność i pilnujcie, by prawidłowo stawać rakami na szczeblach. Czekan będzie zbędny, używajcie dłoni, pamiętając o założeniu 2-3 przelotów. Będą one potrzebne osobie schodzącej jako ostatnia. W dolnej części warto założyć stanowisko, z którego asekurowane osoby schodzić będą stromym systemem stopni na wąską przełęcz. Na Koziej Przełęczy grań przecina żółty szlak, który może być Twoją drogą zejścia w razie zmęczenia lub niepogody.

Kozia Przełęcz – Kozi Wierch

Z przełęczy schodzicie minimalnie ku Dolinie Pięciu Stawów, by po chwili skierować się stromo ku górze długim tarasem. W tym miejscu towarzyszy Wam ciąg łańcuchów, które zimą powinny być widoczne spod śniegu. Jeśli nie są, aby założyć dobry punkt asekuracyjny będziecie musieli dogrzebać się do nich. Dalej czeka Was przejście kulminacją Kozich Czub, prawdopodobnie ściśle ganią. Za nimi czeka duży skalny próg, opadający ku Koziej Przełęczy Wyżniej. Latem w tym miejscu opuszczamy się po łańcuchach wąskim kominkiem. Zimą łańcuchy mogą być odsłonięte, gdyż śnieg rzadko zalega na stromej ścianie, jednak wygodniejsze powinno być pokonanie ich zjazdem. Tu przyda się 60-metrowa lina. Punkt zjazdowy najlepiej zrobić z górnej kotwy łańcucha.

Za przełęczą czeka Was wspinaczka stromą granią Koziego Wierchu. Ta część wymaga szczególnej ostrożności i może okazać się najtrudniejszym fragmentem Waszego przejścia. Ubezpieczenia zamocowane w tym miejscu są często zasypane, a sam śnieg bywa niestabilny. Ten odcinek wymaga bardzo uważnej asekuracji i wyszukiwania stopni w gładkiej skale. Prawie 100 metrów wyżej czeka szczyt Koziego Wierchu (2291 m n.p.m.) – najwyższego punktu na całej drodze. To dobre miejsce na odpoczynek, a gdy pora jest późna – także na podjęcie decyzji o zejściu do Doliny Pięciu Stawów.

Wczytuję galerię

Kozi Wierch – Zadni Granat

Szlak za Kozim Wierchem jest łatwy, ale tylko latem. Zimowy wariant prowadzi tu znacznie bliżej grani lub nawet jej kulminacją. Koniecznie uważajcie na nawisy, tworzące się po północnej stronie. Szlak idzie granią, skręcając zdecydowanie ku północy i dociera do Przełączki nad Buczynową Dolinką. Tu po jednej stronie macie Czarne Ściany, po drugiej Buczynową Strażnicę. Na wschód zbocza opadają gwałtownie, zaś ku zachodowi prowadzi stąd, ku Dolinie Gąsienicowej, Żleb Kulczyńskiego. Warto ominąć ten odcinek grani i podążyć za letnim wariantem, który obniża się dnem żlebu. Po ok. 200 metrach czerwony szlak skręca gwałtownie w prawo, do podstawy stromego komina wyposażonego w drabinkę. Także tu warto założyć punkty asekuracyjne na szczeblach oraz ostrożnie stawać rakami na szczeblach i skalnych stopniach.

W tym miejscu teren staje się łatwy, a szlak trawersuje poszarpane turnie w rejonie Zadniej Sieczkowej Przełączki. Chwile potem z lewej dociera na grań zielony szlak z Koziej Dolinki, a Wy stajecie na szczycie Zadniego Granatu (2240 m).

Zadni Granat – Przełęcz Krzyżne

Dalszy odcinek jest względnie łatwy, choć owa łatwość zależy mocno od warunków śniegowych. Ścieżka prowadzi granią Granatów, w niewielkiej ekspozycji, ale napotykając problematyczne pasaże oraz stopnie skalne. Tu łańcuchów jest niewiele, ale tam gdzie są warto się asekurować. To także drugie słynne miejsce, jakim jest Skrajna Sieczkowa Przełączka i krótki odcinek łańcucha zawieszony „w powietrzu”. Poczucie ekspozycji jest jednak złudne i z łatwością pokonacie tę przeszkodę. Dalej czeka Was krótkie podejście na Skrajny Granat (2225 m) i krótkie zejście ze szczytu. Ostatnich 10 metrów to trikowe przejście nad skalnym uskokiem. Warto skorzystać tu ze stanowiska zjazdowego.

Z przełęczy możliwe jest ostatnie zejście, żółtym szlakiem nad Czarny Staw Gąsienicowy. Dalej Wasz zespół czeka długi i już trudniejszy odcinek przez grań Buczynowych Turni. Nie pomylcie się i nie skręćcie ku północy, w stronę Wierchu pod Fajki! Szlak skręca tu w prawo i prowadzi na nowo w ekspozycji. Warto dobrze się asekurować, korzystając z naturalnego ukształtowania skał oraz sztucznych ułatwień po obu stronach. Na odcinkach prowadzących stromo w dół nie zapominajcie o pozostawieniu punktów asekuracyjnych dla osoby idącej na końcu.

Za Granacką Przełęczą czeka Was krótkie zejście żlebem, po czym obejście od południa Orlej Baszty. Szlak wymaga uwagi, na stromych skałach warto regularnie zakładać punkty dla ochrony przed niekontrolowanych zjazdem. Miniecie od południa Wielką Buczynową Turnię (2183 m). Krótką rysą trzeba opuścić się w kierunku Buczynowej Przełęczy i poniżej niej, by idąc coraz łatwiejszym terenem dotrzeć do Małej Buczynowej Turni. Stąd, prowadząc już łatwą ścieżką, omijającą dwie kulminacje, Orla Perć dociera do finału na przełęczy Krzyżne (2112 m). Tu szlak ma swój koniec.

Przez przełęcz przechodzi żółty szlak z Doliny Roztoki do Doliny Gąsienicowej. Łagodnym zejściem ku północy z łatwością zejdziecie do Murowańca, odległego zimą o ok. 2 godziny.

Wczytuję galerię

Orla Perć – opcje zejścia ze szlaku

Orlą Perć przecina kilka szlaków, które możecie wybrać w celu wcześniejszego zejścia. Poza szlakami poprowadzonymi przez Zawrat i Krzyżne są to:

  • Żółty szlak przecinający Kozią Przełęcz – zejście do Doliny Gąsienicowej lub Pięciu Stawów;
  • Czarny szlak docierający na Kozi Wierch – zejście do Doliny Pięciu Stawów;
  • Czarny szlak schodzący Żlebem Kulczyńskiego;
  • Zielony szlak z Zadniego Granatu;
  • Żółty ze Skrajnego Granatu – wszystkie trzy sprowadzają do Doliny Gąsienicowej.

Najdłuższym odcinkiem bez możliwości zejścia jest ten ostatni: Zadni Granat – Przełęcz Krzyżne. Również dość długi jest fragmenty między Zawratem, a Kozią Przełęczą.

Mam nadzieję, że ten – z konieczności skondensowany – poradnik pomoże Wam podjąć decyzję: jak iść na Orlą Perć zimą. Podpowie też jakie umiejętności wcześniej warto zdobyć i co ze sobą zabrać. Niniejszy tekst nie zastąpi jednak praktyki. Wspinacie się dobrze i bezpiecznie!

Udostępnij

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.