16.03.2018

Jak wejść na Rysy zimą

Nawet jeśli doświadczeni wspinacze nie zwracają na niego uwagi, dla tatrzańskich turystów jest honorowym celem. Mimo trudności, najwyższy szczyt Polski przyciąga latem wiele osób. Zimą staje się znacznie poważniejszym wyzwaniem. Zimno, wiatr, a przede wszystkim zagrożenie lawinowe decydują wówczas o możliwości wejścia bardziej niż nasze siły.

Jak wejść na Rysy zimą? I jak to zrobić  bezpiecznie? Przed napisaniem tego artykułu przeczytałem kilka relacji z wejścia na Rysy. Niektóre przedstawiały wejście jako ekstremalną przygodę na granicy przeżycia. Inne opisywały wejście „zimowe”, choć uważna lektura podpowiadała, że zrobiono je w maju. Sam chciałem opisać tę drogę rzeczowo i bez sensacji, ale zwracając uwagę na możliwe zagrożenia.

Na początek

Dla kogo jest wejście na Rysy zimą? W mojej opinii – dla ambitnych i doświadczonych turystów, którzy mają już za sobą inne, łatwiejsze wejścia na niższe szczyty. Dla tych, którzy mają obycie z wysokością i ekspozycją. I tych, którzy posiadają niezbędną zimową wiedzę: potrafią posługiwać się czekanem i rakami oraz umieją, choćby pobieżnie, ocenić aktualną sytuację lawinową. Taką wiedzę można nabywać u boku bardziej doświadczonych partnerów, jednak solidną podstawą powinien być kurs turystyki wysokogórskiej, których wiele organizowanych jest obecnie w Tatrach. Po jego ukończeniu zimowe warunki i obsługa zimowego sprzętu przestaną być dla Ciebie czarną magią.

Oprócz sprzętu niezbędna jest oczywiście znajomość trasy. Przed wyjściem na szczyt koniecznie poświęć czas na poznanie topografii terenu. Dobrym pomysłem jest wyjście dzień wcześniej nad Morskie Oko i prześledzenie jutrzejszego podejścia na szczyt z mapą w dłoni. Bardzo pomaga znajomość szlaku na Rysy z wejścia letniego, dlatego dobrym (bardzo dobrym!) pomysłem, jest planowanie wejścia zimowego dopiero wtedy, gdy masz za sobą letnie.

Jak wejść na Rysy zimą

„Rysy to nie jest góra dla każdego” – zimą to stwierdzenie jest jeszcze bardziej prawdziwe (fot. autor)

Być może najważniejszym czynnikiem, jaki musisz wziąć pod uwagę, jest jednak sytuacja lawinowa. Szlak na Rysy prowadzi w znacznej części wklęsłą formą terenu, jaką jest szeroki żleb. To miejsce, w którym zbiera się potężna masa śniegu spadająca i przywiewana z okolicznych ścian. Nawet po krótkich opadach zagrożenie lawinowe w żlebie może zmienić się znacznie. I to – uwaga! – nawet gdy oficjalny komunikat na stronie TOPR pozostanie bez zmian. Pamiętaj, że komunikat lawinowy podany przez ratowników jest pewną przeciętną dla całego masywu Tatr Wysokich. Szansa na zejście lawiny może różnić się jednak bardzo nawet dla dwóch sąsiadujących ze sobą zboczy. Zależy to od ich nasłonecznienia, kierunku wiatru, nachylenia i innych czynników. Bardzo istotnym czynnikiem jest wiatr, który zwiewa duże ilości śniegu i osadza je w postaci „poduch”. Oceny sytuacji trzeba dokonywać na miejscu. Jak oszacować zagrożenie lawinowe? Tu najlepszy będzie kurs lawinowy, także organizowany w Tatrach przez szkoły górskie lub np. Fundację Anny Pasek.

Jeśli nie masz doświadczenia w ocenie warunków lawinowych, osobiście odradzałbym wchodzenie na Rysy już przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego. Tatrzańska „dwójka” to zdradliwy stopień. Wydaje się jeszcze bezpieczny, jednak na stromych zboczach jest już istotnym ryzykiem. Pamiętna tragedia pod Rysami zimą 2003 roku, gdy potężna lawina zabiła 8 osób, zdarzyła się właśnie przy lawinowej „dwójce”. Moja pierwsza próba zimowego wejścia na Rysy zakończyła się jeszcze poniżej 2000 metrów, gdy uznałem zagrożenie za zbyt duże – wtedy także panowała „dwójka”.

Jeśli nie czujesz się pewnie na trudnym, zimowym szlaku – lepiej odłóż wyjście albo skorzystaj z pomocy przewodnika tatrzańskiego. Takie wejście z opiekunem to żadna ujma, a olbrzymia pomoc.

W czym zimą na Rysy

Raki, czekan i kask, to absolutne must have zimowego wejścia na Rysy (fot. autor)

Czego potrzebujesz?

Zimowe wejście na Rysy wymaga:

  • Znajomości terenu – tu pomoże letni rekonesans.
  • Obycia z terenem wysokogórskim – zwłaszcza końcowa część prowadzi stromym żlebem i wyprowadza na eksponowaną grań.
  • Umiejętności posługiwania się czekanem i rakami, a w razie potrzeby także liną.
  • Kondycji, gdyż kilka godzin wspinaczki w śniegu to spory wydatek sił, z poziomu Morskiego Oka czeka Cię dokładnie 1100 metrów podejścia i zejścia.

W kwestii sprzętu potrzebujesz:

  • Zestawu ciepłych i wygodnych ubrań, dostosowanych do mrozu i wiatru, jaki może panować w górze. Nawet gdy nad Morskim Okiem temperatura oscyluje wokół zera, na szczycie odczuwalna może wynosić -20°C. Na postoje konieczna może być dodatkowa kurtka z ociepliną (syntetyczna lub puchowa).
  • Minimum sprzętowym są czekan, raki i kask. Lina nie jest konieczna, ale gdy idziesz w zespole związanie się nią może dodać pewności i uchronić przed niekontrolowanym zjazdem. Ważne, by członkowie zespołu znali zasady hamowania czekanem podczas upadku. W takiej sytuacji oprócz liny potrzebujesz też uprzęży i 2-3 karabinków HMS.
  • Twoje buty powinny umożliwiać założenie raków; minimum to raki paskowe, ja preferuję wysokogórskie buty z podeszwą pod raki półautomatyczne. Są sztywne, zatem dają pewne oparcie na stopniach skalnych i pomagają wybijać stopnie w twardym śniegu.
  • Zapasu jedzenia oraz termosu z gorącym napojem. Na takie całodzienne wyjście najlepsze będą energetyczne przekąski oraz 1-litrowy termos na każdego członka zespołu.
  • W Twoim plecaku muszą się też znaleźć inne drobiazgi, zawsze zabierane w góry: apteczka, telefon, mapa i kompas, zapasowa czapka i para rękawiczek, czołówka z rezerwowymi bateriami. Koniecznie weź okulary przeciwsłoneczne oraz krem z filtrem UV. Bardzo przydatne, na łatwiejszych odcinkach, będą kijki teleskopowe. Twój plecak powinien być lekki, model o pojemności 30-40 litrów będzie najlepszy.

Czy brać ze sobą sprzęt lawinowy? Tak. Detektor, sonda i łopata mogą uratować życie, ale tylko gdy członkowie Twojego zespołu potrafią się nim posługiwać. Jeśli nie wiecie, jak poprawnie obsłużyć detektor, warto zdobyć tą wiedzę na kursie lawinowym. Nie musisz ich kupować, kilka punktów w Zakopanem wypożycza chętnym detektory, sondy i łopaty.

Niebo na Rysami

Dla takich widoków warto wstawać o 3 rano (fot. autor)

Jak wejść na Rysy zimą – krok po kroku

Morskie Oko – Czarny Staw

Przygotowując się do wejścia najlepiej spędzić noc w schronisku nad Morskim Okiem. To ostatnie miejsce, w którym możesz się zatrzymać. Oczywiście możliwy jest start na szczyt ze schroniska Roztoka lub nawet parkingu na Palenicy Białczańskiej, nie warto jednak tracić cennego czasu i sił na pokonywanie kilku kilometrów szosy.

Wyjście na Rysy zacznij bardzo wcześnie. Pobudka w środku nocy i wyjście w ciemność przypomina wspinaczki w górach wysokich, warto jednak potraktować zimowe Rysy właśnie tak. Duże przewyższenie i trudności w połączeniu z krótkim dniem sprawiają, że wyjście o 3.00 lub 4.00 rano jest bardzo dobrym pomysłem. Sprawdź swój sprzęt poprzedniego wieczoru i spakuj jedzenie. Zjedz dobre, treściwe śniadanie – je również musisz przygotować wcześniej – i zabierz herbatę do termosu.

Zimą warunki niemal zawsze pozwalają na bezpieczne przejście środkiem Morskiego Oka. Ścieżka przez środek stawu jest zazwyczaj szeroka i dobrze wydeptana, pozwala też oszczędzić pół godziny w stosunku do szlaku brzegiem.

Wschód słońca w Tatrach

Budzi się dzień (fot. autor)

Pierwszą przeszkodą może stać się już podejście na próg Czarnego Stawu, które fragmentami bywa oblodzone. Już tutaj konieczne może być założenie raków i wsparcie się kijkami. Ścieżka zakręca szerokim łukiem, przechodząc nad granicę rzadkiego lasu, poniżej ciemnych skał tworzących tzw. Bulę pod Bandziochem, formację wystającą ku północy z wielkiego masywu Kazalnicy. Po pokonaniu kilku zakrętów ścieżki szlak dociera do progu Czarnego Stawu. To dobre miejsce na pierwszy postój, kontrole sprzętu i własnego samopoczucia. Także tutaj możesz skorzystać ze skrótu, jakim jest przejście tafli zamarzniętej wody na wprost.

Po drugiej stronie Czarnego Stawu zaczyna się podejście szerokim żlebem. To miejsce, w którym należy już założyć raki i ocenić stan pokrywy śnieżnej. Jeśli śnieg jest twardy, kijki teleskopowe warto wymienić na czekan. Gdy uznasz, że sytuacja lawinowa nie stwarza ryzyka, możesz zacząć podejście.

Czarny Staw – Kocioł pod Rysami

Powyżej Czarnego Stawu letni szlak wspina się licznymi zakosami. Zimą drogę dyktują warunki i Twoje siły. Możesz iść na wprost, środkiem szerokiego żlebu lub ułatwiać sobie drogę, podchodząc zakosami. Jeśli Twoje wyjście ze schroniska wypadło na godzinę 3-4, gdzieś w tym miejscu powinieneś zacząć rozróżniać szczegóły otoczenia w pierwszym świetle dziennym. Po Twojej lewej stronie wznosi się charakterystyczna formacja Buli pod Rysami (2054 m), po lewej – potężna ściana Wołowego Grzbietu, a z tyłu – obniżająca się z wolna, pionowa ściana Kazalnicy.

mgiełki w Tatrach

Pierwsze, poranne widoki (fot. autor)

Podejście szerokim żlebem jest pierwszym sprawdzianem kondycyjnym. Znad Czarnego Stawu masz do pokonania prawie pół kilometra przewyższenia, cały czas stromym terenem, nie dającym dobrego miejsca na odpoczynek. Żleb zwęża się powoli i prowadzi jednostajnie do góry, w stronę szczytu. Otoczenie zmienia się, gdy osiągniesz wysokość 2000 m. W tym miejscu ścieżka wychodzi na wysokość Buli i skręca w lewo, by wejść do Kotła pod Rysami. Latem Kocioł jest wyraźną, trójkątną formacją, do której spadają 2 żleby. Jednym z nich, widocznym po lewej, jest długa Rysa, której najwyższy szczyt Polski zawdzięcza swoją nazwę.

W tym punkcie zimowy szlak na Rysy oddziela się od letniego. Znakowany czerwono wariant, którym podchodzą letni turyści, wyprowadza ponad Bulę, w kierunku pasa stromych skał. Tworzą one wyraźna grzędę, na której zaczyna się ubezpieczone łańcuchami podejście. Zimą ten fragment pokonuje się, wychodząc z Kotła na wprost i wspinając się wnętrzem wyraźnego żlebu, jakim jest Rysa. Jest ona łatwiejsza orientacyjnie i pozbawiona trudności skalnych, ale stroma, a przez to męcząca. Podejście w poprzek Kotła doprowadza do jej wylotu. Z tego miejsca zaczyna się najbardziej stromy i wymagający odcinek wspinaczki.

Wspinaczka na Rysy zimą

Stok jest bardzo stromy, trzeba zachować bardzo dużą ostrożność (fot. autor)

Kocioł pod Rysami – Rysy

Szlak prowadzący żlebem jest mniej spektakularny niż latem – brakuje widoków, które podziwiać można ze skalnej grzędy powyżej. Czeka Cię za to mozolny rytm wspinaczki i odpoczynków. Żleb pozbawiony jest łatwiejszych miejsc. To stale nachylona formacja, gdzie nie ma dobrego miejsca na odpoczynek i rozłożenie plecaka. Zachowaj czujność, gdy przyjdzie Ci wypakowywać cokolwiek z plecaka – jeśli upuścisz jakąś rzecz, może się ona stoczyć setki metrów w dół żlebu.

(Dygresja: gdyby ktoś z Was zabłądził kiedyś w wysokich partiach Doliny Mięguszowieckiej, możecie poszukać termosu Esbita, który gdzieś tam leży. Na moich oczach jeden z turystów położył go na twardym śniegu pod szczytem, a gładkie naczynie pojechało ekspresowo w dół. Bezsilnie patrzył, jak jego zapas herbaty znika między skałami.)

Rysa jest też miejscem, gdzie bezwzględnie zalecam kask. Ze ściany po lewej regularnie spadają płaty śniegu, przypadkowy kamień lub bryła lodu też mogą się trafić. Dodatkowo, jeśli powyżej Ciebie wchodzą inni turyści, uważaj na zrzucane przez nich bryły śniegu. Samemu także staraj się nie posyłać śniegu na głowy tych, co podchodzą poniżej.

Wczytuję galerię

Nachylenie żlebu jest spore, stale powyżej 30°, co mniej obytych z ekspozycją może onieśmielać. W takich miejscach zbocze zawsze wydaje się bardziej strome niż jest. Rzut oka w dół i za siebie może przyprawić o zawrót głowy – warto uważać, gdyż to pozornie łatwe miejsce najbardziej na całej drodze odbiera siły, a po zmęczeniu setkami metrów wspinaczki łatwo o potknięcie lub inny błąd. Wspinaczka długim, wąskim żlebem jest dość jednostajna i wydaje się nigdy nie kończyć, dopóki w oddali nie dostrzeżesz niewielkiego siodełka. To Przełęcz pod Rysami, na której kończy się długa Rysa. Możesz na niej odpocząć i po raz pierwszy rzucić okiem na słowacką stronę, a gdy pogoda jest dobra – cieszyć pierwszymi tego dnia promieniami słońca.

Szczyt wydaje się być na wyciągnięcie ręki, ale zachowaj czujność. Czeka Cię jeszcze kilkadziesiąt metrów granią, wzdłuż łańcuchów. Szlak przewija się wokół szczytu od polskiej strony, po czym między głazami wychodzi wprost na polski wierzchołek (2499 m). Gratulacje! Jesteś u celu. Dodatkowym bonusem, który zajmie tylko 2 minuty, będzie wejście na słowacki wierzchołek (2503 m).

Szczyt Rysów oferuje jedną z najpiękniejszych panoram w całych polskich Tatrach. Widoczne są niemal całe Tatry Wysokie, od Mięguszowieckich Szczytów po Świnicę. Po przeciwnej stronie – masywy Wysokiej i Gerlacha. W oddali wyraźnie dostrzeżesz obniżenie Spiszu, za nim Gorce, a gdy pogoda będzie dobra, pokażą Ci się tak odległe masywy jak Babia Góra z Pilskiem, Wielka i Mała Fatra, a na południu potężny grzebień Niżnych Tatr.

Wczytuję galerię

Powrót

Zejście z Rysów zimą, podobnie jak latem, prowadzi drogą podejścia. Oznacza to powrót granią na przełęcz i długie zejście żlebem do Kotła pod Rysami, a następnie do Czarnego Stawu. Pozornie łatwe, może nastręczyć wielu kłopotów.

Osoba przyzwyczajona może, przy zachowaniu ostrożności, schodzić twarzą do ekspozycji. Stopnie w śniegu, wybite już podczas podejścia, ułatwią schodzenie. Obserwowałem jednak wielu turystów, których onieśmielała przestrzeń pod ich nogami i którzy bali się upadku, i zjazdu Rysą. Ci schodzili odwróceni do stoku, co jest wolniejsze, choć oczywiście bezpieczniejsze. Przez wzgląd na bezpieczeństwo wspinających się i schodzących bardzo odradzam stosowanie w Rysie zjazdu w pozycji siedzącej. Może on zamienić się w niekontrolowany upadek lub podciąć kogoś podchodzącego poniżej nas.

Po wyminięciu Buli pod Rysami, gdzie zbocze staje się łagodniejsze i szersze, możesz wspomóc się tą techniką. Uważaj jednak: tak zwany „dupozjazd” wymaga uważnej asekuracji i wyczucia, warto przećwiczyć go wcześniej.

Możliwe jest także przetrawersowanie wierzchołka Rysów i zejście przez przełęcz Waga do Doliny Mięguszowieckiej, na stronę słowacką.

Zimowa wycieczka w Tatry

Mission complete (fot. autor)

Logistyka

Takie wejście na Rysy zajmuje – no właśnie, ile? O ile latem jest to około 4h, zimą koniecznie daj sobie co najmniej 6 godzin. I to tylko wtedy, gdy warunki są dobre. Słabiej związany śnieg, wiatr i zimno mogą spowolnić Cię lub zmusić do wycofania. Zimowy dzień jest krótki, dlatego by stanąć na szczycie najpóźniej w południe konieczne jest bardzo wczesne wyjście. Start na zimowe Rysy w letnim czasie, a więc o 7-8 rano oznacza, że ciemność dopadnie Cię, gdy będziesz jeszcze dość wysoko.

Moje tegoroczne wejście trwało 5 godzin ze schroniska na szczyt. Warunki były idealne: „jedynka” lawinowa, bardzo dobrze związany śnieg w Rysie, bardzo mała ilość luźnego śniegu w żlebie poniżej oraz kompletny brak chmur. Temperatura na szczycie wynosiła około -12°C. Zejście ze szczytu trwało 2,5 godziny, częściowo dzięki zjazdom, jakie robiłem już poniżej Buli.

Podczas wejścia zachowaj czujność. Obserwuj teren, co pewien czas sprawdzaj swoje położenie i czas. Obserwuj także pogodę pod kątem niepokojących zmian, a gdy nastąpi jej załamanie – nie wahaj się zawrócić. Oceniaj także stan pokrywy śniegowej. Pamiętaj, że zagrożenie lawinami nie zależy nie tylko od opadu śniegu, ale i wiatru, który nanosi go i kumuluje w miejscach zawietrznych. Choć ogólna prognoza lawinowa dla Tatr może być optymistyczna, niewielkie partie pozostaną bardzo niebezpiecznymi poduchami, z których łatwo wyzwolić lawinę.

Wejście zimą na Rysy to prawdziwie wysokogórska przygoda. Dla jednych ambitna wycieczka, dla mniej doświadczonych – wymagająca wyprawa, na której nie raz przełamią swoje lęki. Janusz Gołąb napisał, że „Rysy to nie góra dla każdego” – i w pełni się z tym zgadzam. Kronika TOPR podpowiada smutną prawdę: zarówno latem jak i zimą nie doceniamy trudności Rysów. Przecenienie swoich umiejętności co roku kosztuje życie jakiegoś turysty. Bez względu na Twoje samopoczucie, do najwyższego szczytu Polski trzeba podejść z respektem. Znać zasady posługiwania sprzętem zimowym, być dobrze wyposażonym, znać zasady poruszania zimą w górach i podstawy wiedzy lawinowej. Podczas wspinaczki cały czas trzeźwo oceniać warunki. A gdy te się pogorszą – być gotowym do zawrócenia. Góra, jak zwykle, poczeka.

Zimowe wejście na Rysy – lista potencjalnego sprzętu:

TUTAJ znajdziecie gotową checklistę (w wersju przygotowanej do wydruku) – zawierającą sprzęt, o jakim warto pamiętać szykując się zdobyć Rysy zimą.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.