18.11.2017

Śpiwór Warmpeace Viking 900 – test

Noclegi na łonie natury nie muszą być domeną lata. Nie muszą, gdy spełni się jeden podstawowy warunek: trzeba wcześniej zaopatrzyć się w dobry śpiwór. Jak biwakuje się jesienią? Niedawno miałem okazję przekonać się o tym na własnej skórze.

Zasada, którą wyznaję podczas przygotowań do dłuższej wyprawy, mówi, że są trzy rzeczy, na których absolutnie nie warto oszczędzać. W moim ekwipunku muszą się znaleźć:

  • Dobre buty, które nie przemokną w trudnych warunkach (bo przecież nikt nie lubi chodzić w butach pełnych wody).
  • Kurtka przeciwdeszczowa – najlepiej lekka, oddychająca i taka, która stawi czoła nawet największej ulewie.
  • Śpiwór – w podróży to namiastka domu. Musi on dobrze izolować od chłodu i zatrzymywać ciepło, gdyż noc, gdy trzęsiemy się z zimna, popsuje każdy wyjazd.
Śpiwór na zimę i jesień

Puchowy śpiwór WarmPeace Viking 900. (fot. 8a.pl)

Opracowując plan tegorocznej jesiennej wyprawy do Rumunii zorientowałem się, że mój śpiwór nie jest przygotowany na prognozowane temperatury rzędu 4°C. Zabranie go na taki wypad byłoby posunięciem bardzo ryzykownym. Stanąłem więc przed dylematem zakupu sprzętu, który na pewno sprosta wyzwaniom jesieni. Wybór padł na śpiwór puchowy (tylko takie mi odpowiadają) Viking 900 czeskiej marki WarmPeace, która specjalizującej się w produkcji odzieży oraz śpiworów wypełnionych puchem. Marki, która w Polsce jest coraz bardziej znana.

Śpiwór Warmpeace Viking 900 – budowa i wykonanie

Czym przekonała mnie oferta firmy zza naszej południowej granicy? Oto krótka charakterystyka modelu, na który ostatecznie się zdecydowałem.

Warmpeace Viking 900 to śpiwór typu mumia. Wypełniony on został kaczym puchem o sprężystości 600 cui i stosunku puchu do pierza wynoszącym 90/10. Po rozpakowaniu śpiwór przyjemnie „napusza się”. To dobry znak! Ta cecha może sugerować, że w tym śpiworze niestraszne będą niskie temperatury.

Równie pozytywne wrażenie zrobił na mnie materiał zewnętrzny. Nie jest zbyt śliski i się nie haczy. Krótko mówiąc jest bardzo przyjemny w dotyku.

Wczytuję galerię

Solidnie prezentuje się też zamek, który – jak w niemal każdym dobry śpiworze – pochodzi od cenionej firmy YKK. O dbałości o detale świadczy wykonanie znajdującej się obok listwy, która jest bardzo szeroka, dzięki czemu nie haczy się przy zapinaniu. Co ważne – zamek jest dwukierunkowy, więc swobodnie możemy rozpinać go u dołu, wpuszczając odrobinę powietrza, gdy jest nam za ciepło w dolne partie ciała.

Ale jesienią bardziej niż na przegrzanie, narażeni jesteśmy na wychłodzenie. Warto więc zwrócić uwagę na detale, które stoją na straży naszego komfortu cieplnego. Wspomniany przed chwilą zamek, chroniony jest przez – umieszczony na całej jego długości – specjalny kołnierz, który ma na celu zmniejszenie strat ciepła w tym newralgicznym miejscu. Za zatrzymywanie ciepła wewnątrz odpowiada także kołnierz termiczny umieszczony w okolicy szyi. Ściślejsze dopasowanie śpiwora do sylwetki możliwe jest także dzięki dwóm ściągaczom: jeden znajduje się przy kołnierzu na obwodzie koło szyi, a drugi przy kapturze.

Bardzo przydatnym dodatkiem jest wewnętrzna kieszeń zapinana na zamek – niezwykle wygodna, gdy chcemy zawsze mieć pod ręką telefon, dokumenty, czołówkę czy chusteczki.

Na koniec jeszcze jeden szczegół. Przy zakupie śpiwora otrzymujemy dwa – rożnej wielkości – worki. Jeden służy do przechowywania go w warunkach domowych, drugi spełnia funkcję transportową i stosujemy go, gdy chcemy aby zajmował jak najmniej miejsca.

Wczytuję galerię

Przebieg testów

Nowy śpiwór swój chrzest bojowy przeszedł podczas pierwszego noclegu w Rumunii – dokładnie w miejscowości Satu Mare, tuż przy granicy węgierskiej. W nocy słupek rtęci spadł tam podobno do 4 kresek powyżej zera. Użyłem słowa „podobno”, gdyż osobiście nie byłem w stanie tego sprawdzić. Spałem jak dziecko, a jedyną rzeczą, która na krótką chwilę mogła wybić mnie ze snu, było… wycie hord błąkających się psów. Mój komfort termiczny ani przez chwilę nie był zagrożony.

Wczytuję galerię

Kolejne noce przyniosły temperaturę w granicach 3-4 stopni na plusie. Tym razem za testowanie śpiwora zabrała się płeć piękna (a nie od dziś wiadomo, że panie są dużo większymi zmarzluchami). Odczucia były jednak bardzo podobne do moich – cała noc przespana, problem marznięcia nie zaistniał. Czy może być coś piękniejszego, niż słoneczny, jesienny poranek po dobrze przespanej nocy, z widokiem takim, jak na załączonych zdjęciach? W delektowaniu się urodą rumuńskich gór nie przeszkadzał nawet silny, październikowy wiatr, który zwykle potęguje uczucie chłodu. Wystarczyło po prostu… okryć się śpiworem.

Pogoda, dosyć niespodziewanie, zmieniła się w połowie naszego wyjazdu, gdy nocowaliśmy w pobliżu trasy Transfogarskiej na wysokości ~2030 m.n.p.m. Ciekaw byłem jak tym razem sprawdzi się śpiwór. Po przebudzeniu nie wierzyłem własnym oczom. Prognoza pogody na ten dzień nie wspominała nic o… śniegu i temperaturze poniżej zera. Ku mojemu zaskoczeniu praktycznie cała okolica została „udekorowana” białym puchem, a z ust przy każdym oddechu wydobywała się para. Zima – pomyślałem. To kolejny raz, gdy góry mówią mi prosto w twarz, co myślą o prognozie pogody. Sprawdzam temperaturę powietrza i okazuje się, że jest mróz: -3 stopnie Celsjusza. Szczerze mówiąc nie miałem w planach testowania jesiennego śpiwora przy takiej temperaturze. Po prostu wolałem nie kusić losu, bo jeśliby się okazało, że śpiwór nie sprosta takim warunkom, po nieprzespanej nocy miałbym problem z realizacją wyprawowych planów.

Śpiwór w góry

To jeszcze jesień, a może już zima? Mimo niespodziewanego ochłodzenia, śpiwór Warmpeace Viking 900 dał radę! (fot. autor)

Obrazek, jaki zastałem rano, był zaskoczeniem, tak samo, jak moja forma po przebudzeniu. Mimo ataku zimy, nie zmarzłem, a do tego byłem wyspany. Przez kolejne noce już ani przez chwilę nie zastanawiałem się nad tym, czy śpiwór jest odpowiednio „gruby”. Byłem o tym przekonany. Wiem, że sytuacja wyglądałaby zdecydowanie inaczej, gdybym zabrał swój stary śpiwór. Żeby nie marznąć, musiałbym zrezygnować z noclegów w wielu przepięknych miejscach. Wyjazd z pewnością nie byłby tak udany.

Podsumowanie

Zakup śpiwora Warmpeace Viking 900 to jedna z lepszych decyzji, jakie podjąłem w tym roku. Choć nie był on wybierany z myślą o zimowych wypadach, to z czystym sumieniem mogę polecić go nawet na takie temperatury. Chociaż w drugiej części urlopu aura była iście zimowa, sprawdził się na piątkę! Gdy płatki śniegu cicho spadały na nasze schronienie i po raz pierwszy w tej połowie roku doświadczyłem temperatury poniżej zera, ani na moment nie zbudziło mnie to z zimowego, tfu, jesiennego snu…

Śpiwór Warmpeace Viking 900 testował Rafał Waluś

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.