19.07.2016

Mont Blanc – jak wejść na Dach Europy

4810 metrów wyzwania. Jak stanąć na wierzchołku najwyższej góry Europy? Jak bezpiecznie na nią wejść i z niej wrócić? Jak się przygotować? To nie jest poradnik zdobywcy, gdyż nie wierzę, by jakąkolwiek górę można było „zdobyć”. Raczej wskazówki, dzięki którym twoja przygoda ma szansę być bezpieczniejsza i zakończona zdobyciem upragnionego szczytu.

Ta góra to marzenie tysięcy z nas. Mont Blanc to dla jednych to ukoronowanie pasji, dla innych naturalny etap rozwoju górskiej działalności. Gdy poczujesz się pewnie na tatrzańskich szlakach, gdy spróbujesz zimowych wędrówek w polskich górach, być może zwrócisz wzrok w stronę Alp. Ich najwyższy wierzchołek to honorowy cel, a droga na na niego to piękna przygoda wśród wspaniałej scenerii wysokogórskiej. Jak stanąć na szczycie Białej Góry? Zacznijmy od przygotowań.

Przygotowania

Nie warto planować wejścia, jeśli nigdy w życiu nie miałeś na nogach raków, w dłoni czekana i jeśli nie znasz podstaw asekuracji liną. Mont Blanc, choć technicznie zaliczany do niezbyt trudnych, wymaga znajomości różnych technik zimowych i obycia z wysokością. Moim zdaniem, rozsądnym minimum, jakiego potrzebujesz przed wejściem, jest kurs turystyki wysokogórskiej. Poznasz na nim zasady używania czekana i raków, lotnej asekuracji podczas wędrowania w zespole czy podstaw ratownictwa lawinowego. Trwa on około pięciu dni i daje solidne podstawy, do zaczęcia własnej przygody w Alpach. Jeszcze lepszą kombinacją jest kurs turystyki wysokogórskiej, a po nim kurs taternicki. Ten drugi uczy zasad wspinaczki w ścianie, uczy poprawnej asekuracji, przyzwyczaja do ekspozycji i jest niezłym przygotowaniem do wejścia na trudniejsze drogi. Trwa dłużej niż pierwszy, ale jeśli poważnie myślisz o kontynuowaniu przygód w górach wysokich – warto.

Podczas tegorocznego wejścia na Mont Blanc, biwakowałem w towarzystwie niemal dwudziestoosobowej grupy Polaków, którzy dopiero na dzień przed wyjściem szczytowym uczyli się asekuracji linowej i hamowania czekanem. Wszyscy, o ile wiem, szczęśliwie zeszli ze szczytu, choć jedna z osób straciła po drodze źle zapiętego raka. Historia zna bohaterskich ludzi, którym udało się wejść na szczyt przy zerowej wiedzy na temat poruszania się w terenie alpejskim. Niestety, zna też takich, którzy wracali śmigłowcem transportowani przez ratowników górskich. Wypadków nie da się wykluczyć zupełnie, ale warto zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia.

Warunki

Najwyższy szczyt Europy słynie ze zmiennej pogody, której załamania nie raz zatrzasnęły wspinających się w pułapce. Mimo pozornie prostej topografii masywu, zdarzają się też przypadki zabłądzenia w chmurach, upadków do szczelin lodowcowych i śmierci z wychłodzenia. Góra wymaga umiejętności asekuracji i posługiwaniu się sprzętem alpejskim. Wymaga też odpowiedniej aklimatyzacji i stopniowego zdobywania wysokości. Klasyczne drogi na szczyt są średnio trudne, choć najpopularniejsza, przez Aiguille du Gouter, posiada fragmenty wspinaczkowe z trudnościami na poziomie I-II.

Autor na szczycie Mont Blanc, lipiec 2009 (fot. autor)

Autor na szczycie Mont Blanc, lipiec 2009 (fot. autor)

Sezon

W teorii, na szczyt Mont Blanc można wejść  przez cały rok. Poza sezonem letnim jest to jednak poważna przygoda. W miesiącach październik – maj temperatury spadają znacznie poniżej -20 stopni, a schrony są nieczynne, aczkolwiek pozostawiają w tym okresie otwarte części zimowe, mieszczące zazwyczaj 15-20 osób. Sezon na Mont Blanc trwa od czerwca do września włącznie, choć jego pierwsze i ostatnie dni to okresy, gdy na drodze spotkamy więcej śniegu.

Transport

Klasycznym punktem startu większości wspinaczy jest francuskie Chamonix. Najszybciej dostaniemy się tutaj, lecąc z Polski samolotem do Genewy i jadąc do Chamonix pociągiem/autobusem. Podróżując w zespole warto wybrać samochód, którym przez południowe Niemcy i Szwajcarię dotrzemy do przygranicznego Martigny i dalej szosą do celu. Ostatecznie można udać się do Genewy autokarem. Taka podróż zajmuje całą dobę. Po dotarciu na miejsce polecam dwa punkty noclegowe. Pierwszy to kemping Les Arolles, popularne miejsce w centrum Chamonix. Drugie to wieś Les Houches, 8 km od zasadniczego Chamonix, gdzie można znaleźć nocleg na kempingu Bellevue. W tym drugim przypadku biwakuje się nieco dalej od centrum doliny, ale za to tuż przy starcie na  najpopularniejszą drogę na szczyt.

Drogi na Mont Blanc

Na szczyt prowadzi kilka dróg, charakteryzujących się różnymi trudnościami i długością.

Droga Gouter

Droga najpopularniejsza, którą wybiera około 2/3 wszystkich wspinaczy. Choć w teorii najłatwiejsza, wciąż ryzykowna. Istnieje duże zagrożenie spowodowane spadającymi kamieniami, a na grani szczytowej występuje ryzyko upadku na stronę włoską. Nie ma jednak dużego zagrożenia szczelinami.

Kemping Les Houches, punkt startowy na drogę Gouter (fot. autor)

Kemping Les Houches, punkt startowy na drogę Gouter (fot. autor)

Początkiem drogi jest wieś Les Houches, skąd kolejka linowa zabiera nas do stacji Bellevue (1800 m). Stamtąd kolejką zębatą dostajemy się do końcowej stacji Nid d’Aigle (2380 m), skąd zaczyna się zasadnicze podejście. Ścieżka kluczy w surowej, kamienistej scenerii, wspinając się powoli (pod koniec nieco stromo) ku wschodowi. Po drodze mijamy stary, kamienny schron (Baraque des Rognes, 2768 m), mogący służyć jako awaryjny w razie niepogody i docieramy do schroniska Tete-Rousse (3167 m). Tu warto zanocować- w budynku schroniska lub na biwaku tuż obok. Wielu turystów rozbija tu namioty, korzystając z przygotowanych platform na śniegu lub ułożonych z kamieni. Miejsce jest godne polecenia, gdyż umożliwia zatrzymanie się nawet na kilka dni, w oczekiwaniu na dobra pogodę lub na uzyskanie aklimatyzacji. Z Tete-Rousse można teoretycznie wejść  na szczyt w ciągu jednego dnia. Zdecydowanie odradzam takie rozwiązanie. Na wierzchołek jest stąd półtora kilometra w górę, co bez aklimatyzacji skończyć może się źle. Znacznie lepiej przeczekać tu jedną noc (najlepiej dwie), zrobić wycieczkę aklimatyzacyjną w okolice 4000 metrów i dopiero po takim przygotowaniu zdobywać dalszą wysokość.

Za Tete-Rouse czeka najtrudniejszy i najbardziej ryzykowny odcinek: przejście Grand Couloir, zwanego Kuluarem Śmierci lub Rolling-Stone. Ta druga nazwa dobrze oddaje jego naturę. Opadając setki metrów spod szczytu Aiguille du Gouter, zbiera lawiny śniegu i kamieni, z impetem lecące przez ścianę. Kuluar ma mniej niż 100 metrów szerokości, rozegrało się w nim jednak sporo dramatów, a niespodziewane obrywy zabrały życie wielu wspinaczom. To w tym miejscu zginął w 2011 roku polski himalaista Wojciech Kozub i tu statystycznie ulega wypadkowi najwięcej ludzi idących na szczyt. Obrywu i lawiny nie da się przewidzieć. Istnieją plany poprowadzenia stalowej kładki nad żlebem. Dopóki to się jednak nie stanie, należy go przechodzić zawsze w kasku, z asekuracją i możliwie wcześnie w ciągu dnia. Po jego drugiej stronie zaczyna się podejście skalnym żebrem (stromo, miejscami trudności II, miejscami ubezpieczenia ze stalowych lin).

Kilkaset metrów wyżej, pod wierzchołkiem Aiguille du Gouter, stoją dwa schrony: stary, do którego docieramy najpierw i nowy, przypominający kapsułę z filmu sci-fi. Za nim (3835 m) zaczyna się zasadnicza droga na szczyt. Wychodzi się na nią jeszcze nocą, zazwyczaj około 2.00. Z początku wąską granią, a potem szerokim zboczem, zazwyczaj po śladach poprzedników, wspinamy się długo, ale dość łagodnie w okolice szczytu Dome du Gouter. Omijając nieco jego wierzchołek schodzimy na przełęcz Col du Dome (4240 m). Po drugiej stronie przełęczy znajduje się schron Vallot (4362 m). Blaszana buda, przytwierdzona do skały, była dla wielu osób ratunkiem, gdy zła pogoda dopadła ich pod szczytem. Wciąż pamiętam, jak przeczekiwałem w niej śnieżycę podczas nocnego wejścia w gronie kilkudziesięciu ludzi, którzy błyskawicznie wypełnili ciasną przestrzeń. Sam Vallot pomyślany jest jako miejsce awaryjne i nie należy nocować w nim, gdy nie ma zagrożenia zdrowia bądź życia. Niestety, wiele osób z rozmysłem wybiera go jako miejsce biwakowe, odbierając przestrzeń osobom naprawdę potrzebującym. Ze swojej strony apeluję: nie róbcie tego bez potrzeby! Za sprawą nocujących tam ludzi Vallot wyglądem i zapachem przypomina śmietnisko.

Wczytuję galerię

Za schronem zaczyna się ostateczne podejście pod szczyt – 500 metrów podejścia zwężającą się granią Bosses. Prowadzi ona, kilkakrotnie zmieniając kierunek, w stronę szczytu. Przy dobrej pogodzie należy być przygotowanym na wymijanie i wyprzedzanie innych zespołów. Ważnym punktem orientacyjnym są na niej ciemne skały, opadające pionowo po prawej stronie. Nazywane la Tournette, znajdują się 135 metrów w pionie poniżej szczytu. Za nimi grań lekko zakręca, po czym coraz łagodniej prowadzi w stronę najwyższego punktu.

Szczyt Mont Blanc ma postać około 30-metrowego, dość płaskiego fragmentu grani. Przy złej pogodzie łatwo go przegapić, brak tu wyraźnego punktu kulminacyjnego. Ze szczytu rozciąga się widok na szczyty Alp Francuskich. W oddali na zachodzie można dostrzec wierzchołki masywu Ecrin, na wschodzie dumnie wznosi się Matterhorn, Monte Rosa i inne szczyty Alp Walijskich, odległe w linii prostej o 70 km. Nieco bliżej iglice Grandes Jorasses, a u naszych stóp wierzchołki Mont Maudit i przepaść wschodniej ściany Mont Blanc.

Droga 3M

Alternatywna, ale nie łatwiejsza droga na szczyt. Jej nazwa oznacza Drogę Trzech Gór: Mont Blanc du Tacul (4248 m), Mont Maudit (4465 m) i Mont Blanc (4810 m). Jej początek to wjazd kolejką z Chamonix do stacji Aiguille du Midi (3842 m) i nocleg w schronie Cosmiques lub na rozległej przełęczy Col du Midi. Podobnie jak na drodze klasycznej do ataku szczytowego startujemy w nocy. Pierwszym etapem jest pokonanie stromego, pokrytego szczelinami lodowca, powyżej którego mijamy szczyt Mont Blanc du Tacul. Spod niego, rozległym kotłem, wypełnionym przez kolejny lodowiec, kierujemy się pod strome zbocze, którym dość długo i uciążliwie wspinamy się na col du Mont Maudit (4345 m). Ostatnie 50 metrów to bardzo strome zbocze, konieczna jest asekuracja ze strony partnerów lub duża pewność siebie.

Droga omija od zachodu wyniosły szczyt Mont Maudit. Wierzchołek ten, odległy o niecałe 150 metrów w pionie, jest jednak wartościowym celem wspinaczki sam w sobie. Z drogi 3M nadłożymy najwyżej godzinę na wejście i zejście, warto więc zdobyć się na ten dodatkowy wysiłek dla wspaniałej panoramy masywu, rozciągającej się ze skalno-śnieżnej iglicy. Oczywiście można to zrobić w drodze powrotnej.

Wczytuję galerię

Za szczytem czeka nas przejście szerokiej przełęczy Brenva (4303 m) i dalej nieco strome, ale niezbyt trudne podejście 500 m w pionie na szczyt. Wychodząc o 2:00 w nocy ze schronu Cosmiques, około 10:00-11:00 mamy szanse stanąć na dachu Alp.

Droga Włoska

Droga trudniejsza i zdecydowanie rzadziej wybierana, dla bardziej doświadczonych i samodzielnych wspinaczy. Startujemy z doliny Veni, skąd docieramy do schroniska Gonella (3017 m). Nad ranem lub jeszcze nocą przecinamy lodowiec Dome. Droga prowadzi przeważnie zachodnią stroną lodowca, niekiedy w strefie ryzykownych szczelin, docierając do przełęczy Col de Aiguilles Grises (3809 m). Stamtąd granią, niemal dokładnie na północ, wspinamy się w kierunku szczytu  Dome du Gouter, za którym trafiamy na drogę klasyczną i nią wyżej na szczyt.

Grands Mulets

Podejście prowadzi lodowcem, z przystankiem w schronisku Grands Mulets na wysokości 3051 m. Wspina się między strefami szczelin, w okolice schronu Vallot, skąd klasyczną drogą wyprowadza na wierzchołek. Droga uczęszczana jest rzadko i głównie zimą, ze względu na duże zagrożenie szczelinami w dolnej partii. Nie jest to dobra opcja dla osób stawiających swoje pierwsze kroki w rejonie Mont Blanc.

Namioty rozbite w sąsiedztwie schroniska Tete-Rousse, w tle widoczny masyw Aiguille du Gouter i sławny Grand Couloir (fot. autor)

Namioty rozbite w sąsiedztwie schroniska Tete-Rousse, w tle widoczny masyw Aiguille du Gouter i sławny Grand Couloir (fot. autor)

Noclegi i ograniczenia

Ze znalezieniem noclegu w okolicach Chamonix nie ma problemu. Kłopoty zaczynają się wyżej.

Na drodze klasycznej zazwyczaj nie ma kłopotu ze znalezieniem wolnego miejsca koło schroniska Tete-Rousse. Gdy go zabraknie, zawsze zostaje nocleg pod dachem. Leżący wyżej schron Aiguille du Gouter jest jednak „wąskim gardłem”. Budynek, powstały w ostatnich latach, mieści 120 osób. W sezonie miejsca w nim należy rezerwować ze sporym wyprzedzeniem, w przeciwnym razie zostaniemy bez noclegu – nie ma możliwości rezerwacji telefonicznej z doliny, a kolejka chętnych jest spora. Nie można tez pojawić się w nim, licząc na zmiłowanie obsługi; zostaniemy odesłani na dół. Rezerwacji dokonuje się na stronie internetowej. Cena noclegu w sezonie 2016 wynosi 55 euro. W schronie, zaopatrywanym wyłącznie drogą lotniczą, można kupić posiłek. Obiad dla osoby to skromne 30 euro. Uch… Chyba lepiej wziąć zapas liofilizatów i przekąsek.

Alternatywą mógłby być namiot, ale w ostatnich latach władze francuskie wprowadziły szczególne obostrzenia w kwestii biwakowania na dziko. W 2009 roku mogłem jeszcze bezpiecznie spać na grani, obok schronu, pod warunkiem zwinięcia namiotu przed świtem. Obecnie obowiązuje surowy zakaz biwakowania, a żandarmeria pilnuje przestrzegania zakazu. Jego złamanie może wiązać się z potężną grzywną (do 6000 euro). Także wspomniany schron Vallot nie jest miejscem do spania – służy wyłącznie do przeczekania złej pogody, w razie zagrożenia.

Podobne zasady panują na drodze 3M, tam jednak namioty są nieformalnie tolerowane na przełęczy Col du Midi, pod stacją kolejki linowej, o ile zostajemy w tym samym miejscu tylko na jedną noc. Na drodze włoskiej możliwe jest rozbicie namiotu w górnej części lodowca, pod granią.

Szczyt Mont Blanc de Courmayer, boczny wierzchołek masywu, widoczny ze szczytu głównego – niższy o około 350 m od głównego, jest łatwym celem na „gratisowe” wejście (fot. autor)

Szczyt Mont Blanc de Courmayer, boczny wierzchołek masywu, widoczny ze szczytu głównego – niższy o około 350 m od głównego, jest łatwym celem na „gratisowe” wejście (fot. autor)

Aklimatyzacja

Ze szczytu Mont Blanc niewiele brakuje do magicznej bariery 5000 metrów. Wejście bez przygotowania to proszenie się o kłopoty i chorobę wysokościową. (Więcej na temat chorób wysokościowych możecie przeczytać w artykule Janusza Gołąba). Niezbędne jest przystosowanie organizmu do przebywania na dużej wysokości. Opcją godną polecenia jest wyjazd z Chamoinix kolejką do Aiguille du Midi i wejście na Mont Blanc du Tacul, pierwszy z trzech szczytów masywu. Taki jedno- lub dwudniowy pobyt na 3500-4000 metrów da już niezłą aklimatyzację. Po takim „wyskoku” można zjechać w dolinę i zasadnicze wejście zacząć na drodze klasycznej. Można też, mając więcej czasu, aklimatyzację przeprowadzić na innym wysokim szczycie, w drodze pod Mont Blanc. Dobrym celem jest np. łatwy Gran Paradiso lub nieco trudniejszy Grossglockner. Mając już tak zdobytą aklimatyzację i tak warto pogłębić ją, przeczekując jeden dzień koło Tete-Rousse, na drodze klasycznej.

Najtańszy i być może najłatwiejszy sposób zastosowałem w tym roku. Po rozbiciu namiotu pod schroniskiem Tete Rousse, wyszedłem nocą na grań Aiguille du Gouter, tam spędziłem poranek w okolicy 4000 metrów i zszedłem z powrotem. Po jednodniowym odpoczynku, tą samą drogą, mając już przygotowanie, wszedłem na szczyt. Wychodząc z Tete Rousse o 2 w nocy, na wierzchołku staniemy około 9-10 rano.

Moim marzeniem w te wakacje było zobaczenie wschodu słońca na Mont Blanc. W tym celu wyszedłem o zachodzie słońca, około 21.30. Po całej nocy na grani, walcząc z podmuchami wiatru, stanąłem na wierzchołku o 5.10 rano. Przez pierwsze minuty dnia miałem szczyt tylko dla siebie.

Łączny czas, potrzebny na aklimatyzację i wejście na szczyt, to tydzień. Pogoda w masywie Mont Blanc słynie jednak z nieprzewidywalności, dlatego warto dać sobie 8-9 dni na dojazd, akcję górską i powrót.

Śmigłowiec żandarmerii z Chamonix, dla pechowych turystów niekiedy ostatnia deska ratunku (fot. autor)

Śmigłowiec żandarmerii z Chamonix, dla pechowych turystów niekiedy ostatnia deska ratunku (fot. autor)

Ubezpieczenie

W teorii śmigłowiec francuskich służb ratunkowych ściągnie poszkodowanego za darmo. W razie wypadku konieczne będzie jednak pokrycie kosztów leczenia i potencjalnego transportu. Tu nie warto oszczędzać. Ubezpieczenie dla turystów alpejskich oferuje np. Polski Związek Alpinizmu, austriacki Alpenverein lub inna firma ubezpieczeniowa, a jego koszt to ok. 250 zł/rok.

Sprzęt

Wyposażenie zimowe jest niezbędne. Raki i czekan to podstawa, ale nigdy dość przypomnienia, że konieczna jest znajomość ich obsługi. Konieczny jest zestaw odpowiednich ubrań – ciepła bielizna (np. merino) i warstwa termiczna (np. cienka bluza + sweter puchowy) oraz kurtka i spodnie przeciwwiatrowe. Do tego ciepłe rękawiczki i czapka. Całości dopełnią buty wysokogórskie, umożliwiające wpinanie raków półautomatycznych. Ja używałem znakomitych Zamberlan Expert Pro. Mont Blanc nie jest górą, która wymagałaby zabierania dwuczęściowych, wysokogórskich butów typu skorupy, z drugiej strony – zdecydowanie odradzam zabieranie na szczyt zwykłych butów trekkingowych.

Niezbędny będzie kask, uprząż oraz lina, którą wiążemy się idąc w zespole. Do tego po trzy karabinki i kilka pętli osobistych na osobę. Także śruby lodowe mogą okazać się przydatne podczas wędrówki lodowcem. Podczas nocnego wyjścia niezbędna jest także czołówka.

Na wysoki szczyt nie da się też wejść bez okularów. Tu konieczne będą okulary lodowcowe z filtrem 4, chroniące przed wpadaniem promieni słonecznych także z boku i od dołu. Nie zapomnijcie też o kremie z filtrem i ochronnej pomadce do ust. Tegoroczne poparzenia słoneczne twarzy leczyłem przez kolejny tydzień. Nawet jeśli śpimy w schroniskach, a nie pod namiotem, przyda się ciepły puchowy śpiwór, dający komfort do ok. -10 stopni.

Po więcej informacji na temat tego, co zabrać na Mont Blanc, odsyłam do wideoporadnika 8academy.

Do zobaczenia na szczycie!

Wejście na Dach Europy to wyjątkowa przygoda, wymaga jednak przygotowania i treningu oraz obycia z trudnym, zimowym terenem. Wszystkie umiejętności niezbędne na tej górze warto przećwiczyć wcześniej, w miarę możliwości pod okiem profesjonalisty. A gdy staniemy u stóp Białej Damy – być cierpliwym, wyczekać na właściwy moment i zachować ostrożność w drodze na szczyt.

Panorama 360 stopnie ze szczytu – niezapomniane wrażenia gwarantowane

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.