20.01.2016

Grossglockner – o tym jak nie weszliśmy na skiturach

Plan był prosty: krótki wyjazd, szybkie podejście na fokach, wspinaczkowa końcówka i piękny zjazd jako zwieńczenie. Wyszło nieco inaczej.

Grossglockner to najwyższy szczyt Austrii, liczący 3 798 m n.p.m. Charakterystyczny szczyt należący do Korony Europy, ma kształt piramidy i znajduje się w Centralnych Alpach (Grossglockner Gruppe), w podgrupie Wysokie Taury. Tak w przeszłości, jak i obecnie, to bardzo popularny cel górskich wycieczek. Na jego szczycie znajduje się dobrze widoczny, nawet z dolin, krzyż zwany „cesarskim” (wzniesiony w 25 rocznicę ślubu Franciszka Józefa I z Elżbietą Sissi Wittelsbach). Großglockner (Wielki Dzwon) po raz pierwszy zdobyty został 28 lipca 1800 roku; na I polskie przejście poczekać musiał do 1884 (lub 1885 roku) kiedy to na wierzchołek dotarł, w asyście lokalnego przewodnika, Ludwik Chałubiński.

Grossglockner jest, i mało kto o tym wie, drugim co do „wybitności” szczytem Alp. Minimalna deniwelacja względna (w tym przypadku: 2 423m) – w skrócie MDW – to „liczba określająca, na ile szczyt wyróżnia się ze swego otoczenia. Wybitność definiuje się jako różnicę wysokości  między danym szczytem i najniższą warstwicą go okalającą, która nie obejmuje żadnego wyższego szczytu” (za Wikipedią). Z powyższego jasno wynika, iż planując wyprawę na Grossa, liczyć się musimy z dużymi deniwelacjami do pokonania- to nie jest banalna przechadzka i łatwa „wysokość” do zdobycia.

Atrakcją rejonu jest tzw. droga grossglocknerska (Grossglocknerstrasse). To najbardziej malownicza droga jezdna Alp Austriackich. Otwarta w 1935 roku, do dnia dzisiejszego dostarczyła niezapomnianych wrażeń ok. 50 milionom odwiedzającym. Na odcinku 30 kilometrów trasa wiedzie wznosząc się serpentynami przez kolejne strefy geograficzne i klimatyczne – od zielonych alpejskich łąk, po alpejskie lodowce w dolinie Pasterzy. Droga kończy się przy Franz Josefs Höhe, skąd roztacza się imponujący widok nie tylko na Grossglocknera, ale i na najdłuższy (10 km) w Wysokich Taurach, lodowiec Pasterzy. Sam przejazd jest płatny (ok 35 Euro za 1 dniowy bilet), ale nieobowiązkowy dla osób planujących faktycznie wejść na Grossa najpopularniejszymi szlakami. To atrakcja raczej dla tych, którzy nie planują wyjść poza doliny. Szczegółowe informacje turystyczne znaleźć można na stronie internetowej dedykowanej tej części Parku Narodowego Wysokich Taurów.

Grosslockner jest bardzo atrakcyjnym szczytem do zdobycia. Z jego wierzchołka roztacza się panorama na ponad 30 alpejskich trzytysięczników. Łatwo osiągalny z Polski (ok. 9 godzin jazdy samochodem), a akcja górska może być ograniczona (w zależności od warunków i przygotowania kondycyjnego) do zaledwie dwóch dni. Gross jest polecany dla osób posiadających doświadczenie wysokogórskie (np. Tatry), chcących poszerzyć swoje doświadczenia o wysoki alpejski szczyt, jak i tych, którzy planują wyprawy na wyższe i trudniejsze szczyty Alp.

Najłatwiejsza droga na wierzchołek (PD+, nieco trudno) prowadzi od południa, a w górnej części granią przez Kleinglockner, i małą, wąską, a przy tym eksponowaną przełączkę Glocknerschare. Droga jest częściowo zabezpieczona stalowymi linami i prętami, które służą do realizowania asekuracji w bardziej eksponowanych miejscach. Góra ta nadaje się do uprawiania turystyki skiturowej w warunkach zimowych. Podobno 😉

My, wybierając się na „Glocka” w grudniu, planowaliśmy wspomóc się nartami. To miała być szybka, skiturowa wycieczka z ambitniejszymi odcinkami pokonywanymi w rakach. Wybraliśmy tę porę roku przede wszystkim dlatego, by uniknąć nadmiaru turystów- schroniska są w tym czasie zamknięte co dla wielu jest wystarczającym powodem by wybrać inny cel podróży. Dodatkowo, wyszliśmy z założenia, iż skoro warunki zimowe i tak słabo dopisują, śniegu jest mało, to z godnością powinniśmy to przyjąć i świadomie wybrać się w miejsce, gdzie bezśnieżne fragmenty są czymś normalnym (wiedzieliśmy, że w tym przypadku nawet w szczycie sezonu skiturowego trzeba na niektórych odcinkach odpiąć narty). Obserwując warunki pogodowe spodziewaliśmy się, że będziemy musieli zdobyć kilkaset metrów wysokości przed założeniem nart.

Opis normal route na Grossglockner

Starujemy z Gliwic o trzeciej w nocy. Po trzech dniach spędzonych na Krakowskim Festiwalu Górskim odsypiam zaległości i nawet nie wiem kiedy zaczynają nas otaczać alpejskie szczyty. Do doliny Kodnitzbach prowadzi asfaltowa droga Kalser Glocknerstrase. Za pensjonatem Lucknerhaus, po prawej stronie, znajduje się parking i tu też pozostawiamy auto. Z parkingu, w głębi doliny, widzimy wyraźnie nasz cel – wznosi się 2000 metrów powyżej naszego samochodu. Tutaj jednak zaczynamy wyczuwać mały problem… Gdzie jest to zimne, białe coś? Gdzie ten opad sprzed 3 dni (do 50 cm!)? Szybka ocena sytuacji z parkingu nie pozostawiła złudzeń. Śniegu jest mniej niż w tym samym okresie w Korbielowie. Narty pakujemy z powrotem do bagażnika, dokładamy do nich lawinowe ABC i postanawiamy pókonać całość „z buta”. Jak czegoś nie można zmienić, to trzeba to zaakceptować. Można by co prawda jakieś odcinki (na lodowcu) przejść na nartach, jednak większość trasy musielibyśmy pokonać z nartami przypiętymi do plecaka. Uznajemy, że to bez sensu. Przypinamy więc do plecaków wyłącznie buty skiturowe i w lekkim obuwiu (bo innego rodzaju nie przewidzieliśmy) idziemy w kierunku Grossa.

Wczytuję galerię

Z parkingu kierujemy się na północ, dobrze oznaczona ścieżką w kierunku schroniska Lucknerhutte. W czasie sezonu można stąd, za kilka euro, przesłać do góry plecak transportową kolejką linową… Ale zima to sezon dla twardzieli. Dalej ścieżką, skalno- trawiastymi zboczami, wznosimy się w kierunku schroniska Studlhutte. Po ok. 3 godzinach marszu osiągamy przełęcz 2 801 m, na której stoi Studlhutte. Dzisiaj to nowoczesny obiekt ze szkła i stali, działający w okresie od marca do połowy maja i od końca czerwca do połowy października, który słynie ze swej wyśmienitej kuchni. Schronisko nosi imię Johanna Studla (1838-1925), który w 1868 roku za własne pieniądze i z własnej inicjatywy, wybudował tu pierwszy drewniany schron. Przyczyniło się to do popularyzacji rejonu Grossglocknera wśród turystów i alpinistów. Planując pobyt w sezonie letnim warto dokonać wcześniejszej rezerwacji, ponieważ sława samej góry, jak i kucharza, powoduje, że każdy Austriak (i nie tylko) musi tutaj dotrzeć. Studl może być naszą bazą główną do wyjścia na wierzchołek Grosslockner. W schronisku, obok pokoi, znajduje się ponoć sztuczna ścianka wspinaczkowa. Przed wyruszeniem na szczyt może warto sprawdzić swoje umiejętności 😉

Normal route na Grossglockner

Normal route na Grossglockner (źródło: bersteigen.com)

My zajmujemy pusty o tej porze roku Winterraum (mały, drewniany budynek kilka metrów powyżej głównego obiektu). Wrzucamy do metalowej skrzynki niewygórowane opłaty za pobyt oraz za… drewno na opał (jest przygotowane w sporej ilości). Warunki, jak dla nas, bardzo komfortowe. Szybko robi się ciepło. W ekspresowym tempie zjadamy zaplanowane na kolację liofile (zupa + drugie danie), dokładamy deser od Travellunch, i nasz wzrok pada na pozostawioną przez kogoś nad piecem, otwartą butelkę wina… Nasza filozofia fast and light nie pozwoliła wprawdzie na zabranie do plecaka boskiego napoju, jednak nieznani bogowie postanowili widać naprawić nasz błąd. O naiwni! Wino okazuje się być już octem… Verfl^%#te! Jakby tego było mało, tuż po zapadnięciu zmroku pojawiają się jeszcze dwa zespoły, które po kolacji, zanim zajęły górną część chaty (tą chłodniejszą), to wcześniej zdążyły zirytować nas widokiem wniesionych do góry kufli piwa. Widać, że nasze przeklęte fast and light jest im obce, ponieważ jeden zespół wtargał do góry nawet po trzy litry wody na głowę. W O D Y . Śniegu nie ma wokoło za dużo, ale bez przesady!

Na zewnątrz, tuż opodal schroniska, odnaleźć możemy tabliczkę z napisem Blaue Wand: 30 minut. Wieczorem, odpoczywając przed turą, warto wybrać się w ramach aklimatyzacji na ten szczyt o wysokości 2 912 metrów, z którego roztacza się piękny widok, zwłaszcza o zachodzie słońca.

Jeszcze przed wschodem słońca wyruszamy na główny szczyt (pobudka o 3:00). Wyraźna ścieżka wiedzie do małego lodowca, gdzie zdejmujemy buty „po nartach” (które stały się naszymi butami „zamiast nart”) na skiturowe Dynafity TLT 6, idealnie nadające się również do wspinania. Początkowo płaski lodowiec staje się coraz bardziej stromy. Omijamy pierwszy odcinek po skałach, wchodząc po lewej stronie pomiędzy duże szczeliny, i pokonujemy bardziej eksponowane miejsca, na których używamy raków i czekana. Na ostatnim odcinku wiodącym do schroniska imienia Erherzug Johann (poza letnim sezonem funkcjonuje Winterraum), położonego na wysokości 3 451 m, podchodzimy już skalnym zboczem – odcinek ten ubezpieczony jest w metalowe pręty, klamry i stalowe liny. Ten fragment, gdybyśmy mieli narty, pokonalibyśmy z nartami przypiętymi do plecaka. Przy schronisku odpoczywamy przed finalnym atakiem, wciągając batony i pijąc herbatę (odeszliśmy ok. 2.5 h od Studlhutte).

W kierunku szczytu startujemy najpierw rozległym grzbietem, podchodząc pod 40° rynnę (w normalnych warunkach zimowych to tutaj pozostawia się narty). Warunki w rynnie okazują się idealne – beton z wyrąbanymi przez poprzedników stopniami. Rynną (istnieje możliwość asekuracji z zainstalowanych ringów, które przy głębszym śniegu mogą być zasypane) wychodzimy na grań Kleinglockner. Owa grań jest odcinkami eksponowana i w związku z tym zabezpieczona stalowymi prętami. Stalowe liny mogą okazać się pomocne w krótkim zejściu na przełączkę, która oddziela wierzchołek główny od małego („fixseil” przy punkcie C na poniższym schemacie).

Grań Grossglockner

Grań Grossglockner (źródło: bersteigen.com)

Z przełączki (Grossglocknerschare) podchodzimy stromo w górę, trudnościami na poziomie ok. II (w skali UIAA) w początkowym odcinku. Przydadzą się tu podstawowe umiejętności wspinaczkowe. Droga jest ubezpieczona stalowymi prętami, przy ich wykorzystaniu możemy w łatwy sposób realizować asekurację z liny. Po pokonaniu stromego i eksponowanego odcinka grani szczytowej, w kilkanaście minut, stajemy przy krzyżu na najwyższej górze Austrii – Grosslocknerze! (od Studlhutte ok. 5 – 6 godzin).

Powrót odbywa się tą sama drogą, i tego samego dnia osiągamy parking w dolinie, z którego wyruszaliśmy dnia poprzedniego. Podczas zejścia przeklinamy brak warunków narciarskich. Noga za nogą tracimy wysokość, starając się jak najbardziej oszczędzać kolana. Odpalamy samochód, a następnie w Lienz zatrzymujemy się na pizzę i piwo. Stanowi to znakomite zakończenie tego etapu wyjazdu, a nie przeszkadza zobaczyć Gliwic ponownie przed upływem 48 h od startu.

Wczytuję galerię

Wejście na Grossglockner nie jest czymś ekstremalnym. Jest to głównie zadanie kondycyjne, więc dla osób ze słabszą wydolnością, jest pewnym wyzwaniem. Osoby z kondycją i doświadczeniem na wyższym poziomie, mogą spróbować wejść i zejść w ciągu jednego dnia. Same trudności wspinaczkowe są niskie (porównywalne do naszej Orlej Perci), jednak wymagane jest przyzwyczajenie do ekspozycji, podstawowe umiejętności asekuracji. W miejscach które tego wymagają, znajduje się zadowalająca asekuracja (ringi, stalowe pręty) – zdecydowanie ułatwiają i przyśpieszają wejście (dotyczy to wszystkich fragmentów skalnych). Trzeba jednak wziąć pod uwagę, iż w sezonie głównym na górze panuje spory tłok. Grań jest na tyle wąska, że problem może być wyminięcie innych zespołów. Góra jest bardzo popularna, przewodnicy prowadzą na nią klientów o różnych umiejętnościach. To wszystko powoduje „korki”, co oznacza że czas wejścia może się wydłużyć. Góra przyjemna, ale nie należy jej lekceważyć. Różnica deniwelacji, pogoda, charakter drogi – to wszystko aspekty wpływające na postrzeganie poziomu trudności; mierzmy siły na zamiary.

Jak przygotować się do wejścia na Grossglockner

 

  • Przygotowanie kondycyjne
    Miesiąc lub dwa przed planowaną wyprawą zadbaj o swoją kondycję. Na Grosslocknerze, zanim staniesz na szczycie, będziesz miał/miała do pokonania spore różnice wysokości. Dobra kondycja pomoże uniknąć sytuacji, w której będziesz zmuszony zaniechać dalszej wspinaczki w połowie trasy. Możesz uprawiać nordic walking, biegać, pływać, uprawiać turystykę górską – dzięki takim aktywnością zwiększysz swą wytrzymałość.
  • Asekuracja
    Przed wyprawą na Grossa przyda się zaznajomienie z podstawowymi technikami poruszania się i asekuracji na turystycznych drogach alpejskich czy popularnych Via Ferratach.
  • Sprzęt
    – plecak 45-70 litrów (osobiście używałem 35 litrowego i spakowany byłem na 3 dni, ALE potrafię stopić śnieg i nie niosłem 3 litrów wody ani piwa 😉
    – śpiwór (lekki);
    – buty trekkingowe + lekkie buty sportowe na zmianę;
    – kurtka membranowa typu GORE-TEX®;
    – spodnie GORE-TEX®;
    – odzież termoaktywna (polar/ fleece/ stretch), softshell (preferuję softshelle bez membrany);
    – bielizna termoaktywna;
    – rękawice (1 para na ciężkie śnieżne warunki, 2 x softshellowe lub elastyczne z powerstrech);
    – czapka;
    buff;
    – skarpety trekkingowe;
    – stuptuty (o ile używasz albowiem większość spodni GORE-TEX® posiada wbudowany ochraniacz zabezpieczający przed wpadaniem śniegu do butów);
    – kije trekkingowe;
    – raki (sprawdź jakie posiadasz buty i do nich dobierz odpowiednie raki, wszelkie regulacje wykonaj w domu);
    – czekan turystyczny (wyposaż swój czekan w pętlę, jeżeli jeszcze takiej nie posiada);
    – kask;
    – uprząż;
    – lina;
    – 2 śruby lodowe;
    – 2 pętle na prusik lub lekki przyrząd samozaciskowy;
    – 2 karabinki osobiste tzw.HMS;
    – czołówka + komplet zapasowych baterii;
    – okulary lodowcowe (w wariancie mogą być gogle, które są przydatniejsze gdy wieje wiatr);
    – palnik + gaz + menażka + niezbędnik + zapalniczka (idealnie sprawdza się tu kuchenka typu Jetboil);
    – prowiant (na lekko zawsze polecam liofile);
    – termos;
    – przybory toaletowe;
    – krem UV (minimum 30);
    – apteczka osobista;
    – folia NRC.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.