09.03.2018

Jaki przyrząd asekuracyjny?

Wspinaczka powszechnie zaliczana jest do sportów ekstremalnych - ryzyko jest więc jej nieodłączną częścią. Emocje towarzyszące pokonywaniu pionowych dróg nie muszą się jednak wiązać z balansowaniem na cienkiej linii oddzielającej życie od śmierci. Po to, by ta dyscyplina była nieco mniej ekstremalna wymyślono przyrządy asekuracyjne.

Monumentalne skały interesowały ludzi od dawna, bo i zapierające dech w piersiach widoki w połączeniu z mocnym zastrzykiem adrenaliny mają dużą moc przyciągania. Moc, którą stara się zrównoważyć instynkt samozachowawczy, czyli wewnętrzny głos namawiający do unikania ryzyka. Te dwie sprzeczności da się jednak pogodzić, ale do tego niezbędny jest odpowiedni sprzęt. Jeśli chcielibyśmy spróbować swych sił we wspinaczce, a jednocześnie zależy nam na tym, by było to zajęcie bardziej bezpiecznie, zapewne zaczniemy mocniej interesować się tematem asekuracji. A skoro asekuracja, to też ważne pytanie: jaki przyrząd asekuracyjny wybrać?

Jakie są przyrządy do asekuracji

Dzięki asekuracji wspinaczka może być sportem nieco mniej ekstremalnym. (fot. Piotr Deska)

Przyrząd asekuracyjny, czyli co?

Tematem niniejszego artykułu są przyrządy asekuracyjne, które bardzo często nazywane są też asekuracyjno-zjazdowymi, a to dlatego, że zdecydowana ich większość pełni obie funkcje. Korzystamy zeń:

  • gdy chcemy zaasekurować partnera;
  • podczas samodzielnego zjazdu na linie.

Taki sprzęt należy do podstawowego wyposażenia fana wspinaczki i spotkamy go zarówno na sztucznej ściance, jak i w skałach. Niezależnie od tego, w jakiej roli występuje nasze urządzenie, jego zadaniem będzie wyhamowanie prędkości, z jaką przesuwa się lina w takich sytuacjach, jak: odpadnięcie, opuszczanie osoby wspinającej się, czy samodzielny zjazd.

Przyrządy asekuracyjne – podział

Przyrządy asekuracyjne jakie dzisiaj znamy pojawiły się stosunkowo niedawno. Wspinacze działający jeszcze na przełomie XIX i XX wieku, którzy chcieli zminimalizować ryzyko groźnego upadku, chwytali się sposobów, które dziś przyprawiać nas mogą o zawrót głowy, takich jak “asekuracja z ciała”, polegająca na oplataniu liną sylwetki asekuranta. Ten patent – stosowany dzisiaj jedynie w sytuacjach mocno awaryjnych – bazował na sile tarcia pomiędzy liną, a materiałem ubrania. Jak można się domyślić, nie była to metoda godna zaufania, a na kontuzje narażeni byli obaj wspinaczkowi partnerzy.

To tyle tytułem wstępu. Jeśli zaczniemy surfować po sieci w poszukiwaniu współczesnych przyrządów asekuracyjnych (asekuracyjno-zjazdowych), dojdziemy do wniosku, że to dosyć szeroka kategoria. W uporządkowaniu tematu powinna pomóc poniższa klasyfikacja, która dzieli tego typu urządzenia na trzy grupy. Kryterium podziału jest ich zasada działania.

Przyrządy do asekuracji

Jaki przyrząd asekuracyjny wybrać? (fot. Piotr Deska)

Przyrządy klasyczne

W tej kategorii znajdą się urządzenia o najprostszej konstrukcji, które jako pierwsze pojawiły się na rynku i działają wykorzystując do hamowania siłę tarcia.

Przyrządy samoblokujące (automatyczne)

To drugi biegun, jeśli chodzi o przyrządy asekuracyjne. Popularne “automaty” posiadają bardziej skomplikowany mechanizm, który w niebezpiecznym momencie pozwala na zakleszczenie się liny. Nie wdając się w żadne skomplikowane wzory i karkołomne obliczenia, możemy powiedzieć, że lina zostaje zablokowana wtedy, gdy dochodzi do gwałtownego szarpnięcia (a z takowym zjawiskiem mamy do czynienia, kiedy wspinacz odpadnie od ściany). Nasuwa to na myśl skojarzenia z pasami w samochodzie, które inaczej reagują na delikatne pociągnięcia, a inaczej na gwałtowny ruch. Ze względu na to, że automaty posiadają ruchome części, przyrządy takie należy regularnie czyścić, usuwając gromadzący się w środku brud oraz piasek.

Przyrządy półautomatyczne

W tej kategorii umieszczone zostaną rozwiązania pośrednie, które hamują zarówno dzięki tarciu, jak i zakleszczaniu się liny. W przeciwieństwie do automatów, nie posiadają one mechanizmów z ruchomymi częściami.

Jaki przyrząd asekuracyjny wybrać? Sprawdzamy rozwiązania.

Jaki przyrząd asekuracyjny może dziś odpowiadać za nasze bezpieczeństwo podczas wspinaczki? Oto kilka przykładów. Naszą “wyliczankę” rozpoczną rozwiązania, które czasy swojej świetności mają już za sobą (chociaż wciąż możemy je spotkać), by przejść do tego, co dziś cieszy się największą popularnością i ma też szanse wyznaczać kierunki w przyszłości.

Półwyblinka na karabinku (hamulec HMS)

Klasyfikację przyrządów, zaczniemy od czegoś co nie jest przyrządem, a jedynie znanym od lat sposobem radzenia sobie z problemem. Pod tą dźwięczną nazwą kryje się bardzo prosta i dosyć skuteczna metoda hamowania. Polega ona na zawiązaniu na karabinku (używa się do tego modeli zakręcanych, dużych o kształcie gruszki, z symbolem H – np. Climbing Technology Axis HMS SG) specjalnego węzła półwyblinkowego, który pozwala na wytracenie prędkości. Najczęściej stosowana jest ona podczas asekuracji, ale też korzysta się z niej przy okazji zjazdu. Atuty? Przede wszystkim to, że do jej wykonania nie są potrzebne żadne dodatkowe elementy oprócz karabinka i samej liny.

To proste rozwiązanie nie jest jednak wolne od wad, spośród których najczęściej wymienia się:

  • tendencje do skręcania się liny;
  • problemy z wyhamowaniem podczas bardziej gwałtownych odpadnięć (są one spowodowane szybkim przesuwaniem się liny w karabinku);
  • szybsze zużywanie się oplotu liny.

Dziś z tej metody korzysta się rzadko, ale dobrze jest ją znać choćby dlatego, że może przydać się w sytuacjach awaryjnych, gdy stracimy przyrząd asekuracyjny. Jeśli już przyjdzie nam skorzystać z takiego rozwiązania, warto pamiętać, że półwyblinkę “obsługuje” się nieco inaczej, niż typowe przyrządy (inne ułożenie dłoni), a do tego wymaga ona sporej wprawy oraz uwagi przy wiązaniu węzła.

Przyrząd asekuracyjny ósemka

Przyrząd asekuracyjno-zjazdowy Climbing Technology Otto Rescure. (fot. 8a.pl)

Ósemka

Początkowo był to przyrząd zjazdowy, później znalazł też zastosowanie podczas asekuracji. Jednak czasy, gdy ósemka powszechnie używana była w tej drugiej roli, dawno minęły. Co więcej, na ściankach wspinaczkowych spotkać się dziś możemy z zakazem wykorzystywania takich przyrządów do asekuracji. Skąd taka zmiana? Chodzi o to, że ósemki – które pozwalają na łatwe i szybkie podawanie oraz wybieranie liny (co jest atutem podczas zjeżdżania) – nie słyną ze zbyt wysokiego poziomu tarcia. Problem może pojawić się wtedy, gdy korzystamy z ósemki oraz nieco cieńszej lub śliskiej liny. Taki duet sprzętowy może nie zapewnić wystarczającej ochrony odpadającemu od ściany wspinaczowi. Niebezpieczeństwo jest szczególnie duże, gdy asekuruje mniej doświadczona lub słabsza fizycznie osoba. Wadą jest też to, że liny przechodzące przez ósemkę mają tendencję do skręcania się co także negatywnie wpływa to na ich żywotność. Ósemki co prawda są dziś mniej popularne, ale nie zniknęły z rynku. Przykładem nowoczesnej wersji takiego urządzenia może być model Climbing Technology Otto Rescure, który dedykowany jest ratownictwu oraz speleologii.

Płytka Stichta

Inaczej ma się sprawa z kolejnym przyrządem – płytką Stichta, która zaprojektowana została właśnie z myślą o asekuracji i w tej roli sprawdza się lepiej, niż jako przyrząd zjazdowy. Tego typu sprzęt rozpowszechnił się jeszcze w czasach PRL. Gdy dostęp do wspinaczkowych nowości z Zachodu był mocno utrudniony, powodzeniem cieszyło się proste urządzenie, niewymagające zbyt zaawansowanych materiałów, wytwarzane niekiedy metodą “chałupniczą”, a więc tańsze. Oprócz atrakcyjnej ceny atutami płytki Stichta były:

  • prosta obsługa;
  • duża siła hamowania (niektóre modele posiadają otwory o różnych średnicach, po to by można było łatwiej dostosować siłę hamowania do swoich potrzeb);
  • spora uniwersalność – tego typu urządzenia są gotowe do współpracy z niemal każdym rodzajem liny (choć zawsze należy sprawdzać specyfikację, bo konkretne modele mogą mieć w tym zakresie pewne ograniczenia),
  • duża odporność na zużycie oraz uszkodzenia.

Płytka Stichta ma też kilka wad. Dosyć istotne problemy pojawiają się w przypadku, gdy mamy do czynienia z linami nasiąkniętymi wodą lub pokrytymi lodem. Niebezpieczne może okazać się wówczas ograniczenie siły hamowania (nawet o ⅕ wartości początkowej). Poza tym wzrasta prawdopodobieństwo wypięcia się liny oraz zakleszczenia się jej w przyrządzie. Płytka Stichta, podobnie jak urządzenia opisywane wcześniej, jest dziś w odwrocie. Trzeba jednak docenić jej rolę, bo konstruktorom wspinaczkowego sprzętu “przetarła” nowy szlak…

kubek na ściankę

Prosty i niezawodny – kubek Doble Climbing Technology. (fot. CT)

Kubek

To nic innego, jak udoskonalona płytka Stichta. Wynalazcom tego przyrządu udało się zachować znane wcześniej zalety, takie jak uniwersalność. Wprowadzone modyfikacje pozwoliły na zredukowanie niedoskonałości, które posiadał zacny przodek. Co stoi za błyskotliwą karierą tego przyrządu? Kubki są bardzo uniwersalne, bo współpracują z szeroką gamą lin (oczywiście zawsze należy sprawdzić zalecenia producenta na ten temat). W porównaniu z płytką Stichta, oferują większą siłę hamowania i lepiej radzą sobie z odprowadzaniem ciepła. Pozwalają na wyłapywanie lotów statycznych oraz dynamicznych. Ich konstrukcja ma jeszcze inną zaletę – brzegi kubków są mniej narażone na ścieranie, co przekłada się na dłuższą żywotność. Nie bez znaczenia jest fakt, że posługiwanie się takim przyrządem jest bardzo łatwe, a nauka asekuracji przy użyciu kubka przebiega sprawnie.

Wspomniane rozwiązanie jest jednak bez wad. Kubek – tak, jak płytka Stichta – gorzej współpracuje z liną nasiąkniętą wodą lub oblodzoną. Nie będzie też najlepszym wyborem, jeśli asekurant jest osobą dużo lżejszą od wspinacza.

Przyrządy “kubkopodobne”

Wynalezienie kubka było kolejnym krokiem w rozwoju przyrządów asekuracyjnych. Ale kto powiedział, że to, co jest dobre, nie może być jeszcze lepsze? Marki produkujące szpej, zaczęły więc rozwijać sprawdzony pomysł. Do najbardziej znanych “udoskonaleń” zaliczyć należy te, które łączą funkcjonalności zwykłego kubka, z zaletami innego z urządzenia, a mianowicie płytki przewodnickiej. Gdy korzystamy z nich w trakcie asekuracji dolnej, działają jak klasyczny kubek. Jeśli mamy do czynienia z asekuracja górną, umożliwiają równoczesne ubezpieczanie dwóch wspinających się osób (przy współpracy z linami połówkowymi).

Jaki przyrząd asekuracyjno - zjazdowy

Uniwersalny przyrząd asekuracyjno-zjazdowy Reverso firmy Petzl. (fot. Petzl)

Reverso (Petzl)
W tej podkategorii umieścić należy uniwersalny przyrząd asekuracyjno-zjazdowy Reverso firmy Petzl, który jest chętnie używany przez wspinaczy oraz alpinistów. Najnowsze urządzenie tego typu – przy którego nazwie widnieje cyfra 4 – wyróżnia się dosyć niską wagą (59 g), co jest zasługą lekkiego aluminium kutego na gorąco. Może współpracować z linami dynamicznymi, pojedynczymi (o średnicy ≥ 8,9 mm) oraz podwójnymi i bliźniaczymi (o średnicy ≥ 7,5 mm). Reverso ma opinię przyrządu umożliwiającego bardzo sprawne hamowanie.

ATC Guide (Black Diamond)
Przyrządy typu Black Diamond ATC Guide mają zastosowanie podobne do Reverso i tak samo są kompatybilne z linami pojedynczymi, bliźniaczymi i podwójnymi (zwykle o średnicach 7,7 – 11 mm). W porównaniu z wcześniej opisywaną wersją, są bardziej masywne. Niewątpliwym atutem jest to, że ich kształt umożliwia płynne wybieranie liny podczas asekuracji. Ważną funkcję spełnia dodatkowe uszko, które ułatwia odblokowanie przyrządu w trakcie asekuracji prowadzonej z góry. Zaletą jest też (tak, jak w przypadku klasycznych wersji kubka) duża odporność krawędzi urządzenia na ścieranie.

 jaki przyrząd do asekuracji?

Przyrząd zjazdowo-asekuracyjny Black Diamond ATC Guide. (fot. Black Diamond)

Be Up (Climbing Technology)
Za rozwinięcie idei wspinaczkowego kubka uznać należy też projekt przygotowany przez markę Climbing Technology. Przyrząd asekuracyjno-zjazdowy Be Up wyróżnia się nie tylko nowoczesnym wyglądem. Cechuje go duża uniwersalność, bowiem współpracuje zarówno z linami pojedynczymi o średnicach 8,5-10,5 mm, jak i połówkowymi i bliźniaczymi, nawet tymi wyjątkowo cienkimi (o średnicy 7,3 mm – 9 mm). Tak duży zakres tolerancji, przekłada się na większe możliwości. Climbing Technology Be Up sprawdzi się na drogach sportowych (jedno- oraz wielowyciągowych), a także podczas niezwykle wymagających przejść tradowych.

Użycie lekkich stopów aluminium pozwoliło na ograniczenie wagi przyrządu do 85 g. Co ważne, zachowana została przy tym duża wytrzymałość. Konstruktorzy pracujący dla włoskiej marki wprowadzili szereg rozwiązań, których celem było podniesienie bezpieczeństwa, ale też komfortu użytkowania. Climbing Technology Be Up uchodzi za przyrząd prosty w obsłudze (z pewnością docenimy łatwość podawania liny) i niezawodny. Został też wykonany z dużą dbałością o detale. Warto zwrócić uwagę na delikatne zakrzywienie dolnej części – taka konstrukcja ma zapobiegać przypadkowemu blokowaniu liny przez karabinek. Z górnego stanowiska można za jego pomocą bezpiecznie asekurować nawet dwóch wspinaczy. Tym, którzy chcieliby uzyskać więcej informacji, na temat tego przyrządu, polecamy artykuł Tomasza Poznańskiego “Climbing Technology Be UP – wszechstronny przyrząd asekuracyjno-zjazdowy”.

Wczytuję galerię

Grigri (Petzl)

Pierwsze urządzenia typu Grigri pojawiły się na rynku w 1991 roku i zapoczątkowały rozwój całej kategorii przyrządów automatycznych. Dziś karierę robią kolejne już wcielenia kultowych “automatów”: Grigri 2 i Grigri Plus – bardziej dopracowane i jeszcze sprawniejsze. Przyrząd ten działa na nieco innej zasadzie, niż sprzęt opisywany wyżej. Mechanizm znajdujący się w środku, reaguje na gwałtowne szarpnięcie liny, blokując ją, a tym samym dodatkowo chroniąc wspinacza, który odpadł od skały. To niezwykle wygodny system, który – jeśli wykorzystywany jest zgodnie z zaleceniami producenta – zapewnia bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa. Spotkamy je na ścianka oraz w skałach.

Przyrządy typu Grigri mają też słabsze strony. Rozbudowana konstrukcja, w porównaniu z przyrządami klasycznymi, przekłada się też na wyższą wagę (Petzl Grigri 2 – ok. 185 g, Petzl Grigri Plus – ok. 205 g). Tego typu automaty są również bardziej wybredne, jeśli chodzi o liny – współpracują jedynie z tymi pojedynczymi, posiadającymi określoną średnicę. Obsługa Grigri, choć podobna, do obsługi zwykłego kubka (również tutaj trzeba pamiętać o trzymaniu liny dwiema rękami), jest jednak nieco bardziej skomplikowana, dlatego początkującym sugeruje się zwykle wybór innych rozwiązań. Szczególną czujność należy zachować podczas wpinania liny do urządzenia. Minusem jest też cena –  jeśli zdecydujemy się na automat, trzeba będzie sięgnąć głębiej do kieszeni, niż przy zakupie przyrządu klasycznego.

Wczytuję galerię

Click-Up (Climbing Technology)

Przyrząd oferowany przez markę Climbing Technology zdążył już zyskać status ikony “półautomatów”, czyli kategorii będącej pomostem pomiędzy przyrządami klasycznymi i automatycznymi. Click-Up jest lekki i intuicyjny w obsłudze (co zbliża go do “klasyków”). Gdy wspinaczka przebiega bez problemów, działa prawie tak samo, jak zwykły kubek. Sytuacja zmienia się w momencie odpadnięcia łojanta od ściany. Po gwałtownym szarpnięciu liny, przyrząd obraca się o 90 stopni, a lina zakleszcza się między nim, a karabinkiem. Ten “trik” może nasuwać skojarzenia z urządzeniami typu Grigri. Za sprawą siły tarcia oraz opisanej tu blokady, hamowanie jest skuteczniejsze, a wspinaczka bardziej bezpieczna. Z Click-Up korzystają osoby o różnych umiejętnościach: od nowicjuszy (którzy chwalą łatwą obsługę i to, że urządzenie… wybacza niektóre błędy) po zawodowców (dla których liczy się niezawodność). Taki sprzęt najlepiej sprawdza się w przypadku wspinania sportowego (na skałkach i sztucznych ściankach). Co ważne – Click-Up jest skuteczny także w sytuacjach, gdy wspinacz jest wyraźnie cięższy od partnera obsługującego przyrząd. Ponieważ asekuracja ma dosyć dynamiczny charakter, ograniczone zostaje ryzyko odniesienia kontuzji, które zdarzają się przy sztywnym wyłapaniu lotu. Za pewien minus uznać można fakt, że przyrząd chce współpracować jedynie z linami pojedynczymi. Jak Click-Up sprawdza się w praktyce? Zachęcamy do zapoznania się z testem przeprowadzonym przez Tomasza Poznańskiego.

Wczytuję galerię

Alpine Up (Climbing Technology)

Konstruktorzy Climbing Technology postanowili rozwinąć nieco patent znany z przyrządów Click-Up. W taki sposób powstał model Alpine Up. Czym różni się on od swojego starszego kolegi? Przede wszystkim zwiększoną tolerancją dotyczącą lin. Ta wersja przyrządu jest kompatybilna z linami pojedynczymi (Ø 8.6 ÷ 10.5 mm), ale też: podwójnymi i bliźniaczymi (Ø 7.3 ÷ 9 mm). Alpine Up zaskakuje dużą uniwersalnością. Przyrząd może być używany na drogach sportowych, ale też tradowych i w wielkich ścianach. Posiada dwa tryby asekuracji: dynamiczny oraz samoblokujący. Początkujących wspinaczy ucieszy fakt, że standardowa asekuracja nie wymaga poznawania jakiś trudnych technik – obsługa Alpine Up jest bowiem podobna do obsługi zwykłego kubka. Ciut trudniejsze może być opanowanie tych bardziej zaawansowanych funkcji, ale osoby zaczynające swoją przygodę ze wspinaczką nie powinny się martwić na zapas. Możliwości, jakie daje wspinaczom Alpine Up są na tyle duże, że nie powinna ich przysłonić nieco wyższa waga – 160 g plasuje go pomiędzy urządzeniami: Click-Up, a Grigri. Osobom chcącym bliżej przyjrzeć się przyrządowi Alpine Up, polecić możemy test autorstwa Karoliny Ośki, który dostępny jest TUTAJ.

Jaki przyrząd asekuracyjny do lin podwójnych

Climbing Technology Alpine Up. (fot. CT)

O czym pamiętać wybierając przyrząd asekuracyjny?

Wybór odpowiedniego przyrządu asekuracyjnego (przyrządu asekuracyjno-zjazdowego) to kwestia niezwykle istotna w kontekście naszego bezpieczeństwa. Pod uwagę należy wziąć kilka czynników – oto niektóre z nich:

  • W realnym świeci nie ma ideałów, więc trudno też wierzyć, że któryś z przyrządów asekuracyjnych będzie najlepszy we wszystkich możliwych kategoriach. Każdy typ ma swoje zalety, ale też wady. Warunkiem dobrego dopasowania jest odpowiedzenie sobie na pytanie: na jakich cechach tak naprawdę nam zależy?
  • Wybierając konkretny typ trzeba mieć na uwadze to, że przyrząd nie działa sam. By zakup był udany, musi on chcieć współpracować z naszą liną/naszymi linami. Liczy się zarówno ich rodzaj, jak i średnica.
  • Myślisz o zakupie przyrządu automatycznego lub półautomatycznego? Jeśli tak, to jest duże prawdopodobieństwo, że twój sprzęt będzie chciał współpracować wyłącznie z linami pojedynczymi.
  • Gdy wspinaczką zajmujesz się od niedawna, zacznij od modeli, których obsługa nie jest zbyt skomplikowana. Dobrym pomysłem będzie zakup kubka, bądź przyrządu Click-Up.
  • Na etapie zakupu przyrządu asekuracyjnego dobrze jest też wziąć pod uwagę to, z kim będziesz się wspinać. Jeśli ze wspinaczkowym partnerem/wspinaczkową partnerką znacznie różnicie się wagą (przyjmijmy, że jest to 20 kg lub więcej), zastanów się nad wyborem przyrządu, w którym hamowanie jest wspomagane przez zakleszczanie się liny, np: Click-Up lub Grigri. Taki sprzęt pozwoli na bezpieczną wspinaczkę w przypadku, gdy osoba lżejsza i słabsza fizycznie asekuruje przejście partnera o wyższej wadze. Zwykły kubek może się u was nie sprawdzić.
  • Jeśli nastawiasz się na wspinaczkę w skałach z dolną asekuracją – postaw na kubek lub przyrządy “kubkopodobne” (Reverso, ATC Guide), albo Click-Up. Zakup automatu nie będzie tu dobrym pomysłem.

Udostępnij

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.