28.03.2018

Wspinanie tradowe na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej

Wspinanie tradowe, z zakładaniem własnych punktów asekuracyjnych, było od zawsze obecne na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej. Może dla większości czytelników, którzy jurajskie skały eksplorują tylko pod kątem dróg stale ubezpieczonych boltami/spitami, będzie to sporym zaskoczeniem. Zapraszam więc do lektury.

Rozwój wspinaczki tradowej można podzielić na kilka etapów.

Rozwój jurajskiego tradu – etap pierwszy

Odkryte skały eksplorowano najpierw ewidentnymi formacjami, jak rysy, kominy. Asekurowano się głównie za pomocą haków, kołków i pętli przetykanych przez oczka skalne. Wspinanie odbywało się techniką hakową – czasem jedyną możliwą, umożliwiającą pokonanie ściany. Jej rozwój był imponujący, a pomysłowość wtykania w wapień przeróżnych ,,ustrojstw” była zdumiewająca. Skały Jury często służyły za teren ćwiczebny przed wspinaczką górską.

Rozwój jurajskiego tradu – etap drugi

Ten etap to klasyczne przechodzenie z dolną asekuracją dróg, które dotąd były pokonywane techniką sztucznych ułatwień lub na „wędkę”. Z reguły asekuracja była przygotowana przed przejściem drogi. Dominowały dwa style wspinania, umownie nazywane: „śląsko-łódzkim” i „krakowskim’’. Różniły się głównie sposobem i podejściem do atakowania dróg.

  • Krakowski styl polegał na patentowaniu/zapamiętywaniu sekwencji i po osiągnięciu zadowalającego poziomu opanowania drogi, następował  atak finalny. Punkty asekuracyjne były już zainstalowane albo je zakładano przed prowadzeniem.
  • Szkoła śląsko-łódzka cechowała się niezłomną wolą „napierania” od dołu, od razu, z technikami lotniczymi włącznie. Wiele dróg prowadzonych w stylu  RK – dzisiaj nie uznaje się za klasyczne.
Wspinanie tradowe na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej

Wspinanie z zakładaniem własnych punktów asekuracyjnych od zawsze było obecne na Jurze (fot. archiwum autora)

Poważnym ograniczeniem w poziomie trudności pokonywanych dróg była możliwość asekuracji. Styl krakowski cechowało oszczędne umieszczanie ringów lub spitów koronkowych i haków skalnych – drogi były wyposażone w asekurację w stylu dość „lotnym”. Prowadzenie dróg w stylu śląsko-łódzkim obfitowało w niezapomniane wrażenia mentalne i widowiskowe. Mentalne – bo dla prowadzącego stanowiło często „być albo nie być”. Widowiskowe – bo dla obserwujących loty i inne zdarzenia były niezapomnianym widokiem nieudanych ,,prób samobójczych”. Sprzęt wciąż nie był kwestią dominującą. Najważniejszy był „spręż” do pokonania drogi na własnej asekuracji.

Piszący te słowa nie zdawał sobie sprawy, że w latach 80-tych XX wieku skorzystał z patentu stosowanego w Wielkiej Brytanii, a mianowicie z tzw. side runnera, czyli asekuracji z sąsiedniej drogi, która dawała możliwość, choć była odległa od pokonywanej linii. Wizyta westmenów z ich fantastycznymi mechanikami, kostkami, a przede wszystkim z pancerną psyche była ,,skokiem w nadprzestrzeń”. Okazało się że można otwierać drogi od dołu w stylu trad.

Rozwój jurajskiego tradu – etap trzeci

Trzeci etap to obecne czasy, gdzie według mojej oceny, następuje powolny renesans wspinaczki tradowej. Dostępność doskonałego sprzętu, dobre przygotowanie mentalne i fizyczne oraz powiedzenie no risk, no fun powodują, że wspinacze w skałach znowu pokonują drogi na własnej asekuracji.  Drogi są powtarzane w dobrym lub bardzo dobrym stylu, czasem nawet lepszym niż pierwsze prowadzenia. Skały odkryte w ostatnich latach oferują bardzo solidne wspinanie, a i te dawno wyeksplorowane wciąż kuszą wyzwaniami.

Trendy rozwoju

Problemem, z którym trzeba się zmierzyć w najbliższej przyszłości, jest niekontrolowany trend do ubezpieczania dróg boltami bez zachowania zdrowego rozsądku, nie uwzględniając przy tym stref ochronnych dla dróg tradowych. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że inaczej prowadzi się drogę na własnej, gdy liczymy tylko na to, co sami ,,utkaliśmy w skale “, a zupełnie inaczej, gdy obok naszej tradowej drogi biegnie rządek spitów lub kotw i w każdej chwili, gdy ,,moc siądzie” bezpiecznie się wepniemy, by ocalić honor, a czasem życie. Aby to się zmieniło, trzeba dojrzeć do zachowania właściwych proporcji pomiędzy tym, co nazywamy popularnym wspinaniem dla wszystkich, a wspinaniem dla tych szukających mocniejszych wrażeń.

Jurajski trad – jaki sprzęt będzie potrzebny

No to zaczynamy przygodę ze wspinaczką na własnej asekuracji. Co nie co już wiemy o historii. Mentalnie już jesteśmy przygotowani. Pora pomówić o sprzęcie.

Do obowiązkowego wyposażenia osobistego każdego tradowego wspinacza zaliczam:

  • kask;
  • uprząż;
  • karabinki zakręcane wraz z pętelkami z repsznura oraz przyrządem zjazdowo-asekuracyjnym;
  • klucz do kostek;
  • rękawiczki do rys i magnezja.

Kask, jako element obowiązkowy we wspinaczce tradowej, to ciągle rzecz dyskusyjna wśród wielu mocnych wspinaczy, a w mojej opinii sprzęt niezbędny. Należy wybrać taki model, który zapewni właściwą ochronę oraz komfort użytkowania. Jaki konkretny model? To już kwestia zasobności portfela i preferencji osobistych. Ja preferuje lekkie konstrukcje, przewiewne i wygodne. O tym, jaki kask wybrać możecie dokładnie przeczytać TUTAJ.

Wspinanie na własnej asekuracji na Jurze

Wybierając uprząż pod wspinaczkę tradową, warto postawić na taką z dużą ilością pętli na szpej (fot. archiwum autora)

Czym się kierować w doborze uprzęży? Przede wszystkim musi posiadać sporą ilość pętli sprzętowych, powinna być też raczej z gruntu ,,pancernych” – grubsze taśmy nośne, wszak nie zawsze z lekkością motyla przemieszczamy się w skale. Czasem klinujemy się całym ciałem, szorując organizmem w przerysie lub kominie. Nie jestem też zwolennikiem uprzęży regulowanych w pętlach udowych, dodatkowe klamerki czasem przeszkadzają.

Karabinki wraz z repsznurem są niezbędne w różnych sytuacjach awaryjnych jak i wspinaczkowych, nie należy posiadać pętli zbyt cienkich, czasem trzeba założyć z niej dodatkowy punkt lub zjechać. Dobrym rozwiązaniem są pętle z włókien aramidowych lub dyneemy fabrycznie zszyte. Sześciomilimetrowe pętle o długości około jednego metra też potrafią rozwiązać problemy podczas wspinaczki. Zawsze posiadam przy sobie przyrząd zjazdowy, by móc się wycofać z drogi lub zjechać po jej ukończeniu, deinstalując swoje przeloty.

Klucz do kostek im bardziej prosty tym lepszy, najlepiej z pętelką na dłoń, chroniącą przed zgubieniem. Plastry, rękawiczki do rys nie są niezbędne, ale ułatwiają znacznie życie i poprawiają walory estetyczne dłoni.

Jurajski trad – sprzęt techniczny

Podstawowym wyposażeniem każdego wspinacza jest lina. Na drogi, prowadzące w prostej linii i w miarę bez kluczenia, z nieskomplikowaną asekuracją, wystarczy lina pojedyncza. Choć jak w każdej dziedzinie nie ma rozwiązań ,,zerojedynkowych” i należy wziąć pod uwagę niespodziewane sytuacje. Specyfika skał jurajskich narzuca długość liny, jaka będzie nam potrzebna. Moda na posiadanie długiej liny 60-70 metrowej jest tu zdecydowanie nie na miejscu. Naprawdę niewiele skał oferuje taką długą wspinaczkę. Ponadto, długa lina komplikuje operacje sprzętowe, czasem też dla asekuranta – brak chęci przewinięcia, sprawdzenia czy nie ma pętli lub węzłów, a lina potrafi się nieoczekiwanie spętlić. 50-metrowa lina na większości dróg wystarcza bez problemów. Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach nie wybierze się na drogę dłuższą z za krótką liną! Lina połówkowa oferuje komfort prowadzenia asekuracji dwutorowo, zwiększając bezpieczeństwo prowadzącego włącznie. Jako zwolennik zjazdu po ukończeniu drogi i oczyszczeniu jej z przelotów, preferuję liny połówkowe. Łatwość operacji linami po skończeniu drogi oraz inne czynności, jakie daje lina połówkowa są nie do przecenienie. Obecnie liny połówkowe mają też atest liny pojedynczej, więc jest wiele możliwości do optymalnego ich wykorzystania.

Umiejętność stosowania kostek o stałej geometrii (kostka pasywna ) to podstawa techniki asekuracyjnej. Tylko praktyczna nauka pod okiem fachowca umożliwi nam uzyskanie pewności ich osadzania. Skała występująca na Jurze jest dość wymagająca w prowadzeniu asekuracji. Na łatwych drogach skała jest pewna, lita a miejsce do osadzenia kostek ewidentne. Na drogach o wyższych trudnościach bywa różnie, a i rozmiar szczelin, rysek i zagłębień jest dość zróżnicowany.

Dla zaczynających przygodę ze wspinaczką na własnej na Jurze jako podstawowy zestaw poleciłbym:

  • komplet kostek na “drucie” typu “rocks” w rozmiarze od 1- 11, w zdublowanych rozmiarach 5,6,7, zakres stosowania kompletu od 6,7 – 37 mm;
  • komplet kostek typu “offset” oczywiście “na drucie” z reguły w komplecie jest 5 sztuk;
  • kostki heksagonalne lub podobne na taśmie zszytej z dyneemy, z reguły mniejsze rozmiary są na cięgłach ze stalówki, większe na pętlach, zdecydowanie polecam te drugie, zakres stosowania od 31 – 71 mm;
  • pętle do samodzielnego wiązania z repsznura lub z dyneemy/kevlaru do małych i większych oczek skalnych, długość ok 1m, średnica 5-6 mm;
  • pętle zszyte z taśmy o długości 60 i 120 cm.

Jak pewnie zauważyliście, nie polecam konkretnych marek, dlatego, że preferencje użytkowników są bardzo różne. Podstawowym kryterium doboru kostek jest ich uniwersalność rozmiarowa w stosowaniu w jurajskich rysach, jak i zacieranie. Kostki powinny być dość ,,miękkie”, łatwe do założenia i pewnie siedzące w rysie. Jeśli są wykonane z materiału, który się dobrze zaciera w naszym wapieniu, to ich pewność osadzenia jest duża. Stwierdzenie ,,miękkie” to pewnego rodzaju uproszczenie, oznacza nie mniej ni więcej tylko to, że kostka dobrze się dopasowuje i zaciera w szczelinie. Empirycznie sami powinniśmy wyczuwać, kiedy kostka siedzi poprawnie.

Prowadzenie drogi na Jurze

Autor podczas prowadzenia drogi na Jurze. Kominy i rysy to częste elementy tutejszych dróg tradowych (fot. archiwum autora)

Wymienione wcześniej kostki “offsetowe” to idealne rozwiązanie do naszych nieregularnych jurajskich rys. Doskonale pracują w szczelinach rozwartych i płytkich. Wymagają starannego osadzenia oraz uważnego określenia kierunku pracy.

Wymieniony zestaw sprzętu jest wystarczający na drogi wspinaczkowe o umiarkowanych trudnościach. Planując ambitniejsze przejścia, warto się zaopatrzyć w bardziej wyrafinowany sprzęt.

Zacznijmy od tzw. friendów lub kostek mechanicznych. Tu sprawa się komplikuje, bo jak wiemy nazwa friend to zastrzeżona nazwa konkretnego typu i modelu, a urządzeń wielokrzywkowych /SLCD/ jest cała masa. Dlatego będę się posługiwał zamiennie określeniem cam albo mechanik. Poniżej tabela określająca zakres zastosowania.

Rodzaj          Rozmiar od/do  Zakres pracy krzywek w mm
mikromechaniki 000-2 7,8/22,6
małe 0.3-0.5 13,8/33,5
średnie 0.75-2 23,9/64,9
duże 3-4 50/114,7
bardzo duże 5,6 85,4/195

Używanie camów na Jurze ma tylu zwolenników, co przeciwników. O ile kość pasywna umożliwia dość poprawną kontrolę osadzenia, tak z mechanikiem nie jest tak prosto. Kierunek pracy można określić, ale już sposób zachowania krzywek w skale pod obciążeniem raczej trudno przewidzieć nie posiadając doświadczenia. Należy pamiętać, że camy zostały wymyślone do stosowania w szczelinach i rysach o gładkich ściankach i raczej równoległych względem siebie. Jurajskie rysy rzadko kiedy są takie, mikrorzeźba w nich występująca często zaburza poprawne działanie krzywek. Ale jeśli przestrzegamy pewnych zasad, cam jest czasem najlepszym rozwiązaniem. Polecam produkty firmy TotemCam, są doskonale wykonane, posiadają krzywki zmodyfikowane pod bardziej miękką skałę, mają również możliwość pracy przy nierównym rozstawie i ułożeniu krzywek.

Czasami planujemy pokonać drogę o szerokości przekraczającej rozmiar naszego sprzętu asekuracyjnego. W przerysach sprawdzą się duże rozmiary mechaników lub kości typu rurowego – Big-Bro.

Nieodzownym elementem wyposażenia tradowca w jurajskiej skale są kostki mimośrodowe, popularne Tri-Cam. Świetnie pracują w tzw. hakodziurach, jak i poziomych ryskach i zagłębieniach. Wymagają rozważnego osadzania.

Podsumowując, stosowanie sprzętu niezbędnego do realizowania celów z tradycyjną asekuracją jest dla przeciętnego użytkownika wiedzą tajemną. Należy włożyć dużo pracy własnej, przebyć wiele dróg na własnej protekcji, zarówno łatwych jak i na granicy możliwości, by móc swobodnie cieszyć się urokiem takiego wspinania. Na początek naszej przygody ze wspinaczką tradycyjną polecam kurs skałkowy, który w programie zawiera elementy stosowania specjalistycznego sprzętu. Reszta to praktyka i własne doświadczenie.

Wspinaczka tradowa – style prowadzenia

Rozpoczynając przygodę ze wspinaczką tradycyjną, warto wiedzieć, że stosujemy tu pewne szczególne zasady jej realizacji, często niewiedza  powoduje zabawne nieporozumienia i przeszacowanie własnych osiągnięć.

Warto sobie przypomnieć, jakie mamy style prowadzenia we wspinaczce tradycyjnej.

  • OS/on sight – ideał prowadzenia, przejście bez znajomości (bez podpowiedzi, bez oglądania innych wspinaczy w czasie prowadzenia, lustracji ze zjazdu, zaznaczonych chwytów, miejsc osadzenia przelotów, oglądania filmów z innych prowadzeń), z zakładaniem całej asekuracji  w czasie przejścia. Dopuszczalne jest cofanie się do odpoczynkowego miejsca bez obciążania liny i kontynuowanie wspinania po odpoczynku.
  • Flash – przejście bez wcześniejszych przymiarek do drogi, mogą być udzielane podpowiedzi, oglądanie innych prowadzących, znajomość drogi z filmów w czasie jej przejścia, ale bez lustracji ze zjazdu. Asekuracja jest zakładana podczas prowadzenia. Dopuszczalne jest cofanie się do odpoczynkowego miejsca bez obciążania liny i kontynuowanie wspinania po odpoczynku.
  • RP/red point – przejście z uprzednią znajomością drogi. Wspinacz podczas prowadzenia samodzielnie osadza przeloty, po obciążeniu punktu asekuracyjnego zjeżdża do półki/ziemi, ściąga linę z wszystkich przelotów, następuje likwidacja osadzonych przelotów.
  • RK – styl prowadzenia drogi, dawniej znany jako yo-yo, po obciążeniu przelotu, zjeżdżamy/jesteśmy opuszczeni do miejsca no hand rest, z tego miejsca kontynuujemy wspinanie bez wyciągania liny z przelotów.
  • AF/all free – podobny styl prowadzenia jak wspomniany RK, z tą różnicą, że po chwilowym odpoczynku kontynuujemy wspinaczkę od miejsca, w którym się znajdujemy/wisimy w przelocie.
  • RK i AF nie uznaje się za klasyczne prowadzenie drogi.
Przejścia tradowe na Jurze

Odpoczynek w trakcie przejścia tradowego (fot. archiwum autora)

Pamiętajmy, że sposób pracy przed prowadzeniem drogi ma również znaczenie wartościujące przejście.

  • GU/ground up – praca nad drogą bez jej znajomości, tylko przy wspinaniu od dołu, rozpoznanie bez zjazdów i wspinaczki na wędkę. Po locie/bloku, konieczne jest opuszczenie prowadzącego do półki/ziemi, odwiązanie się od liny wyciągnięcie jej z przelotów. Likwidacja zainstalowanych przelotów powinna być wykonana przez inną osobę niż prowadzący. I tak po każdej próbie. To najlepszy sposób prowadzenia i pracy nad drogą po „spalonym” OS. Zdaję sobie sprawę, że czasami mało realny i mocno rygorystyczny. Ale czyż nie zależy nam na czystości stylu? Pozostawiając przeloty pozostawione po próbach – mamy dużo mniej wartościowe prowadzenie.
  • HP/head point – praca nad drogą, którą znamy z prób prowadzenia lub z przejścia na wędkę, po zjeździe drogą i inspekcją miejsc do osadzenia przelotów. Podczas prowadzenia wszystkie przeloty muszą być zakładane z ręki.  Jest to sposób prowadzenia o mniejszej wartości niż GU, ponieważ lustrując drogę ze zjazdu, przechodząc na wędkę, zdecydowanie zmniejszamy obszary nieznanego, a co za tym idzie, jeden z najważniejszych czynników, który nam często towarzyszy w tradzie: … co dalej?, jest wyeliminowany.

Jest jeszcze jeden problem, jak wycenić trudności wynikające nie z poziomu sportowego, ale właśnie zakładania asekuracji. Od jakiegoś czasu istnieją nieśmiałe próby wprowadzenia takiego rozróżnienia, może właśnie nadszedł  czas by je rozpropagować?

Propozycja wygląda tak, że oprócz podawania trudności sportowej, obok wyceny umieszczać jedną z poniższych liter.

  • W – asekuracja wymagająca, miejsc na punkty niewiele, osadzanie trudne, użycie sprzętu ponad tzw. standard: mikromechaniki, mikrokostki lub duże camy 5/6, Tri-Camy, stosowanie technik dwużyłowych jak side runner;
  • R – asekuracja ryzykowna – j.w. oraz dodatkowo możliwe ryzykowne loty na słabych przelotach; punkty raczej słabe wymagające podwajania w miarę możliwości, duże runouty, bądź stosowanie dodatkowych technik asekuracji np.dwie liny – jedna z nich wypinana po przejściu pewnego fragmentu drogi lub asekuracja przez dwóch asekurantów;
  • X – asekuracja niezwykle ryzykowna, zawiera wszystkie powyższe czynniki oraz takie, że założone przez nas punkty dają iluzoryczne szanse utrzymania lotu, możliwy jest upadek na ziemię, skałę lub uderzenie w formację obok; istnieje poważne zagrożenie zdrowia i życia.

Obecnie bardzo często styl przejścia drogi odbiega od przyjętych standardów, wielu wspinaczy unika rygorystycznych zasad w imię sławy lub niezasłużonego uwielbienia osób towarzyszących. Ale wspinamy się głównie dla siebie i swojej satysfakcji, oczywiście wyniku też, dlatego nie warto uprawiać drogi na skróty dla chwilowego  zabłyśnięcia.

Wspinanie tradowe na Jurze – polecane drogi

Jakie drogi można polecić na własnej na naszej Jurze? To trudne pytanie, gdyż mamy różne preferencje, co do pokonywanych formacji. Wiadomo, że rysa to nieustający ciąg chwytów i stopni, z których nie można spaść, ale nie każdy lubi się w nich wspinać. Z kolei płyty do skradania też mogą podnieść ciśnienie, gdy są nie asekurowalne …

A poważnie rzecz ujmując, są na Jurze klasyki, które warto przejść, nawet jak nie powalają cyfrą.

Gdzie na wspinanie tradowe?

Turnia Lechfora (fot. Piotr Deska)

Z  łatwiejszych dróg polecam:

  • większość tzw. dróg kursowych w popularnych skałach Jury Północnej,
  • Rzędkowice,
  • Turnia Lechfora – Wielkie zacięcie, Filar Lechfora,
  • Turnia Kursantów – Krwawa Piątka, Rysa Dziędzielewicza,
  • Słoneczna Turnia – Słoneczny trawers,
  • Turnia nad Garażem – Kominek Małżeński,

Propozycje trudniejsze to:

  • Leśna Turnia – Kominek Zyzaka, Rysa Czoka,
  • Trylogia Lechfora – Pokrzywka, Zacięcie Ślązaków, Rysa Momatiuka,
  • Wysoka – Zacięcie Fligla,
  • Słoneczna Turnia – Rysa Kukuczki,
  • Mały Mur – Pojedynek na Wietrze,
  • Wielka Baszta – Między Pośladkami,
  • Turnia Szefa – Rysa Misztala.

Drogi bardziej wymagające:

  • Wielka Baszta – Najtrudniejsza Rysa Świata,
  • Turnia Cyklopa – Na Własnych Kościach, Świeże Bułeczki (obita),
  • Studnisko – Heine Medina; Blood Sweat & Tears,
  • Słoneczna Turnia – Rysa Czoka, Rysa Opozdy,
  • Solidarność – Rysa przez Solidarność (obita),
  • Turnia nad Garażem – Cyklon A, Cyklon B.

Propozycja ekstremalne:

  • Brzuchata Turnia – Dupa Biskupa.

To tylko przykładowe propozycje w jednym z najpopularniejszych rejonów. W moich notatkach dróg polecanych i ciekawych wyselekcjonowałem  ich 230. Naprawdę jest gdzie się powspinać, a zatem zapraszam do tradowych działań.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.