03.09.2018

Wejście na Elbrus – jak dotrzeć na “Dach Kaukazu”?

Po wejściu na wysokie szczyty Alp, Elbrus - najwyższy punkt Kaukazu - jest dla wielu z nas kontynuacją wysokogórskiej pasji. Bo dalej, bo podobno trudniej, bo „egzotyczniej”, a na pewno wyżej.

I trudno się dziwić. Dla nas, Polaków, to właśnie Elbrus (5642 m n.p.m.) jest jednym z łatwiej dostępnych pięciotysięczników. Po gruzińskim Kazbeku chyba także najpopularniejszym. Jest też najwyższym szczytem Rosji, co czyni z niego popularny cel wśród tamtejszych alpinistów. W tym artykule pokrótce przedstawię, jak wygląda wejście na Elbrus.

wejście na Elbrus

Łukasz Supergan – wejście na Elbrus zakończone sukcesem! (fot. archiwum autora)

Najwyższy w Europie czy nie?

Dla alpinistów wchodzących na szczyty Korony Ziemi niebagatelne znaczenie ma debata: czy Elbrus leży w Europie? Jeśli tak, to właśnie on, a nie Mont Blanc, jest najwyższym punktem tego kontynentu. Wchodząc na najwyższe szczyty świata, powinniśmy wówczas wspinać się właśnie na rosyjskiego giganta.

Międzynarodowa Unia Geograficzna ustaliła granice Europy na północ od Kaukazu, włączając te góry do Azji. Część naukowców, a wraz z nimi himalaista Reinhold Messner, przesuwają tę linię dalej na południe. Niekiedy za granicę obu kontynentów uznawany jest główny grzbiet Wielkiego Kaukazu, zaś Elbrus, leżący 11 kilometrów na północ od niego, lokowany jest w Europie, co oznaczałoby, że mamy tu do czynienia z najwyższą górą na Starym Kontynencie. Dla geografów spór ten ma znaczenie czysto teoretyczne, dla wspinaczy – to praktyczny dylemat, który rozwiązuje się, wspinając „na wszelki wypadek” na obydwa szczyty. Choć jego status wciąż budzi wątpliwości, Elbrus stał się w ten sposób częścią Korony Ziemi.

Elbrus – krótka charakterystyka szczytu

Góra ta jest rozległym, wygasłym wulkanem, o dwóch stożkowatych wierzchołkach. Wschodni, niższy, liczy 5621 m. Zachodni, będący głównym celem, 5642 m. Na Elbrus wchodziłem po zejściu z Kazbeku i choć jest wyższy, rosyjska góra nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Brakuje jej piękna. Jej przysadzista, podwójna bryła, niewidoczna zresztą z okolicznych dolin, nie zachwyca tak, jak strzelista piramida niższego (5047 m) gruzińskiego sąsiada. Obfitość infrastruktury turystycznej i narciarskiej na zboczach, szpeci jej podnóża. A jednak wyjątkowość tego szczytu robi swoje, przyciągając co roku tysiące osób. Nie zawsze najlepiej przygotowanych. Jak wejść na Elbrus i zrobić to bezpiecznie? O tym jest niniejszy poradnik.

Infrastruktura na zboczach Elbrusu. (fot. autor)

Dojazd i formalności

Gdy ruszamy z Polski, wariantów dostania się pod Elbrus jest kilka.

Podróż do Rosji drogą lądową
Jeszcze kilka lat temu najłatwiejsze było dotarcie z Polski do Kijowa, skąd odjeżdżał pociąg do rosyjskiego miasta Mineralne Wody. W wyniku działań wojennych na wschodzie Ukrainy, ta opcja prawdopodobnie straciła ważność, w każdym razie trudno jest uzyskać pewne informacje o tym połączeniu (według mojego wywiadu zniknęło). Alternatywą jest więc wyjazd przez Białoruś, gdyż z Mińska odchodzą obecnie pociągi do Rosji. Podróż na trasie Mińsk Pasażerski – Mineralne Wody to skromnych 45 godzin, co jest przygodą samą w sobie.

Po dotarciu na miejsce czeka nas przesiadka do pociągu podmiejskiego relacji: Mineralne Wody – Nalczyk. Z tego ostatniego miasta odchodzą busy (marszrutki) dowożące nas pod szczyt, do miejscowości Terskol i Azau, gdzie zaczyna się szlak na górę.

Przelot na trasie: Warszawa – Moskwa – Mineralne Wody
Wariant droższy, ale da się zamknąć cały przelot w 24 godzinach.

Połączenie przez Gruzję
Ostatnią możliwością pozostaje przelot z Polski do Gruzji i przekroczenie granicy rosyjskiej lądem, na jedynym przejściu łączącym te dwa kraje. To idealny wariant, gdy planujesz wejść od razu na oba kaukaskie giganty, Kazbek i Elbrus. W tej sytuacji pierwszy etap podróży to połączenie: Polska – Tbilisi. Ze stolicy Gruzji prywatny bus zabierze Cię do Kazbegi, pod szczyt Kazbeku. Z tej miejscowości odchodzą także prywatne busy na stronę rosyjską do Władykaukazu (uwaga: przygotuj się na długie oczekiwanie na granicy!). Z Władykaukazu marszrutkami przedostaniesz się do Nalczyka i dalej do Azau.

Noclegi pod Elbrusem

Schron “Prijut 11”. (fot. autor)

Bez względu na to, jaką drogę wybierzesz, czeka Cię trochę biurokracji. Podstawowym dokumentem uprawniającym do wjazdu do Rosji jest wiza w paszporcie. Na jej wyrobienie musisz poświęcić minimum 2 tygodnie, co można sobie ułatwić, korzystając z pomocy biura pośrednictwa wizowego. Podstawą do jej wyrobienia jest zaproszenie (voucher) wystawione przez miejscowego przedstawiciela: hotel, biuro podróży, osobę. Niezbędne jest tez ubezpieczanie, choć jeśli posiadasz własną polisę (Alpenverein lub Bezpieczny Powrót), biuro wizowe powinno je zaakceptować.

Przekraczając granicę, otrzymasz – poza pieczątką w paszporcie – niewielkie blankiety (ros. migracjonnaja). Musisz zachować je do chwili wyjazdu, trzymając cały czas w paszporcie. Ich zgubienie oznaczać będzie sporo komplikacji.

Po przybyciu na miejsce, należy dopełnić obowiązku rejestracji – w niektórych krajach postsowieckich ten uciążliwy przepis wciąż obowiązuje i Rosja nie jest tu wyjątkiem. Jeśli pierwszą noc spędzisz w hotelu, jego obsługa dokona jej z automatu. Uff… ogarnięcie wszystkich formalności wymaga cierpliwości, ale gdy już to zrobisz, przekonasz się, że nie jest takie straszne. Mając za sobą „papierologię”, możesz zacząć myśleć o szczycie. Czas planować wejście na Elbrus!

Wejście na Elbrus – przygotowania

Dla większości turystów początkiem drogi na Elbrus jest dolina rzeki Baksan i miejscowości leżące na jej końcu: Terskol, Czegiet i Azau. Ta pierwsza jest większa i tu znajduje się większość okolicznej bazy noclegowej, ale to ta ostatnia jest punktem startu. Dystans między nimi to kilka kilometrów – do przejścia pieszo lub przejechania marszrutką. Sam stacjonowałem w Azau, w hotelu Antau (1600 rubli = 100 zł/os/noc), położonym zaledwie 5 minut od dolnej stacji kolejki linowej.

Schrony pod Elbrusem

Wejście na Elbrus – trasa widziana sprzed schronu “Prijut 11”. (fot. autor)

W Terkol i Azau zlokalizowanych jest kilka sklepów outdoorowych. Ceny sprzętu bywają tu kosmiczne, ale gęsto tam także od wypożyczalni, gdzie możesz uzupełnić wyposażenie o jakieś zapomniane elementy. Szukaj szyldów z napisem прокат (prokat), co znaczy „wynajem”.

Azau jest też ostatnim miejscem, w którym zrobisz zakupy i znajdziesz gaz do kuchenek.

Elbrus – aklimatyzacja

Punktem startowym na szczyt jest Azau (2365 m), niezbyt urodziwe miasteczko na końcu doliny. Stąd zaczynają się szlaki na Elbrus i tu znajduje się stacja kolejki linowej, umożliwiającej wjazd bliżej szczytu. Ta ostatnia opcja jest kusząca, ale może być zdradliwa: wagonikiem dojechać można do wysokiej stacji – na ponad 3800 metrów. To pułap, na którym rozrzedzone powietrze jest zazwyczaj wyraźnie odczuwalne. Jeśli nie masz aklimatyzacji, odradzam dokonywanie takiego skoku za jednym razem. Znacznie lepiej jest spędzić pierwszą noc w miasteczku i zrobić pierwsze wejście na wysokość około 3000 metrów, po nim wrócić do hotelu i dopiero nazajutrz udać się wyżej.

W praktyce może to oznaczać np. wejście 600 metrów w górę, do stacji „Krugozor” (2940 m). Jeśli czujesz się dobrze, możesz kontynuować marsz, cały czas krętą wstęgą nartostrady, do wyższej stacji „Mir” (3450 m). Wycieczka tam, spędzenie kilku godzin i powrót w dolinę to dobra aklimatyzacja przed kolejnym wyjściem. Następnego dnia możesz udać się pieszo lub kolejką (niemal każdy wybiera obecnie tę druga opcję) do najwyższej stacji, „Gara-Baszi”, na wysokości 3850 m. Z tego miejsca zaczyna się zasadnicze podejście w stronę szczytu. 100 metrów poniżej stacji „Gara-Baszi” znajdują się tak zwane „Beczki”, czyli niezwykle popularne wśród idących na Elbrus, miejsca noclegowe. Jest to kompleks schronów zbudowanych w dawnych cysternach, przypominających wielkie… no właśnie, beczki. Istnieją tu także inne miejsca do spania – zazwyczaj w blaszanych barakach. Cena noclegu wynosi w nich od 600 do 800 rubli.

Gdzie leży Elbrus

Widok na dolinę sprzed schronu “Prijut 11”. (fot. autor)

Około 20 minut na północ od “Beczek” znajduje się nowy kompleks schronów, zwany „Wagonami”. To przestronne, komfortowe pomieszczenia, z oddali przypominające kadłuby samolotów bez skrzydeł. Cena noclegu w nich to już kilka tysięcy rubli.

Około 45 minut drogi i 150 metrów powyżej “Beczek” znajduje się drugi duży schron dla alpinistów. To tzw. “Prijut 11” („schron jedenastu”), stworzony niegdyś dla potrzeb stacjonujących tu ekip geologów. Poprzedni schron spłonął przed laty, a obecny jest drewnianym domem, niedużym, ale zaskakująco pojemnym i przytulnym. Cena noclegu w nim to 800 rubli, śpi się na pryczach w pokojach kilkuosobowych, we własnych śpiworach. W niektórych źródłach to miejsce bywa przedstawiane jako „Diesel Hut”.

Z pułapu “Beczek” lub schronu “Prijut 11” szczyt możesz osiągnąć już w trakcie jednego wyjścia. „Możesz” nie oznacza jednak „należy”. Od szczytu dzieli Cię ponad 1500 metrów przewyższenia i bez wcześniejszej aklimatyzacji – co najmniej jednodniowej! – próba wejścia może skończyć się źle. Jeśli spędzasz noc na wysokości 4000 metrów, wejdź najpierw na ok. 4500-4800 metrów, w rejon wyraźnej formacji, zwanej Skałami Pastuchowa. To pasmo ciemnych głazów, rozrzuconych po prawej (wschodniej) stronie – patrząc od drogi na szczyt. Spędź tu trochę czasu, przyzwyczajając się do wysokości i wróć na noc do schronu. Po takim wyjściu dobrze byłoby dać sobie jeszcze jeden dzień przed wyjściem szczytowym. Taka dodatkowa regeneracja wzmocni Cię przed decydującym wysiłkiem.

Inną opcją jest przeniesienie noclegu do namiotu i rozbicie go na ostatnią noc przy Skałach Pastuchowa. Miejsce to jest jednak narażone na silne wiatry i śnieg, dlatego warto to robić przy pewnej pogodzie.

Góry Rosji

Widok na szczyt sprzed schronu “Prijut 11”. (fot. autor)

Podsumowując, dobry i bezpieczny schemat aklimatyzacji na Elbrusie może być następujący:

  • Dzień 1: Dojazd do Azau (2365 m) i nocleg.
  • Dzień 2: Wyjście aklimatyzacyjne na 3000-3400 m (do stacji „Krugozor” lub „Mir”), kilka godzin spędzonych na tej wysokości, powrót do Azau.
  • Dzień 3: Wyjście lub wyjazd kolejką do stacji „Gara-Baszi” (3850 m), nocleg w Beczkach (3900 m) lub schronie Prijut 11 (4100 m).
  • Dzień 4: Wyjście aklimatyzacyjne do Skał Pastuchowa (4600-4700 m), powrót do schronu.
  • Dzień 5: (opcjonalny): Regeneracja przed wyjściem. Ewentualne wyjście na 4600 m i nocleg przy Skałach Pastuchowa.
  • Dzień 6: Wyjście na szczyt w nocy i powrót w dolinę, do Azau.

Wejście na Elbrus

Jeśli zaczynasz podejście z Prjiuta, na szczyt wyjdź o północy. Pierwszy etap to długie, żmudne, dość strome podejście w stronę wschodniego wierzchołka. Prowadzić Cię będą ślady ratraków, poruszających się tędy regularnie. Ta pierwsza część daje się we znaki i zdaje się ciągnąć bez końca, tym bardziej, że pokonujesz ją w ciemnościach. Przygotuj się na mróz i wiatr, przed którym nie będzie żadnej osłony. Warto już na starcie założyć raki i uprząż, droga jest jednak bezpieczna i na tym etapie nie musisz wyciągać czekana ani wiązać się liną z partnerami. Twoja droga prowadzi wzdłuż skał, majaczących w mroku po prawej stronie. Po pewnym czasie znikają one, ale wtedy utrzymuj po prostu stały kierunek. Za około 2,5 godziny znajdziesz się w rejonie Skał Pastuchowa.

Kaukaz co polecacie

Wejście na Elbrus – wschód słońca na przełęczy. (fot. autor)

Powyżej skał zaczyna się rozległe pole śnieżne, wyprowadzające pod kopułę wschodniego wierzchołka. Tu, na wysokości 5000 metrów napotkasz przy drodze zaskakującą rzecz: ratrak, do połowy zagrzebany w twardym śniegu. To niezłe miejsce na odpoczynek i dobry punkt orientacyjny. Jeszcze 100 metrów do góry i droga odbije wyraźnie w lewo, zaczynając trawersowanie wschodniego szczytu.

Trawers to dość długi fragment, prowadzący dookoła niższego wierzchołka, poniżej ciemnych skał. Tu warto wzmóc czujność, gdyż nachylony teren i wysokość mogą być ryzykowną kombinacją. Czekan może pomóc, choć teren nie jest eksponowany. Okolica obfituje w szczeliny, jednak droga wyznaczona jest poza ich zasięgiem i dodatkowo oznaczona małymi chorągiewkami. Trawers to także miejsce, w którym wiele osób zaczyna odczuwać brak tlenu i wyraźnie zwalnia marsz. Po około 1 godzinie trawers wyprowadza w rejon szerokiej przełęczy (5416 m), rozdzielającej wschodni i zachodni wierzchołek góry. Jeśli wyruszyłeś/aś z “Prijuta” o północy, prawdopodobnie tutaj z ulgą przywitasz pierwsze promienie słońca. Przełęcz jest też dobrym miejscem na odpoczynek, a cień wschodniego szczytu osłania przed wiatrem.

Tu zaczyna się ostatni wysiłek. Strome podejście wyprowadza z przełęczy na płaskowyż pod szczytem. Ten fragment jest ubezpieczony ok. 200-metrowym odcinkiem liny poręczowej, z której warto skorzystać, gdy obawiasz się poślizgnięcia lub w czasie silnego wiatru. Na końcu stromizny odsłania się rozległe wypłaszczenie, które wieńczy, odległy o około 200 metrów, niewielki pagórek. Gdy do niego dotrzesz, dostrzeżesz, że dalej nie ma już nic. Niewielki garb, wznoszący się nad rozległym polem śnieżnym, to zachodni szczyt (5642 m). Gratulacje! Wejście na Elbrus zakończone sukcesem – jesteś na Dachu Kaukazu!

Jeśli wszystko poszło dobrze, na wierzchołku staniesz o 8-9 rano. Zejście ze szczytu, już w świetle dnia, odbywa się tą samą drogą, już dużo łatwiej. Około południa możesz już być w schronie i jeszcze tego samego dnia zjechać kolejką do Azau.

Czerwony ratrak pod Elbrusem

Wejście na Elbrus i “czerwony ratrak”. (fot. autor)

Sezon na Elbrus

Okres dobrej pogody odpowiada sezonowi na całym Kaukazie. Najlepszy czas na wejście na Elbrus to okres między czerwcem a wrześniem. Oczywiście można próbować wejść w innych porach roku, także zimą, ale wymagania kondycyjne i sprzętowe rosną wtedy znacząco. Jeśli planujesz wejście w zimnym miesiącu, weź pod uwagę, że stoki Elbrusu pokrywa wówczas często olbrzymia połać lodu.

Uwagi

Twoje wejście na Elbrus może przebiegać tak, że ani razu nie zdejmiesz z plecaka czekana i nie zwiążesz się liną. Droga klasyczna na szczyt jest łatwa technicznie, jednak wymaga dobrej aklimatyzacji i sprawności fizycznej. Ostatecznie wejście to półtora kilometra w pionie i kilka godzin spędzonych na mrozie. Pozornie łatwe stoki Elbrusu są jednak pułapką przy złej pogodzie. W chmurach bardzo łatwo zgubić na nich drogę i zejść w strefę głębokich szczelin. W razie załamania pogody nie wahaj się zawrócić i przeczekać.

Bardzo dużo grup turystycznych ułatwia sobie wejście śpiąc w “Beczkach” i wynajmując ratrak, który wywozi ich na wysokość nawet 5100 metrów, na początek trawersu. Takie „wsparcie” pozwala uniknąć, w mojej opinii, około 3/4 całego wysiłku potrzebnego do wejścia. Odpada wówczas podejście 1000 metrów z “Prijuta” pod wschodni wierzchołek, co jest najbardziej stromą częścią drogi na szczyt. Ratraki opuszczają “Beczki” około 4 nad ranem. Ich koszt to 5000 rubli lub 50 euro od osoby (cena w roku 2018). Jeśli nie czujesz się na siłach, możesz skorzystać, choć oznacza to właściwie wjazd bardzo blisko wierzchołka, skrócenie wejścia z 8 do 3 godzin i mi osobiście nie dałoby żadnej satysfakcji.

Elbrus widoki

Wejście na Elbrus udokumentowane pamiątkowym zdjęciem. (fot. autor)

Nasza grupa przyjęła taktykę wejścia na 2 szczyty. Po stronie gruzińskiej wspinaliśmy się na Kazbek, który jest niższy o 600 metrów, ale trudniejszy technicznie od Elbrusu. Wejście na niego było świetną aklimatyzacją, po której mogliśmy szybko przebić się przez granicę i wejść na Elbrus prosto z marszu. Gdy trafiliśmy na dobra pogodę, nasz pobyt pod szczytem trwał zaledwie 2 doby.

Jeśli podczas biwaku pod szczytem zabraknie Ci jedzenia, ratunkiem może być restauracja na trzeciej stacji kolejki, „Mir”. Ceny tam są porównywalne z tymi w dolinie.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.