Grossglockener granią Stüdlgrat | 8academy
08.06.2022

Grossglockener granią Stüdlgrat

Kazdy kto obył się już ze szczytami Tatr kieruje swój wzrok w stronę Alp. Grossglockener to naturalny wybór na kolejny cel i świetny wstęp do alpejskich czterotysięczników.

                       

Grossglockener (tłum. Wielki Dzwonnik – 3798 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Alp Austriackich a zarazem jednym z najpopularniejszych “celów” do odhaczenia. Na wierzchołek prowadzi wiele dróg. Te najbardziej komercyjne to droga normalna prowadząca przez lodowiec Ködnitzkees oraz grań Stüdlgrat, którą wybraliśmy. W tym artykule skupimy się na właśnie tej drugiej drodze. Wracając z tygodniowego urlopu rowerowo-wspinaczkowego we Włoszech, wpadło nam do głowy, żeby jeszcze trochę wycisnąć z dni wolnych. Z racji, że prognozy zapowiadały się bardzo dobre, zdecydowaliśmy się na szybki strzał na ,,Dzwonnika” drogą Stüdlgrat.

“Wielki dzwonnik” i jego grań Stüdlgrat w całej okazałości (fot. Mikołaj Lau)

Jak dotrzeć?

Zależnie od miejsca zamieszkania w Polsce, dojazd pod Grossglockenera zajmuje od 10 do 16 godzin. Za parking, który znajduje się obok schroniska Lucknerhaus, płacimy 12 euro/doba (płatne w automacie). Tutaj mała wskazówka – w przypadku całonocnej podróży, kilka kilometrów przed Kals am Grossglockner, znajduje się znakomite miejsce ze stolikami, ławeczkami oraz wodą, gdzie spokojnie można zjeść śniadanie. Cecha charakterystyczna miejscówki – piękny wodospad Staniskabach Wasserfall. Polecamy!

Grossglockener
W drodze na Grossglockener (fot. Mikołaj Lau)

Grossglockener – jaki sprzęt?

Jak przy każdym planowaniu wycieczki, trzeba bardzo dobrze przemyśleć, co zapakujemy do plecaka. Poniżej lista tego, co trzeba zabrać ze sobą wybierając się na Grossglockenera:

Grossglockener
Przejście grani Stüdlgrat na Grossglockener wymaga podstawowego sprzętu wspinaczkowego (fot. Mikołaj Lau)

Taktyka

Wybraliśmy wersję fast and light, czyli spanie w schronisku Stüdlhütte i prowiant- mała kolacja i kilka batoników. Nocowanie w sąsiedztwie schroniska jest niestety zabronione, ale gdzieś w niedalekim jego obrębie można znaleźć jakieś dogodne miejsca i rozbić namiot, odpalić kuchenkę itd. Podczas takiego dzikiego biwaku spodziewać się można ciekawskich mieszkańców zamieszkujących te górskie tereny. W przypadku noclegu w schronisku, śpiwory nie są potrzebne, gdyż do dyspozycji są ciepłe koce. Jedynie co trzeba mieć ze sobą, to wkładka, która jest obowiązkowa ze względów higienicznych. Jeśli takowej zabraknie, obsługa zapewni wam taki gadżet za około 10 euro. Nocleg w schronisku Stüdlhütte kosztuje 15 euro/osoba.

Podejście z parkingu do Stüdlhütte zajmuje ok 2,5 – 3h. Idąc spokojnym tempem w porach popołudniowych bez problemu dojdziemy do schroniska jeszcze przed zmrokiem. Po drodze mijamy schronisko Lucknerhütte, gdzie w sezonie letnim istnieje możliwość transportu plecaków/bagaży kolejką do schroniska Stüdlhütte.

Grossglockener
Ciekawa architektura schroniska Stüdlhütte w drodze na Grossglockener (fot. Mikołaj Lau)

Grossglockener – droga Stüdlgrat

O godzinie 4.30 słychać już pierwsze szemrania zespołów, które szykują się do wyjścia w górę. Wyruszyliśmy o 5.30, by w świetle czołówek zacząć podchodzić niewyraźnymi zakosami po kamiennym stoku wiodącym pod grań Stüdlgrat. Po drodze mijamy opcję wejścia drogą “normalną” trawersując zbocze, prowadzącą przez lodowiec Ködnitzkees. My pniemy się mozolnie do góry ku grani, zdobywając kolejne metry. Po niedługim czasie (około 30 min) teren wypłaszcza się a w oddali dostrzegamy nasz cel.

Po około godzinie marszu docieramy na lodowiec, gdzie związujemy się liną i zakładamy raki. Trekking po lodowcu zajmuje nam jakieś 30 minut. Po tym czasie docieramy do miejsca, w którym rozpoczyna się nasza wspinaczka na grań. W momentach kiedy musimy poczekać, ponieważ ktoś np. walczy z trudnością skalną, warto rozejrzeć się dookoła. W oddali za naszymi plecami przy dobrej widoczności fantastycznie prezentują się Dolomity.

Trudniejsze miejsca mają zamontowane plakietki lub ringi. Inne miejsca wyposażone są w liny lub stalowe poręczówki. Jeśli ktoś z Was przeszedł Orlą Perć może się troszkę poczuć jakby właśnie tam był. Przy ładnej pogodzie ruch na grani jest dosyć spory. Jest jednak kilka miejsc gdzie można spokojnie minąć wolniejszy zespół (musi tylko chcieć Was przepuścić). Na szczycie spędzamy tylko jakieś 15 minut, gdyż powoli zaczynał robić się tłok i chcieliśmy uniknąć przepychu. Jednak zanim to nastąpiło, udało się jeszcze porozglądać dookoła i podziwiać przepiękną panoramę Alp i Dolomitów.

Grossglockener
Na szczycie Grossglockenera (fot. Mikołaj Lau)

Grossglockener – zejście

Droga, którą schodziliśmy prowadzi przez najbardziej popularny wariant wejściowy na Grossglockner. Jest to fragment, gdzie tworzą się duże zatory a ludzie próbują mijać się na różne sposoby. Dlatego warto tutaj zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza, że ekspozycja w tym miejscu jest dosyć spora. Po około godzinie docieramy do przełęczy. Stąd śnieżno-skalnym żlebem schodzimy na lodowiec Kleinglocknerkees. Po około 30 minutach dochodzimy do schroniska Erzherzog-Johann. Dalej droga prowadzi nas w dół po stalowych poręczówkach. Najpierw wzdłuż grani a potem odbija w prawo na lodowiec Ködnitzkees skąd dalej po śnieżno-skalnym terenie dochodzimy do schroniska Stüdlhütte. Zatrzymujemy się tu tylko na kilka zdjęć i kontynuujemy zejście już w stronę parkingu. Całość zajęła nam ok 7,5 h licząc czas od wyjścia ze schroniska Stüdlhütte, przez szczyt, dalej przez schronisko Erzherzog-Johann i stamtąd na parking.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.