23.03.2018

Przygotowanie sprzętu wspinaczkowego do sezonu

Przedwiośnie to dobry moment, żeby zajrzeć do naszych szaf i sprawdzić, jak prezentuje się sprzęt, z którego zamierzamy korzystać w cieplejszej części roku. I lepiej to zrobić już teraz, by uniknąć niepotrzebnej nerwówki “za pięć dwunasta”.

Zanim wyruszymy na pierwszy tegoroczny wspin, warto przyjrzeć się temu, w jakiej formie po zimowej przerwie jest nasz szpej. Jak się do tego zabrać i na co zwracać szczególna uwagę? Tematem tego artykułu jest przygotowanie sprzętu wspinaczkowego do sezonu. Od czego zacząć? Kolejność wydaje się tu kwestią drugorzędną. Ważne, żeby nasz przegląd “gotowości bojowej” przeprowadzony został starannie, bo nikt nie lubi przykrych niespodzianek. A więc do dzieła!

Przygotowanie sprzętu wspinaczkowego do sezonu

Zanim rozpocznie się sezon, dobrze jest przyjrzeć się z bliska szpejowi. (fot. Piotr Deska)

Lina wspinaczkowa

Liny wspinaczkowe nie mogą być używane w nieskończoność, bo włókna z czasem ulegają osłabieniu. Wpływ na to mają zarówno warunki atmosferyczne, jak i promieniowanie UV, czy kontakt z piaskiem lub brudem oraz wszelkie mikrouszkodzenia mechaniczne. Dlatego zanim zaczniesz przygotowywać swój sprzęt do sezonu, zajrzyj do metki i sprawdź datę produkcji. Może się okazać, że nadszedł już czas, by pożegnać się z poczciwą towarzyszką wspinaczkowych akcji. Jaką jest żywotność liny? Zwykle zależy to od tego, jak intensywnie jest używana. Przyjmuje się, że taki sprzęt – jeśli użytkowany jest sporadycznie – nie powinien być eksploatowany dłużej niż 5 lat. Ci, którzy starają się spędzać w skałach każdy weekend, powinni wymieniać linę zdecydowanie częściej, bo co 2-3 lata.

Jeśli jednak kalendarz nie nakazuje jeszcze wycofania liny, czeka cię sporo pracy. Linę trzeba będzie skontrolować kawałek po kawałku – powoli przesuwając po niej dłoń od jednego do drugiego końca. Wymagana jest przy tym duża staranność, by nie uszły twojej uwadze żadne “sygnały”, świadczące o niebezpiecznym zużyciu. A lina może ostrzegać nas na różne sposoby. Zaniepokojenie powinny budzić sytuacje, gdy:

  • dostrzeżesz przetarcia i innego rodzaju uszkodzenia oplotu (jeśli widoczny jest rdzeń, lina powinna zakończyć swój żywot);
  • zauważysz miejsce, gdzie lina się łamie;
  • wykryjesz zgrubienie albo namierzysz miejsce, gdzie lina jest nieco cieńsza;
  • znajdziesz odcinek różniący się sztywnością od pozostałej części (dziwnie twardy lub zaskakująco miękki).
Jak sprawdzić stan liny

Sprawdzanie liny to praca żmudna, ale koniecznie trzeba ją wykonać przed sezonem. (fot. Piotr Deska)

Szczególną czujność należy zachować kontrolując skrajne odcinki, bo to właśnie części położone w sąsiedztwie obu końców w największym stopniu narażone są na uszkodzenia. Jeśli ślady zużycia występują jedynie w tych miejscach, linę można skrócić (w końcu od niepewnej “sześćdziesiątki” zawsze lepsza jest “pięćdziesiątka” w stanie niebudzącym zastrzeżeń). Uszkodzenia, jakie zaobserwujesz w środkowej części, są dla liny niczym wyrok. W tym przypadku należy, bez sentymentów, wymienić linę na nową.

Właściwie przeprowadzona kontrola stanu technicznego może zapobiec niebezpiecznym sytuacjom. Nie jest to jednak jedyny zabieg, jakiemu warto poddać linę. Może się bowiem zdarzyć, że po zakończeniu sezonu nie została ona wyczyszczona. Kurz, zaschnięte błoto czy drobinki piasku – takie dodatki nie tylko psują “wrażenia artystyczne”, ale też mogą wpływać na szybsze zużywanie się liny. Moment, gdy nie jest jeszcze intensywnie użytkowana, uznać należy za najbardziej odpowiedni, do tego, żeby przeprowadzić zaległą konserwację. Bardzo prawdopodobne, że twoja lina będzie wymagała prania (w letniej wodzie, przy użyciu delikatnego środka). Jak podejść do tego tematu? Po szczegółowe informacje odsyłamy do artykułu Mateusza Mazura “Jak dbać o linę wspinaczkową”.

Jak sprawdzić uprząż wspinaczkową

Mocno wysłużona uprząż wspinaczkowa. (fot. Piotr Deska)

Uprząż wspinaczkowa

Podobnie, jak lina, uprząż wspinaczkowa posiada ograniczoną żywotność, co spowodowane jest m.in. osłabianiem się włókien pod wpływem warunków atmosferycznych, czy promieni UV. Przygotowania do sezonu najlepiej jest zacząć od znalezienia informacji producenta na temat przydatności do użycia takiego sprzętu. Powinny być one dostępne na metce, która zwykle jest wszyta w pas biodrowy, znaleźć je można też w ulotkach dołączanych do sprzętu w trakcie zakupów. Tu także okres użytkowania nie powinien przekraczać 5 lat i – dla własnego bezpieczeństwa – warto się tego trzymać.

Jeśli wiek twojej uprzęży nie nakazuje jeszcze wymiany, przyjrzyj się jej dokładnie pod kątem ewentualnych śladów zużycia. Sprawdź, czy nie ma tam przetarć, skontroluj także szwy. “Pod lupę” weź przede wszystkim łącznik, który jest miejscem szczególnie narażonym na uszkodzenia. Zobacz, czy klamry działają bez zastrzeżeń i nie noszą śladów, które mogłyby świadczyć o uszkodzeniach mechanicznych. Jeśli taśmy bądź szwy są uszkodzone, nie ryzykuj. To znak, że Twój sprzęt nie gwarantuje ci bezpieczeństwa na odpowiednim poziomie. Najrozsądniej będzie zacząć sezon już z nową uprzężą.

Może się też zdarzyć, że uprząż nie wygląda najlepiej, gdyż… prosi się o wyczyszczenie. Tutaj też pamiętać trzeba o środkach ostrożności. Brud najlepiej usunąć miękką gąbką. Jeśli zdecydujemy się na “przepłukanie” uprzęży, wskazana jest też rezygnacja z proszków do prania oraz płynów zmiękczających.

Taśmy wspinaczkowe

Tutaj sytuacja wygląda identycznie, jak w przypadku innych akcesoriów tekstylnych. Przed sezonem warto jest sprawdzić datę produkcji taśmy i wyeliminować wszystko, co w “obiegu” jest dłużej niż 5 lat – chyba, że producent sugeruje inny okres. Dyskwalifikujące powinny być też widoczne oznaki zużycia.

Wczytuję galerię

Karabinki i ekspresy

Akcesoria metalowe, takie jak karabinki, zwykle są bardziej wytrzymałe i na “wspinaczkową emeryturę” odchodzą nieco później niż liny czy uprzęże. Nie oznacza to jednak, że można odpuścić sobie kontrolowanie ich stanu. Okres poprzedzający start sezonu to najlepszy czas, by zafundować im mały przegląd. Warto zwracać uwagę na wszelkiego rodzaju odkształcenia i przetarcia w miejscach współpracy z liną. Sprawdzić należy: ramię zamka i sam zamek. Jeśli chodzi o ramię, dosyć częstym problemem jest tzw. “łapanie pamięci”, polegające na tym, że po otwarciu karabinka, nie chce ono wrócić do poprzedniej pozycji. Zobacz też, jak spisuje się nakrętka i zerknij na nit. Jeśli zniszczenia są na tyle wyraźne, że mogłyby negatywnie wpłynąć na działanie, czy też osłabić ich wytrzymałość, zdecyduj się na wymianę szpeju na nowy. Zmiany osłabiające wytrzymałość karabinka to jedno – równie groźne są wystrzępione krawędzie, które zagrażać mogą linie.

Karabinki wymagają również regularnego czyszczenia. Można to robić, używając ciepłej wody (max 30° C) i mydła (o neutralnym PH). Po wymyciu sprzęt taki należy opłukać pod bieżącą wodą, a następnie osuszyć. Przestrzega się przed korzystaniem z myjek ciśnieniowych, które mogą nie obchodzić się z nimi wystarczająco delikatnie. Po takim “zabiegu pielęgnacyjnym” dobrze jest posmarować zamki dedykowanym im środkiem (np. na bazie silikonu), który nie będzie skory do łapania brudu. Należy przy tym pamiętać o wytarciu nadmiaru preparatu, gdyż nie powinien on mieć kontaktu z liną. W przypadku ekspresów dobrze jest zwrócić uwagę, czy nie noszą one śladów zniszczenia od plakietek/ringów lub nie zostały za bardzo wytarte przez pracujące liny.

Przyrząd asekuracyjny

Przyrząd asekuracyjny to kolejny element wspinaczkowego wyposażenia, który w przededniu nowego sezonu zasługuje na odrobinę uwagi. Sygnałami alarmowymi powinny być wszelkiego rodzaju odkształcenia, czy mocniejsze przetarcia. Postrzępione, ostre brzegi mogą być zagrożeniem dla liny wspinaczkowej, dlatego jest to znak, że czas już pomyśleć o wymianie.

Jak sprawdzić szpej przed sezonem

Nawet niewielkie wgniecenia mogą osłabić strukturę kasku. (fot. Piotr Deska)

Kask wspinaczkowy

Przedsezonową kontrole takiego sprzętu dobrze jest rozpocząć od sprawdzenia daty produkcji (to ona jest punktem odniesienia, gdy chcemy ocenić, czy kask nie jest zbyt wiekowy). Należy pamiętać o tym, że kaski wspinaczkowe zużywają się nawet wtedy, gdy nie są eksploatowane, a wśród czynników działających nań niekorzystnie, wymienia się promienie UV. Jaka jest żywotność takiego sprzętu? Najlepiej zdać się w tej kwestii na sugestie producenta. Jeśli jednak nie zajął on wyraźnego stanowiska, można przyjąć, że kask nie powinien być w użyciu dłużej, niż przez 10 lat od momentu opuszczenia linii produkcyjnej.

No ale wiek nie jest jedynym czynnikiem, który decyduje o wyłączeniu takiego sprzętu z eksploatacji. Warto starannie przyjrzeć się detalom. Nawet najmniejsze wgniecenia czy pęknięcia skutkować mogą osłabieniem jego wytrzymałości. Jeśli masz wątpliwości, czy kask jest w pełni sprawny, nie ryzykuj i wymień go na nowy. No i jeszcze paski oraz klamry. Od nich zależy to, czy kask będzie dobrze trzymał się na głowie, więc także powinny być w dobrej formie.

Troska o bezpieczeństwo jest priorytetem, ale ważna jest też estetyka. Jeśli zabrudzenia na kasku wciąż wiele mówią o trudach poprzedniego sezonu, dobrze jest kask przemyć. Najlepiej wykorzystując w tym celu ciepłą wodę (max 30° C) oraz mydło o neutralnym PH. Do walki z poważniejszymi plamami może przydać się szmatka lekko nasączona denaturatem. Odradza się stosowanie rozpuszczalników oraz odplamiaczy, które mogłyby osłabić strukturę materiału. Nie należy też posiłkować się myjkami ciśnieniowymi. Niektóre kaski (np. Petzl Sirocco) wyścielone są pianką, którą można odpiąć i… wyprać.

Jak zadbać o kask wspinaczkowy

Kask musi się dobrze trzymać głowy, dlatego warto też zwrócić uwagę na stan pasków i sprzączek. (fot. Piotr Deska)

Przygotowanie sprzętu wspinaczkowego do sezonu – podsumowanie

O szpej dbać należy na okrągło, bo od niego zbyt dużo zależy. Delikatne obchodzenie się z nim, regularne czyszczenie i właściwe przechowywanie to podstawa, jednak czasami do tematu podejść należy w sposób bardziej kompleksowy. (Przed)wiosenne porządki są doskonałą okazją, by odnaleźć dawno niewidziane broszurki ze specyfikacjami technicznymi, skontrolować daty oraz przyjrzeć się z bliska szpejowi i ocenić jak mocno zeszłoroczne aktywności dały się mu we znaki. No i najważniejsze – na tej podstawie podjąć kilka strategicznych decyzji (chowając przy tym na bok sentymenty). Bo chyba warto poświęcić jeden wieczór, by później móc z czystym sumieniem i spokojną głową wyruszyć w skały.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.