10.09.2018

Rab Ascent 500 – test śpiwora puchowego

Brytyjską firmę Rab poznałem już jakiś czas temu i muszę przyznać, że szybko pokochałem ich produkty: od koszulek termoaktywnych, przez softshelle, po kurtki z ociepliną. Dla mnie wspomniana marka jest synonimem nienagannej jakości wykonania i cieszącego oko designu (choć wiadomo, że ten ostatni punkt, jest kwestią subiektywną).

W środowisku górskim, firma Rab może się kojarzyć przede wszystkim z puchem. Bo to właśnie dzięki kurtkom i śpiworom z tym wypełnieniem zagwarantowała sobie miejsce wśród tuzów światowego outdooru. Jednym z flagowych modeli wspomnianego producenta jest śpiwór Rab Ascent 500 – test tej “puchówki” znajdziecie poniżej. Zapraszam do lektury!

Dlaczego śpiwór puchowy?

Do tej pory używałem “syntetyka”. Przy jego wyborze kierowałem się jedynie dwoma kryteriami: pakownością i… ceną. Oba kryteria były trafione – śpiwór w miarę tani, kompaktowy i w dodatku renomowanej firmy, więc jakość wykonania była tu mile widzianą wartością dodaną. Niestety, wraz ze wzrostem częstotliwości wypadów z namiotem i wizyt w schroniskach, zacząłem dostrzegać pewne braki, dotyczące dwóch aspektów: temperatury komfortu oraz wygody spania. Po przeanalizowaniu możliwości, jakie oferują przedstawiciele dwóch głównych kategorii produktowych, zdecydowałem się na śpiwór puchowy. Jeżeli sam (-a) stoisz przed podobnym dylematem, zachęcam do zgłębienia tematu różnic pomiędzy wypełnieniem naturalnym i syntetycznym (artykuł poświęcony temu zagadnieniu znajdziesz TUTAJ).

Rab Ascent 500 - test śpiwora puchowego

Śpiwór puchowy Rab Ascent 500 w swoim naturalnym środowisku. (fot. autor)

Śpwiór Rab Ascent 500 – aspekty techniczne

O wyborze właśnie tego śpiwora, spośród setek różnych modeli o podobnych parametrach, zdecydowało kilka czynników. Nie ukrywam, że pierwszym z nich była – wspomniana wcześniej – znajomość marki. Wziąłem pod uwagę to, że inne produkty marki Rab, z których miałem już okazję korzystać, wyróżniały się niezawodnością. Kolejnym powodem był zakres temperatur – komfort (dla mnie ten parametr był bardzo istotny przy wyborze śpiwora) +1°C. Idealnie! Nie należę do zmarzluchów, ale doświadczenia z moim poprzednim śpiworem o temp. komfortu +15 °C nauczyły mnie jednego – podczas biwaku wolę się bardziej rozebrać lub nawet rozpiąć, niż dogrzewać przez zakładanie kolejnych warstw ubioru. Z takiego sprzętu korzystam przez 3-sezony (zimą śpię tylko w schroniskach), więc zakres temperatur zaproponowany przez producenta: komfort +1°C, limit -4,5°C i ekstremum – 22 °C jest dla mnie strzałem w dziesiątkę!

Jeśli chodzi o technikalia, testowany model zawiera kaczy puch o sprężystości 650 cuin. Wypełnianie śpiwora odbywa się ręcznie w fabryce Rab w Derbyshire w Wielkiej Brytanii.

Jaki śpiwór w góry

Zakres temperatur mówi wprost, że jest to śpiwór 3-sezonowy. (fot. autor)

Za śpiworem Rab Ascent 500 przemawia również fakt, że producent postawił na wypełnienie hydrofobowe. Co to oznacza? Mówiąc w skrócie, zabieg ten uodparnia śpiwór na działanie wilgoci. Nawet gdyby się zdarzyło, że śpiwór namoknie, to całkowicie nie straci on swoich właściwości cieplnych. Proces, któremu poddany został puch, jest pewnego rodzaju receptą na bolączki użytkowników sprzętu z naturalną ociepliną, o których przeczytacie w artykule Łukasza Supergana “Jak chronić śpiwór puchowy przed zamoknięciem?”.

Ale to jeszcze nie wszystkie argumenty za. Warto też dodać, że wypełnienie śpiwora zostało pozyskane według standardu RDS (Responsible Down Standard). Oznacza to, że proces ten został przeprowadzony zgodnie z rygorystycznymi normami, opracowanymi by zapewnić kaczuszkom odpowiednie traktowanie. 🙂 Mimo, że wegetarianinem nie jestem, dobro wszelkich żyjących stworzeń jest dla mnie bardzo istotne.

Wytrzymały śpiwór puchowy

Informacja o wypełnieniu i materiale zewnętrznym – producent ma się czym pochwalić. (fot. autor)

Zanim przejdziemy do tego, co jest prawdziwą “wisienką na torcie”, warto wspomnieć o innym praktycznym dodatku – wewnętrznej kieszonce na drobiazgi (np. klucze, dokumenty, pieniądze czy telefon) oraz pętelkach w dolnej części, które umożliwią zawieszenie śpiwora Rab Ascent 500 w szafie.

Śpiwór najprawdopodobniej otrzymacie w foliowym worku. Pierwsze wrażenie może być… średnie: “hmm… za te pieniądze dostaję produkt w celofanie?”. Niesmak znika po jego wyjęciu z przezroczystego opakowania. Wewnątrz znajdziemy obszerny, bawełniany worek, który świetnie nada się do przechowywania śpiwora “poza szlakiem”. Ponadto w zestawie jest jeszcze pokrowiec transportowy. Ale taki niestandardowy, co bardzo przypadło mi do gustu. W czym rzecz? W prostym, ale funkcjonalnym rozwiązaniu – zapięcie to klamra na sztywnym pasku. Pasek ten, po upchaniu śpiwora do worka, możemy zwijać dzięki czemu nie tylko szybko zmniejszamy objętość pakunku, ale również wypychamy z niego powietrze. Efekt jest taki, że bez trudu uzyskamy niemalże próżniowo spakowane, małe zawiniątko, które będziemy w stanie przytroczyć do dowolnego plecaka.

Wczytuję galerię

No i te kolory! Zestawienie soczyście czerwonego wnętrza z granatowym – niczym atrament – materiałem zewnętrznym (stąd nazwa koloru nadana przez producenta – ink) po prostu przyciąga wzrok. Czy zatem wybór Rab Ascent 500 okazał się słuszny? Przekonałem się o tym po pierwszych testach w terenie.

Rab Ascent 500 – test w schronisku

Nie będę owijał w… kaczy puch – śpiwór w schronisku spisuje się świetnie! Jego zakres termiczny pozwala na to, by używać go “pod dachem” przez cały rok. Jeżeli będzie nam za gorąco, możemy go albo rozpiąć w całości, by zamienić w kołdrę, albo rozpiąć nieznacznie zamek u dołu – co pozwoli wywietrzyć nogi (umożliwia to dwubiegunowy suwak). Jeżeli natomiast poczujemy, że jest nam w schronisku zbyt zimno… Nie, nie! Po prostu nie ma takiej możliwości. Przypomnę, że temperatura komfortu tego cacka, to + 1 °C . 🙂

Czas przejść do “wisienki”, o której z nieukrywanym entuzjazmem wspomniałem we wcześniejszym akapicie. Z subiektywnego punktu widzenia argumentu kluczowego – takiego creme de la creme. Chodzi o wygodę. W moim dotychczasowym śpiworze spałem. I tyle. Spałem, nie wysypiałem się. Dlaczego? Jeżeli akurat problemem nie była kwestia zbyt skąpego komfortu termicznego, to zawsze chodziło o wygodę. Należę do osób, które wiercą się podczas spania. Gdyby ktoś prześledził proces snu w moim dotychczasowym śpiworze, niewątpliwie pierwsze skojarzenia prowadziłyby do motyla, próbującego wyjść ze swojego kokonu. Taka nieudolna próba – trwająca całą noc i zakończona niemajestatycznym fiaskiem. Producent Rab Ascent 500 “chwali” się komfortem snu i zwiększoną ilością miejsca w nogach. I tak jest w istocie! Bez problemu można się w nim obrócić na brzuch, nie przekręcając przy tym śpiwora wokół własnej osi. Można również ochoczo powywijać hołubce nogami, jeśli ktoś oczywiście lubi lub ma na to ochotę.

Wczytuję galerię

Rab Ascent 500 – test pod chmurką

Przy wygodzie, jaką Rab Ascent 500 oferuje, jednocześnie jest on bardzo pakowny – a to, gdy śpi się pod chmurką, bardzo ważna rzecz. Przecież z reguły do miejsca, gdzie chcemy biwakować, należy dojść. Najczęściej z ciężkim ekwipunkiem na plecach. Tym samym zależy nam na zwartym pakunku, który bez problemu schowamy do plecaka lub go doń przytroczymy.

W schronisku śpiwór służy mi jako pościel. Z uwagi na to, że przeważnie jest tam ciepło i przytulnie, nie martwię się o temperaturę utrzymującą się nocą wokół ciała. Sytuacja zmienia się diametralnie w przypadku typowo outdoorowego sprawdzianu. Ze śpiwora korzystałem pod namiotem, ale też śpiąc pod gołym niebem w temperaturach oscylujących w okolicy 4 °C. Wymagające warunki nie były wcale problemem dla śpiwora Rab Ascent – test zdał on wyśmienicie! Domyślam się, że i w niższych temperaturach również czułbym się dobrze, zważywszy na to, że podczas tej próby spałem w samej bieliźnie termoaktywnej.

Jaki śpiwór na biwak

Śpiwór Rab Ascent 500 – test na wygodny sen zdany na piątkę! (fot. autor)

Przyjrzyjmy się kapturowi. Dwa praktyczne ściągacze ułatwiają jego osadzenie na głowie i w okolicach szyi. Sam kaptur jest na tyle duży, że wewnątrz można zmieścić poduszkę turystyczną i szczelnie opatulić głowę. O tym, że puch i woda to bardzo złe połączenie, wiadomo nie od dziś. Na biwaku nie bałem się  kontaktu śpiwora Rab Ascent 500 ze zroszoną trawą. Nie obawiałbym się też zbytniej wilgoci w namiocie. To dlatego, że wypełnienie tworzy puch hydrofobowy, czyli zabezpieczony przed namakaniem. Dodatkowo sam materiał zewnętrzny, to nylonowy Pertex Quantum. Ten rodzaj odpornej na uszkodzenia mechaniczne, a zarazem wyjątkowo lekkiej tkaniny, był mi wcześniej znany – stosuje się go w odzieży z ociepliną, plecakach i akcesoriach turystycznych z najwyższej półki.

Jesteś fanem minimalizmu i śpisz w hamaku? Chodzisz po górach tylko z tarpem? A może jesteś zwolennikiem płacht biwakowych? W każdym wypadku recenzowany model spisze się świetnie, w czym duża zasługa impregnowanego puchu oraz solidnego, nylonowego “opakowania”.

Śpiwór w góry

Śpiwór Rab Ascent 500 – test podczas trekkingu. Transport tego modelu nie sprawia żadnych trudności (fot. autor)

Czy poleciłbym ten śpiwór?

Jeśli już dotarłeś (dotarłaś) do tego momentu recenzji to wiesz, iż odpowiedź jest oczywista i brzmi: jasne, że tak! Bohater tego artykułu – śpiwór Rab Ascent 500 – test zdał celująco. To produkt niemalże skrojony pod moje wymagania i jestem przekonany, że posłuży mi przez długie lata. W moim subiektywnym odczuciu Rab Ascent 500 jest modelem bardzo uniwersalnym, dopasowanym do wielu outdoorowych potrzeb. Pisząc o uniwersalności mam tu na myśli stosunek jakości do zakresu temperatur, pakowności i wygody. Jeżeli na siłę miałbym doszukiwać się minusów, to do głowy przychodzi mi tylko jeden – kieszonka mogłaby być odrobinę większa. Przy obecnej tendencji na rynku smartfonów, obawiam się, że za kilka lat nie zmieszczę do niej swojego 12-calowego urządzenia. 😉 Ale – tak jak już wspomniałem – czepiam się na siłę.

W tym miejscu warto zadać jeszcze jedno pytanie: tak właściwie dla kogo jest Rab Ascent? Wydaje mi się, że dla… każdego. Jeśli nie będzie to konkretnie Ascent 500, na pewno oczekiwania spełni któryś z jego “braci”. Bo trzeba wiedzieć, że projektanci marki Rab nie poprzestali na jednej wersji, ale stworzyli całą rodzinę śpiworów: od modelu Ascent 300 (najmniejszego i oferującego temperaturę komfortu na poziomie 6,5 °C) przez Ascent 500, Ascent 700, Ascent 900 do największego ale też najcieplejszego – idealnego do zimowych zmagań – modelu Ascent 1100. A czy już wspominałem, że wszystkie są produkowane w wersjach męskich i damskich? Bo, o tym, że każda opcja występuje w dedykowanych, zabójczych kolorach, wspominać chyba nie muszę?

Autor testu: Rafał Marciniak

Śpiwór Rab Ascent 500 – dane techniczne
Kształt:Mumia (lekko poszerzana)
Kołnierz termiczny:v
Listwa termiczna:v
Materiał zew.:Pertex® Quantum (nylon)
Test EN 13537:v
Zakres temperatur:+1°C/-4,5°C/-22°C
Wypełnienie:Naturalny puch kaczy 650 cuin z impregnacją Nikwax® Hydrophobic Down
Waga wypełnienia:ok. 500 g (regular)
Waga całkowita:ok. 1151 g (rozm. regular z pokrowcem)
Wymiary pakunku:ok. 31 x ø 21 cm

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.