15.12.2017

Dlaczego zimą warto chodzić po górach?

Każda pora roku w górach jest inna. Zima odróżnia się natomiast od pozostałych pór najbardziej. Chyba dlatego zawsze czekam na nią z utęsknieniem. A gdy już spadnie pierwszy śnieg, witam go z radością. Ostatnio zacząłem się zastanawiać, co jeszcze ciągnie mnie zimą w góry… Od razu przyszło mi do głowy kilka innych powodów, aż w końcu zebrałem niewielką listę. Chciałbym się dzisiaj z Wami nią podzielić

Bo… nie jesteś jednym z wielu

Góry zimą to zdecydowanie miejsce dla koneserów. Co prawda, z każdym rokiem coraz większe grono turystów decyduje się na zimowe wyjścia. Nadal jest to jednak niewielka część z ilości osób, które wędrują po górach latem. Co więcej, są to z reguły ludzie z pasją. A z takimi, wieczorna rozmowa w schronisku to czysta przyjemność.

Kolejnym plusem mniejszej liczby osób przebywającej zimą w górach, jest mniejsze obłożenie schronisk i dzięki temu niższe ceny noclegów. Za wyjątkiem najpopularniejszych terminów jak weekendy czy Sylwester, nie powinniśmy mieć problemu z rezerwację noclegu, nawet w tak obleganym schronisku jak Morskie Oko.

Bo… skitury

Skitury to temat na oddzielny artykuł. A nawet nie jeden. Wybór sprzętu, zasady podchodzenia, zjazdów czy kwestie bezpieczeństwa to zagadnienia, o których można napisać naprawdę wiele. Dzisiaj chcę się natomiast skupić na bardziej ogólnych kwestiach.

Co według Was jest najmniej przyjemną częścią górskiej wędrówki? Dla mnie zawsze było to zejście. Z reguły moment powrotu następuje wtedy, gdy już jesteśmy zmęczeni i wprost marzymy, aby trochę odpocząć w wygodnym i bezpiecznym miejscu. A gdyby tak można było zastąpić ten niezbyt przyjemny obowiązek zejścia, czymś po prostu… fajnym? Tym są właśnie skitury. Gdy uda nam się już zdobyć szczyt, zamiast żmudnego zejścia w dół, czeka nas pełen frajdy i emocji zjazd.

Dlaczego zimą warto chodzić po górach?

Przez las na skiturach (fot. Paweł Gibek)

Jeszcze niedawno narciarz skiturowy w górach był raczej wyjątkiem od reguły. Obecnie jest zupełnie inaczej. Z każdym rokiem skitouring zyskuje na popularności. Zakup sprzętu nadal jest bardzo dużym wydatkiem, ale na rynku działa coraz więcej wypożyczalni, które za około 100 zł na dzień udostępniają odpowiedni sprzęt. Ewidentnie zmierzamy w kierunku alpejskim, gdzie zimą zdecydowana większość osób korzysta właśnie z nart skiturowych.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji spróbować skitouringu, to gorąco zachęcam Was do tej formy narciarstwa. Pozwoli Wam to odkryć góry z zupełnie innej strony, niż dotychczas.

Bo… “dupozjazdy”

Dupozjady to ciąg dalszy walki z nużącymi zejściami. Oczywiście mniej rozsądny, ale i zdecydowanie tańszy, bo na dobrą sprawę wystarczy jabłuszko za kilkanaście złotych albo nawet same cztery litery i znajdujące się na nich spodnie. Osobiście nie polecam tego rodzaju zejścia, bo nigdy nie wiadomo, co kryje się pod śniegiem i jak jest głęboko. Nie ukrywam natomiast, że sam nie raz skorzystałem z dupozjazdu i… no cóż, była fajnie.

Jeśli zdecydujecie się na dupozjazd, pamiętajcie natomiast, aby zrobić to bezpiecznie i rozsądnie. Przede wszystkim nie zjeżdżamy tam, gdzie podchodzą inni. Dupozjazd to nie zabawa w kręgle, a i niszczenie stopni, które innym ułatwiają podejście nie należy do miłych. Zróbcie to kawałek obok i najlepiej po śladzie innych “dupozjazdowiczów”. W rękach mocno trzymajcie czekan i w każdej sekundzie zjazdu bądźcie gotowi do jego użycia.

Bo… nigdzie indziej, gorąca herbata nie smakuje tak dobrze

Termos z gorącą herbatą to mój stały kompan zimowych wędrówek. Nie dolewam do niego żadnych „dopalaczy”. Herbatkę z prądem zostawiam sobie na schronisko. W trakcie wędrówki w zupełności wystarcza mi słodka, gorąca herbata. Uwielbiam to uczucie, gdy z każdym łykiem czuję jak herbata rozgrzewa mnie od środka. Od razu czuję przypływ sił i jestem gotów do dalszej drogi. Góry zimą to miejsce, gdzie gorąca herbata zdecydowanie smakuje najlepiej.

Bo… jest zupełnie inaczej

Widok białych ośnieżonych gór i lasów oraz kontrastującego z nimi niebieskiego nieba, to wręcz bajkowy obraz, który można zobaczyć tylko zimą. Jeśli więc mamy szczęście i trafimy na dobrą pogodę, to są spore szanse, że ujrzymy taki właśnie cudowny krajobraz.

To samo miejsce latem i zimą, może wyglądać zupełnie inaczej. Ten efekt jest jeszcze lepiej widoczny w górach. Oczywiście kształt szczytów pozostaje ten sam. Biorąc jednak pod uwagę całokształt, możemy mieć wrażenie, że jesteśmy w zupełnie innym miejscu, niż byliśmy jeszcze niedawno, zanim spadły pierwsze płatki śniegu. Ścieżki, które przed chwilą były dobrze widoczne, teraz spoczywają pod warstwą śniegu. I możemy mieć tylko nadzieję, że ktoś przed nami przetorował już szlak i co ważniejsze, obrał prawidłową drogę.

Gdzie zimą w góry

Chmury napływające nad Dolinę Pięciu Stawów (fot. Paweł Gibek)

Zimą inaczej prowadzą przebiegi niektórych szlaków turystycznych, a część z nich jest całkowicie zamykana. Główną przyczyną takich zmian są kwestie ochrony przyrody lub zagrożenie lawinowe. Za przykład mogą służyć Tatrzański Park Narodowy i Karkonoski Park Narodowy.

W przypadku tego pierwszego, ze względu na zagrożenie lawinami wyznaczono na przykład zimową wersję szlaku do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Latem mogliśmy bezpiecznie dotrzeć do popularnej „Piątki” na dwa sposoby. Zielonym szlakiem prosto nad brzeg Wielkiego Stawu Polskiego, oglądając przy tym potężny wodospad Wielka Siklawa lub szlakiem czarnym, trawersując Niżną Kopę. Zimą należy omijać oba te miejsce. Początkowo kierujemy się na czarny szlak, ale zamiast trawersu Niżnej Kopy, obchodzimy ją górą.

Inny przykład to Karkonosze, gdzie na zimę zamykany jest m.in. szlak żółty, biegnący przez niszę niwalną Białego Jaru. Tu również przyczyną jest zagrożenie lawinowe. Choć większość osób sądzi, że z lawinami może mieć do czynienia głównie w Tatrach, to jednak właśnie Karkonosze były świadkiem największej tego rodzaju tragedii. W marcu 1968 roku lawina porwała 24 osoby idące dnem Białego Jaru. Udało się uratować tylko 5 turystów. Pozostałych 19 na zawsze pozostało w górach.

Bo… małe diamenty w śniegu

Biel śniegu i błękit nieba to mało? Gdy złapie mróz, ubierzcie się ciepło i wyjdźcie z schroniska na krótką przechadzkę. Oczywiście obowiązkowo weźcie ze sobą czołówkę. Przy odrobinie szczęścia, już po chwili będziecie mogli zobaczyć śnieg, mieniący się tak jak gdyby schowano w nim tysiące małych diamentów.

Ten widok zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Wyrył mi się w pamięci tak mocno, że wydaje mi się, jakby to było wczoraj. Zmierzaliśmy do Schroniska na Śnieżniku, gdzie planowaliśmy spędzić Sylwestra. Było już po zmroku, a my w świetle czołówek podążaliśmy przez las. U góry świecił księżyc, a wszędzie na około błyszczał śnieg. A gdy zmarznięci powoli zastanawialiśmy się czy jeszcze daleko, las się skończył i przed oczami wyrosło rozświetlone schronisko, od którego wręcz biło ciepłem i obietnicą bezpiecznego schronienia. Ech…

Widok ze Śnieżnika

Zachód słońca na Śnieżniku (fot. Paweł Gibek)

Bo… krócej trzeba czekać na „złotą godzinę”

Na „złote godziny” najczęściej czekają osoby interesujące się fotografią. Piękny krajobraz i ciepłe kolory, obiecują fantastyczne zdjęcia. W ciągu doby mamy dwie „złote godziny”. Zaraz po wschodzie słońca i chwilę przed zachodem. Na tę drugą, rzecz jasna jest się łatwiej wybrać. Nie musimy zrywać się w środku nocy, aby przed wschodem dojść do miejsca z ładnym widokiem. Jeszcze przed wyjściem w góry, możemy także ocenić czy w ogóle warto dzisiaj robić tego rodzaju zdjęcia. Największe szanse na dobre ujęcia mamy wtedy, gdy dzień był ładny i słoneczny.

Na zimowe wieczorne „złote godziny”, czekamy oczywiście krócej niż latem. Zimą słońce zaczyna zachodzić już około 16. A to znaczy, że wieczór będziemy mogli spędzić w ciepłym schronisku, przeglądając zrobione przed chwilą fotografie.

Wybierając się fotografować w góry w czasie „złotej godziny”, oczywiście trzeba zadbać o w miarę bezpieczne zejście. Najlepiej wybrać więc lokalizację stosunkowo blisko schroniska. Dobrym miejscem pod tym względem jest np. Śnieżnik, gdzie szczyt znajduje się zaledwie kilkanaście minut marszu od bezpiecznego Schroniska „Na Śnieżniku”.

Bo… można ulepić bałwana i strzelić aniołka

Kto by pomyślał, że trzy kule śniegu mogą dać tyle radości… Pamiętacie te emocje, gdy za młodu widzieliście spadające pierwsze płatki śniegu? Pomimo upływu lat, w każdym z nas zostaje coś z dziecka. A lepienie bałwana to idealny przykład dziecięcej radości z nadchodzącej wielkimi krokami zimy. Nie będę ukrywał, że sam, gdy tylko w górach pojawia się śnieg, na nowo odkrywam w sobie dziecko i szukam okazji, aby choć na chwilę wyrwać się z miasta. Zobaczyć pokryte białym puchem lasy i górskie szczyty oraz co ważniejsze, ulepić pierwszego w sezonie bałwana. Wy też tak macie?

Trochę bardziej sceptycznie podchodzę do robienia aniołków w śniegu. Choć efekt jest z reguły przedni, to jednak nie lubię ryzykować, że śnieg nasypie mi się za kołnierz. Dlatego wyjeżdżając w góry, z reguły poprzestaję na ulepieniu bałwana. Ale znam osoby, które nie wyobrażają sobie zimowej wycieczki, bez zrobienia aniołka na śniegu.

Bo… mamy lepszą odporność

Górskie wędrówki zimą, znacznie podnoszą odporność organizmu. Wiem to z autopsji. Zanim zacząłem chodzić po górach zimą, nie było sezonu w którym nie musiałbym spędzić kilku lub kilkunastu dni na zwolnieniu. A teraz? Teraz jest inaczej. Podczas, gdy wszyscy na około kichają i smarkają, ja czuj się dobrze. Odpukać (tfu, tfu) przeziębienie i grypa trzymają się ode mnie z dala. Wszystko dlatego, że chodząc zimą po górach hartujemy swój organizm. Ruszając się i wystawiając na trudne warunki, zwiększamy swoją tolerancję na chłód i wiatr. A to z kolei pomaga nam utrzymać zdrowie, gdy na zewnątrz mróz czy plucha.

Bo… łatwiej o wodę

Zimą wodę mamy praktycznie wszędzie wokół siebie. Można powiedzieć, że nawet po niej chodzimy. Nie zgadza się tylko stan skupienia. Aby to zmienić, wystarczy mieć ze sobą niewielką kuchenkę turystyczną z zapasem paliwa.

Oczywiście jeśli wybieramy się na wędrówkę jedno lub dwudniową z zaplanowanymi noclegami w schronisku, to raczej nie będziemy mieli problemu ze zdobyciem wody. Zupełnie inaczej sytuacja natomiast wygląda w przypadku wielodniowych trekkingów. Zimą nie musimy przejmować się lokalizacją źródeł wody. W razie potrzeby, możemy po prostu przystanąć na chwilę i roztopić tyle śniegu, ile potrzebujemy. Należy natomiast pamiętać, że woda uzyskana ze stopionego śniegu jest pozbawiona minerałów, których nasz organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania. Jeśli więc podczas wielodniowej wędrówki planujecie dostarczać organizmowi wodę głównie w postaci stopionego śniegu, warto zabrać ze sobą tabletki musujące, posiadające w składzie minerały i witaminy.

Zima w polskich górach

Pełnia zimy w Tatrach (fot. Paweł Gibek)

Bo… góry zimą to wyzwanie

Górskie wędrówki zimą to zupełnie inny poziom trudności, niż wyjścia letnie. Zagrożenie lawinowe, oblodzenia, utrudniona nawigacja czy zdecydowanie krótszy dzień. To wszystko sprawia, że góry zimą stanowią prawdziwe wyzwanie.

Zimą powinniśmy zapomnieć o spontanicznych wyjściach w stylu „jakoś to będzie”. Dla własnego bezpieczeństwa warto odpowiednio i z wyprzedzeniem zaplanować trekking. Sprawdzenie prognozy pogody i zagrożenia lawinowego, również przed samym wyjściem w góry to absolutna podstawa. Zwłaszcza, jeśli wybieramy się w bardziej wymagające rejony jak np. nasze Tatry. Przed wyborem trudniejszych szczytów, zdecydowanie warto pomyśleć o poszerzeniu swojej wiedzy z zakresu lawinoznastwa i turystyki wysokogórskiej. Na takich szkoleniach nabędziemy umiejętności, które pomogą nam unikać miejsc szczególnie zagrożonych lawinami oraz nauczymy się posługiwania lawinowym ABC. Z kolei na kursie zimowej turystyki wysokogórskiej zdobędziemy umiejętności z zakresu nawigacji, prawidłowego chodzenia w rakach, hamowania czekanem, czy wreszcie asekuracji z użyciem technik linowych.

Te powody są oczywiście mocno subiektywne i wynikają głównie z moich górskich doświadczeń. Zapewne większość z Was mogłaby dopisać do tej listy, kolejny ciekawy powód. I do tego właśnie Was zachęcam. Zróbmy razem szerszą listę… zatem dlaczego Waszym zdaniem zimą warto chodzić po górach?

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.