25.04.2018

Jurajskie Abecadło – D jak Diabelskie Mosty i okolice

Pan Twardowski uciekł stąd na księżyc przed diabłem. Było to dość dawno temu, ale do dziś została brama przez którą mknął na kogucie. Jest i sam diabeł, skamieniały pod mostami, z których wyglądał uciekiniera.

Niedaleko bramy znajdziemy także najstarszą pstrągarnię w kontynentalnej Europie i najstarsze schronisko na Jurze. Dodajmy do tego nieodległą pustynię (Siedlecką), wywierzysko ze źródłami Wiercicy, pałac Raczyńskich w Złotym Potoku i dworek Zygmunta Krasickiego. Czy może być coś jeszcze bardziej interesującego?

Tak – wspinanie po okolicznych skałach.

Dojazd

Diabelskie Mosty i sąsiadujące z nimi skały znajdują się w mniejszej bądź większej odległości od drogi nr 793 łączącej Żarki z Janowem. Mosty są bezpośrednio przy tej drodze, Ostrężnik lub Biały pies są kilkadziesiąt metrów od niej, ale części skał trzeba poszukać dalej, w lasach i na łąkach, w pobliżu miejscowości takich jak: Suliszowice, Czatachowa lub Trzebiniów. Niezależnie od tego pozornego rozproszenia wszystkie skały tworzą całkiem ciekawy mikrorejon położony w pobliżu Doliny Wiercicy.

Warto dodać, że w całej dolinie są kłopoty z zasięgiem telefonów komórkowych, co może być pewnym problemem, dla osób intensywnie korzystających z dobrodziejstw współczesnej technologii. Z drugiej strony jest to atut. Wspinamy się i żyjemy choć przez kilka godzin w trybie offline.

Poszczególne skały

Diabelskie Mosty

Jest to bardzo ciekawy mur skalny, którego wysokość nie przekracza 15 metrów, a drogi różnią się swoim charakterem od typowych jurajskich propozycji. Znajdziemy tu wiele oblaków i relatywnie dużych chwytów czasami nawet w lekkim przewieszeniu. Wspinanie po drogach na Mostach bardzo przypomina poruszanie się po skałach niemieckiej Frankenjury, a całość wrażenia uzupełnia rzadki i czysty, niemal frankoński las.

Ciekawostką są faktyczne mosty, drewniane kładki, po których tak naprawdę chadzał Zygmunt Krasiński, a nie diabeł, a które dziś są wrzucone w komin obok drogi Mroczary. Za to na plecach głównej ściany znajdziemy bardzo czytelną podobiznę wspomnianego we wstępie diabła. Czort wie, może jednak faktycznie tu był?

Jurajskie Abecadło – D jak Diabelskie Mosty i okolice

Diabeł (fot. Paweł Wrona)

Nazwy dróg na Mostach nawiązują do tematów diabelskich i wywodzą się najczęściej z literatury, np. Agent dołu jest tytułem powieści Marcina Wolskiego o ostatnim przedstawicielu diabelskiego rodu, Wolant (nazwa powinna brzmieć Woland) i Messer to bohaterowie z Mistrza i Małgorzaty. Zastanawiające może być w tym pochodzenie nazwy Zuzia.

Drogi na Diabelskich Mostach szybko stały się klasykami Jury, a do najciekawszych można na pewno zaliczyć właśnie Agenta dołu VI.4+, Piekło jest we mnie VI.4+, Wolanta VI.4/4+ i Zanikający biceps VI.4/4+. Łatwiejsze drogi też są tam ładne, np. Diabelskie sztuczki VI.1. Warto także zmierzyć się z drogą niedaleko diabła, po drugiej stronie skały, czyli z Pospiesz się wycenionej na VI.2. Przewieszony i krótki charakter dróg koresponduje z wytrenowaną zimą siłą, przez co wielu osobom wyceny na Mostach wydają się przystępne.

Bardzo duży parking znajduje się około 200 m od Mostów przy skrzyżowaniu drogi 793 i drogi na Siedlec. W lecie podczas weekendu bywa on zatłoczony przez turystów, ale w tygodniu często będziemy na nim parkować sami. Warto rzucić wtedy okiem co jakiś czas na samochód. Pod skałę należy pójść ścieżką rowerową wzdłuż drogi 793. Pod samą skałą nie ma wygodnego miejsca na przebywanie z dziećmi.

Skała ma wystawę zachodnią, po deszczach zacieka.

Baba

Skała położona w środku lasu przy całkiem sporym leśnym trakcie. Wysokość skały nie przekracza 15 m. Znajdziemy tam dużo ładnych dróg po dużych chwytach w przedziale VI.1 do VI.1+, a także kilka mocniejszych, równie ładnych propozycji: Dziadek Au i Siekiera, motyka za VI.3 i Wszyscy razem za VI.4. Najtrudniejsza droga na skale – Zagubiona we śnie VI.4+/5 – jest prostowaniem startu do Wszyscy razem.

Auto najlepiej zostawić na tym samym parkingu co jadąc na Diabelskie Mosty. Czeka nas wtedy jednak spacer około 200 metrów drogą prowadzącą na Siedlec – idziemy aż do wyraźnej drogi odbijającej w lewo, w las, która jest zagrodzona szlabanem. Następnie przez kolejne 750 metrów traktem. Miejsce pod skałą dobrze nadaje się na przebywanie z dziećmi. Dodatkowo są tam nieprzebrane pola jagodzin. Skała ma wystawę zachodnią i nie jest odporna na deszcz.

Diabelskie Mosty na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

Diabelskie Mosty (fot. Paweł Wrona)

Ostrężnik

Z Ostrężnikiem związanych jest kilka sprzecznych opinii dotyczących lokalizacji historycznego grodu. Możliwe, że rzeczywiście istniał tam zamek zbudowany około 1380 roku, który jednak został bardzo szybko zburzony, bo już jedenaście lat później. Część doniesień historycznych wskazuje, że było to tylko więzienie, a niektóre źródła podają, że założony zamek nigdy nie został nawet ukończony. Dziś na szczycie skały znajdziemy jedynie fragmenty zarysów jego fundamentów. Turyści szukający tam zamku są często bardzo rozczarowani. Natomiast inaczej ma się sprawa ze wspinaniem.

Skała jest ciekawa i ma charakter dróg podobny do wymienionych już Mostów i Baby. Dość dużą ciekawostką są drogi Batman i Spiderman przy wejściowej jaskini oferujące trickowe wspinanie i wpinanie w dachu. Skała ma wysokość do 15 m i chłonie wodę podczas deszczu.

Auto najlepiej zaparkować przy drodze 793, na parkingu przeznaczonym do zwiedzania zamku. Stamtąd pod skałę jest około 200 metrów wyraźną ścieżką.

Teren pod skałą jest dość przyjazny na przebywanie z dziećmi. Skała ma wystawę zachodnią, ale jest mocno schowana za liśćmi drzew, dlatego jest to ciekawa propozycja na letnie dni.

Biały pies

Jest to kolejna skała żywcem wręcz przeniesiona z Frankenjury. Znajdziemy na niej wiele dróg po dużych chwytach w całkiem sporym jak na naszą Jurę kącie. Przykładem godnym polecenia są tu Moja za VI.3, Ogi za VI.4+ i Hektor za VI.5. Ale jest tu też kilka łatwiejszych dróg – zarówno na samym Białym Psie, jak i pobliskich skałkach Proxima Centauri i Czarnym kocie. Wysokośc dróg nie przekracza 15 metrów i mimo przewieszeń skała nie zagwarantuje schronienia podczas deszczu.

Auto należy zostawić około 200 – 300 metrów przy zatoczkach drogi 793, przy zielonych szlabanach zagradzających wjazd w las. W sezonie zaparkowanie tam może być trudne. Z miejsca parkingowego idąc pod górkę po około 100 metrach zobaczymy skały. Jest to wygodne miejsce na przebywanie z dziećmi, a skała ma wystawę zachodnią.

Czarny pies i Lisia skała

Są to skały położone w lesie niedaleko wsi Zastudnie, którą znajdziemy skręcając z drogi 793 na Suliszowice. Gdy zobaczymy studnię po prawej stronie to znak, że należy przy niej parkować.

Obie skały znów bardzo przypominają Frankenjurę. Na dowód tego znajdziemy tam nawet drogę wytyczoną przez ś.p. Pawła Wyrwę o nazwie Frankensymulator VI.5+/6. Do obowiązkowych propozycji należą tam Dead Fox i Romantica za VI.3 oraz Zapotrzebowanie na pozory VI.4+.

Jest to kolejne miejsce gdzie spokojnie można spędzić czas z dziećmi. Czarny pies jest popołudniu w cieniu i minimalnie ochroni nas przed deszczem, a Lisia skała przez dużą część dnia znajduje się w słońcu. Na obie skały wystarczy lina długości 50 metrów.

Gdzie się wspinać na Jurze?

PO LEWEJ: Diabelskie Mosty – Agent dołu; PO PRAWEJ: Kapuśniak (fot. Paweł Wrona)

Kapuśniak (Dziurawa, Skała nad wsią)

Kolejna ze skał, którą po prostu warto odwiedzić. W przeciwieństwie do poprzednio opisywanych, znajduje się na otwartej przestrzeni.

Są tu drogi prowadzące lekko przewieszoną płytą, przez okapy i większe przewieszenia. Wszystko po dużych, tzw. pozytywnych chwytach. Do najciekawszych dróg należą Filip z konopii (bardzo trudne VI.2) biegnąca przez solidny okap, Szalona depresja startująca regularnym dachem wyceniona na VI.2+ i sąsiednia Miss szaletu VI.4.

By dojechać pod Kapuśniak trzeba minąć Suliszowice i gdy zobaczymy po lewej stronie zapomniany przez wszystkich przystanek PKS skręcamy w prawo, przed lasem, i tam parkujemy. Stamtąd piechotą około 200-300 m w prawo pod górkę, aż zobaczymy skałę.

Wystawa ściany jest południowa, i co dość zaskakujące, nawet przy mocnym deszczu padającym od strony północnej, przez długi czas nie zacieka.

Kacza skała

Kacza skała jest w samym Trzebiniowie, nad boiskiem i placem zabaw. Znajdziemy tam drogi w dużej mierze w przewieszeniu po wygodnych chwytach. Polecane są Dzieci Boga VI.2, a z trudniejszych propozycji Powierzchnie tnące VI.4+/5 lub Lumbago VI.5.

Auto zostawiamy pod samą skałą za boiskiem. Cień jest tu tylko rano, za to z uwagi na wspomniany już plac zabaw jest to doskonałe miejsce na wyjazd z dziećmi.

Gdzie warto się wspinać w Polsce

Wampirek (fot. Piotr Deska)

Laboratorium i Wampirek

Obie, znajdujące się blisko siebie skały, są hołdem dla wspinania boulderowego, relatywnie krótkiego ale bardzo skondensowanego. Dla szerszej publiczności pojawiły się na arenie polskiego wspinania całkiem niedawno, lecz od razu zyskały szereg sympatyków.

Duży kąt, dobre, ale niekoniecznie duże chwyty, przybloki do paska i wytrzymałość siłowa – tak można by opisać tamtejszy charakter wspinania.

One love VI.3+, PH 5,5 VI.4, Born in PRL VI.5 to świetne linie Laboratorium. Na Wampirku wspinanie jest trudniejsze, wiele tu dróg VI.5, np. Drakula.

Zaparkować można albo na końcu wsi Czatachowa albo na parkingu pod Ostrężnikiem. Oba miejsca łączy asfaltowa dróżka. Laboratorium jest mniej więcej w jej połowie, a Wampirek bliżej Czatachowej na całkiem sporym wzgórzu.

Obu miejscom daleko do spędzania tam czasu z dziećmi. Wystawa Laboratorium jest południowa, a Wampirka zachodnia. Są to niskie skały, na które lina 50 metrowa to stanowczo za dużo.

Strażnica Przewodziszowicka

Na koniec pozostała perła w postaci wspinania w małym, bądź dużym przewieszeniu, po ogromnych chwytach.

Skała posiada dwie interesujące ściany. Lekko przewieszoną, zachodnią ścianę z morzem chwytów, gdzie trudności dróg nie przekraczają VI.2. Oraz północną ścianę, a w zasadzie pochylnię, gdzie ładne wspinanie jest trudniejsze i zaczyna się od VI.3+ (Prawa rysa), przez niesamowite VI.5 (Awaryjna Anka), by skończyć się na Haj way to Szecówka VI.5+/6.

Skała do niedawna była całkowicie nieznana w środowisku wspinaczkowym, a dziś w sezonie są tam kolejki do dróg. Teren pod skałą jest jednym z najlepszych na Jurze do pikniku z dziećmi (lub bez nich), ale z uwagi na wstawiony niedawno zakaz wjazdu na końcu Przewodziszowic pod skałę czeka nas 800 metrowy spacer żółtym szlakiem (asfaltową drogą).

Oczywiście to nie koniec listy skał w omawianym rejonie, są tu także: Kazalnica Suliszowicka, Skała Rajcy, Tadzikowa, Duch i wiele innych. Starałem się jednak opisać te, które mi wydały się najciekawsze. Jest to na pewno osobiste odczucie.

Wspinanie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

Strażnica (fot. Piotr Deska)

Dodać trzeba, że potencjał tego rejonu jest wciąż otwarty i pewnie  w kolejnych przewodnikach wspinaczkowych pojawią się nowe, równie interesujące propozycje.

Mam też wrażenie, że o czymś zapomniałem. Chyba nie o jakiejś skale, bo te wymieniłem. Już wiem. Jasne. Jak już powspinacie się i odwiedzicie wymienione przeze mnie we wstępie miejsca, to warto przecież coś zjeść. No, a tu do wyboru dwa miejsca z najwyższej półki.

Skoro została wspomniana pstrągarnia, to musi być i pstrąg. Za mostami w stronę Janowa około 300 m, po lewej stronie drogi, tuż obok schroniska, jest niepozorna, a wiecznie zatłoczona smażalnia ryb. Niech nie zwiedzie Was jej lekko oldschoolowy wygląd i godzina oczekiwania.

A dla fanów pizzy, w Żarkach jest jedyna i niepowtarzalna Del Corso. Prowadzi ją Włoch – Maurizio. Rekomendacją niech będzie konieczność rezerwacji w weekend. Zdarzało nam się nie raz i nie dwa jeść Margaritę siedząc na ławce pod dawną synagogą.

– Ty wiedzieć, chcieć jedzenie, Ty dzwonić Maurizio wcześniej, pamiętaj – jak to mawia Włoch.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.