27.10.2016

Skąd się biorą nazwy dróg wspinaczkowych

Z pewnością wiele osób, które miały styczność ze wspinaniem, zastanawiało się o co chodzi z tymi nazwami dróg. Na początku swojej przygody ze wspinaniem, szczególnie mogą dziwić nazwy dróg, które są o niczym, jak: "Krycha ty stary rowerze" czy "Ślady zębów na kaszance". W miarę pokonywania dróg "Snajper trafił Marusię" czy "Charczący warkot odbytnicy" tolerancja na różnorodność nazw (czy może znieczulenie) rośnie, mniejsze zdziwienie budzi wtedy np. "Nieznośna lepkość odbytu".

Jednak czasami nazwy, które wydają się nam bez sensu, mają swoje  znaczenie, np. Sprawdzian z refleksu czy Dwoje na huśtawce. Nazewnictwem dróg rządzi się kilka zasad. Przede wszystkim, każda droga wspinaczkowa musi mieć swoją nazwę, bez tego nie ma mowy o drodze. W ogromnej większości przypadków prawo do jej nadania przysługuje autorowi pierwszego przejścia (temu, kto pokonał drogę jako pierwszy w stylu uznanym za sportowy, czyli min. RP). Zdarza się, iż autor z szacunku dla powagi projektu nadaję nazwę wymyśloną przez osobę, która pierwsza zauważyła możliwość wytyczenia w danym miejscu drogi wspinaczkowej i  podejmowała pierwsze próby. Często drogi przyjmują nazwy od formacji czy topografii pokonywanych partii góry czy skały. I od tego zaczniemy.

Nazwy topograficzne

Szczególnie w górach nazwy dróg przejmują nazwę topograficzną. Środkowe żebro Skrajnego Granatu czy Grań Kościelców to nazwy znane każdemu adeptowi taternictwa. Czasami topografia łączy się z nazwiskiem pierwszego zdobywcy, np. Żleb Staniszewskiego, czy też przyjmuje wyłącznie nazwisko (nazwiska) zdobywcy (zdobywców), np. Motyka. Może się więc zdarzyć, iż mamy w Tatrach kilka dróg o tej samej nazwie. Wtedy trzeba dodać, iż mam na myśli np. drogę Motyki na Zamarłej Turni lub drogę na Wysokiej.

W skałach nazwy topograficzne zdarzają się rzadziej i dotyczą raczej pierwszych dróg na danej skale. Przykładowo: Filar Lechwora, Komin Lechwora, Rysa Babińskiego. Bardziej wyrafinowane nazwy związane są z również z pokonywanymi formacjami, ale tego nie dowiemy się, kiedy nie staniemy przed daną drogą. Czy wcześniej domyślimy się, że Dupa Biskupa biegnie rysą pomiędzy dwoma gładkimi płytami, które na dole są przewieszone a u góry się pionizują? I faktycznie mogą przypominać wspomnianą część ciała. A że akurat biskupa? Autor drogi to prawie artysta.

Czasami genezę drogi możemy poznać wyłącznie w szerszym kontekście. Bardzo dobrym przykładem będzie Krytyka czystego rozumu, ponieważ wymaga skojarzenia, iż droga prowadzi filarem (kantem), który zrodził w głowie wytyczającego drogę skojarzenie z dziełem znanego filozofa…

Nazwy autorskie

Autor drogi (pierwszego przejścia) ma szerokie pole do popisu w temacie nazwania swojej drogi. Często droga otrzymuje nazwę jakąkolwiek, byle ładnie brzmiała. Szczególnie dotyczy to wspinaczy, którzy tworzą (tworzyli) drogi w dużych ilościach. Pierwsze drogi mogą otrzymywać nazwy związane z tym, co dla autora ważne, z czym się identyfikuje itp. Jednak w miarę czasu pomysły się kończą i nazwy nie mają już dla autora głębszego znaczenia. Tutaj pole do popisu jest nieograniczone. Aktualne wydarzenia społeczne czy polityczne, rymowanie, zabawa słowami, nazwy ulubionych zespołów muzycznych czy konkretnych piosenek, nazwy znanych dróg wspinaczkowych z innych rejonów (najczęściej państw) – możliwości wydają się nieograniczone. Grek Korba zapowiada, iż potrzeba będzie korba, czyli siła zgięcia ręki. Amadeusz Mocarz ma kontekst jasny, ale jest „tłumaczeniem” drogi z Frankenjury Amadeusz Schwarzeneger. Drogi o nazwach Siekierezada czy Drwal Anonim mówią o tym, że przygotowanie dróg wymagało odpowiednich przygotowań pod skałą. Z kolei Przeminęło z wiadrem czy Murarz mówią o tym, że chwyty trzeba było wzmocnić cementem.

Wczytuję galerię

Nazwy z kontekstem

Mam tutaj na myśli drogi, które dla laika są niezrozumiałe. Również sam kontekst może być mniej lub bardziej ewidentny, jak wspomniana wyżej Krytyka czystego rozumu. Na przykład Samotność długodystansowca wymaga skojarzenia, iż wspinając się w górnej części tej długiej drogi, nie widzimy już kolegów pod skałą. Porozmawiajmy o kobietach to wynik rzucania w dużych ilościach słowa na k…, tak popularnego w Polsce. Nie do rozszyfrowania dla osób spoza środowiska (czy świadków wydarzeń) są nazwy, jak Kuchar z La Manczy. Krzysztof „Kuchar” Kucharczyk pokonał, w zamierzchłych czasach, w Dolomitach Don Kichote. A ponieważ pokonał tę drogę solo (czyli wspinając się samotnie i bez asekuracji) to było to na tyle duże wydarzenie w polskim środowisku wspinaczkowym, iż przygotowując drogę finałową na zawody wspinaczkowe (wtedy zawody wspinaczkowe odbywały się w skałach), nawiązano do tego wydarzenia.

Ciekawa jest koncepcja nazywania dróg wg jednego schematu, jak np. powstające ostatnio drogi na skale Wampirek muszą mieć coś wspólnego z kolegami po fachu hrabiego Drakuli.

Wczytuję galerię

Z pewnością powyższy tekst nie wyczerpuje tematu, a czytający może mieć uwagi do mojego rozróżnienia typów nazw. Ale i ambicją tego tekstu nie jest praca naukowa (zainteresowanych odsyłam do prac magisterskich i doktorskich, które powstały w tym temacie na jednym z polskich uniwersytetów). Jeżeli przekręciłem którąś z genez powstania nazwy drogi, z góry przepraszam.

Udostępnij

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.