04.06.2018

Wspinaczka dla początkujących w rejonie Hali Gąsienicowej

Hala Gąsienicowa jest jedną z najbardziej klimatycznych dolin Tatr Polskich. Od zarania dziejów jest świadkiem kolejnych etapów narciarstwa wysokogórskiego oraz śmiałych wspinaczek. Od 1973 roku w Centralnym Ośrodku Szkolenia PZA “Betlejemka” szkolą się dziesiątki taterników, a sama chatynka jak mała, tak wielkie wspomnienia, emocje i sentymenty przywodzi na myśl wszystkim tym, którzy mieli okazję w niej spać.

Rejon Hali Gąsienicowej jest doskonałym miejscem do postawienia pierwszych kroków w pionie lub zrobienia pięknych, stosunkowo łatwych przejść. Jeśli chodzi o wspinanie w Tatrach warto wybrać się uprzednio na kurs wspinaczkowy, a następnie tatrzański. Nauczymy się na nim m.in. jak prawidłowo asekurować się na drogach wielowyciągowych, jak osadzać własną protekcję, jak postępować w przypadku niespodziewanych sytuacji: załamanie pogody (dość często w Tatrach spotykane) czy kontuzji partnera i konieczności udzielenia pierwszej pomocy w ścianie. W końcu nauczymy się topografii terenu, przebiegu dróg wspinaczkowych oraz potencjalnych miejsc wycofu. To, że należy odbyć kurs jest prawdą niepodważalną. Ale co dalej?

Wspinaczka dla początkujących w rejonie Hali Gąsienicowej

Hala Gąsienicowa o wschodzie słońca – widok urzeka zarówno stałych bywalców, jak i zupełnych nowicjuszy (fot. autorka)

Klasyki dla początkujących w rejonie Hali Gąsienicowej

Poniżej przedstawiam całkowicie osobistą listę dróg dla absolutnie początkujących. Lista ma niewielką skalę trudności (do IV). Szczegółowe szkice oraz ich opisy można znaleźć na stronach internetowych, master topo ścian lub w publikacjach takich jak: przewodniki Witolda Henryka Paryskiego, Władysława Cywińskiego czy Zeszycie Szkoleniowym pod redakcją Rafała Kardasia i Wojciecha Święcickiego.

Setka na Zadnim Kościelcu IV

Setka, seteczka, setunia. Nazwa drogi podobnie jak charakterystyczna formacja skalna znajdująca się na niej, nazwana Fajką, może świadczyć, że jest to droga poprowadzona dla i przez frustratów alkoholowo-tytoniowych. Można pomyśleć, aczkolwiek droga nazwę swą wzięła się od numeru w przewodniku Witolda Henryka Paryskiego – właśnie pod magiczną liczbą 100 kryje się jej opis.

Wymalowane kamieniem 100 przy początku drogi na Zadnim Kościelcu bezbłędnie sygnalizuje, skąd należy wystartować w górę. Jest to bardzo popularna i często uczęszczana droga wspinaczkowa, która często łączona jest z granią Kościelca.

Gdzie się wspinać w Tatrach

Tak rozpoznamy start drogi (fot. autorka)

Średni czas przejścia Setki zajmuje od 3 do 4 godzin, w zależności czy przed nami nie ma innych zespołów i mogących wiązać się z tym przestojów. Łącznie to 11 wyciągów, z czego kilka to tak zwane pastwiska – czyli trawiaste chodniki, które nie stanowią żadnego problemu technicznego, dopóki nie będą przymarznięte lub mokre.

Prócz mało zachęcających, trawiastych chodników, jest też sporo miejsc przysparzających o szybsze bicie serca, m.in. eksponowany gzyms, czyli dziwna formacja skalna, którą na pierwszy rzut chce się pokonać czołgając, ale tak naprawdę sukces przejścia polega na wystawieniu się za wspomniany gzymsik i pokonaniu trawersu nogami na tarcie, mając za plecami całkiem niezłą ekspozycję. Na uwagę zasługuje również dość szumnie nazwana przewieszka –  a tak naprawdę piętrząca się nad głową bariera skalna, z której wyjście polega na znalezieniu jednego istotnego przechwytu i zaufaniu, że granit trzyma… zainstalowany poniżej solidny ring TOPR-owski.

Wczytuję galerię

Setka kończy się na wysokości Kościelcowej Przełęczy, skąd możemy zejść do podstawy zachodniej ściany Kościelca lub kontynuować wspinaczkę jeszcze dwoma wyciągami na szczyt Kościelca, gdzie na Halę zejdziemy już oznakowanym, turystycznym szlakiem.

Wschodnia Grań Świnicy II

Grań Świnicy jest cudowną alternatywą dla jakże zatłoczonego szlaku czerwonego – Orlej Perci. Oczywiście grań zarezerwowana jest tylko dla taterników – pokonać ją należy ze sprzętem – a przynajmniej zestawem pętli, karabinków i liny – w naszym przypadku jedna liną.

Grań Świnicy to emocjonujący powietrzny spacer, z którego możemy podziwiać zapierające dech w piersiach widoki na Halę Gąsienicową, Dolinę Pięciu Stawów Polskich oraz malujące się na wyciągnięcie ręki widoki Tatr Wysokich ciągnące się po horyzont. Dodatkowych emocji przysparzają liczne trawersy płytowe ze sporą ekspozycją.

Wspinaczka Świnica

Wspinanie w rejonie Hali Gąsienicowej. Wyjście z Północnego Filara Świnicy – piękny widokowy taras (fot. autorka)

Przejście zaczyna się zazwyczaj od wierzchołka północno-zachodniego, czyli taternickiego szczytu Świnicy, na który dochodzi się z czerwonego szlaku odbijając w lewo ku górze za pierwszymi łańcuchami lub łącząc grań na przykład z piękną drogą – Północnym Filarem Świnicy. Można ją zatem łączyć z inną drogą lub traktować jako osobną akcję taternicką i wtedy jej przejście zajmuje około 2 do 3 godzin.

Niewątpliwą atrakcją, zdecydowanie bardziej dla turystów niż wspinaczy, jest obligatoryjne postawienie stopy na zazwyczaj zatłoczonym szczycie Świnicy, gdzie taternicy w pełnym rynsztunku ilekroć tam się pojawią zawsze stanowią sensację. Później z tłumami obcujemy już tylko na odległość, oglądając kolorowe kolejki na łańcuchach bezpośrednio z grani.

Sporo emocji przysparza Gąsienicowa Turnia z płytowymi odcinkami, pokonywanymi na tarcie. Grań jest tu tak ostra, że trzymamy się jej rękoma niczym drążka. Asekurację zakładamy z pętli zarzuconych o małe turniczki. Na Niebieskiej Turni*** czeka nas ubezpieczony w dwa stanowiska asekuracyjne zjazd. Pokonuje się go na dwa razy i to nie ze względu na jego długość, lecz w ten sposób niwelujemy możliwość zaklinowania się liny między występami skalnymi przy jej ściąganiu.

Grań Świnicy

Eksponowane płyty na Grani Świnicy (fot. autorka)

Koniec grani stanowi Zawratowa Turnia, gdzie można spokojnie już się rozszpeić i szukać zejścia – ewidentnej ścieżki – na stronę doliny Pięciu Stawów Polskich, a dokładniej na przełęcz Zawrat skąd już można szlakiem wrócić na Halę Gąsienicową.

***UWAGA: Po obrywkach skalnych na Niebieskiej Turni w maju tego roku zarówno zjazdy z turniczki jak i turystyczny znakowany szlak pod nią są zamknięte dla ruchu taternickiego i turystycznego. Wszelka działalność grozi wypadkiem. Co zatem począć w tej kwestii? Zrobić grań dwa razy w tę i z powrotem (Świnica – Niebieska Turnia i powrót raz jeszcze granią), lub poczekać… w końcu to, co wisi i zagraża, musi kiedyś odpaść.

Prawe Żebro Skrajnego Granata IV

Długa, piękna, z wystawą zachodnią – idealna na przedpołudnie, kiedy to słońce zaczyna operować i rozgrzewać zimne skały. Warto przed wyruszeniem w drogę dobrze prześledzić jej przebieg, bowiem komunikacja w trakcie wspinaczki jest dość utrudniona. Do charakterystycznych formacji należy zaliczyć trawers po połogiej płycie oraz niezbyt przyjemny, częstokroć mokry kominek, po którym czekają nas 3 wyciągi pięknego, litego wspinania.

Granaty wspinanie

Kaziu Szych na trawersie Prawego Żebra (fot. autorka)

Droga ma IV wycenę, choć tak naprawdę na IV zasługuje 1 i 3 wyciąg pod warunkiem, że przejdziemy go wariantem IV, a nie przez kruchy kominek. Pod ścianę wbija się skalną półką trawersującą pod drogą do wygodnego stanowiska, skąd zaczyna się lekkie kluczenie w IV ścianie. Drugi wyciąg to krótki spacer po eksponowanej półce do stanowiska za przełamaniem skalnym, tuż przed startem trawersu. Miejsce to jest bardzo mylące i niejeden zespół nie zauważając solidnego stanowiska pokierował się do taśm wiszących kilka metrów nad głową. Kruszyzna tego miejsca spowodowała w konsekwencji obryw – w tym miejscu warto zatem być czujnym i szukać wygodnego stanowiska na przedłużeniu trawersu.

Całość drogi liczy 6 wyciągów (według topo natomiast 9) i zajmuje około 3 do 4 godzin. Drogę w dół można pokonać dwojako: przez pięć zjazdów z gotowych stanowisk zjazdowych lub schodząc, łączącym się ze ścieżką taternicką, żółtym szlakiem na Granaty.

Gdzie można się wspinać w Tatrach

Lite partie, ostatnie wyciągi pięknego, prostego wspinania (fot. autorka)

Załupa H i droga Gnojka III

Zachodnia Ściana Kościelca naszpikowana jest licznymi drogami wspinaczkowymi o zróżnicowanych stopniu trudności. Kąpiąca się w promieniach popołudniowego słońca, przedzielona taternicką ścieżynką prowadzącą na Mylną Przełęcz oferuje wielowyciągowe wspinanie, od krótkich dwuwyciągowych dróg, po te dużo dłuższe, trudniejsze i bardziej czasochłonne.

Załupa H i droga Gnojka to dwie łatwe drogi zazwyczaj łączone w jeden, całodniowy wspin. Jakkolwiek w wycenie łatwe, mogą stanowić swoiste wyzwanie, jeśli pokonujemy je po opadach deszczu. O ile droga Gnojka na Zachodniej Ścianie Kościelca wyschnie w miarę szybko, o tyle ponura Załupa H z wiszącymi mchami i trawkami, z których non stop sączy się woda, stanowi przyjemność porównywalną ze wspinaczką w jaskini – mokro, ślisko i cieknie.

Załupa, jak sama nazwa wskazuje, jest formacją ni to pionową, ni wiadomo jaką, skalnym zachodem, nad którym piętrzą się przewieszone skały. Skosem w górę w stronę Mylnej Przełęczy kończy się tarasem, z którego – przy nieuwadze innych zespołów – często mogą spadać kamienie na eksponowaną Załupę. Pech chciał, a raczej może kapryśna pogoda, że drogi tej nie wspominam miło. Cztery wyciągi bardziej niż wspinania, to spięcia mięśni i szurania po śliskiej płycie z wizją lotu jak na zjeżdżalni w aqua parku albo toboganie w kanionie. Wierzę, że przy idealnych warunkach droga może być dość ciekawa, niedowiarków przekonuje, że granit ma tarcie i na pewno jest przyjemnym wariantem dojściowym do dróg znajdujących się na Kościelcu.

Droga Gnojka to dwa wyciągi przyjemnego wspinania kończące się kilka metrów pod głównym szczytem Kościelca na charakterystycznym głazie, przy którym zbiega się kilka dróg i zazwyczaj panuje „tłok”. Na drodze znajdują się pancerne stanowiska, z których można zjechać dwoma zjazdami do podstawy ściany.

Zasady w taternictwie

I ślubuję miłość, wierność oraz że się z Tobą nie rozwiążę aż do śmierci – czyli wpis do książki wyjść taternickich (fot. Paulina Załubska)

Przed wspinaniem należy pamiętać o wpisie do książki wyjść taternickich znajdującej się w schronisku na Hali Gąsienicowej. W tymże samym, mimo tłoku i licznych turystów, po dniu udanej wspinaczki czeka nas dobra strawa i zimne piwo – najlepszy izotonik. Na nocleg jednak warto wybrać się do wspomnianej na samym początku Betlejemki. Nie ma drugiego tak klimatycznego miejsca w Tatrach – no może poza taborem na Polanie Szałasiska w Dolinie Rybiego Potoku czy Polanie Rogoźniczańskiej.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.