08.09.2018

Szlaki w Polskich Tatrach – propozycje tras dla zaawansowanych

Coroczne statystyki Tatrzańskiego Parku Narodowego odnoszące się do ruchu turystycznego w Tatrach przyprawiają o zawrót głowy. Śledząc natomiast cotygodniowe kroniki Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego możemy zobaczyć w jakiej kondycji są turyści i gdzie rozkłada się główne uderzenie, bądź co bądź, masowej już turystyki.

Nie ma co ukrywać, po polskiej stronie Tatr nie znajdziemy miejsc odludnych. No chyba, że jesteśmy pracownikami naukowymi i posiadamy odpowiednie zezwolenia, z którym możemy swobodnie poruszać się po mateczniku. Nie znaczy to jednak, że nie zaznamy przyrody, krajobrazu i ducha gór! Dziś przedstawię Wam szlaki w Tatrach polskich – zarówno Zachodnich jak i Wysokich, które warto choć raz w życiu zaliczyć. Wymagają kondycji oraz uprzedniego przygotowania, to jest oswojenia z przestrzenią i wysokością. Nie są to trasy, które można polecić tym, co dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w najwyższych polskich górach. Opisywane poniżej szlaki w Tatrach przypadną za to do gustu tym nieco bardziej zaawansowanym turystom.

Tatry dla zaawansowanych

Szpiglasowy Wierch (fot. Paulina Wierzbicka)

Z Morskiego Oka przez Szpiglasową Przełęcz do Doliny Pięciu Stawów Polskich

Szlak ten polecam zarówno ze względu na walory estetyczne, jak i solidną porcję chodzenia. Biorąc pod uwagę wariant max – to znaczy pętlę od i do parkingu na Palenicy Białczańskiej – całość trekkingu zajmie nam około 9 godzin. Warto zatem zastanowić się nad noclegiem w jednym z dwóch mijanych po drodze schronisk. Sama asfaltowa trasa prowadząca przez 9 kilometrów do Morskiego Oka nie jest nadzwyczaj atrakcyjna, zwłaszcza dla kogoś, kto pokonywał już ją kilkanaście lub kilkadziesiąt razy w życiu. Natomiast sam widok, który uchyla nam się za przełamaniem asfaltu tuż przy schronisku, zaiste zachwyca. Zawsze tak samo, zawsze mocno, bez względu na ilość godzin spędzonych na wpatrywaniu się w kocioł Morskiego Oka. Tutaj po noclegu lub krótkiej przerwie ruszamy dalej żółtym szlakiem w stronę Szpiglasowej Przełęczy. Szlak wije się zakosami i towarzyszą mu piękne widoki między innymi na Rysy, Czarny Staw pod Rysami oraz dolinkę za Mnichem, gdzie znajduje się najwyżej położone w polskich Tatrach jezioro – Zadni Mnichowy Stawek (2070 m n.p.m.)

Szlak na Szpiglasowy Wierch

Szlaki w Tatrach: rozgałęzienie na przełęczy. (fot. Paulina Wierzbicka)

Podejście na Szpiglasową Przełęcz od strony Morskiego Oka nie stanowi trudności. Tych należy spodziewać się za przełamaniem, gdzie stroma ścieżka półkami skalnymi opada w stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich. Tutaj w zacienionym żlebie nawet pełnią lata możemy spodziewać się zalegającego śniegu. Na szczęście zamontowano sztuczne ułatwienie w postaci łańcucha.

Po tak forsownym spacerze ulgę ciału przyniesie odpoczynek przed najwyżej położonym w Polsce schroniskiem – W Dolinie Pięciu Stawów Polskich (1670 m n.p.m.). Ulgę duszy, natomiast, przyniesie pyszna szarlotka, która została okrzyknięta najlepszą po tej stronie Tatr. Pytanie: czy tak jest rzeczywiście, czy decyzja dyktowana jest uprzednim wysiłkiem i związanym z nim spadkiem cukru? W drodze powrotnej ze schroniska do parkingu na Palenicy Białczańskiej mijamy między innymi największy wodospad w Polsce – Siklawę, nieco na uboczu – w Dolinie Roztoki – jedno z najbardziej klimatycznych tatrzańskich schronisk, gdzie możemy rozważyć opcję drugiego noclegu.

Gdzie na wycieczkę w Tatrach

Stawki Staszica o obłędnych kolorach. Niezwykły spektakl barw to mocny argument za tym, by odwiedzać szlaki w Tatrach. (fot. Paulina Wierzbicka)

Wrota Chałubińskiego

Jeśli pozostaniemy w obszarze Doliny Rybiego Potoku, to inną trasą godną zainteresowania może być eskapada na Wrota Chałubińskiego. Zaczynamy – tak jak w przypadku wycieczki na Szpiglasową Przełęcz – żółtym szlakiem. Na wysokości Mnichowych Pleców szlak rozgałęzia się. Znakowana na czerwono ścieżka prowadzi bajkowo przez Dolinę za Mnichem, trawersując Stawki Staszica – na wiosnę występujące z brzegów. Nasza Przełęcz znajduje się na wysokości 2022 m n.p.m. – między Kopą nad Wrotami a Szpiglasowym Wierchem. To miejsce upamiętnia postać, zasłużonego dla rozwoju Zakopanego i popularyzacji Tatr, Tytusa Chałubińskiego. Widok stąd jest zachwycający: przed sobą mamy słowacką Dolinę Ciemnosmreczyńską, za nami natomiast Dolinę Rybiego Potoku. Niegdyś, podobnie jak na Przełęczy pod Chłopkiem, szlak prowadził dalej do naszych południowych sąsiadów. Teraz, niestety, musimy obejść się smakiem. Usiąść na przełęczy, napić się ciepłej herbaty, pokontemplować widoki i obracając się na pięcie ruszyć w drogę powrotną. Niewątpliwym atutem tego miejsca jest znikomy ruch turystyczny.

Jakie szlaki w Tatrach polecacie

Widok na Dolinę Rybiego Potoku z przełęczy. (fot. Paulina Wierzbicka)

Kobylarzowy Żleb w Tatrach Zachodnich

Kobylarzowy Żleb – zwany potocznie Kobylarzem – to miejsce na myśl o którym każdemu grotołazowi miękną nogi. Dlaczego? Tędy bowiem wiedzie jeden ze szlaków do krainy jaskiń tatrzańskich – między innymi do największego w Polsce systemu jaskiniowego – Wielkiej Śnieżnej. Ciężkie plecaki ze sprzętem i linami w starciu z – bądź, co bądź – wymagającym Kobylarzem, są zmorą zarówno początkujących jak i zaawansowanych taterników jaskiniowych. Ale nie palmy od razu proponowanej wycieczki. Naszym celem są Czerwone Wierchy!

Szlaki w Tatrach Zachodnich

Zejście do wąskiego gardła Kobylarzowego Żlebu. (fot. Paulina Wierzbicka)

W drogę wyruszamy z Doliny Kościeliskiej, gdzie po chwili zbaczamy na czarny szlak – Drogę nad Reglami. Ta doprowadzi nas do urokliwej polanki – Przysłopu Miętusiego. Stąd odbijamy na znakowany na niebiesko szlak prowadzący nas przez wspomniany Kobylarzowy Żleb na Małołączniak. Sam widok skalnej bariery, utworzonej z wapiennego muru Litworowego Grzbietu i Kobylarzowej Turni, robi wrażenie. Żleb wyposażony w liczne sztuczne ułatwienia w postaci klamer i łańcuchów, bezpiecznie wyprowadza nas na trawiaste partie powyżej bariery skalnej. Stąd spacer ku Czerwonym Wierchom jest już zdecydowanie bardziej przyjemny i mniej forsowny. Mimo to, miejmy na uwadze fakt, że na 5-kilometrowy trekking składa się prawie kilometr podejścia w górę. Z Małołączniaka możemy udać się granią, znakowanym granicznym, czerwonym szlakiem, bądź na Kopę Kondracką, bądź na Ciemniaka. Za Ciemniakiem przemawia fakt, że powrotny szlak, prowadzący przez urokliwą Polanę Upłaz oraz widokowy Piec, zaprowadzi nas ku wylotowi Doliny Kościeliskiej, dokładnie w tym samym miejscu, gdzie zaczynaliśmy swoją wędrówkę.

Co warto zobaczyć w Tatrach

Wapienny mur skalny. (fot. Paulina Wierzbicka)

Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem

Znajduje się w głównej grani Tatr, pomiędzy dwoma z trzech Mięguszowieckich Szczytów, a mianowicie Czarnym (orograficznie po prawej stronie) oraz Pośrednim (po lewej). Jest to najwyżej położona po polskiej stronie Tatr (2307 m n.p.m.), dostępna turystycznie przełęcz. Do lat 80. ubiegłego stulecia był to szlak łączący polską Dolinę Rybiego Potoku ze słowacką Doliną Hińczową. Swoją nazwę przełęcz zawdzięcza charakterystycznej turniczce skalnej. W gwarze podhalańskiej “chłopkiem” nazywane są turniczki na graniach, które z daleka przybierają postać ludzką. Co ciekawe, turnia ta – zwana Chłopkiem – jest jednym z trzech najczęściej przez turystów wymienianych, charakterystycznych punktów w krajobrazie Morskiego Oka – zaraz za Mnichem oraz Żabią Lalką.

W 1976 roku szlak na Przełęcz pod Chłopkiem zamknięto z obu stron – od Stawów Hińczowych i od Czarnego Stawu. Po 10 latach dla ruchu turystycznego ponownie udostępniono fragment biegnący po polskiej stronie. W porównaniu z innymi, chętniej uczęszczanymi szlakami, ten na Przełęcz pod Chłopkiem zdaje się być zapomnianym, a na pewno już pominiętym przy planowaniu prac renowacyjnych. Na Słowacji, natomiast, uchowały się do dziś stare oznaczenia szlaku. Oficjalnie jest on jednak zamknięty.

Szlak do Przełęczy Mięguszowickiej

Szlaki w Tatrach pozwalają cieszyć oczy tak obłędnymi widokami, jak ten z Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem na Czarny Staw pod Rysami oraz Morskie Oko. (fot. Paulina Wierzbicka)

Z początku szlak na Przełęcz pod Chłopkiem łączy się z popularną trasą z Morskiego Oka na Czarny Staw oraz Rysy. Na wysokości krzyża zielony szlak odbija, prowadząc pomiędzy kosodrzewiną. Krok po kroku oddalamy się od tłumów – ścieżka ta jest, bowiem, stosunkowo rzadko uczęszczana. Musimy być przygotowani, że na odcinku 3,5 kilometra pokonamy aż 1000 metrów przewyższenia! Podejście od Morskiego Oka do Przełęczy powinno zająć nam około 4 godzin. Statystyki bezwzględnie wskazują, iż łatwo nie będzie!

Szlak jest stosunkowo ciężki, sporo tu miejsc eksponowanych oraz barier skalnych, na których nie znajdziemy wielu sztucznych ułatwień w postaci łańcuchów czy metalowych stopni. Przy ładnej pogodzie poradzimy sobie, stawiając nogi na tarcie i podpierając się rękoma. Problem może pojawić się w przypadku deszczu lub zalegającego śniegu. A ten potrafi się utrzymywać stosunkowo długo – mamy tu w końcu do czynienia z północną ekspozycją.

Po kilku zakosach w kosodrzewinie, rumowiskach skalnych oraz progu graniczącym z Mięguszowieckim Kotłem – “Bańdziochem”, dochodzimy do jednego z trzech najpiękniejszych miejsc na szlaku. Stajemy bowiem na szczycie Kazalnicy Mięguszowieckiej (2159 m n.p.m.), z której roztaczają się zapierające dech w piersiach pejzaże. Widać, jak na dłoni ludzi, którzy niczym mróweczki, pną się na szczyt Rysów, taterników na Kopie Spadowej albo Żabim Mnichu. Do tego stawy, odbijając w tafli niebieskie niebo, przyciągają oko ciekawymi kolorami. Powyżej Kazalnicy szlak prowadzi grzędą w kierunku Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego, która wkrótce zamienia się nieco w powietrzny trawers zwany “Galeryjką”. Przecina ona ukosem zbocze góry i wąską ścieżynką (niekiedy mieszczącą tylko jedną osobę), pnie się do celu wędrówki. Gdy dotrzemy już do przełęczy i damy sobie chwilę na podziwianie widoków, ujrzymy Tatry od Wysokich po Zachodnie: Lodowy Szczyt, Gerlach, Łomnicę, Hawrań, Jagnięcy Szczyt, Orlą Perć, Dolinę Rybiego Potoku z Morskim Okiem i Czarnym Stawem o kolorach przywodzących na myśl atol, a także poszarpaną Grań Baszt, Wielki Staw Hińczowy oraz Koprowy Wierch. Po lewej piętrzą się Mięgusze ze ścianami opadającymi kilkusetmetrowymi urwiskami w głąb doliny.

Kiedy jechać w Tatry

Szlaki w Tatrach wymagają od nas koncentracji. Na zdjęciu wąska Galeryjka Czarnego Szczytu Mięguszowieckiego. (fot. Paulina Wierzbicka)

Orla Perć

Pomysł wytyczenia perci śladem tatrzańskich kozic przez turnie i szczyty jako pierwszy – w 1901 roku – przedstawił Franciszek Nowicki. Był to plan poprowadzenia tak zwanej Orlej Perci, do budowy której rączo, za swoje środki, przystąpił ksiądz Walenty Gadowski. Co ciekawe, ojcem Franciszka był Maksymilian Nowicki – prekursor… ochrony gatunkowej w Tatrach. Gdyby tylko wiedział, jaki los tej części Tatr zgotuje jego syn…

Masowa turystyka rozwinęła się tu już po II wojnie światowej. Dziś Orla Perć przeżywa prawdziwe oblężenie, a przejście szlaku od Zawratu po Krzyżne jest marzeniem wielu wędrowców. Warto dodać, że niegdyś Orla Perć była dłuższa: prowadziła przez Wołoszyn dalej na wschód. Jednak ze względu na ochronę gatunkową, odcinek ten zamknięto w 1932 roku. Dla poprawy bezpieczeństwa, na odcinku od Zawratu do Koziej Przełęczy wprowadzono ruch jednokierunkowy.

Czego spodziewać się na szlaku? Przede wszystkim tego, że łatwo nie będzie. Trzeba się przygotować na: sporą ekspozycję, fragmenty ze śliskimi skałami, kruszyznę, a nieraz nawet lecące kamienie (strącane niechcący przez turystów) oraz sztuczne ułatwienia w postaci klamer, łańcuchów czy drabinki. Szlak ten nie jest via ferratą w pełnym rozumieniu tego słowa. Lonża może nam się nie przydać, ale warto mieć na głowie kask. Ze względu na długość szlaku oraz jego charakter, Orlą Perć warto podzielić sobie na dwa odcinki: z noclegiem na Hali Gąsienicowej lub w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.

Drabinka na Koziej Przełęczy

Niektóre szlaki w Tatrach wymagają obycia z ekspozycją. Na zdjęciu słynna drabinka, którą spotkamy na odcinku ze Zamarłej Turni do Koziej Przełęczy. (fot. Paulina Wierzbicka)

Do najbardziej spektakularnych miejsc na szlaku na pewno zaliczyć trzeba: metalową drabinkę, którą schodzi się do Koziej Przełęczy oraz szczelinę skalną pomiędzy Pośrednim a Skrajnym Granatem, którą trzeba pokonać stanowczo, stawiając długi krok.

Szlaki w Tatrach – bezpieczeństwo

Zaproponowane wycieczki są oczywiście polecanymi wariantami letnich eskapad. Przy stabilnej pogodzie, z mapą w ręku będziemy mogli zaplanować optymalną trasę, biorąc przy tym pod uwagę nasze siły, możliwości i zamierzenia. Należy jednak pamiętać, że także latem w ciągu dnia pogoda może się diametralnie zmienić – przynosząc burze a nawet opady śniegu czy gradu. W końcu lipiec to najbardziej deszczowy ze wszystkich miesięcy. Szykując się na szlaki w Tatrach, warto planować wszystko z głową, a naładowany telefon i mapę trzeba mieć zawsze przy sobie.

[Przed udaniem się na szlaki w Tatrach warto zapoznać się z tekstem Janusza Gołąba o bezpieczeństwie w najwyższych polskich górach]

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.