Sekcje wspinaczkowe - czego się z nich dowiedziałem o wspinaniu
24.10.2020

Sekcje wspinaczkowe – czego się z nich dowiedziałem o wspinaniu

Niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz przygodę ze wspinaczką, czy też trenujesz od jakiegoś czasu, warto rozważyć zapisanie się na sekcję. Dlaczego?

                       

Do przemyśleń na ten temat zainspirowała mnie rozmowa o sekcjach wspinaczkowych między Piotrem Czmochem a Michałem Grzybem na 8Academy. Naszła mnie myśl, że prowadzenie zajęć wspinaczkowych pozwoliło mi wiele rzeczy we wspinaniu zaobserwować i zrozumieć. Bowiem zupełnie co innego to żyć swoim wspinaniem, a co innego uczyć wspinania innych.

Wspinanie nie dla każdego?

Odkąd zostałem instruktorem, mój umysł nieustannie nęka pytanie – czy wspinanie jest dla każdego? Wydawałoby się, że owszem, jest dla każdego. Wystarczy spojrzeć na niektóre ściany wspinaczkowe, gdzie znajdziemy takie formacje jak połóg z wielkimi chwytami. Z założenia poradzi sobie tam 4-letnie dziecko, człowiek z nadwagą, sportowiec innej dyscypliny, osoba starsza czy nawet niepełnosprawna. Niestety prawda jest taka, że na ścianach wspinaczkowych nie ma dużo przestrzeni poświęconej wspinaniu na dostępnym dla wszystkich poziomie. Powód? Wspinanie w swoim DNA ma chęć pokonywania trudności i tym powinna różnić się ściana wspinaczkowa od placu zabaw. Wspinacze oczekują, że obiekty, na które chodzą będą dostarczać im wyzwań. Dlatego wspinania może spróbować każdy, ale rozsmakuje się w tym sporcie ten, kto chce włożyć jakiś wysiłek we wspinanie.   

 

Wspinaczka na sztucznej ścianie
Przygodę ze wspinaniem najlepiej jest rozpocząć pod okiem fachowego instruktora (fot. S. Kieniewnicz)

Factor X

Zatem, jeśli mamy już kursanta, który chce wyzwań, trudności, pokonywania własnych granic, to jak mu pomóc być coraz lepszym? Największą robotę robi znalezienie u wspinacza najmniejszego czynnika, który może najwięcej zmienić. Przychodzą do mnie ludzie, którzy wspinają się dwa razy w tygodniu, a weekendy bywają w skałach. Nie mam złudzeń, że będę mógł z nimi pracować nad każdym elementem ich performance’u niczym trener z zawodowym zawodnikiem. Tym, co mogę zrobić jest zidentyfikowanie jednego aspektu do pracy w danym okresie, który zmieści się w możliwościach czasowych i predyspozycjach osobowych tej osoby i który zrobi różnicę. 

 

Instruktor wspinania i kursant
Należy dobrze poznać mocne i słabe strony kursanta, by pomóc mu stać się lepszym wspinaczem (fot. S. Kieniewicz)

Granice

Pracując z ludźmi, którzy są na różnym poziomie i mają różne motywacje nauczyłem się rozpoznawać, gdzie leżą granice, których nie należy przekraczać. Nie chodzi mi o sprawy obyczajowe, lecz o granice, w których ludzie chcą umieścić swoje wspinanie. Są to: czas, komfort, ból, lęk, cierpienie i wiele innych. Na przykład przychodzi do mnie człowiek, który chce się lepiej wspinać. Ale: mniejszych butów nie może nosić, bo bolą go stopy, więcej niż dwa razy w tygodniu nie może trenować, bo ma inne sprawy w życiu, może się zmęczyć, ale potem musi długo odpocząć, bo nie czuje potrzeby, żeby bardziej dociskać, zrobi coś trudniejszego z dołem, ale wcześniej musi spróbować na wędkę. Takich warunków współdziałania w pracy na ścianie jest wiele, co zresztą jest całkowicie naturalne – ludzie nie samym wspinaniem przecież żyją! Profesjonalne podejście instruktora polega na tym, żeby dopasować to, co można ruszyć do tego, czego ruszyć się nie da – bo leży poza wyznaczonymi granicami. Ciekawe rzeczy zaczynają się dziać, gdy uda się przesunąć te bariery. Nauczyłem się, że niektóre granice nie są stałe i konsekwentnie małymi krokami czasami udaje się je też przekraczać.

Psychologia

Kluczem do przełamania tych hamulców jest zrozumienie motywacji danej osoby. Odnoszę wrażenie, że ludzie często nie są w pełni świadomi swoich motywacji. Oczywiście praca z zawodnikiem, który dokładnie wie, co chce osiągnąć i dlaczego jest łatwiejsza, ale pod warunkiem, że jego cele nie są oderwane od rzeczywistości. To jednak rzadkość i w wielu przypadkach ludziom trzeba pomóc by odkryli prawdziwy powód, dla którego trenują.  Praktyka pokazuje, że tylko wtedy będą naprawdę chcieli się zaangażować. Trzeba wydobyć ich ukrytą motywację. Bo gdy ktoś zapisuje się na sekcję, żeby odhaczyć na swojej mentalnej liście, że uprawia jakiś sport – to będzie się beznamiętnie pojawiał i dalej “odhaczał” swoją obecność.

 

Współpraca instruktora i wspinacza na sekcji
Motywacja może stać się potężnym gejzerem energii (fot. S. Kieniewicz)

Motywacja

Motywacja, żeby działała skutecznie i stabilnie, musi być po prostu osobista. Musi do żywego dotykać: rozpalać, ranić, przejmować, cieszyć. Tylko wtedy będzie gigantycznym gejzerem energii, z której czerpie się siły do pracy.  Siła i motywacja mogą doprowadzić do uzależnienia od wspinania. Czy to jest przypadek “dobrego uzależnienia” – to byłby temat do ciekawej rozmowy, może kiedyś do niego wrócimy. Myślę, że wspinanie uzależnia, bo daje nam poczucie zbliżania się do granic. Blisko tych granic nasze ciała i umysły generują aktywność chemiczną, która po prostu jest silnie wciągająca. Zdarzają się sytuacje, w których czujemy się wyjątkowo. Jest tak przy przełamywaniu progu bólu zmęczonego mięśnia,. Jest tak, gdy udaje się zrobić ruch „na oparach”, gdy wykonuje się go bez kontroli. Lubię to nazywać magią wspinania.

Nie dzieje się to bardzo często, ale gdy już ma miejsce to nie ma wątpliwości, że warto jest trenować. Jeśli uda mi się kogoś zaprowadzić do takich doświadczeń podczas sekcji wspinaczkowych odczuwam dużą satysfakcję.  

Progres

Ludzie pragną mieć progres. Ogromne znaczenie ma jednak to jak rozumiemy progres we wspinaniu. Najczęściej ludzie oczekują, że będą robić po prostu coraz trudniejsze drogi, a właściwie – wyżej wyceniane. Trudno jest kwestionować ten sposób mierzenia progresu bo jest oczywisty, logiczny i prosty. Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna i każdy kto wspina się dostatecznie długo, o tym wie. Progres to postęp i rozwój, poszerzanie wiedzy i umiejętności, natomiast robienie dróg o wyższych wycenach jest związane z tym jaką formą się aktualnie dysponuje. Forma wspinaczkowa nie jest stałą, można powiedzieć, że jest w ciągłym ruchu. Uważam więc, że można mieć progres nawet gdy forma spada. Progres oznacza to, że jesteśmy coraz lepszymi wspinaczami nie tylko pod względem akurat pokonywanych trudności ale dlatego, że lepiej potrafimy lepiej ocenić drogę obserwując ją z ziemi, wiemy jak patentować projekt, jak się odpowiednio rozgrzać, jak zarządzać czasem podczas pobytu w skałach. Wszystkie te aspekty przyczyniają się do tego, że lepiej się wspinamy, a wynikają one z doświadczenia, wiedzy i nabytych umiejętności. W tym kontekście warto podkreślić, jak istotną umiejętnością jest dobieranie sobie celów, które odpowiadają bieżącej formie wspinaczkowej.

 

Sukces podopiecznego jest satysfakcją dla instruktora
Progres oznacza, że jesteśmy coraz lepszymi wspinaczami (fot. S. Kieniewicz)

Podsumowanie

W gąszczu moich słów i przemyśleń, można zgubić istotę rozważanego tematu. Czego dowiedziałem się o wspinaniu od sekcji wspinaczkowych, które prowadzę?

  •  nieważne, czy jako wspinacz startujesz z pozycji kanapy czy medalisty runmageddonu. Ważne jest, czy ścianę traktujesz jak wielki plac zabaw dla dorosłych, czy chcesz wyzwań. W pierwszym przypadku zostaniesz tylko niedzielnym bywalcem, w drugim otwierasz wielkie drzwi i od ciebie zależy tempo przebytej drogi i jak daleko będziesz chciał zajść.
  •  nie ma jednej metody na adepta sztuki wspinania i rola trenera oraz jego wprawne oko jest równie istotna, jak chęci wspinacza.
  • każdy ma inny lęk, strach, granice. I trzeba je uszanować i próbować przełamać nie przez rewolucję, ale ewolucje i drobne uderzenia młotem w mur, który ogranicza daną osobę.
  • motywacja jest kluczem. A rozpoznanie motywacji swojego ucznia ułatwia pracę nauczycielowi.
  • instruktor jest wzorem, drogowskazem i jego zadaniem jest prowadzić drogą zdrowego progresu. 

Jednym słowem, praca z innymi umocniła mnie w przekonaniu, jak ważnym elementem wspinania jest głowa. Mózg jest jak mięsień, który trzeba ćwiczyć równie mocno jak biceps. Zrozumiałem, że rola trenera przenika się z rolą psychologa. Zrozumiałem też, jak ważne także jest spojrzenie z zewnątrz i że człowiek z 20letnim doświadczeniem w tym sporcie również czasami potrzebuje trenera. 

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.