18.07.2024

AREA 47

W sportach ekstremalnych najtrudniejsza nie jest wcale sama aktywność. Gdybyśmy mieli gdzie i jak mierzyć się z podwyższoną dawka adrenaliny, pewnie robilibyśmy to częściej. Szkopuł w tym, że im bardziej ekstremalne wyzwanie, tym trudniej jest je sobie zorganizować.

                       

Pierwszy kłopot ze sportami ekstremalnymi to zrozumienie co każdy tajemniczy anglojęzyczny termin oznacza. Rafting, bungee jumping, highlining, blobbing – brzmi frapująco, ale dobrze byłoby wiedzieć na czym to wszystko polega. Drugi – znacznie większy – szkopuł, to zorganizowanie sprzętu, znalezienie miejsca i dotarcie tam. Słowem, może okazać się, że cała logistyka będzie bardziej wyczerpująca, niż to, co miało dać wam gwałtowny wystrzał endorfin. Oba problemy można całkiem łatwo rozwiązać. Wystarczy pojechać do AREA 47.

Czym jest AREA 47?

AREA 47 brzmi cokolwiek tajemniczo. Niemal tak, jakby było to miejsce bliźniacze słynnej bazie w Nevadzie, AREA 51. Pokrewna jest na pewno dawka adrenaliny i niepowtarzalne przeżycia. AREA 47 pod każdym innym względem jest dokładnym przeciwieństwem wojskowej bazy pośrodku pustyni. Przy wejściu także powita was co prawda obsługa, ale uzbrojona wyłącznie w dobry humor. Nie odeślą was z kwitkiem śląc groźne spojrzenia, wręcz przeciwnie, zaproszą do środka i będą wam życzyć dobrej zabawy.

Mega Swing w AREA 47 - 45 metrów swobodnego lotu. Kolejnym krokiem może być tylko skok ze spadochronem.
Mega Swing w AREA 47 – 45 metrów swobodnego lotu. Kolejnym krokiem może być tylko skok ze spadochronem. (fot. Joanna Kapinos)

Wystarczy ogólników i budowania napięcia. Wyjaśnijmy czym jest AREA 47. Jeśli chcielibyśmy to ująć krótko, to należałoby powiedzieć, że AREA 47 jest rajem dla miłośników wszelkich sportów ekstremalnych. Bez obaw jednak, nie oznacza to wcale, że zwykły śmiertelnik nie ma tam czego szukać. Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie można bezpiecznie zakosztować emocji, które łączą się z wszystkimi ekstremalnymi aktywnościami jakie tylko jesteście w stanie sobie wyobrazić. Wszystkie sporty, których czasem nawet nie potrafimy nazwać, są na wyciągnięcie ręki. To po prostu gigantyczny plac zabaw dla miłośników aktywnego wypoczynku w górach.

Wodne szaleństwa w AREA 47 w otoczeniu niemal czterotysięcznych szczytów - lepiej być nie może.
Wodne szaleństwa w AREA 47 w otoczeniu niemal czterotysięcznych szczytów – lepiej być nie może. (fot. Joanna Kapinos)

Główne atrakcje AREA 47

Od razu musimy zastrzec, że to o czym przeczytacie poniżej, to tylko ułamek szalonych zabaw, które czekają na was w AREA 47. Jest ich po prostu zbyt dużo, żeby opisać je wszystkie szczegółowo. Na dodatek część z nich, jak na prawdziwym placu zabaw, to wielkie outdoorowe „piaskownice”. To od waszej kreatywności zależy jak je wykorzystacie.

Wspinanie w AREA 47

Zaczynamy od tego co jest nam najbliższe – czyli wspinaczki. W AREA 47 jest oczywiście tradycyjna ścianka wspinaczkowa. Znajome będą na niej tylko chwyty, podobne jak w każdym takim przybytku. Ma aż 27 metrów wysokości i poprowadzono ją po jednej z podpór mostu na rzece Ötztaler Ache, więc przestrzeń i widoki biją każdą inną ściankę wspinaczkową na głowę. Kiedy już dotrzecie do szczytu, możecie skorzystać z trasy jak w parku linowym. Tu także tradycyjny jest tylko koncept – pokonywanie przeszkód na wysokości z bezpieczną asekuracją. Tyle tylko, że w tym przypadku przeszkody są niemal 30 metrów nad nurtem rzeki, a stopień ich trudności wymaga większej sprawności fizycznej niż chodzenie po drabince linowej.

Zwolennicy boulderingu również znajdą w AREA 47 coś dla siebie.
Zwolennicy boulderingu również znajdą w AREA 47 coś dla siebie. (fot. Joanna Kapinos)

Park linowy nie może obejść się bez koronnych atrybutów takiego miejsca – tyrolki, bungy jumping i klasyczne już wahadło na linie. Nie zaskoczy was pewnie więc informacja, że w AREA 47 jest wszystko, i – to też nic dziwnego – w wersji niestandardowej. Najdłuższa tyrolka ma ponad 400 m, a wahadło to 45 metrów swobodnego spadania. Jeśli stwierdzicie, że to za mało, to jest jeszcze prawie stumetrowy skok na linie bungy z mostu.

Park wodny w AREA 47

W dolinie Ötztal, pierwsze skrzypce gra rzeka. Pełna kaskad i przełomów, spienionych progów i wodospadów. Canyoning, czyli spływanie bez łódki rwącą rzeką, to sport, którego w naszym kraju nie można uprawiać. Nie dlatego, żeby był urzędowo zakazany – po prostu nie ma gdzie. W AREA 47 możecie zakosztować takich emocji i wierzcie nam, to dosłownie i w przenośni – wciągające doświadczenie.

Wprawne oko dostrzeże na tym zdjęciu możliwość spróbowania Deep Water Solo.
Wprawne oko dostrzeże na tym zdjęciu możliwość spróbowania Deep Water Solo. (fot. Joanna Kapinos)

Na sztucznym zbiorniku w AREA 47 jest jeszcze więcej atrakcji dla odważnych. Obok „klasycznych” zjeżdżalni, które znacie z parków wodnych jest kilka znacznie bardziej kreatywnych sposobów na lądowanie z efektownym rozpryskiem. Prosta zjeżdżalnia, z której wystrzelicie z prędkością ponad 50 km/h w powietrze to tylko preludium do najlepszej wodnej zabawy, której nazwa większości z was nic nie powie – blobbingu. Cóż to takiego? Wielka poduszka powietrzna, na której czekacie, aż inni skacząc na jej drugi koniec wystrzelą was w powietrze. Najlepsze jest to, że zawsze, żeby nie wiadomo jak precyzyjnie odliczać, dzieje się to z nienacka.

Wake Park w AREA 47 ma powierzchnię większą od boiska piłkarskiego.
Wake Park w AREA 47 ma powierzchnię większą od boiska piłkarskiego. (fot. Joanna Kapinos)

Jest też coś dla amatorów… snowboardingu. Monstrualny basen wielkości boiska piłkarskiego z przeszkodami do uprawiania wakeboardingu, czyli sportu w którym ślizgacie się nie po śniegu, ale po wodzie. Mechanika ruchu jest niemal identyczna, więc zamiast czekać na zimę, można poćwiczyć triki w środku lata.

W AREA 47 znajdziecie jeden z największych w Europie zadaszonych bike parków.
W AREA 47 znajdziecie jeden z największych w Europie zadaszonych bike parków. (fot. Joanna Kapinos)

AREA 47 na dwóch kółkach

W AREA 47 wybudowano jeden z największych w Europie zadaszonych bike parków. 3700 m2 wypełnione ogromnym pumptrackiem, torem z naturalną nawierzchnią i dwoma skoczniami z bezpiecznym, dmuchanym lądowiskiem. To jednak pomysł na deszczowy albo zbyt upalny dzień, kiedy lepiej schronić się przed pogodą. Gdy dopisuje, lepiej korzystać z niezliczonych rowerowych tras w okolicy. Niemal na każdym stoku w dolinie Ötztal przez las wiją się singletracki, od tych dla początkujących po takie, na starcie których nawet zawodowcom będą pocić się dłonie.

AREA 47 Bike Park
Którą trasę wybrać?… (fot. Joanna Kapinos)

Jak dojechać do AREA 47 z Polski?

Skoro już ustaliliśmy, że warto wybrać się do AREA 47 po dawkę górskich emocji, to ujawnijmy wreszcie gdzie ten raj się znajduje i – co ważniejsze – jak się tam dostać. AREA 47 powstało u ujścia rzeki Ötztaler Ache do większej – Inn. Dolina Ötztal, od której pochodzi nazwa rzeki znajduje się w austriackim Tyrolu, nieco ponad 20 km na zachód od Innsbrucka. Leży więc w samym sercu miejsca, które jest tłumnie odwiedzane zimą przez miłośników sportów zimowych. To z kolei oznacza, że choć położone w dawniej niedostępnej alpejskiej dolinie, jest doskonale skomunikowane. Możecie tam dotrzeć dowolnym niemal środkiem transportu. Wszystko zależy wyłącznie od czasu i może trochę budżetu wyprawy.

Balansowanie na wysokości niemal 30 metrów nad rzeką wcale nie jest tak łatwe jakby się mogło wydawać.
Balansowanie na wysokości niemal 30 metrów nad rzeką wcale nie jest tak łatwe jakby się mogło wydawać. (fot. Joanna Kapinos)

Najbardziej niezależny sposób podróżowania to oczywiście samochód. Do Innsbrucka nie sposób nie trafić i można cały ten dystans pokonać wygodnymi autostradami. 20 kilometrów dalej znajdziecie zjazd do Haiming-Ötztal i po przekroczeniu rzeki niebawem zauważycie bramę wjazdową do AREA 47. Prościej się nie da.

Spędzenie wielu godzin za kierownicą nie zawsze jest kuszącą perspektywą, więc rozsądną alternatywą będzie samolot (do Monachium, Wiednia czy Mediolanu – odległości są podobne) i dostanie się do Ötztal stamtąd wynajętym autem albo na przykład pociągiem. Zresztą pociągiem można do Ötztal dotrzeć w zasadzie z dowolnego miejsca w Polsce. Skądkolwiek byście nie jechali, trzeba dostać się najpierw do Innsbrucka, a stąd, lokalnym pociągiem (od świtu do nocy mniej więcej co godzinę) na dworzec w Ötztal, skąd od AREA 47 dzieli was 3-kilometrowy spacer.

Konkurs 8a.pl, AREA 47 i adidas TERREX – wygraj podwójne zaproszenia do Area 47

Najlepsze zostawiliśmy na koniec. Teraz, kiedy już wiecie, że warto zaplanować wypad do AREA 47, mamy dla was argument nie do odparcia. Wyślemy Was tam … za darmo. Słyszeliście pewnie nie raz o „pracy marzeń”, która w istocie polega na oddawaniu się przedniej zabawie? Ta propozycja jest właśnie czymś takim.

… a po wszystkim trzeba odpocząć przy doskonałej kawie. (fot. Joanna Kapinos)

8a.pl oraz adidas TERREX chcą powierzyć Wam niecodzienną misję w największym outdoorowym parku rozrywki w Austrii – AREA 47. Chcemy tylko, abyście uwiecznili swoje przeżycia – a gwarantujemy, że będzie ich pod dostatkiem – i podzielili się nimi z innymi.

Do wygrania jest 14 podwójnych wejściówek do świata pełnego adrenaliny, z pełnym pakietem atrakcji, które przyspieszą tętno nawet najbardziej przyzwyczajonym do ekstremalnych przeżyć.

Nie ma żadnego haczyka. Nie ma żadnych dopisanych drobnym drukiem niespełnialnych wymagań. Wystarczy zgłosić się i zarezerwować sobie ostatni weekend września. Szczegóły dotyczące tego jak się zgłosić znajdziecie poniżej.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.