Rejony wspinaczkowe w Krakowie. Karolina Ośka | 8academy
11.06.2017

Rejony wspinaczkowe w Krakowie

Wspinania w Polsce nigdy nie było za dużo. Nikogo więc nie dziwi, że każda w miarę lita połać skały, jest poprzecinana gęstą siatką dróg. Nawet najmniejsze, ukryte głęboko w lasach, kruche i zarośnięte skałki są obijane. Także i ścian dawnych kamieniołomów w Krakowie nie ominął ten los.

                       

Słowo kamieniołom nie wywołuje pozytywnych skojarzeń w kontekście wspinania. Gdy się je słyszy, w głowie pojawiają się obrazy ponurych, przemysłowych krajobrazów, starych maszyn i wznoszących się wokół nich ścian, z których co chwila coś odpada… Jednak wspinanie w krakowskich kamieniołomach nie jest wymysłem lokalnych koneserów. Wręcz przeciwnie – tam właśnie nabierało kształtu polskie wspinanie skałkowe. To tam były przesuwane granice pokonywanych trudności i zaczęto stosować „skalę Kurtyki”. Pionowe płyty wychowały pokolenia wspinaczy, a niektóre z istniejących tam dróg mogą pretendować, do miana jednych z najładniejszych linii wspinaczkowych w Polsce.

Zakrzówek, Krzemionki oraz Liban to trzy rejony wspinaczkowe w granicach administracyjnych Krakowa. Nieco dalej jest jeszcze Tyniec, jednak w tym artykule skupimy się wyłącznie na tych rejonach, w które można podjechać tramwajem…

Rejony wspinaczkowe w Krakowie

Problemówka na Zakrzówku (fot. autorka)

Miejski klimat

Jeśli szukamy ciszy i kontaktu z naturą, możemy być zawiedzeni. Szczególnie Liban i Krzemionki to małe enklawy otoczone przez miejskie zabudowania, gdzie zawsze dociera miejski gwar. Podczas wspinania słyszy się ruch uliczny, przejeżdżające tramwaje. Na Libanie towarzyszą nam pracownicy zakładu, na którego terenie znajduje się ściana, a na Krzemionkach, krzyki dzieci bawiących się na placu zabaw. Przez Zakrzówek, z kolei przewijają się spacerowicze, psy i rowerzyści.

Dlaczego więc wspinać się w kamieniołomie?

Dla mieszkańców Krakowa miejscówki te są idealne na krótki kilkugodzinny wypad. Wiele osób treningowo wspina się po (dawno już zrobionych) klasykach Freney’a czy też po raz setny trawersuje Sadystówkę na Zakrzówku. Zapewne to im zawdzięczamy tamtejsze kiepskie tarcie skały.

Czy jednak jest coś poza kryterium odległości, co uzasadnia wspinanie w całkowicie sztucznie uformowanej skale? Kiedy ktoś przyjeżdża do Krakowa z zamiarem wspinania, to zwykle oznacza to, że akurat odbywają się jakieś zawody boulderowe. W krakowskie skały rzadko zagląda ktoś spoza miasta, chyba że ma w okolicy inny interes i zawędruje tam przypadkiem.

Jest jednak kilka powodów, by dać im szansę:

  • Odmienny niż na Jurze typ skały – Jest to oczywiście także wapień, jednak różni się on od tego, jaki znamy z ostańców i dolinek – jest to tzw. wapień uławicony. Nie zagłębiając się w geologię powiem tylko, że:
  • Ma warstwową budowę – wyraźnie widoczne poziome rysy – to im zawdzięczamy dobre resty na wielu drogach.
  • Powszechnie występują krzemienie – mniej więcej owalne, najczęściej brązowe ‘kamyczki’ tkwiące w skale. Bardzo twarde, zbudowane z krzemionki.  Nazwa „Krzemionki” skądś musiała się wziąć.
  • Typ chwytów: to raczej krawądki, rysy i odciągi, a nie dziurki.
  • Bardziej wytrzymałościowy charakter dróg.
  • Formacja – pion idealny.
  • Wysokość ścian: El Pułkownik (Liban) ma niemal 30 m!
  • Krótkie podejście pod skałę.
Wspinanie w kamieniołomie w Krakowie

Charakterystyczne elementy rzeźby – krzemienie i antykaloryfery -pozostałości po odwiertach (fot. autorka)

Zakrzówek

Najbardziej popularny, najlepiej rozpoznawalny, największy pod względem zajmowanej powierzchni i ilości dróg wspinaczkowych. I najbardziej wyślizgany.

Nie będzie kłamstwem powiedzenie, że na płycie Freney’a i zakrzówkowych trawersach wychowały się całe pokolenia wspinaczy. Rozkwit rejonu przypada na lata 70’ – 80’, czyli epoki Kaskaderów i Nowej Fali. Powstawały tam ówczesne ekstremy. Poza nimi królowały trawersy, przystawki, wędkowanie dróg. Także i dziś wielu wspinaczy przyjeżdża na trening tutaj zamiast na panel. Zakrzówek to nie tylko wspinanie z liną. W bezpośrednim sąsiedztwie sektorów sportowych znajdują się sektory drytoolowe, a kawałek dalej, tuż przy terenie Jednostki Wojskowej jest ukryta Grota Twardowskiego, czyli popularna Nora – zimowy sektor boulderowy.

Wspinanie na Zakrzówku w Krakowie

Trawers Sadystówki (fot. Andrzej Mirek)

Wspinanie z liną

Na Zakrzówku istnieje ponad 50 dróg i kombinacji o trudnościach od IV do VI.5+. Trzy główne sektory to: Problemówka, Baba Jaga oraz – najważniejszy – Freney. Pierwsze wzmianki o wspinaczkowej eksploatacji pochodzą sprzed ponad 100 lat, nic więc dziwnego, że wiele dróg jest tak wypolerowanych. Krąży teoria, że wyjątkowa śliskość skały jest spowodowana używaniem zamiast magnezji, sproszkowanej kalafonii (żywica używana do lutowania). Dobrze pamiętać, że niektóre wyceny (szczególnie te łatwe) nie zmieniły się od dziesięcioleci. Telewizorek – popularne V+ niejednego już zaskoczył, podobnie jak Prawa Baba Jaga o absurdalnie niskiej wycenie VI+. Mimo że Zakrzówek obfituje w drogi z przedziału VI – VI.2, to najlepsze wspinanie zaczyna się na płycie Freneya.  Drogi takie jak Rysa Freneya czy Kant Freneya to perełki w stopniu VI.2+. Nity – pierwsza w Polsce droga w stopniu VI.4 i Prostowanie Nitów VI.4+ to pozycje obowiązkowe. Polecenia warte jest także, biegnące lekkim przewieszeniem, Galapagos VI.5. Warto pamiętać, że Freney to lokalna ładownia i to w dodatku centrum Krakowa – łatwo się domyślić co to oznacza. Sieć kombinacji jest bardzo gęsta, a wiele dróg ma ograniczniki, nie zawsze całkiem oczywiste, zatem warto o nie dopytać.

Kraków dla wspinaczy

Baba Jaga (fot. autorka)

Drugie oblicze Zakrzówka: Bouldering  

Grota Twardowskiego, czyli Nora

Pierwsze wrażenie nie zwala z nóg. W każdym razie nie w pozytywnym znaczeniu. Nazwa Nora jest w pełni uzasadniona. To ciemna jaskinia, w której bez zestawu lamp lub porządnej czołówki nie ma czego szukać. Wyposażenia dopełnia palnik, crashpad i opcjonalnie głośnik. Topo pomoże w odszukaniu podstawowych baldów, jednak niektóre przystawki staną się logiczne dopiero, gdy ktoś wytłumaczy ich przebieg. Bouldering w Norze jest specyficzny – bardziej wytrzymałościowy, niż wiele dróg z liną. Na wielu baldach można doliczyć się ponad 20 ruchów. Kombinacje biegną we wszystkich kierunkach, a standardem jest robienie balda w dwie strony.

Wspinanie w dachu i dużym przewieszeniu po dobrych chwytach całkowicie różni się od tego, co znamy z innych baldów w wapieniu. Wymaga całego arsenału technik podhaczeń i klinowań. W grocie nawet podczas dużych mrozów, utrzymuje się dodatnia, w miarę stała temperatura. Do minusów należy ciemność, brud i wieczna wilgoć. Wszystkie chwyty wymagają suszenia palnikiem. Zimą warunki są najlepsze. Chwyty są tylko wilgotne, a nie zlane wodą.

Jeszcze do niedawna Grota Twardowskiego była koneserskim rejonem krakusów – urozmaiceniem zimowego treningu, odskocznią od panelu. Obecnie nikogo już nie dziwi, że do takiej Nory przyjeżdżają ekipy z Podhala, czy Śląska. Każdego roku ilość kombinacji na m2 rośnie. Trudności przystawek mieszczą się w zakresie 5C-8A+, a najwięcej jest tych ‘siódemkowych’.

Podsumowując – Zakrzówek to rejon całoroczny. Mimo że estetyka otoczenia jest daleka od doskonałości, to samo wspinanie zasługuje na uwagę.

Krzemionki

Zarówno Krzemionki, jak i Liban znajdują się w centrum miasta, są jednak mniej popularne od Zakrzówka. Może wynika to z konkurencji, jaką stanowi dla nich Korona oddalona o niecałe 1,5 km.

Krzemionki są położone na terenie szkoły. Główna eksploracja (wspinaczkowa) dawnego kamieniołomu przypada na lata 90-te. Rejon obejmuje około 40 dróg od V do VI.5+/6, o długości 8 – 25 m. Sensowne wspinanie reprezentuje głównie Mur Estetów. Mur ma wysokość maksymalnie 16 metrów, jednak jest to kilkanaście metrów rzetelnego, ciągowego wspinania.

Wczytuję galerię

Drogi są dość czytelne, chwyty nie najgorsze. Najciekawsze drogi tam to: Esteci VI.3/3+, Jabolowe Tulipany VI.4 i Ziejące Zasadzki (także VI.4), oraz miss Krzemionek: Metylowe Opary VI.4+. Z łatwiejszych propozycji trzeba wspomnieć o Rysie Lisa Syfilisa VI.1+.

Niski mur (czyli po prostu lewa część Estetów) jest dokładnie taki, na jaki wygląda. To nie dla tych dróg tu przyjechaliście.

Nazwy dróg niestety dają pewne pojęcie o tym, jak wygląda otoczenie. Pod skałą często leżą odłamki szkła z butelek i śmieci. Obecnie planowana jest rewitalizacja terenu i utworzenie parku rekreacyjno-sportowego, co daje dużą szansę na popularyzację Krzemionek. Szczególnie Skały za Szkołą mogłyby sporo zyskać po wycince krzaków i oczyszczeniu z kruszyzny. Rzeźba skały i formacje są tam ciekawe, jednak drogi nie należą do najczęściej chodzonych – są brudne i miejscami kruche.

Ich nazwy mówią wszystko o tym, czego można się tam spodziewać (Los mosquitos de la muerte, Ameryka też się sypie). Warto uzbroić się w środek na komary, szczoteczkę, duży zapas cierpliwości, szukanie chwytów i ich czyszczenie.

Na tle pozostałych sektorów wyróżnia się lita pionowa płyta z najtrudniejszą drogą w Krakowie. Poskromienie złośnicy VI.5+/6 nie należy jednak ani do najpopularniejszych, ani do najprzystępniejszych dróg w swojej wycenie.

* Mur oddzielający plac zabaw od terenu szkoły to jeden z nielicznych zachowanych fragmentów muru getta żydowskiego. Podczas II wojny światowej w budynku szkoły Niemcy gromadzili cenne rzeczy zrabowane Żydom.

Wczytuję galerię

Liban

Pojawił się na wspinaczkowej mapie Krakowa stosunkowo niedawno, bo w latach 2004 – 05. Znajduje się tam 8 niezależnych linii, plus sieć niezliczonych kombinacji wycenionych od VI.1 do VI.5.

Wysokość ściany El Pułkownika sięga 30 metrów. Tłumów się tam nie uświadczy, podobnie jak wyślizganej skały. Z niewiadomych powodów wspina się tam tylko garstka osób. Można przypuszczać, że mała popularność jest związana z renomą autora tamtejszych dróg. Jest nim Przemek ‘Stefan’ Rostek znany z lotnego rozmieszczenia przelotów, a jego linie słyną z trudnej cyfry. Faktycznie, wiszące (i najlepiej długie) ekspresy zdecydowanie zwiększają komfort psychiczny i ułatwiają wpinki. Nie jest to jednak na tyle uciążliwe, by omijać rejon szerokim łukiem.

Drugim powodem może być niewiedza odnośnie regulacji dostępowych. By wspinać się na Libanie, trzeba wydrukować oświadczenie ze strony Naszych Skał i mieć ze sobą dokument potwierdzający tożsamość. Wszelkie formalności ograniczają się do przekazania ochroniarzom oświadczenia i podpisywania się na nim przy kolejnych wizytach.  

Mała popularność ma swoje plusy i minusy. Skała ma świetne tarcie, nie ma tu kolejek pod drogami. Minusy, to konieczność samodzielnego znalezienia wszystkich chwytów i stopni na białej połaci skały. Wcale nie jest to łatwe, kiedy nie ma zupełnie żadnych wskazówek, co nimi jest. Samo rozpracowanie ruchów wymaga dużej pomysłowości i cierpliwości. W nagrodę dostajemy jednak finezyjne, niebanalne sekwencje.

Trudności kilku dróg zupełnie nie zgadzają się z tymi podanymi w topo (np. Mruczando murmurando). Prawdopodobnie coś się na nich oberwało, a wyceny nikt nie zweryfikował. Pozostałe drogi także oscylują raczej przy górnej granicy trudności, na jakie są wycenione. Nie wspinamy się jednak przecież tylko dla cyfry. Bejrut VI.3+, Taliban VI.5, Nostalgia długich cieni VI.4/4+ i Ku chwale ojczyzny VI.4/4+ to drogi, które zostawiają daleko w tyle konkurencję z podkrakowskich dolinek.

El Pułkownik ma wystawę północno-zachodnią. Słońce pojawia się na ścianie około 13. Liban bardzo szybko schnie i nie zacieka, co czyni go dobrym rejonem na wczesną wiosnę i późną jesień.

Wspin w kamieniołomach Kraków

Nieco ponure otoczenie Libanu (fot. Gabriel Korbel)

*Liban to nazwisko jednego z dawnych właścicieli terenu – Józef Liban był przemysłowcem żydowskiego pochodzenia.

*Na terenie kamieniołomu były kręcone zdjęcia do filmu Stevena Spielberga – Lista Schindlera.

Dlaczego warto?

Niewiele mamy tak ciągowych, krawądkowych dróg w Polsce występujących w takim nagromadzeniu, jak w krakowskich kamieniołomach. Szczególnie zasługujące na uwagę są w nich drogi na poziomie VI.2+ do VI.5. Warto wybrać się, do któregoś z krakowskich rejonów i przekonać się na własnej skórze, że kamieniołom to nie synonim parcha. Bez wątpienia będzie to lepszy wybór niż eksploracja nowej kilkumetrowej skałki odkopanej z mchu gdzieś na Jurze.

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.