10.08.2017

Jura Południowa – dziesięć najpiękniejszych dróg VI.1/VI.1+

W południowej części Jury Krakowsko-Częstochowskiej ładnych dróg w trudnościach VI.1 czy VI.1+ jest bez liku. Zaryzykowałbym nawet tezę, że na większości skał znajdzie się przynajmniej jedna droga, po pokonaniu której stwierdzimy, że warto było się tu pojawić. Dlatego wcale nie jestem pewien poniższego zestawienia. Przechodziło ono szereg modyfikacji, metamorfoz, a pewne drogi raz się w nim pojawiały, raz znikały, by po pewnym czasie triumfalnie i z honorami znów powrócić.

Ostatecznie wybrałem dziesiątkę, choć kwestia ułożenia ich od tej najlepszej i najładniejszej do tej najmniej ładnej pozostała niestety nierozwiązana. Poniżej prezentuję efekt mojej pracy, czyli dziesięć dróg Jury Południowej, które polecam osobom szukającym ciekawego wspinania w stopniu VI.1/VI.1+.

Droga Ostapowskiego, Sokolica, Dolina Będkowska, VI.1+

Nawet mnie samemu trudno uwierzyć, że pod Sokolicą znalazłem się po ponad 20 latach wspinania. I tak jak się pod nią zjawiłem, tak momentalnie mnie zauroczyła. Jest to po prostu piękna ściana z drogami aż ,,po samo niebo”. Na całej Jurze ciężko znaleźć podobne miejsce, a jeśli nawet, to na pewno nie z taką ilością i jakością dróg. W zakresie proponowanych trudności obowiązkowa jest Droga Ostapowskiego, która posiada teoretycznie trzy skałkowe wyciągi (VI.1+/VI/IV, w sumie 55 m), ale zasadnicza część znajduje się na pierwszym z nich. Nota bene ostatni wyciąg wymaga własnej asekuracji. Odcinek VI.1+ ma około 25 m bardzo estetycznego wspinania.

Dziesięć dróg Jury Południowej

Michał Dobies wspina się na Sokolicy (fot. autor)

Prowadząc tą drogę trzeba zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, nie sugerować się pierwszym stanowiskiem, które służy tylko do zjazdu – pierwszy wyciąg kończy się wyżej. Po drugie, asekurant powinien być przygotowany na przebywanie na półwiszącym stanowisku na niewygodnej półce. Obowiązkowo powinien też  posiadać kask, by skutecznie chronić głowę przed lecącymi z góry kamieni. Takie są uroki Sokolicy.

Lewa ręka w ciemności, Łabajowa, Dolina Będkowska, VI.1+

Cóż za przechwyty! – to mogłoby wystarczyć za cały opis Lewej Ręki. Choć wprawdzie kluczowe trudności rozgrywają się w ewidentnym przewieszeniu, to nie jest to ich definitywny koniec. Na drodze trzeba wspinać się do samego końca. Cała Łabajowa posiada w swojej ofercie wiele ładnych dróg.

Kaligóra, Słoneczne Skały, Dolina Szklarki, VI.1+

Słoneczne skały są dobrym celem na pierwsze wiosenne dni, kiedy szukamy słońca po zimie i jesteśmy bardzo zadowoleni, że można wreszcie zdjąć puchówki, bluzy i czapki. Tu też możemy sprawdzić, jak dobrze przepracowaliśmy zimę. Drogą probierzem naszej kondycji może być Kaligóra. Tam szybko okaże się, czy przypadkiem zbyt dużo czasu nie spędziliśmy na skokach po paczkach. Wspinanie powiedzie nas eksponowanym filarkiem z trudnościami pojawiającymi się tu i ówdzie, aż do końca.

Prawa Sępia, Sępia Baszta, Dolina Kobylańska, VI.1+

Zrobiłem kiedyś taki eksperyment – pokazałem zdjęcie Sępiej Baszty jednemu z kolegów mówiąc mu, że jest to skała stanowiąca mój następny cel wyjazdu na Frankenjurę. Kolega  oczywiście nie zauważył mojego podstępu. I nie wiem czy potrzeba tu lepszej rekomendacji. Przewieszenie na Prawej Sępiej jest takie, jakie powinno być, chwyty też. Jest może lekko krucho, ale w końcu to nie sztuczna ścianka. Zdecydowanie warto tam zawitać.

Krecia Robota, Pochylec, Dolina Prądnika, VI.1+

Wiem, że koledzy rozgrzewający się na pobliskim Shock The Monkey uśmiechną się z przekąsem widząc Krecią Robotę w tym zestawieniu. I wiem, że mnóstwo osób powie, co? Krecia robota? a Diretissima Fiali? a drogi w Słonecznych? Uważam jednak, że gdyby Krecią robotę, tak hipotetycznie oczywiście, spróbować wyciąć i wkleić w dowolną inną skałę Jury, dostałaby ona na pewno kilka gwiazdek więcej za jakość.

Najpiękniejsze drogi Jury Krakowsko-Częstochowskliej

Pochylec jest tylko jeden. Lewym filarem biegnie Krecia robota (fot. autor)

Wspinanie zaczyna się na niej na tarasie i ciąg utrzymywany jest w zasadzie do wejścia w lekko połogi, ostatni odcinek. Cały czas towarzyszą nam duże chwyty, ale konkretne ruchy między nimi powodują charakterystyczne dla całej skały pompowanie przedramion, bicka i oddechu. Myślę, że zawodnicy, którzy niespecjalnie wychylają się poza 6b i 6b+, a znajdą się po raz pierwszy pod Pochylcem, po poprowadzeniu tej drogi zdobędą motywację do pięcia się na kolejne szczeble w hierarchii, jak niektórzy mawiają, jednej właściwej skały w Polsce.

Wielka niewiadoma, Dupa Słonia, Dolina Będkowska, VI.1

Nie wiem dlaczego, ale przez wiele lat Wielka niewiadoma była nieobita. Sąsiednie Płyty Sasa przeżywały w sezonie ogromne oblężenie, a pobliski filar stał w ciszy i samotności. A proponowana droga jest fantastyczna. Jest jeszcze jedna kwestia, jak na niewielu drogach w tym stopniu trudności w naszym kraju, trudności rosną wraz z postępem, prowadząc do końcówki pod samym zjazdem, która jest dość wymagająca.

Płytka Myszkowskiego, Turnia Długosza, Dolina Kobylańska, VI.1+

Kobylany mają swoje miejsce w historii i mimo, że nie znajdziemy tam najtrudniejszych dróg w Polsce, to ich liczba w tak zwanych średnich trudnościach przyciąga co roku tłumy wspinaczy. Turnia Długosza to lity mur z siatką ładnych, choć z uwagi na swoją popularność, lekko wyślizganych dróg. Płytka Myszkowskiego znajduje się z prawej strony i oferuje klasyczne wspinanie w klasycznej polskiej płycie. Nie wiem czy to jest dobra zachęta, ale właśnie w tej kategorii jest to wartościowa droga.

Jaskiniowcy, Jaskinia Mamutowa, VI.1+

Jaskiniowcy potrafią wymusić całkiem intensywną pracę przedramion, nawet po wielu latach wspinania. Droga z dołu wygląda niepozornie i jest to niezła zmyłka. Od startu, aż do samego końca trzeba się trzymać całkiem solidnie, a chwyty wyglądające z dołu dość obiecująco, w praktyce okażą się często nienajlepsze. Będąc w Mamutowej warto oczywiście porozglądać się po okolicy, przecież to tutaj tworzyła się historia wspinania w Polsce.

Jaskinie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

Jaskinia Mamutowa (fot. Kamil Żmija)

Diretissima Brandysowej, Brandysowa, Dolina Będkowska, VI.1+

Brandysówka ma szczególne miejsce na mapie dolin podkrakowskich i w historii wspinania. Przecież to w pobliżu tego schroniska przebiegała linia granicy podczas zaborów, a doliną wiódł szlak przemytniczy.

Jest to rewelacyjne miejsce na odpoczynek poza miastem, niekoniecznie ściśle wspinaczkowy. Jeśli jednak nie jeździmy akurat na rowerze lub nie chodzimy po okolicy w poszukiwaniu największego wodospadu na Jurze, a ,,zaliczyliśmy” już propozycję numer 1 z niniejszej listy, czyli drogę na Sokolicy, to wystarczy przejść na drugą stronę doliny i spróbować swych sił na Diretissimie Brandysowej. Droga jest wymagająca od początku do końca, przez – uwaga – bite 30 m. Warto dodać, że droga została poprowadzona po raz pierwszy w 1982 roku.

Superdiretissima Żabiego Konia, Żabi Koń, Dolina Kobylańska, VI.1+

Kobylany już raz się tu pojawiły. Na przeciw Turni Długosza, po drugiej stronie doliny jest całkiem pokaźna skała, która przez wysokie starty dróg nad dnem doliny i zacną długość dróg, oderwie nas trochę od kilkunastometrowych propozycji. Podobnie jak w przypadku Sokolicy warto mieć ze sobą kask. Cała skała ma 40 m wysokości, ale lepiej podejść pod zasadniczy start drogi, czyli pod pierwszy okapik i dopiero stamtąd rozpocząć wspinanie. Poziom trudności jest mniej więcej taki sam przez cały czas, ale tzw. cruxy będą na nas oczekiwać przy wymienionym już startowym okapiku i drugim, nieco powyżej. Uwaga: skała jest oblegana przez kursy wspinaczkowe.

Wspinaczka na Żabi Koń

Żabi koń (fot. Kamil Żmija)

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.