X-Bionic Energizer 4.0 – test bielizny termoaktywnej | 8academy
10.01.2022

X-Bionic Energizer 4.0 – test bielizny termoaktywnej

Szeroka oferta bielizny termoaktywnej na rynku potrafi przyprawić o lekki zawrót głowy. Jeśli szukasz kompletu tej części górskiej garderoby, jesteś fanem zdobywania szczytów na skiturach oraz uwielbiasz zjazdy w dziewiczym terenie, to ten tekst jest właśnie dla Ciebie.

                       

Skituring to przede wszystkim wolność pisana podejściami i zjazdami pośród ośnieżonych szczytów. Wybór linii zjazdu ze szczytu i sam zjazd właśnie, to jeden z bardziej ekscytujących elementów tego sportu. Aby w pełni czerpać przyjemność z tej aktywności, przyda nam się dobra bielizna termoaktywna, która zadba o nasz komfort termiczny w czasie wycieczek. Zapraszam na test syntetycznej bielizny szwajcarskiej marki X-Bionic z serii Energizer 4.0. Odzież testowałem w zróżnicowanych warunkach, w temperaturze kilku stopni poniżej zera przy dość dużym wietrze oraz w 7 stopniach na plusie w słoneczny dzień.

X-Bionic Energizer 4.0 – testowane produkty

Pierwsze wrażenie

Jakie było moje pierwsze wrażenie, gdy wziąłem do rąk komplet bielizny? O rany, ile tutaj technologii i opisów! Do każdego produktu dołączony został dokładny i bardzo precyzyjny opis wszystkich technologii, które zostały użyte w produktach, w postaci mini książeczek.

X-Bionic Energizer
Bielizna X-Bionic Energizer to najnowsze technologie rodem ze Szwajcarii (fot. Joanna Kapinos)

X-Bionic Energizer 4.0 – bluza

Po wyjęciu bluzy z opakowania od razu stwierdziłem, że naprawdę dobrze wygląda. Jest mocno dopasowana i kompresyjna, co może spowodować, że nie każdemu przypadnie do gustu. Od razu powiem, że w trakcie testu nie czułem żadnego dyskomfortu związanego z tym faktem. Zarówno z przodu jak i z tyłu posiada specjalne panele, które odpowiadają za oddychanie materiału oraz odprowadzanie wilgoci nagromadzonej podczas wysiłku. Bluza X-Bionic Energizer 4.0 Shirt Round Neck bardzo dobrze dopasowuje się do ciała, ale nie krępuje ani nie ogranicza ruchów. Mocnym plusem są końcówki rękawów, które wyposażone są w elementy uciskowe zapobiegające podwijaniu się rękawów. To może okazać się pomocne, gdy na bluzę mamy ubraną kolejną warstwę. Materiał jest przyjemny w dotyku i dobrze ogrzewa ciało. Myślę, że każdy zmarzluch doceni ten fakt.

W trakcie pierwszego testu w temperaturze poniżej zera, na bluzę nałożony miałem lekki polar. I to w zupełności wystarczyło. Podczas drugiego testu, gdy przyszła odwilż i temperatura wzrosła do kilku stopni na plusie, obawiałem się, że będzie mi zbyt ciepło na podejściu. I tutaj niespodzianka. Choć było mi ciepło, w ogóle nie odczułem przegrzania, którego się spodziewałem. Na zjeździe narzuciłem softshell i trasa w dół przebiegła bardzo przyjemnie. Oczywiście kwestia termiki jest kwestią indywidualną. Śmiało jednak mogę powiedzieć, że w obu przypadkach bluza sprawdziła się bardzo dobrze – zarówno w niższej jak i wyższej temperaturze. To świadczy o świetnych właściwościach termoregulacyjnych tego modelu.

Bluza X-Bionic Energizer to gwarancja świetnej termoregulacji (fot. Joanna Kapinos)

X-Bionic Energizer 4.0 – warstwa od pasa w dół

Ważnym elementem docieplającym nasze ciało są legginsy. Testowany przeze mnie model to krój ¾. Przyznam, że niekoniecznie przepadam za legginsami. Z reguły, gdy jeżdżę na tury w Beskidy czy Tatry, nie ubieram ich, gdyż wystarczą mi same spodnie softshellowe. Byłem jednak ciekawy jak sprawdzą się produkty X-Bionic. Z początku miałem obawy, że o ile na zjeździe będę czuł się w nich komfortowo, o tyle na podejściu będę „pływał” z gorąca.

No i znów muszę przyznać, że szwajcarski producent mnie zaskoczył. Zarówno na podejściach jak i zjazdach legginsy X-Bionic Energizer 4.0 Pants 3/4 spisały się na medal. Gdy było zimno, znakomicie izolowały, gdy natomiast temperatura wzrosła, a wysiłek był większy, perfekcyjnie zadziałał system wentylacji, który sprawił, że przegrzanie się nie wchodziło w grę. Legginsy są stabilne, nie miałem zupełnie problemu z jakimkolwiek przekręcaniem się materiału, tak na podejściu jak i trakcie dynamicznego zjazdu. Cóż, muszę przyznać, że chyba zmienię nawyki i następny wypad już koniecznie w legginsach!

X-Bionic Energizer
Legginsy X-Bionic to świetna warstwa pod spodnie softshellowe (fot. Joanna Kapinos)

X-Bionic Energizer 4.0 – a co na stopy?

Testowane skarpety są oczywiście wyższe – pod kolano, tak aby współgrać z legginsami kroju 3/4. Posiadają anatomiczny krój dopasowany do stopy. Co jak co, ale nie miałem na sobie jeszcze tak dobrego modelu. Bardzo wygodne, nie spowodowały żadnego obtarcia stopy. Podchodziło się w nich naprawdę komfortowo. Często po intensywnym podejściu oraz zjeździe, już przy aucie, noszone przeze mnie skarpety były wilgotne lub po prostu mokre od potu. W przypadku skarpet X-SOCKS Ski Touring Silver 4.0 tego problemu nie było. Skarpety bardzo dokładnie odprowadzają wilgoć i nie dopuszczają do przegrzania stopy. Czasem może się zdarzyć, że na podejściu skarpeta w skiturowym bucie się przesunie, przekręci. Nic podobnego nie miało w tym wypadku miejsca. Na zachętę dodam, że skarpety wyposażone zostały w specjalne panele, które zapobiegają otarciom golenia od buta oraz posiadają specjalny ochraniacz pięty, który ochroni nas przez obtarciem tej części stopy. Skarpety naprawdę przypadły mi do gustu.

X-Bionic Energizer
Skarpety X-SOCKS Ski Touring Silver 4.0 bardzo skutecznie odprowadzają wilgoć (fot. Joanna Kapinos)

X-Bionic Energizer 4.0 – coś ciepłego na głowę, czyli kominiarka

Z reguły kominiarki używam naprawdę rzadko. Na podejściu oczywiście nie było po co jej ubierać (no chyba, że jest nam naprawdę zimno), zrobiłem to więc dopiero po zdjęciu fok na szczycie i przekręceniu wiązań na zjazd. Fajne rozwiązanie, zamiast chust i czapek, zakładasz na głowę kominiarkę, potem kask, i jesteś gotowy do zjazdu. Jak wiadomo na zjeździe prędkość potrafi być duża i tak też było w czasie testu. Kominiarka X-Bionic Stormcap Face 4.0 zapewniała dobry komfort termiczny przy zachowaniu wygody. Mówiąc wprost, cena kominiarki jest dość wysoka, ale adekwatna do jakości produktu. Osobiście natomiast nie miałbym potrzeby kupowania tak zaawansowanego modelu, myślę, że coś w bardziej budżetowej opcji również powinno się sprawdzić przy sporadycznym zastosowaniu.

X-Bionic Energizer
Kominiarka X-Bionic Stormcap Face 4.0 – dobra alternatywa dla czapki lub chusty (fot. Joanna Kapinos)

X-Bionic Energizer 4.0 – a na koniec bokserki

Ostatnim testowanym elementem skiturowej garderoby były bokserki X-Bionic Invent 4.0 LT Boxer Shorts. Tę część ubioru można oczywiście stosować nie tylko na skiturach czy stoku. Myślę, że bokserki śmiało sprawdzą się w praktycznie każdej outdoorowej aktywności. Antybakteryjne rozwiązanie zapewnia komfort użytkowania w każdych warunkach. Bokserki dobrze radziły sobie z termoregulacją, zapewniając przy tym wysoki komfort użytkowania. Jest to bardzo praktyczny element górskiego ubioru, który śmiało mogę polecić.

Podsumowanie

W powyższym tekście przedstawiłem dużą ilość plusów testowanych produktów, szczerze mówiąc trudno doszukać mi się minusów. Myślę, że od teraz na skiturowych wypadach towarzyszyć mi będzie marka X-Bionic. Znają się na tym co robią. Bielizna spełnia swoje zadanie w zróżnicowanych temperaturach i śmiało mogę ją polecić wszystkim fanom skituringu, freeride’u czy narciarstwa. Wszyscy uzależnieni od białego szaleństwa z pewnością docenią serię Energizer 4.0. Ubieraj bieliznę X-Bionic, zakładaj narty na nogi i ruszaj odkrywać nieznane!

Test przeprowadził dla Was Tomasz Świerkot

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.