Okrąglik i Rypi Wierch, czyli Bieszczady na skiturach | 8Academy
12.01.2017

Okrąglik i Rypi Wierch, czyli Bieszczady na skiturach

Dzisiaj zabieram Czytelników 8Academy w inne, niż Tatry miejsce. W Bieszczady Zachodnie i okolice Cisnej. Czasami nie trzeba jechać w Alpy, czy inne wysokie góry, by przeżyć prawdziwą przygodę narciarską. Nie wierzycie? W takim razie przyjedźcie w Bieszczady zimą!

                       

Opisywana wycieczka to opcja kilkugodzinnej, pięknej wycieczki narciarskiej na dwa szczyty Pasma Granicznego Bieszczadów Zachodnich: Okrąglik (1101 m n.p.m.) i Rypi Wierch (1003 m n.p.m), połączone z dwoma ładnymi zjazdami. Naszą wycieczkę dedykujemy średniozaawansowanym. Trasę rozpoczynamy w Roztokach Górnych. Pierwsze podejście prowadzi na Okrąglik, drugie – dużo krótsze – na Rypi Wierch. Najlepszy termin to styczeń – luty.

Komu w drogę…

Zacznijmy od logistyki, czyli od dojazdu w Biesy i Czady. Droga w Bieszczady wymaga pewnego wprowadzenia i wyjaśnienia. Nie jest to droga łatwa. Nie ma tu autostrad (no może z jednym wyjątkiem, jest tylko jedna: Kraków – Rzeszów) i dróg szybkiego ruchu. Drogi te nie zawsze są odgarniane. Są dość dziurawe. Jednego to zniechęci – innego porwie do czynu. Mnie na przykład bardzo podoba się opcja dotarcia do Miejsca, gdzie Niełatwo Dotrzeć. Kilka razy ulegałem na bieszczadzkich drogach poślizgom. Wpadałem w sakramenckie dziury, a raz na dobre pół godziny drogę zagrodziło ogromniaste stado kóz… Za to wszystko wynagrodził mi wysiłek, szerokie panoramy, widoki i zwierzyna leśna. Spotkania ze zwierzętami miały miejsce podczas z każdej z wycieczek narciarskich.

Bieszczady na skiturach

Wyrypa w krainie wilka (fot. Wojtek Szatkowski)

Z Krakowa w Bieszczady mamy do pokonania dystans ok. 261 km i ok. 3 – 4 h jazdy. Z Zakopanego wychodzi trochę mniej, bo 250 km i ok. 3 – 3,5 godziny jazdy. Opisuję drogę, bo czeka na niej mnóstwo atrakcji. Są nimi liczne cerkiewki drewniane, np. w Daliowej, Wisłoku Wielkim i Komańczy. Są widoki na niezabudowane zupełnie niczym przestrzenie. Rankiem blisko drogi pasą się nieraz sarny i jelenie, czasem drogę przebiegnie szary wilk. Można spotkać orliki krzykliwe lub inne ptaki drapieżne kołujące nad drogą. Przyroda w tych górach zachwyca. Zjeżdżając do wsi Moszczaniec mijamy urokliwe przydrożne kapliczki. Zresztą: pojedziecie – zobaczcie. 

Wyjście na szlak

Po zameldowaniu się w naszych bieszczadzkim lokum w Cisnej ruszamy na narty! Pakowanie plecaka, herbata w termos i do boju!!! Trasa prowadzi nas w dosyć mało uczęszczane zimą rejony Bieszczadów Zachodnich. Ich przejście warte jest wysiłku, a przy dobrej pogodzie i zaśnieżeniu pozostawi miłe wspomnienia. Dzieje się tak przede wszystkim, dzięki ładnym widokom oraz długim zjazdom, które są prawdziwym miodem na serce wyrypiarza. Do Roztok Górnych docieramy autem, które zostawiamy na wygodnym parkingu, w miejscu, gdzie rozpoczyna się szlak niebieski na Hyrlatą. Samemu lepiej z początku nie zaglądać w te strony, ale… jak już okrzepniecie w bieszczadzkim, bukowym lesie, to nie słuchajcie mądrali i śmiało też sami możecie ruszać w te strony. W miejscu gdzie śpimy zostawiamy tylko informację gdzie idziemy i numer naszego telefonu. I wierzcie mi: nie taki diabeł straszny jak go malują! W dwójkę lub w większym zespole też jest cudnie. W towarzystwie bezpieczniej. Co roku w Bieszczadach organizowany jest rajd narciarski. Warto pojechać, by zdobyć doświadczenie.

Bieszczady na nartach

Autor na Przełęczy nad Roztokami Górnymi, początek wyrypy (fot. Grzegorz Mołczan)

Narty z fokami zakładamy  przy aucie i rozpoczynamy podejście, o przewyższeniu 330 metrów i 3,1 kilometra długości (od Przełęczy nad Roztokami do parkingu mamy do pokonania 5,1 km i 400 m przewyższenia). Zajmie nam ono 2-2,5 godziny. Przeważnie zimą szlak jest nieprzetarty, będziemy torować w kopnym śniegu. Czasami, po dużych opadach śniegu, pokryte bogatą okiścią buki wzdłuż szlaku wywołują niezwykłe wrażenie. To trasa skiturowa, na którą koniecznie należy wziąć ze sobą aparat fotograficzny.  Ja biorę zawsze i aparat i kamerkę (filmik z wyprawy prezentujemy na końcu). Pamiętajcie o mapie, kompasie, GPS, naładowanej komórce i herbacie w termosie.

No to do boju…

Dochodzimy do przełęczy nad Roztokami (Ruske sedlo). Tutaj skręcamy za szlakiem granicznym w lewo i po 1,5 godzinie spaceru urokliwym lasem, z kilkoma punktami widokowymi, dochodzimy do jednego ze szczytów leśnych (956 m), z charakterystycznym słupkiem granicznym. Stąd mamy jeszcze godzinkę na szczyt. Widok na Słowację piękny i dziki. Warto odpocząć i napić się herbaty.

Jeżeli chodzi o skituring to Bieszczady są niezwykle kapryśnymi górami. Znajdziemy tu idealny puch, wiosną królują firny, ale zdarzją się też dni, z przeklętą szrenią czy z mokrymi, przepadającymi przy skręcie, śniegami odwilżowymi. Ja podczas zjazdu z Okrąglika miałem wyjątkowe szczęście. Trafiłem na 10 cm puszku, na 40-50 cm podkładu, czyli naprawdę bajkowe warunki narciarskie. I jak widać na filmie zjazd wyszedł świetnie. Tego dnia spotkaliśmy na Okrągliku klucz żurawi, które próbowały się przebić do Polski. Wpadły w zawieruchę śnieżną, zawróciły na Słowację. Potem wleciały w korytarz powietrzny jeszcze raz i przebiły się na naszą stronę.

Wczytuję galerię

Okrąglik (słow.: Kruhliak), pozycja GPS: 49°08’49″N; 22°22’09″E, to bieszczadzki szczyt położony na granicy ze Słowacją, jest zwornikiem, gdyż schodzą się tu trzy grzbiety górskie. Rytuał wycieczki skiturowej jest z reguły taki sam. Odpoczywamy, pijemy herbatę, potem ściągamy foki i chowamy je do plecaka. Nietrudny zjazd tą samą drogą zajmie nam około 30 minut.

Pierwszy fragment jest bardzo wąski. Potem jedziemy czymś w rodzaju przecinki leśnej. Narty prowadzimy krótkimi skrętami szeroką przecinką leśną, z dwoma stromymi fragmentami. Maksymalne nachylenie tego zjazdu: 25˚. Nie jest to trudny zjazd. Na trzech jego fragmentach mamy jednak przyjemne nachylenie, pozwalające na ładne krótsze i dłuższe skręty. Ostatni fragment zjazdu pokrywają nieraz słabo widoczne kamienie. Uwaga przy niewielkim zaśnieżeniu. Na tej drodze, jak to w Bieszczadach, czeka nas kilka niestromych i krótkich podejść. Ostatnim z nich dojeżdżamy do garbu nad Przełęczą a następnie do samej Przełęczy nad Roztokami, która jest wygodnym miejscem na porządny odpoczynek.

Drugie podejście

Na Przełęczy nad Roztokami Górnymi po raz drugi tego dnia zapinamy foki. Warto je mieć pod kurtką, by się przykleiły do nart. To taka porada, która przyda się w terenie. Czeka nas drugie, krótsze od poprzedniego podejście, o deniwelacji około 200 metrów, na Rypi Wierch. Prowadzi ono z przełęczy niezbyt stromym lasem, następnie wychodzi na szereg niewielkich polan śródleśnych z ładnymi widokami na północ. Potem przez bukowy las na szczyt Rypiego Wierchu. Nie powinno nam sprawić trudności technicznych, zajmie 30–40 minut. Przy dobrej pogodzie fotografujemy, bo widoki na bieszczadzkie przestrzenie są wyjątkowej urody.

Polana szczytowa Rypiego Wierchu jest wyjątkowo urokliwa. Otoczona lasami, znajduje się na niej słupek graniczny i oznaczenie szlaku. To prawdziwe sanktuarium bieszczadzkiej przyrody. Łopiennik wybija się wyraźnie ponad panoramą leśnych, bieszczadzkich szczytów. Całość tworzy niezwykłą panoramę morza leśnych gór. W około 15 minut wracamy do auta, pozostawionego w Roztokach Górnych. Tu kończymy wyrypę. W naszej ocenie to wycieczka dobra na pierwszy dzień pobytu w Cisnej. Dojazd bliski, wygodny parking, dystans w sam raz. To wszystko sprawia, że to naprawdę piękna wyprawa.

Inne opcje skiturowe w tym rejonie

Podejście na Jasło z Okrąglika
To ok. 20 minut ledwie spaceru. Widoki z Jasła są przepiękne, widać stamtąd Tatry, możemy zjechać z Jasła na Przysłup lub do Cisnej.

Podejście na Sinkową i Stryb
Z wierzchołka Rypiego Wierchu idziemy godzinę na Sinkową, zjeżdżamy z niej bez ściągania fok na szeroką Przełączkę pod Strybem (ładne widoki na Słowację) i podchodzimy na Stryb. Ze szczytu zjeżdżamy bez znaków na północ, czyli wprost w dół, obok potoku, na siodełko Przyslipce w Dolinie Solinki i dalej w prawo, na wschód drogą do Roztok Górnych. Maksymalne nachylenie: 20˚. Stopień trudności: 2.

Narty w Bieszczadach

W stronę Strybu (fot. Wojtek Szatkowski)

Podejście na Czerenin (928 m)
Ze Strybu możemy się dostać po 1,5–2 godzinach marszu na nartach na Czerenin i zjechać z niego na północ (bez znaków) do Doliny Solinki bądź wrócić na Stryb i zjechać do Roztok Górnych. Ta opcja wydaje się najlepsza. Pozycja GPS wierzchołka Czerenina: 49°09’11″N; 22°13’29″E. Uwaga: wycieczka na Czerenin prowadzi w bardzo dzikim terenie. Tylko dla doświadczonych turystów-narciarzy. Przy dużych opadach śniegu znaki szlaku na drzewach są nieraz zakryte szadzią lub po prostu śniegiem. Przyda się mapa, kompas a i odbiornik GPS nie zawadzi. Maksymalne nachylenie: 20˚. Stopień trudności: 2.

Ciekawostka historyczna. W latach 1939–1945 na szczycie Czerenina zbiegały się granice Słowacji, Węgier i Polski (później Niemiec). Pamiątką tego są szczątki trójkątnego słupa granicznego D–M–S, leżące do dziś pod szczytem, obok leśnej drogi, w stronę granicy słowackiej.

Z okolic Roztok Górnych przez Rosochę na Hyrlatą (1103 m)
Bardzo piękna wycieczka narciarska po bieszczadzkich bezdrożach.

Rypi Wierch  (1003 m n.p.m) i inne opcje
Leży w Ciśniańsko-Wetlińskim Parku Krajobrazowym. Krajobraz parku tworzą liczne malownicze grzbiety górskie, głównie lesiste, z których dziewięć przekracza wysokość 1000 metrów n.p.m. Dodajmy, że są one w większości dobrymi punktami widokowymi. Najbardziej znane w tym rejonie miejsca to rezerwat ścisły „Zwiezło” i rezerwaty: „Cisy na Górze Jawor”, „Woronikówka”, „Gołoborze”, „Sine Wiry”, „Olszyna łęgowa w Kalnicy” oraz „Przełom Osławy pod Duszatynem”. Wszystkie nadają się doskonale na kolejne, łatwe wycieczki narciarskie. Rezerwat Sine Wiry możemy odwiedzić na śladówkach, to piękny spacer na tego rodzaju nartach. Tak samo rezerwat Zwiezło, to miejsce znakomite na skitury.

Narty na Podkarpaciu

Na Rypim Wierchu (fot. Grzegorz Mołczan)

Trochę o kuchni, noclegach i specyfice trasy

Po wycieczce czas na posiłek. W Cisnej możemy wpaść na coś pysznego do „Gospody pod Kudłatym Aniołem”. Menu jest szerokie, jak wody Sanu, ceny przystępne, a obsługa miła. Polecam gryczanki – placuszki z kaszy gryczanej z sosem grzybowym, bojkowskie placki ziemniaczane z kiszoną kapustą czyli fuczki, lokalne piwo „Ursa maior”. Podobnie miłe potrawy i ceny znajdziemy w Bacówce PTTK pod Honem, a w Barze „Siekierezada” spotkamy się oko w oko z legendą Bieszczadu:) Tutaj, w gronie przyjaciół, wybieramy przy mapie cele kolejnych wyryp bieszczadzkich. Zwolennicy kuchni wegetariańskiej będą zadowoleni z menu „Przystanku Cisna” Kasi i Andrzeja Rozmysłowiczów.

Dane techniczne opisywanej wycieczki:

  • długość trasy: 16 km;
  • długość podejścia: 8 km;
  • długość zjazdu: 8  km;
  • przewyższenie: 550 m;
  • czas przejścia:  6–7 godzin;
  • maksymalne nachylenie: 25˚. Stopień trudności: 2.

Proponowane zakwaterowanie

  • „Przystanek Cisna”,  Kasia i Andrzej Rozmysłowicz,  Cisna 112, 38-607 Cisna, Telefon696 038 595
  • Bacówka PTTK pod Honem, Cisna 82, 38-607 Cisna, Telefon660 116 025

Dojazd:

  • Z Zakopanego przez Nowy Sącz – Gorlice – Duklę – Tylawę – Komańczę – 250 km (ok. 3 h 40).
  • Z Krakowa autostradą na Rzeszów przez Wieliczkę – Bochnię – Brzesko – Tarnów – Jasło – 261 km (ok. 3,5 h).

Komunikacja
W okresie zimy komunikacja w Bieszczadach jest utrudniona, pomocne w tym względzie są lokalne busy, ich oferta jest dostępna w sieci. Najlepsza opcja: własny transport.

Uwagi ogólne
W tych górach nie znajdziemy zimą trudności technicznych, jak w Tatrach, lecz Bieszczady zimą charakteryzują:

  • nieprzetarte szlaki;
  • długie podejścia  – konieczna mapa, kompas lub nadajnik GPS z „wbitą” mapą tych gór;
  • zmienne warunki śnieżne;
  • dzika zwierzyna.

Pamiętajcie o tym, by kluczyki do auta schować w plecaku w bezpiecznym miejscu. Inne uwagi. Niewiele tu schronisk. To wciąż – razem z Beskidem Niskim – najdziksze góry Polski.

Powodzenia i do zobaczenia na szlaku!

Prywatny filmik autora

AUTOR: Wojciech Szatkowski, narciarz wysokogórski, przewodnik tatrzański, pracownik Muzeum Tatrzańskiego, autor przewodnika ski-turowego „Tatry na nartach”, książki „Magia nart”, pomysłodawca projektu „Polskie góry na nartach”. Współpracownik magazynu sportowego „Góry”.

 

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.