28.04.2018

Merino okiem sceptyka – test Icebreaker Sphere S/S Crewe 

Od dłuższego czasu miałem zamiar w końcu przetestować t-shirt z wełny merynosów. Ale miałem poważne obawy czy warto. Mimo wielu głosów "za", bardziej przekonywały mnie te "przeciwko". No bo płacić ponad 200 zł za koszulkę, która może być nieprzyjemna w kontakcie ze skórą? I do tego ta trwałość? Przecież nie założę tak delikatnej koszulki pod plecak trekkingowy, bo ją uszkodzę. Nie! Jednak nie kupuję, nie ryzykuję. Los chciał jednak inaczej – w moje ręce trafiła koszulka Icebreaker Sphere S/S Crewe Turbulent Stripe. I przetestowałem ją dokładnie. Bardzo dokładnie!

Czy wrócę do koszulek syntetycznych? Czy kupię kolejny t-shirt z runa nowozelandzkiej owieczki? Test zakończyłem sceptycznie czy hurraoptymistycznie? A może tylko “możebyćoptymistycznie”? Zapraszam na test Icebreaker Sphere S/S Crewe.

Na początku słowo wyjaśnienia: nie był to mój pierwszy kontakt z wełną merino. Mam zimową czapkę z tego materiału. I jestem z niej zadowolony. Dlaczego? Bo nie lubię grubych czapek, a pomimo tego, że jest cienka, odpowiednio grzeje. Oprócz tego mogę w niej biegać, przepocić, a po wyschnięciu dnia następnego, ubrać na głowę. Czapka nie chłonie zapachów. Ale czapka, to przecież nie to samo co koszulka… nie “gryzie”, bo nie ma bezpośredniego kontaktu ze skórą, a  spoczywając na głowie, nie jest narażona na uszkodzenia mechaniczne. Mimo pewnych doświadczeń z wełną merynosów, nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po koszulce Icebreakera.

Merino okiem sceptyka - test Icebreaker Sphere S/S Crewe 

Pierwsze wrażenie: koszulka może się podobać (fot. autor)

Icebreaker Sphere S/S Crewe – pierwsze wrażenie

Jakie było pierwsze wrażenie sceptyka, do którego rąk trafił t-shirt Icebreaker Sphere S/S Crewe Turbulent Stripe? Zdecydowanie dobre! Koszulka naprawdę może się podobać. Po pierwszej ocenie wizualnej, odniosłem wrażenie, że niebanalna grafika sprawia, że t-shirt nada się zarówno na górski szlak, jak i do chodzenia na co dzień. Sięgając pamięcią wstecz, gdy firma Icebreaker wchodziła na nasz rynek, przypominam sobie jednokolorowe t-shirty i leginsy. Widać, że zarówno rozwój technologiczny, jak i popyt rynku, pozwoliły na nanoszenie ciekawych wzorów na delikatną wełnę. Wśród propozycji firmy Icebreaker znajdziemy mnogość wzorów i kolorów, w wersji dla niej i dla niego.

Nie omieszkałem również zerknąć na metkę mojego nowego nabytku. Skład Icebreaker Sphere S/S Crewe to: 52% wełna merino, 35% Tencel®, 13% nylon. Domieszka pozostałych włókien ma wpływać na większą trwałość produktu, niż w przypadku 100% merino.

Merino Icebreaker opinie

Cieplejsze pory roku to idealny czas dla Icebreaker Sphere S/S Crewe Turbulent Stripe (fot. Paulina Marciniak)

Pierwsza przymiarka i hmm… coś gryzie… coś kłuje…  Uczulony na wełnę nie jestem, ale… W mojej głowie rodzi się pytanie: czy to przejdzie? Czy jest to kwestia nowości produktu? Włókna muszą się uleżeć? A może nic nie gryzie i nie nie kłuje, a we znaki dają się uprzedzenia i głęboko zakorzeniona trauma po wełnianych swetrach z dzieciństwa – brrrrr. No cóż, tak czy inaczej “biorę to na klatę” (dosłownie i w przenośni) – w końcu na samej przymiarce test się nie skończy. Pora ruszyć w góry.

Icebreaker Sphere S/S Crewe – czy to w ogóle grzeje?

Grzeje i to jak! Koszulka nie zawiodła. Pierwszy test ”zaliczyła” na 5-godzinnej trasie w Beskidzie Żywieckim. Marcowy wypad okazał się wędrówką w zimowych warunkach: -10 i śnieg. Mój Icebreaker w połączeniu z kurtką z wypełnieniem Primaloft okazał się połączeniem wystarczającym. Ani razu nie skorzystałem z pośredniej warstwy. No, ale też nie należę do zmarzluchów. A co za tym idzie, moje ciało się szybko nagrzewa… a nawet przegrzewa. Co mnie pozytywnie zaskoczyło, to fakt, że w koszulce chodziłem przez dwa dni i.. mógłbym dłużej! Mimo przyjęcia na siebie niemałej ilości potu, po wyschnięciu mój t-shirt nie wydzielał żadnych nieprzyjemnych zapachów. Od razu w mojej głowie zaczęły rysować się wizje trzydniowych wypadów z jednym t-shirtem. I to nie w plecaku, a na sobie. Cóż za oszczędność miejsca! No nie powiem, że w tym momencie moje sceptyczne podejście do produktów z wełny merino zaczęło tracić na sile. Pamiętacie o gryzieniu po pierwszej przymiarce? No ja też zapomniałem, o czym przypomniałem sobie pod schroniskiem. Tak więc: albo włókna po pierwszej przymiarce faktycznie musiały się ułożyć, albo widmo babcinych swetrów w mym umyśle było silne.

T-shirt z wełny merino

Zimą koszulka sprawdza się również świetnie (fot. Paulina Marciniak)

Icebreaker Sphere S/S Crewe – czy to ma sens w cieplejszych porach roku?

Producent mówi, że tak i… touché Icebreaker – kolejny raz mnie pozytywnie zaskoczyłeś.
A z taką determinacją i negatywnym nastawieniem podchodziłem do tego sprawdzianu. I znów mój sceptycyzm przegrał z walorami produktu.

Icebreaker Sphere S/S Crewe to model z kolekcji wiosenno – letniej i oprócz zdania testu w zimie, przy wyższych temperaturach t-shirt po prostu bryluje. Pomimo temperatur w okolicy 20 stopni, nie odczuwałem problemu związanego z przegrzewaniem. Mogę przyznać, że odczucie “chłodzenia”ciała było przyjemniejsze niż w przypadku syntetyków. Fakt – wełna szybciej namaka i wolniej schnie, co jest widoczne na t-shircie. Osobiście jednak odczułem mniejszy dyskomfort w wilgotnym merino niż w syntetyku. Po prostu nie odczuwałem nieprzyjemnego chłodu mokrego materiału. Dzieje się tak dlatego, bo koszulka Icebreakera utrzymuje temperaturę identyczną jak ciało  – tak działa technologia Cool-Lite™ zastosowana przy łączeniu wełny merino z włóknami Tencel®. Może brzmi trochę jak czary, ale ważne, że działa. Zastosowana domieszka materiału Tencel® odpowiada za odprowadzanie nadmiaru wilgoci, dzięki czemu pozwala zachować komfortowy suchy klimat wokół skóry.

Koszulka trekkingowa

Wędrówka z plecakiem nie wpłynęła na cechy użytkowe koszulki (fot. Paulina Marciniak)

A co z trwałością tkaniny? Przecież o to również się martwiłem. Okazało się, że koszulka nie ucierpiała pod naporem ciężkiego plecaka – dla mnie to duży plus. Zastosowana technologia Merino Corespun, czyli oplatanie wełną merino nylonowych rdzeni sprawia, że materiał faktycznie jest wytrzymalszy na uszkodzenia mechaniczne i można dłużej korzystać z zakupu.

Test Icebreaker Sphere S/S Crewe  – czy posypałem głowę popiołem?

Tak! Przyznaję, byłem w błędzie. Merino jest fajne, a ja byłem uprzedzonym ignorantem. Wyniki testów bronią się same i nie miałbym przyzwoitości, gdybym dalej obstawał przy swoim negatywnym, początkowym założeniu. Stwierdzenie, że merino nadaje się tylko na zimę jest fałszywe. Bielizna z tego materiału, dzięki domieszkom odpowiednich tkanin, sprawdza się idealnie w cieplejszej aurze. Czy tkaniny z wełny merino są nietrwałe? I tak i nie. Wełna sama w sobie może być bardziej podatna na uszkodzenia mechaniczne. Ale wełna z domieszką innych włókien jest trwała – nie zauważyłem żadnych uszkodzeń po używaniu koszulki pod średniej wielkości plecakiem. Nieprawdą jest również to, że koszulki merino są nudne. Icebreaker proponuje ciekawe kolory i ciekawe wzornictwo na froncie odzieży.

odzież termoaktywna

Design kojarzy się z naturą i jej bliskością, ale sprawdzi się też w codziennym, miejskim użytkowaniu (fot. autor)

Jedynym minusem, który dla osób wahających się przed zakupem może być barierą nie do pokonania, jest cena. Ja również miałem dylemat, czy cena jest adekwatna do jakości. Nie widziałem uzasadnienia ekonomicznego dla zakupu merino – przecież za jedną wełnianą koszulkę mogę mieć dwie, a nawet trzy inne. Po tym, jak przetestowałem Icebreaker Sphere S/S Crewe Turbulent Stripe, mogę śmiało przyznać, że nie zamieniłbym jej nawet na pięć innych.

AUTOR TESTU: Rafał Marciniak

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.