Skitury nad Bajkałem. Relacja Piotra Czmocha | 8academy
18.02.2017

Skitury nad Bajkałem

Bajkał, jak i cała Syberia, zawsze ,,siedział mi z tyłu głowy”. Mimo to, długo nie widziałem jednak powodu, dla którego miałbym się tam wybrać. Nie mam na myśli bynajmniej braku sensu takiego wyjazdu. Chodzi o to, że z różnych powodów wybierałem inne cele swoich podróży, a nie tą części Azji. Aż w końcu znalazł się powód wyjazdu na Syberię.

                       

Pomysł odwiedzenia Bajkału przy okazji wyjazdu freeride’owego w góry Syberii wywołał mój entuzjazm. Może nie od razu entuzjazm, ale na pewno spore zainteresowanie. Odwiedzić Bajkał, i to zimą, kiedy nie ma tych legendarnych komarów i meszek – kusząca propozycja…

Plan oczywiście zakładał, aby ,,podziałać” w okolicach Bajkału na nartach. Musieliśmy podjąć decyzję, czy odwiedzamy południową czy północną część tego ogromnego jeziora. Zdecydowaliśmy, że północ, bo może być tam więcej śniegu. Co prawda na południu znajduje się Mamai, który jest miejscem znanym narciarzom, ale postawiliśmy jednak na północ, gdzie zazwyczaj  jest mniej ludzi. Chcieliśmy zobaczyć ,,odludną” Syberię.

Skitury nad Bajkałem

Na Syberii nietrudno o znalezienie totalnego odludzia (fot. autor)

Wybór słabiej rozwiniętej turystycznie części jeziora oznaczał bardziej skąpe informacje na temat tego, czego możemy się tam spodziewać. W internecie trafiliśmy na Jewgienija, który prowadzi hostel w Siewierobajkalsku. Hostel okazał się być wygospodarowanym pojedynczym pokojem w jego mieszkaniu w bloku. Dla nas Jewgenij był pomocny jednak nie z powodu hostelu (ostatecznie wybraliśmy hotel), ale dlatego, że świadczył usługi jako lokalny przewodnik. Okazał się bardzo dobrym organizatorem, a dla nas był niezastąpiony.

Pociągiem…

Do Siewierobajkalska dotarliśmy pociągiem (Magistrala Bajkalsko- Amurska) z Krasnojarska, po około 27 godzinach podróży. Innego sposobu praktycznie nie ma, ale sama podróż jedną ze słynnych syberyjskich tras kolejowych jest sama w sobie swojego rodzaju przygodą. Mimo zasłyszanych plotek, nie spotykaliśmy się z opisywanymi barwnie dwudziestoczterogodzinnymi imprezami, zapachem niemytych ciał i tym podobnymi sytuacjami. Było w miarę czysto, panowały cisza i porządek. Oczywiście staliśmy się ofiarami kolejowej milicji, która wypatrzyła u nas brak pieczątki meldunkowej pomimo tego, iż jeszcze mieliśmy czas na jej zdobycie. No, ale liczyliśmy się z tym. Jak pojawili się innostrańce to trzeba coś na nich zarobić. Dlatego, na przykład, od szefa wagonu wypada coś kupić. Dzięki temu można zdobyć jego przychylność i np. wędzoną rybę.

Gdzie w Rosji na skitury?

Szlak leśny na Syberii (fot. autor)

UAZem…

Na dworcu czekał na nas już Jewgienij wraz ze swoim kolegą, posiadaczem mocno podrasowanego UAZ’a, który był naszym środkiem transportu. Środkiem na tyle charakterystycznym, ponieważ nie przypominał UAZ’a i wzbudzał zainteresowanie nawet lokalsów. Jewgienij przygotował nam cały plan działania według naszych wytycznych, włącznie z jadłospisem. Kaszki na śniadanie, kilka rodzajów orzechów w ciągu dnia, makaron z jakąś wkładką na kolację. Do tego świeże ryby wyławiane z Bajkału. Wszystko za ok. 12 zł dziennie za osobę.

Wjazd na taflę zamarzniętego jeziora to spore przeżycie. Nie będę rozpisywał się o charakterze Bajkału. Trzeba jednak pamiętać, iż Bajkał ma charakter kapryśny. Trzeba przekonać go do siebie. Służy temu ceremonia podzielenia się koniakiem z bajkalskim lodem. Po przebyciu ok 40 km, czasami klucząc w celu ominięcia podejrzanych miejsc na lodzie, dotarliśmy bezpiecznie, lecz po ciemku, do zatoki Ayaya. Każda z osób jadących z nami, podchodziła do jazdy z dużą rezerwą. Żadnych ryzykownych manewrów. Okazało się na szczęście, iż nasz kierowca miał duże doświadczenie w takiej jeździe, ponieważ w przeszłości prowadził po Bajkale transporty ciężarówek dostarczających zimą „na skróty” to i owo do nadbrzeżnych wiosek. Już po ciemku wywierciliśmy przeręble w lodzie (w celu zdobycia wody), zagrzaliśmy chatę kozą.

Wczytuję galerię

Odchodząc na chwilę od głównego tematu. Trzech przewodników prowadzących naszą ekipę (podobnie jak i wiele innych osób), przybyła do Siewierobajkalska w czasie budowy magistrali kolejowej. Nasz kierowca pracował przy wielkiej maszynie wiercącej znany tunel kolejowy przed Siewierobajkalskiem. Jewgienij był inżynierem, który trafił tutaj z jakiejś budowy na Uralu po tym, jak przeczytał w gazecie, iż Sewierobajkalsk ma być miastem nakierowanym na turystykę. Inżynierem był również trzeci z naszych przewodników-  pracownik Parku Narodowego, dzięki któremu mieliśmy dostęp do parkowych domków dla strażników oraz ryb, które wyciągał z przerębla tak, jakby je tam wcześniej sam chował.

Na nartach…

Następnego dnia rano czekał nas wymarsz na położone wyżej, w odległości ok 6 km, jezioro Frolicha. Nasz plan zakładał wejście na któryś z otaczających jezioro szczytów, aby potem zjechać we wspaniałym, syberyjskim puchu. Dysponowaliśmy relacją Rosjan z podobnego wyjazdu sprzed kilku lat. Dojście do kolejnego jeziora było ,,prawdziwą bajką”. Dużo śniegu, zimno, ranger opisywał mijane co chwilę ślady zwierząt. Narty, których używał, wzbudzały sensację. Miały co najmniej pięćdziesiąt lat, wyglądały jakby je sam zrobił, a jako fok używał przybitego na stałe futra sobola… Zajęliśmy kolejną chatę leżącą na brzegu jeziora, napaliliśmy w kozie i ruszyliśmy na rekonesans w celu wybrania jednego czy dwóch celów dla naszej „ekspedycji”. Na samym jeziorze Frolicha śniegu było mnóstwo. Jednak czym bliżej podchodziliśmy do drugiego końca tego długiego jeziora, tym bardziej wydało się nam, iż leży na nim cały śnieg zwiany z gór. Minęliśmy pierwszy potencjalny cel i kierowaliśmy się dalej, do szczytów o innej wystawie z nadzieją, że tam znajdziemy więcej śniegu. Na jeziorze torowanie jest na tyle trudne, iż musieliśmy się zmieniać co 50 kroków. Jewgienij, który miał biegówki, też próbował dla zasady, pomóc nam ze dwa razy, ale zawsze kończyło się to dreptaniem w miejscu, więc potulnie wracał na koniec kolumny.

Wczytuję galerię

Drugi cel okazał się równie problematyczny co pierwszy. Śniegu było zbyt mało na to, aby przyjemnie i bezpiecznie móc wchodzić na okoliczne szczyty. Z pewnością było to możliwe, ale biorąc pod uwagę, iż byliśmy tam dla przyjemności narciarskich, zrezygnowaliśmy. Jakikolwiek uraz w tej odległości od cywilizacji oraz w tych temperaturach, byłby zbyt dużym ryzykiem. Wygląda na to, iż luty to zbyt wczesny okres na odwiedziny tego rejonu.

Kolejnego dnia rozpoczęliśmy odwrót do naszej bazy nad Bajkałem. Tam oddaliśmy się przyjemności prawdziwej rosyjskiej bani, łowiliśmy ryby w przeręblach i unikaliśmy rozmów o polityce. Jewgienij zorganizował nam jeszcze wizytę w ciepłych źródłach oraz zwiedzanie okolicznych wiosek. Na koniec wybraliśmy się jeszcze na freeride do Davan. Śnieg był, jednak najlepszy okres do jeżdżenia tam na nartach to marzec – kwiecień. Nie jest już wtedy tak zimno. Z syberyjskim mrozem nie ma żartów, o czym dobitnie przekonałem się siedząc bez ruchu, w czasie dojazdu skuterem w głąb gór. Szczególnie w lekkich butach skiturowych.

Z powrotem do domu…

Najbliższe „normalne” lotnisko znajduje się w Irkucku. Można się tam dostać pociągiem, który jedzie trochę naokoło i podróż zajmuje około 30 godzin. My wybraliśmy powrót samochodem. Wynajęliśmy naszego kierowcę, który miał inne samochody niż tylko UAZ. Podróż z noclegiem zajęła około 22 godziny. Asfaltu praktycznie brak (pojawia się dopiero przed Irkuckiem). Droga to gruntowa, zamarznięta nawierzchnia. Przed nadejściem mrozów jest w jakiś sposób wyrównywana czy ugniatana, a potem wszystko staje się twarde jak asfalt. Ot, Syberia.

Wczytuję galerię

Pobyt nad Bajkałem gwarantuje duże przeżycia. Latem, Jewgienij wśród gości miewa również Polaków, jednak zimą turyści to duża rzadkość. Można znaleźć tam wiele miejsc do uprawiania turystyki w  dzikiej i bezludnej okolicy. Niesie to za sobą pewien poziom ryzyka, ale i wiele przyjemności. Naprawdę warto!

Prywatny film autora

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.