07.02.2025

Jaka latarka czołowa?

W górach, orientacja w terenie, nawet za dnia bywa utrudniona. Kiedy robi się ciemno, poziom trudności wzrasta. I w ciemnościach łatwo zgubić szlak lub nabawić się kontuzji. Zmrok nie musi jednak oznaczać kresu outdoorowych aktywności. Wystarczy bowiem zadbać o alternatywne źródło światła.

                       

Spędzasz dużo czasu w outdoorze i martwią cię krótkie zimowe dni? A może chcesz po prostu wydłużyć sezon górskich wędrówek lub rowerowych wypadów? Najlepszym rozwiązaniem będzie czołówka. Żeby ułatwić ci decyzję, prześwietliliśmy najpopularniejsze rozwiązania. Mamy nadzieję, że po lekturze tego artykułu wszystko stanie się jaśniejsze. A zatem spróbujmy odpowiedzieć na pytanie jaka latarka czołowa będzie najlepszym wyborem?

Latarka czołowa – czołówka – co to jest?

Z ciemnością radzono sobie przez wieki różnie. Prekursorom górskich wędrówek zalecano zaopatrywanie się w… pochodnie. W czasach nieco bardziej nam współczesnych dobrym zwyczajem było zabieranie ze sobą solidnej latarki, najlepiej z dodatkowym kompletem baterii. Starsi miłośnicy trekkingu, pamiętający jeszcze erę flanelowych koszul i twardych skórzanych traperów, wiedzą jednak, że takie zestawy musiały swoje ważyć. Technika jednak nie stoi w miejscu, dlatego szansa spotkania turysty, oświetlającego sobie drogę masywną latarką na baterie R12, jest dziś równie niewielka, jak prawdopodobieństwo spotkania niedźwiedzia w Beskidzie Żywieckim. Szczerze mówiąc, to drugie wydaje się bardziej realne…

Podczas każdej wyprawy w góry, latarka czołowa to element podstawowego, niezbędnego wyposażenia.
Podczas każdej wyprawy w góry, latarka czołowa to element podstawowego, niezbędnego wyposażenia. (fot. Silva)

Współczesnym nocnym markom zadanie ułatwić mogą małe i lekkie latarki turystyczne, czyli mocno odchudzona wersja tych niegdysiejszych. Jednak to nie one wybierane są najczęściej przez miłośników górskich wędrówek. Na szlakach króluje dziś niepodzielnie latarka czołowa, potocznie nazywana “czołówką”.

Umieszczenie źródła światła na głowie, to pomysł który przyjął się w świecie outdooru błyskawicznie. Nic w tym dziwnego. Taki układ ma bowiem dwie zasadnicze zalety. Po pierwsze, latarka czołowa nie angażuje rąk. Wykonanie nawet prostych czynności jedną ręką, gdy w drugiej trzymamy zwykłą latarkę byłoby co najmniej utrudnione, a najczęściej po prostu niemożliwe. Drugą kwestią jest to, że znacznie łatwiej jest skierować światło czołówki tam, gdzie jest nam potrzebne. Latarka czołowa umieszczona na głowie świeci przecież właśnie tam, gdzie patrzymy.

Trudno wyobrazić sobie górską aktywność, w której latarka czołowa nie byłaby przydatna. Z tego prostego wynalazku korzystają turyści, wspinacze, biegacze, rowerzyści, biegacze, speleolodzy… wymieniać można by bez końca. Mało tego, latarka czołowa to element wyposażenia, który niemal wszyscy uważają za coś, co powinno znaleźć się na liście podstawowego, niezbędnego sprzętu, który zawsze zabieramy ze sobą.

Petzl Bindi przez lata była najlżejszą latarką czołową na rynku.
Petzl Bindi przez lata była najlżejszą latarką czołową na rynku. (fot. Petzl)

Jaka latarka czołowa – na co zwrócić uwagę

W każdym niemal sklepie outdoorowym czy turystycznym znajdziecie kilkanaście, albo i kilkadziesiąt modeli czołówek. Każda inna – jedne większe, drugie zupełnie miniaturowe, jedne mają pojedynczą diodę, a inne całą ich armię. Mogą być zasilane klasycznymi bateriami albo mieć wbudowany akumulator. Dodajmy inne niż białe barwy światła, sposób mocowania na głowie czy możliwość zaczepienia na kasku. Okazuje się więc, że określenie tego jaka latarka czołowa będzie najlepszym wyborem nie jest tak banalne jak mogłoby się początkowo wydawać.

Przyjrzyjmy się zatem elementom, z których każda latarka czołowa się składa. To ułatwi nam dokonanie wyboru, bo od zastosowanych rozwiązań, zależy funkcjonalność takich urządzeń.

Moduł oświetleniowy

Najważniejszymi elementami współczesnych czołówek są małe i lekkie diody półprzewodnikowe (najczęściej LED). Od poczciwej żarówki odróżnia je nawet kilkunastokrotnie mniejszy pobór energii oraz wyraźnie dłuższa żywotność. Są też o wiele mniejsze. Osiągnięcie dużego natężenia światła za pomocą klasycznych żarówek byłoby trudne. Taka latarka czołowa musiałaby mieć przecież ogromne rozmiary. Diody LED można mnożyć w obudowie niemal do woli windując moc czołówki do grubo ponad tysiąca lumenów.

Od ilości światła, jakie emituje latarka czołowa, zależy komfort poruszania się na szlaku po zmroku.
Od ilości światła, jakie emituje latarka czołowa, zależy komfort poruszania się na szlaku po zmroku. (fot. Maciej Smuda)

Diody wytwarzają strumień światła o określonym, stałym kształcie. Żeby latarka czołowa spełniała swoją funkcję, trzeba więc stosować soczewki skupiające lub rozpraszające światło. Najprostsze czołówki mają jedną taką soczewkę, ale te bardziej zaawansowane pozwalają wybrać, czy chcemy oświetlić jeden punkt czy cały obszar wokół nas.

W module oświetleniowym znajduje się też “centrum dowodzenia” latarki czołowej, czyli wszystkie układy elektronicznego. Współczesne czołówki oferują zazwyczaj kilka poziomów i trybów świecenia. Można dzięki temu precyzyjnie dostosować się do warunków zastanych w terenie. Bardzo wygodna jest możliwość płynnej regulacji jasności świecenia, dająca znacznie więcej możliwości niż z góry ustalone dwa albo trzy tryby.

Funkcją, w którą dobrze żeby latarka czołowa była wyposażona jest światło czerwone. Nasz wzrok szybciej się do takiej barwy przystosowuje i jeśli potrzebujemy na przykład coś znaleźć w namiocie w środku nocy, czerwone światło będzie dogodniejsze. Nie spowoduje oślepienia, a wystarczy żeby zlokalizować butelkę z wodą czy telefon.

Latarka czołowa Petzl Iko ma dość nietypowy, ale bardzo chwalony przez użytkowników system mocowania.
Latarka czołowa Petzl Iko ma dość nietypowy, ale bardzo chwalony przez użytkowników system mocowania. (fot. Petzl)

System mocowania

Najpowszechniej stosowane jest najprostsze rozwiązanie. Elastyczna taśma, którą zakłada się na głowę jak opaskę. Cóż może w tym być skomplikowanego? – zapytacie. Warto zwrócić uwagę czy wewnętrzna powierzchnia tej taśmy jest gładka. Jeśli jakieś plastikowe czy metalowe elementy – klamry, albo sama latarka czołowa – zbyt wystają, to przy dłuższym noszeniu będą uwierać. Ważne, żeby obwód tej taśmy dało się łatwo regulować, najlepiej bez zdejmowania czołówki z głowy.

W przypadku cięższych, bardziej zaawansowanych modeli często pojawia się dodatkowe wsparcie w postaci paska łączącego tył opaski z przodem. Jeśli natomiast latarka czołowa jest wersją ultralekką, zamiast szerokiej taśmy może mieć cienką gumkę. Taka ważąca drobne kilkadziesiąt gramów czołówka jest świetną alternatywą i wiele osób nosi ją ze sobą jako opcję awaryjną, zapasową.

System zasilania

Latarka czołowa, żeby działać, potrzebuje prądu. Nic w tym odkrywczego, ale sposobów na zapewnienie odpowiedniej ilości energii jest kilka. Przez wiele lat były to najczęściej umieszczone w tej samej obudowie co diody i cała elektronika baterie. Współcześnie wypierają je wbudowane akumulatorki, Są lżejsze niż klasyczne paluszki w rozmiarze AA i nie wymagają ciągłej wymiany, więc to również po prostu tańsze rozwiązanie. Względy ekologiczne również nie są bez znaczenia. Akumulator może mieć wystarczającą sprawność nawet po 500 cyklach ładowania. Łatwo sobie wyobrazić jaką górą elektrośmieci byłoby 500 kompletów zużytych baterii.

Wadą wbudowanych akumulatorów jest to, że wyładowanej czołówki nie można natychmiast ponownie uruchomić. Niektóre co prawda umożliwiają równoczesne ładowanie i świecenie, ale nie jest to regułą, a raczej wyjątkiem. Najnowsze technologie i ten problem w pewnym stopniu rozwiązują. Systemy szybkiego ładowania dają już po kilku minutach ładowania godzinę czy dwie świecenia czołówki.

Duża latarka czołowa, emitująca światło o mocy 1000 i więcej lumenów jest cięższa niż najprostsze modele. W takich modelach pojemniki na baterie lub zawierające akumulatory stanowią często oddzielny element połączony z lampką przy pomocy kabla. Może być przypięty do paska z tyłu głowy, co pozwala równomiernie rozłożyć ciężar i gwarantuje większą stabilność. Czasem kabel, którym latarka czołowa jest połączona ze źródłem zasilania jest na tyle długi, że można je schować na przykład w kieszeni kurtki. To rozwiązanie bardzo przydatne zimą, kiedy niskie temperatury znacząco obniżają wydajność baterii.

Silva Free to latarka czołowa z oddzielnym, podłączanym do lampki kablem, źródłem zasilania.
Silva Free to latarka czołowa z oddzielnym, podłączanym do lampki kablem, źródłem zasilania. (fot. Joanna Kapinos)

Latarka czołowa – ile lumenów powinna mieć?

To parametr, który wydaje się być jedynym jaki producenci chcą nam zakomunikować. Na każdym opakowaniu znajdziecie go w najbardziej eksponowanym miejscu i najczęściej pojawia się także w nazwie. Jednak – czy można powiedzieć, że latarka czołowa tym lepsza im jaśniej świeci?

Spróbujmy podejść do tego metodycznie. 20 lumenów wystarczy, żeby rozpoznać czyjąś twarz z odległości jednego metra. 50 pozwala wykonywać proste czynności. Do spokojnego marszu potrzeba już 100 lumenów, a jeśli chcemy poruszać się w normalnym tempie, latarka czołowa powinna zapewnić nam 200 lumenów. Biegacze potrzebują czołówki o jeszcze większej mocy – 300 a najlepiej 500 lumenów. Jazda na rowerze albo zjazd na skiturach będą w miarę komfortowe dopiero jeśli będziemy mieć światło o mocy 1000 lumenów.

Nie oznacza to jednak wcale, że zawsze trzeba używać maksymalnej mocy światła jaką latarka czołowa nam oferuje. Po pierwsze, w najmocniejszych modelach, maksymalna moc nie jest dostępna ciągle. Po drugie – co ma znacznie zasadnicze znaczenie – oznacza to większe zużycie energii. Dobrym przyzwyczajeniem jest korzystanie z najniższej mocy światła, która pozwala nam czuć się komfortowo. Jeśli 200 lumenów wystarczy, żeby poruszać się szlakiem, nie ma potrzeby przełączać czołówki w mocniejszy tryb. Trzeba pamiętać, że nasze oczy potrzebują kilka, może kilkanaście minut, żeby się dostosować do poziomu światła.

Latarka czołowa do pracy albo warsztatu musi wytrzymać znacznie więcej niż taka, którą bierzemy na szlak.
Latarka czołowa do pracy albo warsztatu musi wytrzymać znacznie więcej niż taka, którą bierzemy na szlak. (fot. Petzl)

Jaka latarka czołowa do warsztatu lub do pracy?

Robocza latarka czołowa oczywiście pełni tę samą funkcję co podczas każdej sportowej aktywności. Ma pozwolić wygodnie oświetlić narzędzia, albo jakiś obszar roboczy. Powinna jednak mieć kilka cech, które w przypadku czołówek trekkingowych albo biegowych nie są niezbędne.

Wybierając się na szlak, w wypadku fatalnej pogody możemy po prostu zmienić plany. Jeśli natomiast mamy do wykonania jakąś pracę, zwykle nie ma takiego komfortu. Latarka czołowa do pracy powinna więc być możliwie wodoszczelna. Dobrym przykładem są czołówki z serii Aria francuskiej firmy Petzl. Mają certyfikat IP67, co oznacza, że zniosą bez szwanku półgodzinne zanurzenie na głębokość jednego metra. Można ich więc bez obaw używać w najpotężniejszej nawałnicy. Po takie czołówki sięgają chętnie na przykład ratownicy górscy, którzy potrzebują sprzętu gwarantującego niezawodność w najcięższych warunkach.

Mają również znacznie bardziej wytrzymałą mechanicznie obudowę. Ich odporność na upadki czy uderzenia jest zresztą badana według odpowiednich przemysłowych norm, więc nie jest wyłącznie deklaracją producenta obliczoną na zrobienie dobrego wrażenia. Jeśli latarka czołowa spełnia np. normę EN 62262 albo ANSI/PLATO FL1, możecie mieć pewność, że upuszczenie jej na podłogę nie zaszkodzi jej ani trochę.

W górach, odpowiednio jasna latarka czołowa to kwestia nie tylko komfortu, ale tez bezpieczeństwa.
W górach, odpowiednio jasna latarka czołowa to kwestia nie tylko komfortu, ale tez bezpieczeństwa. (fot. Petzl)

Jaka latarka czołowa w góry?

Latarka czołowa, którą zabieramy na wędrówkę po górach ma do spełnienia dwie role. Ta najbardziej oczywista to oświetlenie szlaku po zmroku. Na dobrą sprawę, bezpieczne stawianie kroków po zachodzie słońca umożliwiają już modele oferujące strumień światła nieco powyżej 100 lumenów. W deszczu, albo na trudniejszych odcinkach szlaków przydałoby się jednak nieco więcej i rozsądnym wyborem będzie mniej więcej dwukrotnie mocniejsza latarka czołowa.

Idąc w góry trzeba również przygotować się – jakkolwiek dziwnie to brzmi – na nieprzewidywalne sytuacje. Może przecież zdarzyć się, że spędzimy nieplanowaną noc z dala od schroniska. Warto więc wybierając czołówkę na górskie eskapady, zwrócić uwagę na deklarowany przez producenta czas działania. Latarka czołowa powinna móc zapewnić nam światło od zmroku do świtu. Latem wystarczy 8 godzin, ale zimą potrzeba kilkanaście. Na dodatek w niskich temperaturach sprawność baterii mocno spada. Najlepiej więc jeśli latarka czołowa na zimowy trekking zapewnia ok. 50 lumenów przez kilkanaście godzin. Na biwaku albo w schronisku przyda się też czerwone światło, żeby nie budzić wszystkich w namiocie albo w pokoju schroniskowym w środku nocy.

Podczas trekkingu czołówka większość czasu spędza w kieszeni kurtki albo plecaka. Funkcja, której brak niejeden już przeklinał to blokada. Bez niej, wcale nierzadko, zdarza się, że latarka czołowa włączy się obijając się o inne przedmioty. Rezultat jest wówczas czasem taki, że kiedy jest potrzebna, okazuje się, że jest zupełnie rozładowana. Na dodatek ciepło generowane przez diody, jeśli nie ma go jak odprowadzić, może narobić sporo szkód.

Przeczytaj też:


Najwygodniej jest jeśli latarka czołowa na rower może być zamocowana stabilnie na kasku.
Najwygodniej jest jeśli latarka czołowa na rower może być zamocowana stabilnie na kasku. (fot. Unsplash)

Jaka czołówka na rower?

Na początku wyjaśnijmy jedną kwestię. Jeśli poruszamy się po zmroku po drogach publicznych, choć przez chwilę, w oświetlenie powinien być wyposażony rower, a nie rowerzysta. Latarka czołowa jest jednak bardzo przydatnym dodatkiem. Najwygodniej jest jeśli można ją założyć na kask. Jadąc w okularach (oczywiście z białymi szybkami) i w kasku trudno będzie upchać czołówkę pomiędzy jedno a drugie. Kaski rowerowe bardzo rzadko mają zaczepy umożliwiające montaż czołówki. Najpraktyczniejszym wyjściem jest więc zakup latarki czołowej, którą można odczepić z opaski, i specjalnego, przyklejanego mocowania na kask.

200 lumenów, z optyką pozwalającą na precyzyjne oświetlenie obiektów znajdujących się bezpośrednio przed kolarzem jest wystarczającym wspomaganiem dla lampki rowerowej. Chociaż dzisiejsze czołówki oferują znacznie większą jasność świecenia i tak najważniejsze są tu: wygoda oraz niska waga. Poza tym, to raczej dodatek, a nie zasadnicze źródło światła. Na rynku dostępne są też specjalne zestawy, umożliwiające montaż latarki czołowej bezpośrednio na kierownicy – na przykład Silva Free Bar Mount Kit, do czołówek z serii Silva Free.

Bieganie po zmroku to chyba najpopularniejszy scenariusz, w którym potrzebna jest nam latarka czołowa. (fot. Black Diamond)

Jaka latarka czołowa do biegania

Bieganie z ciężką czołówką na głowie to niezbyt zachęcająca perspektywa. Jeśli na dodatek wziąć pod uwagę, że treningi po zmroku często odbywamy w parku czy na bulwarach, a więc w miejscach, gdzie nie panują egipskie ciemność, można uznać, że wystarczy nam latarka czołowa oferująca 200 lumenów. Ultralekka czołówka jak na przykład Petzl Bindi albo Silva Smini Fly będzie dla biegacza amatora nie zapuszczającego się nocą w las zupełnie wystarczająca.

Im dalej i szybciej się biega, tym bardziej rosną wymagania. Zależność jest prosta – biegnąc w szybszym tempie potrzebujemy więcej światła, żeby rozjaśnić trasę. Są więc czołówki, które łączą dużą moc z relatywnie niską wagą jak na przykład Petzl Swift RL albo Black Diamond Distance LT 1100. Moc jednej i drugiej przekracza 1000 lumenów.

Biegacze preferujący trasy z daleka od asfaltu powinni zwrócić uwagę na to, żeby czołówka miała możliwie szeroki strumień światła. Latarka czołowa “na asfalt” nie musi oświetlać wszystkiego wokół. W lesie czy w górach, to jednak konieczność i równocześnie kwestia bezpieczeństwa.

Funkcją poprawiającą nasze bezpieczeństwo jest też dodatkowe, czerwone światełkiem sygnalizacyjnym, znajdujące się w tylnej części. Taką funkcjonalność mają choćby modele Black Diamond Sprinter czy SIlva Smini.

Przeczytaj też:


Czołówka na skitury musi oferować dużą moc, ale powinna też dobrze znosić niskie temperatury.
Czołówka na skitury musi oferować dużą moc, ale powinna też dobrze znosić niskie temperatury. (fot. Joanna Kapinos)

Jaka czołówka na skitury?

Największym wyzwaniem jakiemu latarka czołowa musi stawić zimą – nomen omen – czoła, są niskie temperatury. Wystawiona na zimno będzie działać znacznie krócej niż latem. Może się okazać, że czołówka, która latem mogła świecić bez problemu całą noc, na mrozie odmówi współpracy po godzinie albo dwóch.

Jedynym pewnym sposobem, żeby temu zapobiec jest zabieranie zimą czołówki z osobnym, podłączonym do niej kablem źródłem zasilania. Można je wówczas schować pod kurtką, w cieple, i ograniczyć, albo nawet zupełnie wykluczyć spadek pojemności ogniw spowodowany niskimi temperaturami. O czym większość osób nie wie, to zjawisko jest pozorne. Ogniwa nie tracą bezpowrotnie stanu naładowania. Niskie temperatury powodują, że baterie zgłaszają znacznie mniejsze zasoby prądu niż w rzeczywistości są w nich zgormadzone. Wystarczy więc je dobrze ogrzać, żeby większość utraconej pojemności “magicznie” odzyskać.

Kwestią równie istotną zimą jest to, żeby latarka czołowa miała wygodne i duże przyciski. Chodzi o to, żeby dało się je obsłużyć nawet w grubych rękawicach. Maleńkie, zlicowane z obudową przyciski z niewyczuwalnym skokiem się po prostu nie sprawdzą.

Zasadą, której przestrzegają zimą alpiniści i himalaiści jest zabieranie zamiast zapasowych baterii czy akumulatora, zapasowej czołówki. Próba wymiany baterii w czołówce, po ciemku, w zimnie, na dodatek może w wietrze i padającym śniegu może okazać się niewykonalną misją. Jeśli mamy zapasową czołówkę, to zastąpienie jednej drugą zajmie kilka sekund.

Przeczytaj też:


                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.