Babia Góra to jeden z najbardziej charakterystycznych szczytów w polskich górach. Znana z rozległych panoram i kapryśnej pogody, przyciąga zarówno doświadczonych wędrowców, jak i ambitnych turystów. Diablak, czyli najwyższy punkt masywu, można zdobyć na kilka sposobów – od malowniczych, spokojnych tras po wymagającą i ekscytującą Perć Akademików. Sprawdź, który szlak na Babią Górę będzie najlepszy dla Ciebie i przygotuj się na niezapomnianą górską przygodę!
Wszystkich tych, którzy sądzą, że Babia Góra (wysokość 1725 m n.p.m.) – położona na łagodnych i niewymagających beskidzkich terenach, nie może stanowić prawdziwego górskiego wyzwania, musimy rozczarować. Nic bardziej mylnego. Jest nie tylko najwyższym szczytem Beskidu Żywieckiego, ale też najwyższą poza Tatrami górą w naszym kraju. Swoim wyglądem bardziej niż łagodne górki okolic Żywiecczyzny, przypomina też raczej zbocza Tatr Zachodnich.

Jej szczytowe partie znajdują się w piętrze halnym i pokryte są w dużej części skalnym rumowiskiem. To jedno z niewielu poza Tatrami miejsc, gdzie można zaobserwować wszystkie piętra górskiej roślinności. Babia Góra to nie tylko piękny szczyt, ale też rejon o ogromnej wartości przyrodniczej. W 1954 roku utworzono tu Babiogórski Park Narodowy, a w 1977 rezerwat został wpisany na listę światowych rezerwatów biosfery UNESCO.
Babia Góra jest też drugim – po Śnieżce – co do wybitności szczytem w Polsce. W tej kategorii nie pokonuje jej nawet żaden z tatrzańskich dwutysięczników. Jako najwyższe wzniesienie w paśmie Beskidu Żywieckiego, Królowa Beskidów jest oczywiście jednym ze szczytów w Koronie Gór Polski.
Diablak bywa nazywany „Królową Beskidów”, ale nie bez powodu przylgnęło do niego także miano „Matki Niepogód”. Pogoda na Babiej potrafi zmienić się w ciągu kilku minut – nagłe załamania, silny wiatr i ograniczona widoczność to zjawiska, które występują tu częściej niż na wielu wyższych szczytach Tatr.
Przeczytaj też:
Obecnie korzysta się równolegle z dwóch nazw: Babia Góra i Diablak, choć nie są one zamienne. Pierwsza dotyczy całego masywu, a druga jej najwyższego punktu. Teorii dotyczących pochodzenia nazwy góry i jej wierzchołka jest tyle, ile kamieni leżących wokół szczytu. Większość z nich (teorii, rzecz jasna, nie kamieni) swoją genezę ma, jak to zwykle bywa, w wierzeniach ludowych i lokalnych legendach. Jedni tłumaczą je romantyczną historią o zakochanej w rozbójniku kobiecie, która z żalu po śmierci wybranka zamieniła się w kamień. Inni przywołują legendę mówiącą, że Babia Góra to w rzeczywistości sterta kamieni wyrzuconych przez żonę olbrzyma przed dom.

Wśród rozmaitych historii pojawiają się również i te bardziej mroczne, jak choćby legenda o odbywających się na szczycie góry spotkaniach czarownic. Z kolei nazwa Diablak ma mieć źródło w legendzie o zamku budowanym na szczycie przez zbójnika, który zawarł pakt z piekielnymi mocami. Rumowisko na Diablaku to według tej opowieści pozostałości budowli. Dziś to tylko legenda, ale aura tajemniczości nadal unosi się nad górą.
Wyjątkowe walory przyrodnicze masywu Babiej Góry spowodowały, że dość wcześnie zaczęto myśleć o systemowej ochronie tego miejsca. Pierwszy obszar chroniony powstał w 1928 roku, czyli zanim powołano do życia pierwszy park narodowy w Polsce. W 1933 roku ścisłym rezerwatem objęto partie podszczytowe masywu. Podczas II Wojny Światowej lasy wokół Diablaka były intensywnie eksploatowane przez Niemców i dopiero po jej zakończeniu wznowiono działania zmierzające do ochrony przyrody. W 1954 powołano do życia Babiogórski Park Narodowy, jako czwarty taki obszar w Polsce.
Obejmuje 34 km2, a otulina parku ma kolejne 50 km2. O wyjątkowości babiogórskiej przyrody może świadczyć choćby roślina, która stała się symbolem parku. Okrzyn jeleni jest endemitem, występującym w zasadzie tylko tutaj. Poza BPN, potwierdzono tylko jedno stanowisko, gdzie występuje – w Beskidzie Śląskim.

Jak przystało na najwyższy szczyt pasma, na Babią Górę prowadzi kilka szlaków turystycznych. Wejście na Babią Górę można zaplanować niemal z każdego kierunku świata i dobrać jego charakter do swoich umiejętności i stopnia obycia z górami. Nezależnie jednak od tego, który szlak na Diablak wybierzecie, trzeba pamiętać, że różnica wysokości do pokonania będzie znaczna. Trzeba również pamiętać, że nawet na krótką, jednodniową wycieczkę na szczyt, w najlepszą pogodę, trzeba się przygotować. Babia Góra, czyli Królowa Niepogód nie bierze jeńców. Prażąc się w słońcu przed schroniskiem na Markowych Szczawinach nie można zakładać, że na szczycie będzie tak samo. Należy raczej przypuszczać, że czeka was diametralna zmiana aury.
Na wierzchołek Babiej Góry dociera pięć tras turystycznych. Tras, nie szlaków, bo tych jest nieco więcej. Od Przełęczy Brona równolegle prowadzą bowiem na szczyt aż trzy szlaki. Diablak jest też szczytem granicznym, zatem jedna z dróg na wierzchołek prowadzi od południa, ze Słowacji.
Przeczytaj też:

Najkrótsza droga spod schroniska na Markowych Szczawinach na Diablak to równocześnie szlak na Babią Górę, który uchodzi za najtrudniejszy. Niespełna kilometr od schroniska skręca ostro w prawo i biegnie stromo pod górę niemal na sam szczyt. Ten fragment żółtego szlaku to słynna Perć Akademików – trasa, która oferuje nie tylko wspaniałe widoki, ale i sporą dawkę sportowej adrenaliny.

Perć Akademików to jedyne miejsce poza Tatrami w polskich górach, gdzie zastosowano sztuczne ułatwienia. Łańcuchy, które znajdują się w dwóch miejscach, pomagają w pokonaniu skalnych progów, ale w sezonie wakacyjnym i weekendy bywają przyczyną zatorów. Warto więc wyruszyć wcześnie rano, by uniknąć tłoku. Szlak ten ma charakter jednokierunkowy – prowadzi wyłącznie na szczyt Babiej Góry i można się nim poruszać jedynie w górę. Zimą Perć Akademików jest zamykana i ponownie otwierana zazwyczaj na początku czerwca, gdy śnieg już zniknie niemal całkowicie.

Jeśli zależy Ci na wygodnym i dobrze oznaczonym wejściu na szczyt, szlak z Przełęczy Krowiarki na Babią Górę będzie strzałem w dziesiątkę. To najbardziej popularna i najłatwiejsza trasa na Babią Górę, dostępna dla osób z mniejszym doświadczeniem, rodzin z dziećmi czy turystów, którzy nie czują się pewnie na stromych podejściach.

Trasa wiedzie czerwonym szlakiem i stopniowo wznosi się przez las, Halę Gówniak oraz szczyty Pośredniego i Przedniego Gówniaka. Z czasem drzewa ustępują miejsca kosodrzewinie, a widoki stają się coraz rozleglejsze. Mimo że podejście jest długie, to brak trudnych technicznie odcinków i równomierne nachylenie sprawiają, że wejście na Babią Górę od strony Krowiarek uchodzi za najbardziej „spacerowe”.

Ta trasa na Babią Górę jest na pewno mniej popularna niż czerwony szlak z Przełęczy Krowiarki. Zajmie wam niewiele więcej czasu – nieco ponad 3 godziny. Zielony szlak prowadził dawniej drogą, która z Zawoi Markowa dociera do schroniska na Markowych Szczawinach. Obecnie w kilku miejscach oddziela się od niej, prowadząc na skróty. Po dotarciu do schroniska można wybrać żółty szlak przez Perć Akademików, bądź pójść za czerwonymi znakami, przez Przełęcz Brona.

Przy wejściu do Babiogórskiego Parku Narodowego w Zawoi Markowa jest parking i w szczycie sezonu znacznie łatwiej znajdziecie tam miejsce niż na Przełęczy Krowiarki. Zaletą tej trasy na Diablak jest to, że będziecie mijać schronisko dwukrotnie, jest więc okazja na odpoczynek i wspomożenie się odpowiednią dawką kalorii. Może się wydawać, że na tak krótkiej trasie to niepotrzebne. Wybierając jednak tę drogę na szczyt Babiej Góry, pokonacie aż 1000 m różnicy wzniesień, czyli niemal tyle ile podczas wejścia z Morskiego Oka na Rysy! Niewiele jest miejsc w polskich górach, gdzie można zdobywać wysokość w takim tempie.

Na szczycie Babiej Góry dzieje się więcej niż na niejednym wierzchołku w Polsce. To miejsce o bogatej historii – stoją tu dwa obeliski: jeden postawiony w XIX wieku przez Węgrów na cześć arcyksięcia Habsburga, drugi – przez Słowaków, by uczcić Jana Pawła II. Znajdziesz tu także kamienny mur, który przez lata budowali turyści, by choć trochę osłonić się przed silnym wiatrem. Pogoda na Diablaku bywa wyjątkowo kapryśna – silny, zimny wiatr i nagłe zmiany warunków to codzienność. Jeśli trafisz na spokojną aurę, możesz mówić o szczęściu.

Nie bez powodu jednak tylu ludzi wita tu wschody i żegna zachody słońca. Widoki ze szczytu Babiej Góry zapierają dech w piersiach – przy dobrej pogodzie widać nie tylko Tatry i Beskidy, ale czasem nawet Kraków czy Góry Świętokrzyskie. To miejsce ma w sobie coś mistycznego – stojąc nad chmurami, w najwyższym punkcie Beskidów, naprawdę można poczuć potęgę gór.
Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach powstało w 1906 roku i przez lata konkurowało z funkcjonującym po południowej stronie masywu schroniskiem Beskidenverein. Konflikt między zarządzającymi obiektami organizacjami nasilił się w latach 20. XX wieku i doprowadził do tzw. “wojny na pędzle” – przez kilka lat przedstawiciele Towarzystwa Tatrzańskiego i niemieckiego stowarzyszenia wzajemnie przemalowywali swoje oznaczenia szlaków, a nawet podejrzewali się o podpalenia.
Ostatecznie, w 1936 roku schronisko Beskidenverein zostało przejęte przez Towarzystwo Tatrzańskie, a po wojennych perturbacjach – spłonęło w 1949 roku.

Obecny budynek na Markowych Szczawinach działa od 2010 roku i zastąpił poprzedni, zbyt ciasny obiekt. Dziś to jedyne schronisko pod Babią Górą, chętnie odwiedzane przez turystów o każdej porze roku. W sezonie i w weekendy warto rezerwować miejsce z wyprzedzeniem – przy dobrej pogodzie potrafi być równie oblegane jak schronisko nad Morskim Okiem. Poza sezonem bywa spokojniej, co czyni je idealną bazą wypadową w mniej zatłoczonych terminach.
Dotarcie pod Babią Górę jest wyjątkowo łatwe, niezależnie od tego czy wybieracie się tam własnym autem, czy chcecie skorzystać z transportu publicznego. Przy wejściach do parku narodowego są obszerne parkingi. Jeśli tam zabraknie miejsca, to można zostawić auto na parkingu pod wyciągiem na Mosornym Groniu albo w Zawoi.
Transport publiczny jest nie mniej wygodny, ale tak również można dojechać pod Babią Górę. Do parkowych wejść na szlak kursuje lokalna komunikacja autobusowa z Zawoi a do samej Zawoi dostaniecie się z kolei busami z Makowa Podhalańskiego albo Suchej Beskidzkiej. Do obu miejscowości dojeżdża PKP, więc nie będzie problemu z dojechaniem tu koleją z innych rejonów Polski.
Wejście na Diablak zimą to spore wyzwanie. Babia Góra to jedno z nielicznych miejsc poza Tatrami, gdzie regularnie występuje zagrożenie lawinowe – dlatego zimą zamknięta jest Perć Akademików. Pozostałe szlaki są dostępne, ale warunki bywają trudne: silny wiatr, śnieżyce i ograniczona widoczność to norma. W 1935 roku w takich warunkach czwórka narciarzy zginęła zaledwie kilkaset metrów od schroniska. Dziś sytuację poprawiają tyczki i nowoczesny sprzęt, ale góra nadal wymaga pokory, wiedzy i dobrego przygotowania.

Przeczytaj też:
Masyw Babiej Góry to idealny cel wycieczek skiturowych. Pokonanie go wzdłuż, od Małej Babiej do Sokolicy to fantastyczna wycieczka. Śnieg na szlakach utrzymuje się tam znacznie dłużej niż gdziekolwiek indziej w Beskidach, więc nawet jeśli zima nie dopisze, skiturowy trawers Babiej Góry nie jest wykluczony. BPN wyszedł na przeciw oczekiwaniom amatorów górskich wędrówek na nartach i w 2023 roku po raz pierwszy po kilku latach przerwy udostępnił część szlaków skiturowcom.

Napisaliśmy już o tym, że na najwyższą poza Tatrami górę w Polsce wiodą dość łatwe szlaki. Nie ma zatem żadnych przeciwwskazań, żeby nie wybrać się na Babią Górę z dzieckiem. Co więcej – taka wycieczka pozwoli pokazać młodym turystom, jak wiele przyjemności mogą dawać wędrówki górskie. Oczywiście trudność wybranego szlaku trzeba dostosować do wieku i doświadczenia dziecka. Prowadzący na Diablak szlak przez Perć Akademików nie jest dobrym pomysłem na pierwszą górską wycieczkę. Znacznie lepszym wyborem będzie czerwony szlak z Krowiarek, pokonujący niemal cały masyw. Jest on odpowiedni nawet dla dzieci, które będą w prawdziwych górach po raz pierwszy – szeroka ścieżka, dobre oznaczenia i łagodne nachylenie sprzyjają spokojnemu podejściu z przerwami i zachwycaniu się widokami.

Zdobywając Babią Górę z dziećmi trzeba pamiętać, że po drodze nie ma schronisk ani nawet szałasów czy wiat. Miano Królowej Niepogód jest zupełnie zasłużone i ważne jest, żeby na niekorzystną aurę być przygotowanym. Z tego samego powodu, w plecaku musi znaleźć się prowiant i napoje na całą wycieczkę. W teorii, dojście przez Diablak do schroniska na Markowych Szczawinach powinno zająć niecałe cztery godziny. Wystarczy jednak, że zacznie wiać albo padać i tempo spadnie. Trudno też oczekiwać, że na szczycie Babiej Góry nie spędzicie z dziećmi kilkudziesięciu minut odpoczywając, podziwiając widoki i robiąc – nieodzowne oczywiście – zdjęcia. Z czterech godzin zrobi się niepostrzeżenie pięć albo sześć. Lepiej więc mieć ze sobą coś do zjedzenia. Wiadomo, że głodne dzieci bardziej marudzą, a to ostatnie z czym rodzice chcą się na szlaku zmagać.
Przeczytaj też:
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.