Heliski w Kirgistanie - relacja z wyprawy - 8academy
20.12.2015

Kirgistan Nomad Heliski

O heliski myślałem, jak o wielu innych rzeczach, w kategoriach: "istnieje, ale można to zobaczyć na filmach, prelekcjach czy pooglądać w internecie".

                       

Zjazdy podczas których nie można się wywrócić, bo przecież trzeba cały czas uciekać przed lawiną. Niesamowite stromizny i umiejętności poruszania się po nich. No i te ceny. Tydzień na heli w Kanadzie czy na Alasce (a z tymi miejscami kojarzyło mi się pojęcie heliski), to cena nowego samochodu. Jasne, ktoś tam złapał jakąś okazje, inny mówił że „można tanio„, ale było to w sferze teoretyzujących opowieści. Nierealne, jak miesiąc słonecznej lampy na skiturach w Norwegii.

Niedowierzanie wzbudziła wiec u mnie propozycja kolegi, któremu kręgosłup nie za bardzo pozwala chodzić na turach. Szczególnie takich ciężkich jak 130 pod butem (a zjazdy w puchu bardzo lubi, i konsekwentnie nie chce używać lżejszych nart). Pewnego jesiennego dnia, kiedy narty czekają dopiero na pierwszy śnieg, poinformował – „Jest heli w Kirgistanie! Może nadal nie za darmo, ale na Alaskę trzeba wydać kilkakrotnie więcej”. Powiedziałem „pojadę” nie wierząc, że to w ogóle wypali.

Morze Gór

Morze Gór

Heliski w Kirgistanie- czyli gdzie?

Kirgistan może się kojarzyć (jak każdy „państwo-stan” będący pod wpływami Rosji) jako kolejna z republik. I jeszcze z tym, że to „gdzieś tam; nie za daleko”. Powiedzmy umownie: „za Gruzją”. A dokładniej… okazuje się, że przy Chinach. Komfortowy lot Turkish Airlines z Wiednia do Stambułu, i dalej do Biszkeku. Na lotnisku odbiera nas szef firmy organizującej całą imprezę heliski, i dba o nas, aż do chwili odstawienia na lotnisko. Trzeba powiedzieć, że robi to idealnie – nie mogę znaleźć ani jednego niedociągnięcia. Z Biszkeku dojazd to ok. sześć godzin drogami, które same może nie są złe (bo ruch mały), ale nasze zdziwienie budzi to, że zdziwienia kierowcy nie budzą przechodzące przez drogę krowy, czy zawracające nagle ciężarówki. Dojeżdżamy do Karakoł, gdzie następuje przesiadka w terenowe ciężarówki „niegniotsjaniełamiotsja”, potem jeszcze tylko ciągnięci jesteśmy na nartach za skuterem, i docieramy w końcu do naszej bazy.

Nasz dom na czas Nomad HeliSki

Nasz dom na czas Nomad HeliSki

Baza to kilka jurt rozstawionych na obrzeżu Tienszanu, na wysokości ok 2 300 m npm, ok 100 km od chińskiej granicy. Sypialne, ośmioosobowe jurty z piętrowymi łóżkami, kuchnia, jadalnia i… bania! Z radością korzystamy z niej codziennie wieczorem, schładzając się w płynącym obok potoku. Same jurty, ze wstawionymi do nich kozami, zapewniają bardzo przyzwoite bytowanie. Naprawdę powyżej oczekiwań. Nawet niepotrzebnie przywoziliśmy własne śpiwory puchowe.

Ale co tam obóz! Gdzie sens naszego przyjazdu – śmigłowiec? Stoi obok… Kultowy Mi-8 mógłby co prawda odwiedzić już jakiegoś lakiernika, ale jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B… i do niego wsiąść. W śmigłowcu mieści się nasza 16to osobowa ekipa, trzech przewodników, szef agencji, dwóch pilotów, szef firmy „od śmigłowca”, mechanik, i wielka skrzynia z lunchem. „Wypalamy” w ten sposób 600 litrów paliwa na godzinę.

Nasza gondola Mi-8

Nasza gondola Mi-8

Akcja!

Pierwszy, drugi start – pełna ekscytacja. Kamery działają bez przerwy, flesze błyskają. W kolejnych dniach gorączka spada, a naszego Mi zaczynamy traktować jak trochę bardziej egzotyczną gondolę w St Antone am Arlberg. A zjazdy… R E W E L A C Y J N E. Całe góry dla nas, jak okiem sięgnąć: nikogo! Na dzień latania składa się 4-6 zjazdów od 500 do 1200 metrów przewyższenia. Przewodnicy wybierają zjazdy łatwe lub średnio-trudne; ekipa jest zróżnicowana pod względem umiejętności. Bardzo dbają o bezpieczeństwo. Pierwszy bada stok, drugi najczęściej czeka w połowie zjazdu, stawkę zamyka trzeci przewodnik. Góry znają doskonale. Wiedzą gdzie mogą nas puścić w większej grupie, a gdzie pojedynczo. Puch – niesamowity, i w ilościach nie do przejeżdżenia. Pod koniec dnia, ma się już naprawdę ochotę wracać do jurty – codziennie robimy 4-6 tys m przewyższania. Najczęściej w takiej ilości śniegu, że lepiej się nie przewracać- powrót na deski zabiera za dużo, tak potrzebnej do zjazdów, energii.

Wczytuję galerię

Samo tankowanie śmigłowca to osobna historia. W bazie były jakieś wielkie pojemniki z paliwem, jednak po każdy dniu lotu wracaliśmy przez „stację benzynową”. Była to zapalona na polu opona, która pozwalała zlokalizować lądowisko nie tylko pilotowi, ale i dzieciakom z pobliskiej wioski. Kiedy więc lądowaliśmy na polu (cysterna już czekała), a od strony wioski zbliżała się tyraliera dzieciaków w rożnym wieku, pomieszanych z dorosłymi. Wszyscy w kolorach szaro-czarnych. I pomiędzy nimi my, odziani we wszystkie kolory membranowych ciuchów, jakie można znaleźć w europejskich sklepach outdoorowych, w pełnym rynsztunku freeridowca – w końcu jeszcze kilka minut wcześniej byliśmy w środku gór.

04

Spotkania z lokalsami podczas tankowań były atrakcją dla obu stron

Dwa dni wypadły „nielotne”. Pilot nie poderwie maszyny, kiedy pogoda na to nie pozwoli. Nie jest to wielką stratą, ponieważ organizator bierze taką okoliczność pod uwagę, i przedpłacona cena nie jest zwykłym iloczynem dni x loty. Wniesione z góry opłaty nie wystarczają na cały tydzień latania (600 litrów paliwa na godzinę lotu!), ale też oczywistym jest, że nie muszą- to w końcu góry, a pogoda nigdy do końca przewidywalna nie jest. W takie dni kto chciał, wybierał się na wyciągi do „resortu” w okolicach Karakoł, gdzie można całkiem nieźle pojeździć w lesie. Jednak polska część ekipy wybierała w te dni klasyczne skitury po okolicznych górach, o wysokości ok 3 200 – 3 500 m npm. Może to nie to samo co heliski, ale na pewno osiągnęliśmy cel: minimum trudności, maksimum przyjemności ze zjazdu. A do tego miły prezent: to przewodnicy torują, i nie pozwalają się zmienić… ideał. Sama agencja organizuje również imprezy skiturowe i widać dbałość o to, by kolejni klienci mieli również zapewnioną wysokiej jakości rozrywkę. Nie możemy latać najbliżej bazy, albowiem w kolejnym tygodniu ma przyjechać na skitury grupa Francuzów. Organizatorzy chcą zostawić dla nich jakieś pobliskie, nierozjeżdżone góry. Nam to nie w smak, ponieważ zaoszczędzilibyśmy na paliwie (co oznacza więcej wjazdów gondolą Mi-8), ale oczywiście rozumiemy sytuację. Jednak na dwa dni przed końcem naszego Nomad HeliSki przewodnicy dowiadują się, że Francuzi przylatują ze swoimi guidami, i nie planują korzystać z ich usług. Honor obowiązuje na każdej szerokości geograficznej. Pada więc komenda „do śmigłowca”, i w tym dniu odbywamy rewelacyjne zjazdy z pobliskich szczytów. Może krótsze, ale w niesamowitych śniegach. Francuzi niech liczą na to, że dopada śniegu… Jeżeli chodzi właśnie o pogodę, to podczas naszego tygodniowego pobytu nie było istotnych opadów śniegu, ale takie zdarzają się zimą co 2-3 tygodnie. Samo przewidywanie pogody wydawało się w wykonaniu przewodników łatwe – taka pogoda jak jest aktualnie w Biszkeku, będzie u nas za ok 6 h.

05

Słońce, puch i my

Sam Tienszan to niesamowicie rozległe pasma górskie. W większości skaliste, dlatego zjeżdżamy głównie na obrzeżach tych gór. Jednak chcemy również na lodowiec! Klient nasz Pan. Wlatujemy więc jednego dnia 50 km w głąb gór, zmniejszając dystans do chińskiej granicy i leżących na niej słynnych szczytów – Pik Pabiedy czy Chan Tengri. Zjazdy z wysokości ok 4 500 m npm przytykają już niektórych freeriedowców, szczególnie tych z okolic Sztokholmu. Nie, żeby Śląsk leżał jakoś istotnie wyżej niż Sztokholm, ale jednak to już luty – więc my zdążyliśmy pojeździć w tym sezonie już sporo w Alpach. Zjazdy na lodowcach mają zupełnie inny charakter. Śniegu nie ma już „po pachy”, jednak zjazdy są również rewelacyjne. I to uczucie jeżdżenia w środku Tienszan, w towarzystwie gór mających po 6-7 tys m npm, na całkowitym odludziu – niezapomniane wrażenie.

Wczytuję galerię

Wracając do bezpieczeństwa – nie mieliśmy żadnej niebezpiecznej sytuacji. Kiedy tylko pojawiał się cień ryzyka, padały ze strony przewodników odpowiednie komendy o kolejności zjazdów, rozdzielaniu ekipy, zakazie zatrzymywania się w czasie zjazdu. Nie licząc jednego Szweda, który pojawił się jak urwany ze sztokholmskiej choinki (na nartach zjazdowych, za to bez kasku – przewodnicy musieli mu wypożyczyć narty), każdy z uczestników posiadał plecak lawinowy. No może oprócz jednego z Niemców, który dolatywał do Stambułu liniami Pegasus – kazali mu opróżnić butlę. Więc plecak lawinowy miał, ale bez butli. W bazie był nawet agregat do napełniania butli, jednak Niemiec miał butlę firmy, której nie można było w ten sposób napełnić. Przy okazji, ponieważ przewóz butli w bagażu głównym zawsze wywołuje lekki stres – przed nadaniem bagażu, na lotnisku, warto zgłosić się do biura przewoźnika, aby zgłosić ten fakt. Tam zawsze trafiamy na osobę, która nie ma pojęcia o czym mówimy. Wtedy trzeba zasugerować telefon do osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, które pracują jak najwyżej się da. Pomaga. Niemiec chyba o tym nie wiedział.

Narciarski raj

Narciarski raj

Nie był to wyjazd heliski, który można uznać na ekstremalne narciarstwo. Jednak ilość wrażeń z samego pobytu w Tienszanie, jak i samego freeridu sprawiło, iż będzie to wyjazd niezapomniany. Sami Kirgizi są osobami doskonale znającymi swój przewodnicki fach (przez okrągły rok uczestniczą w wyprawach nie tylko narciarskich), pokazali się jako doskonali organizatorzy. Nie spodziewaliśmy się codziennych, dodatkowych posiłków „apres ski”, darmowych płynów o właściwościach mniej i bardziej rozgrzewających, dbałości o szczegóły. Wracałem do Biszkeku (tym razem już śmigłowcem!) z mocnym postanowieniem powtórzenia wyjazdu w roku kolejnym. Jednak znaczny wzrost kursu dolara, jak i samej ceny imprezy skłonił do rozglądania się za nowymi wrażeniami. Samo heliski odkładając na bliższą czy dalszą przyszłość… Jednak jeżeli ktoś chce spróbować tego typu aktywności, to polecam. Taniej już chyba nie będzie.

Poniżej podsumowujący film z prywatnego archiwum Nomad Heliski Kirgistan:

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.