Jak wybrać wiązania skiturowe? Podpowiadamy | 8academy
05.01.2019

Jak wybrać wiązania skiturowe?

Uwielbiasz szusowanie w otoczeniu białego puchu, ale kolejki do wyciągu i slalom między narciarzami i snowboardzistami na stoku skutecznie Cię odstraszają? Jest na to sposób. Skitouring z roku na rok spotyka się z coraz większym zainteresowaniem zarówno miłośników dwóch desek jak i turystów, którzy eksplorują góry zimą.

Zakup sprzętu skiturowego może przytłaczać początkujących amatorów wycieczek „na fokach” i narciarstwa pozatrasowego. Tu każdy element wyposażenia zdaje się być dostępny w tysiącu wariantach, rozmaitych producentów. Ciężko połapać się w różnicach między kolejnymi nartami butami czy właśnie wiązaniami. Jak wybrać wiązania skiturowe? Na co zwrócić uwagę by nie cierpieć na podejściach i czerpać radość ze zjazdów?

Skitouring vs. narciarstwo zjazdowe

Jakie są podstawowe zalety skiturów? Nie musisz kupować karnetu, nie tracisz czasu w kolejce do wyciągu oraz przede wszystkim unikasz tłumów na stoku. Jesteś cały czas w ruchu, w przeciwieństwie do wypadów na zjazdówki, których nieodzowną częścią jest podróżowaniem wyciągiem. To także swego rodzaju powrót do przeszłości, do dni kiedy o wyjechaniu w górę na kanapie można było jedynie pomarzyć. Skitury to przede wszystkim wolność, od Ciebie zależy jak poprowadzisz linię zjazdu (oczywiście w ramach wyznaczonych dla amatorów skitouringu terenów). Nie sposób zapomnieć o frajdzie, jaka płynie z podchodzenia, niezapomnianych widoków i szybkiego sunięcia w dół w świeżym śniegu.

Ale w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu… Jako stosunkowo nowy sport (tak naprawdę nie tak nowy, ale zyskujący nagle ogromną popularność) owiany jest sporą dawką sprzętowych tajemnic. Wybierając narty zjazdowe praktycznie wcale nie zawracamy sobie głowy wiązaniami – dostajemy jakieś i wiadomo, że będą OK. W przypadku skiturów okazuje się, że również ten element wyposażenia trzeba dobrać… A potem foki (what?) i jeszcze buty (jak żyć?!). Prawda jednak jest taka, że wcale nie jest tak trudno!

Jak wybrać wiązania skiturowe do jazdy poza trasą

Skitouring to także zjazd w pięknym terenie. (fot. Dynafit)

Wiązania skitourowe a zjazdowe – różnice

Co wyróżnia wiązania do nart skiturowych od zjazdowych? Przede wszystkim konstrukcja. Wiązania przeznaczone do skitouringu umożliwiają podchodzenie w górę stoku i ruszanie butem dzięki wolnej pięcie. But wpinamy w przód wiązania, a piętę pozostawiamy luźną. Tylna część wiązania używana jest tylko do zjazdu, a więc przez dłuższą część dnia jest… niepotrzebna. Każdy krok oznacza uniesienie pięty i pociągnięcie narty ku przodowi.

W wielu modelach wiązań skiturowych znajdziemy podkładki pod piętę które na stromych zboczach zadziałają jak obcas pod pietą. Podwyższając buta, poprawiają jego ułożenie i ułatwiają poruszanie się pomimo stromizny.

Po dotarciu do celu wycieczki, pora na przygotowanie się do zjazdu. Oznacza to, poza zdejmowaniem fok, zmianę ustawienia wiązania. Najczęściej trzeba odpowiednio je obrócić, by możliwe było wpięcie pięty buta. Wówczas wiązanie działa podobnie jak to zjazdowe, choć komfort samej jazdy może być nieco gorszy (może – nie musi, o czym za moment).

Tak więc podstawowa różnica między wiązaniami skiturowymi a zjazdowymi to naprzemienne używanie samych przodów lub przodów i piętek, w zależności od tego czy poruszamy się w górę czy w dół stoku. W popularnych zjazdówkach, mamy wyłącznie możliwość pełnego wpięcia butów. Ponadto, w wiązaniach skiturowych ogromne znaczenie ma waga. W końcu chodzi o pokonywanie metrów w górę, często z dodatkowym plecakiem na grzbiecie. Tu każdy gram ma znaczenie! Na pierwszy rzut oka dostrzeżesz więc znacznie smuklejszą budowę wiązania skiturowego – prawie całkiem metalowego, bez zbędnej obudowy, czasem pozbawionego skistoperów.

Jak wybrać wiązania skiturowe dla początkujących

Jak wybrać wiązania skiturowe? (fot. Dynafit)

A jeśli już mowa o skistoperze…

W zjazdowych modelach jest on zintegrowany z tylną częścią wiązania. To wyposażenie obowiązkowe, obecne w każdym wiązaniu montowanym do slalomek, gigantek czy nart all-roundowych. W przypadku skituringu jest nieco inaczej. Skistoper wciąż jest przydatny, ale w walce o minimalną wagę czasem się go pomija. Może być więc zintegrowany z wiązaniem (jak np. w DynafitRadical Turn ), ale możliwe jest też zakupienie wiązań bez skistopera. Wiele z nich jest jednak gotowe do rozbudowy, jeśli kiedykolwiek uznamy to za stosowne (np. Dynafit TLT Superlite 2.0). Nie spotkamy się ze skistopami w modelach typowo zawodniczych, z uwagi na specyfikę przepinania się oraz chęć maksymalnego obniżenia wagi sprzętu.

Stistopery śmiało może zastąpić lonża / smycz do wiązań, zwana również „guide leash”. Spina ona przedni element wiązania (i zmontowaną z nim nartę) bezpośrednio z butem. Takie rozwiązanie równie skutecznie chroni przed ustratą narty, a dodatkowo waży ciut mniej.

No to skistoper czy „guide leash”?

Warto mieć na uwadze, że w stromym terenie, w bardzo twardym i zmrożonym śniegu, skistoper nie zadziała, a narty będą się zsuwać jak po szynie. Wówczas lepszym rozwiązaniem okaże się lonża do wiązań „guide leash” (możesz kupić parę osobno, ale jest ona też np. częścią zestawu z wiązaniami ATK Trofeo Plus). Wszystko ma jednak swoje zalety i wady. Skorzystanie ze smyczy podczas klasycznego upadku na przygotowanej trasie może skończyć się uderzeniem narty w potylicę lub w kark.

ATK Trofeo

Model ATK Trofeo Plus jest dostępny w zestawie z „guide leash”. (fot. ATK)

Ale wracając do tematu (bo za bardzo skupiliśmy się na detalu który raczej nie powinien być determinującym elementem w rozważaniach jak wybrać wiązania skiturowe):

Rodzaje wiązań skiturowych

Wśród wiązań przeznaczonych do skitouringu można wymienić trzy główne rodzaje. Nieprawdziwym będzie jednak stwierdzenie, że każdy z nich ma swoich zwolenników jak i przeciwników… Jedno bowiem absolutnie dominuje, drugie wymiera, a trzecie szuka swojej drogi 😉

Jak wybrać wiązania do nart skiturowych? Porównujemy

  • wiązania szynowe,
  • hybrydowe oraz
  • wiązania pinowe.

I. Wiązania szynowe

To właśnie wspomniane starsze rozwiązanie, które kończy swą karierę na dziewiczych zboczach. Na pierwszy rzut oka przypomina tradycyjne wiązania zjazdowe, głównie poprzez wielkość, formę (plastikowe obudowy) i sposób zaciskania się na bucie. Zastosowano w nich jednak specjalną szynę, którą można uwolnić w czasie podejścia. Dzięki temu, pięta może być unoszona podczas stawiania kolejnych kroków (podnosząc szynę ze sobą).

Kiedyś uchodziły one za niemal niezniszczalne oraz niezwykle wygodne. Dziś, kiedy sprzęt jest coraz lżejszy, modele szynowe są niemal całkowicie wyparte przez wiązania pinowe. Wprawdzie, jak pokazał czas, niemal wszystkie wiązania szynowe mające po 20 czy 30 lat nadal działają jak nowe, prosto z pudełka. Wagowo wypadają jednak na tyle niekorzystnie względem modeli kłowych „low-tech”, że argument pancerności nie wystarczył aby trwać na konkurencyjnym rynku. Internet powtarza jak mantrę, że to jeden z rodzajów wiązań jakie są na rynku… Ale to już przestarzały mit. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, skreśl je z listy i zapomnij o ich istnieniu.

II. Wiązania pinowe / kłowe (low-tech)

Są alternatywą dla wiązań szynowych, wyróżnia je niemal wszystko, ale przede wszystkim niska waga. Obecnie trwa wyścig o najlżejsze wiązanie, w którym podium zdobywają zawodnicze modele. Pierwszym na rynku wiązaniem pinowym było Low Tech marki Dynafit, które miało swoją premierę w 1984 roku. Jego autorem jest Fritz Barthel, powstało one, jak sam powtarza, z lenistwa oraz chęci zaoszczędzenia energii na podejściu.

Trochę historii

Zastanawiając się jak wybrać wiązania skiturowe warto sięgnąć do historii. Wszystko zaczęło się na początku lat 80. podczas wypadu na Mont Blanc. Fritz i jego kolega dotarli na szczyt po intensywnym podejściu z ciężkim sprzętem, dwumetrowe narty oraz ciężkie wiązania dały im w kość. To doświadczenie skłoniło projektanta do zbudowania pierwszych lżejszych wiązań w domowych warunkach. W tamtych czasach zaawansowany sprzęt często zyskiwał określenie High-Tech, jednak jak nazwać te lekkie i mechanicznie proste wiązania? Low-Tech. Oczywiście.

Dynafit Low TechTak wyglądało pierwsze wiązanie Low Tech. (fot. Dynafit)

Od tego czasu wiązanie ulegało zmianom, by po 25 latach od pierwszej wersji zyskać uznanie skiturowców na całym świecie. Marka Dynafit zyskała miano absolutnego lidera na skiturowym rynku! Po tym jak minął jej patent na wyłączność zaprojektowanego rozwiązania, piny wchodzą w wiązania każdej niemal marki, a przy okazji ucichły wszelakie głosy próbujące doszukać się wad kłów (przypadek?). [Więcej na ten temat posłuchasz w 6. odcinku Górskiego podcastu 8a.pl gdzie Piotr Gąsiorowski opowiada o rozwiązaniach Dynafit]

OK, ale o co chodzi z tymi pinami? Kły widać na pierwszy rzut oka – 2 metalowe, stożkowo zakończone bolce wpinane są w przedniej części w specjalne inserty współczesnych butów skiturowych.

Wiazania skiturowe pinowe

Charakterystyczne kły w wiązaniu pinowym. (fot. Dynafit)

Po zaciągnięciu zacisku, mocno trzymają buta, pozwalając swobodnie ruszać mu się wokół osi pinów. Po podniesieniu nogi narta „wisi” na wiązaniu, możesz wręcz nią machać.

Podobne dwa bolce znajdują się w piętce – mogą one być albo zakryte albo obrócone w bok/ tył na czas podejścia (gdy nie chcemy wpinać pięty), albo też wsunąć się w inserty przy pięcie buta, mocno go trzymając na czas zjazdu.

III. Skiturowe wiązania hybrydowe

W ostatnich latach na rynku pojawiły się także wiązania „mieszane”, wykorzystujące super sprawdzone i cenione piny przedniego elementu ze zjazdowym tyłem. Głównym zamysłem tego rozwiązania jest poprawienie wypinania buta z wiązania. Istnieje jednak sporo przesłanek aby wierzyć, że rozwiązanie to jest raczej poszukiwaniem przez specjalistów od wiązań zjazdowych swojej niszy na rynku (wyróżnienia się czymś). Choć moment i sposób wypinania się nart skiturowych i zjazdowych podczas upadku działa inaczej, to w obydwu przypadkach działa. W obydwu niestety nie zawsze (ryzyko kontuzji jest wpisane w ten sport), ale nie ma rzetelnych dowodów świadczących o tym by skiturowcy zrywali więzadła częściej niż alpejczycy. Tak czy siak, wiązania hybrydowe raczej na dłużej zagościły na rynku. Choć ich oferta nie rośnie super dynamicznie, to są, mają się nieźle i znajdują grono odbiorów.

Wiązanie pinowo-zjazdowe Marker Kingpin

Hybrydowe wiązanie pinowo-zjazdowe (piny z przudu, zjazdowy tył) Marker Kingpin. (fot. Marker)

Jak wybrać wiązania skiturowe – przegląd rynku

Na rynku dostępna jest coraz większa oferta wiązań skiturowych – głównie pinowych. I to raczej na nich powinieneś/aś się skupić. Jak odnaleźć się w gamie modeli? Na początku powinno pojawić się pytanie o rodzaj aktywności na jakiej nam zależy. Istotne jest, czy stawiamy głównie na podchodzenie, szybkość, wydolnościowy wyczyn czy raczej nie możemy doczekać się długiego zjazdu w puchu. Warto również zastanowić się w jakim terenie będziemy się poruszać oraz czy w planach mamy także zjazdy w pobliżu kolejek i przygotowanych tras. Im bowiem szybciej czy dalej chcemy się poruszać na nartach, tym bardziej powinniśmy zwracać uwagę na wagę wiązań (analogiczne podejście będziemy mieli do nart – w tym przypadku pewnie węższych). Jeśli jednak interesuje nas bardziej sama jazda, a podejścia postrzegamy jako zło konieczne (żadne tam skiturowe wycieczki dla samej frajdy z chodzenia!) to możemy przeglądać wiązania nieco cięższe, ale jednak mocniejsze, lepiej współpracujące z szerszymi nartami, gotowe przyjąć bardziej dynamiczne obciążenia, pozwalającymi regulować siłę wypięcia DIN.

Dla każdego coś skiturowego

Zazwyczaj kolekcje producentów podzielone są na 4 kategorie – z czego 2 skrajne to właśnie ultralekkie wiązania zawodnicze RACE (minimalistyczne do bólu) oraz cięższe, pancerniejsze freeridowe FREETOUR. Te pierwsze to oferta pewnie dla 1 czy 2% użytkowników, te drugie dla nieco szerszej, ale wciąż niewielkiej grupy która zechce piechotą zdobywać nieco dalej (ale nie za daleko) położone szczyty, albo odchodzić od kanap i gondol które w ciągu dnia wciągną ich kilkukrotnie do połowy dystansu. Dla większości miłośników skituringu postrzeganego jako alternatywy dla pieszych wycieczek górskich (dających większe możliwości co do pokonywanych dystansów) albo wręcz zimowego biegania, najlepszym wyborem będą wiązania z grupy speed (UPHILL) albo touring (ALLROUND). Lekkie (ale nie ascetyczne), uniwersalne, wygodne w obsłudze.

  • Dynafit – król wiązań pinowych!

Wiązania Dynafit to cztery serie sprzętu skierowane do różnych grup odbiorców. Marka kategoryzuje je w oparciu o prędkość z jaką użytkownicy chcą/ mogą w nich zdobywać kolejne metry w pionie.

Najlżejsze, dla najszybszych

Kolekcja Race to propozycja dla zawodników, którzy zdobywają wysokość w zapierającym dech w piersiach tempie (powyżej 1000 m przewyższenia na godzinę). Zależy im na szybkim przepinaniu i zjeździe w dół z dużą prędkością, niekoniecznie w najprzyjemniejszy sposób. Tu przede wszystkim liczy się skuteczność, efektywność działania i czas. Dobrym reprezentantem będzie zatem  model Dynafit Low Tech Race 2.0.

Jak wybrać wiązania skiturowe dla zawodników

Modele zawodnicze to funkcjonalność i niska waga w jednym. (fot. Dynafit)

Grupa Speed kojarzy się przede wszystkim z asortymentem przeznaczonym dla alpinistów i osób, którym zależy na szybkości przekładającej się na bezpieczeństwo  działalności w wymagającym terenie (marka określa tu tempo na 700 – 1000 m przewyższenia na godzinę). Tej grupie użytkowników będzie zależało na maksymalnej wydajności w zróżnicowanych warunkach. Najpopularniejsze modele w tej grupie to Superlite i doskonałe cenowo TLT Speed Turn.

Gdy wolniej znaczy przyjemniej

Tour to kolekcja dla początkujących oraz osób wybierających się na skiturowe wycieczki w gronie znajomych. W tych produktach postawiono na uczucie wolności, radość przebywania w grupie przyjaciół jak i dłuższe podejścia. Tempo określane na 400 – 700 m przewyższenia na godzinę sugeruje rozkoszowanie się samym marszem, a niekoniecznie bieg z językiem na wierzchu 😉 Bestsellerowy model z tej kategorii to ST Radical Turn oferujący regulację długości i zintegrowany skistopper.

Natomiast seria Free to nacisk na frajdę zjazdu w świeżym śniegu, który nie został jeszcze przecięty nartami. Tutaj podejście jest tylko tylko środkiem do celu i można się nieco bardziej pomęczyć by sam zjazd był przyjemniejszy. Prawdziwa bestia o sile wypięcia DIN sięgającej 16 to model Beast.

Dla super ostrożnych

Ciekawym wiązaniem jest Dynafit ST Rotation, gwarantujące wyższy komfort i bezpieczeństwo podczas zjazdu, dla tych którzy jednak trochę boją się pinów. Jak sugeruje nazwa, przód wiązania wykonuje mikro ruchy rotacyjne (podobnie jak w zjazdowych modelach). Pozwala to na amortyzację w kontakcie z różnego rodzaju przeszkodami, a także ułatwia wypinanie tego elementu w przypadku uderzenia w ten odcinek narty. Dodatkowo, mechanizm ten pracuje także na nierównościach terenu, absorbując drgania. W ten sposób projektanci Dynafit uzyskali nie tylko model, który ucieszy osoby rozpoczynające swoją przygodę ze skitouringiem, ale też świetną opcję dla miłośników freeride’u.

Wprawdzie wagowo nie wypada szałowo (ok. 600 g podczas gdy wielu użytkowników zakłada raczej przedział 250 – 380 g), ale za to jako jedno z nielicznych może poszczycić się certyfikatem TÜV. Właśnie ze względu na wymóg rotacyjnych przodów niezwykle rzadko certyfikacja taka spotykana jest w przypadku wiązań skiturowych (odmienna filozofia). Tym wiązaniem Dynafit udowadnia jednak, że z samymi pinami też da się stworzyć wiązania które przejdą określone testy. To trochę taki pstryczek dla promotorów hybryd i ukłon w stronę osób które mają realne obawy co do wypinania się pinów.

  • Marker – coś hybrydowego i kłowego

W ofercie tego producenta warto wymienić dwa modele, reprezentujące dwie filozofie. Dla jednej najważniejsza jest przyjemność czerpana na zjazdu, dla drugiej liczy się także efektywne podejście.

„Wiązanie Marker Kingpin zostało zaprojektowane dla narciarzy, którzy nastawieni są głównie na zjazd w szerokich deskach. Jego najnowsza, udoskonalona wersja to Kingpin MWerks – test to wiązanie hybrydowe, wykorzystujące piny na przodzie. Dzięki nim, podchodząc nie dźwigamy całej skrzyni, a co za tym idzie, oszczędzamy energię potrzebną do zjazdu. Warto zwrócić uwagę na kompatybilność na linii but-wiązanie, nie wszystkie modele butów skiturowych będą z nim współpracowały.

Model Alpinist to propozycja dla skiturowców, którzy poszukują każdego grama. Jego zaletą jest rozstaw śrub montażu, można bez problemu montować je także do szerszych nart, jeżeli ktoś potrzebuje lekkiego wiązania” – mówi Lech Niekraszewicz, przedstawiciel Markera na Polskę.

Jak wybrać wiązania skiturowe – podsumowanie

Tak więc, jak wybrać wiązania skiturowe by nie oszaleć? Warto zwrócić uwagę na kilka kwestii. Po pierwsze istotny jest poziom zaawansowania i typ aktywności. Doświadczeni skitourowcy są zazwyczaj zdecydowani na konkretny sprzęt, znają swoje mocne i słabsze strony. Wiedzą czy lepiej odnajdują się w podejściach czy też stawiają raczej na niczym nieograniczony zjazd. Najlepiej uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie jak wyobrażamy sobie nasze skiturowe narciarstwo?

Dla osób, które w górach wyznają zasadę fast and light została stworzona bogata seria lekkich wiązań pinowych, skutecznie rozwijanych od ponad 30 lat i dopracowanych dziś w niemal każdym szczególe. Można w niej znaleźć  propozycje dla osób ceniących sobie minimalizm, ale i możliwość lekkiej regulacji wiązania, samocentrujących się piętek, podwyższających podkładek, systemów „naprowadzania” buta w przednim wiązaniu. Lekkie wiązania kłowe to techniczny majstersztyk i naprawdę uniwersalny wybór.

Dla osób, dla których skitouring to alternatywa górskich, zimowych wycieczek pieszych, lepszym wyborem mogą okazać się przedstawiciele serii Tour / Touring / Allround (różnie zwanych u różnych producentów). Oferują właściwy komfort na podejściach i nieco więcej „dodatków” (skistopery, płytkę dla regulacji rozmiaru, piętkę o nie 1 czy 2, ale o 3 wysokościach itp.). Nie są to może wyśrubowane wagowo modele, ale za to super wygodne w użytkowaniu, trwałe, dające możliwość choć minimalnej regulacji ustawień.

Im mniej tym lepiej?

Analizując poszczególne wiązania doczytasz się pewnie technicznych detali które czasem faktycznie stanowią udogodnienie, a czasem swoistą ciekawostkę (przydatną, a może niekonieczną). Rozważnie podchodź do tematu kolejnych elementów dzięki którym wiązanie robi to, siamto i owamto 😉 Może ma to dla Ciebie znaczenie, a może lepiej zdecydować się na znane, sprawdzone i mniej wybajerowane wiązanie.

Skala wypięcia DIN

Kiedy wiesz już jak wybrać wiązania skiturowe, pamietaj o tym by zwrócić też uwagę na siłę wypięcia butów z wiązań. Określana jako liczba DIN, opiera się na obliczeniach, na które składają się:

  • waga użytkownika,
  • wzrost,
  • wiek,
  • długość skorupy buta oraz
  • umiejętności narciarza.

Im wyższy DIN, tym większa siła musi zadziałać aby wypiąć buta z wiązania.

W dobie internetu nie jest konieczne wykonywanie skomplikowanych działań. Dostępne są aplikacje i kalkulatory on-line umożliwiające wyliczenie DIN po uzupełnieniu wymaganych danych. W przypadku wyboru wiązań warto zwrócić uwagę czy posiadają one stały DIN czy też możliwa jest jego późniejsza regulacja.

Stały DIN

Towarzyszy raczej wiązaniom minimalistycznym, przeznaczonym dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Częśc z nich dostępna jest w predefiniowanych, fabrycznie ustawionych opcjach. Już w momencie zakupy musisz wybrać czy będzie to 4, 6, 8 czy 10. Po zakupie, nie ma zmiłuj się – nie zmienisz tej wartości.

Regulowany DIN

W przypadku zdecydowanej większości uniwersalnych wiązań, ustawienie siły wypięcia DIN jest regulowane. Nie musisz więc przed zakupem bardzo szczegółowo ustalać wartości. Ważne aby jednak mieć pojęcie co się kupuje i jakie graniczne wartości wiązanie ma. Jest sporo modeli produkowanych w bliźniaczych wariantach. Cała ich konstrukcja jest taka sama, ale ustawienia pozwalają wyregulować DIN w innym przedziale. Może to być np. zakres 3-8, a w drugiej wersji (różniącej się np. tylko kolorem) 5-10. W uproszczeniu, pierwsze przeznaczone są dla osób lżejszych, niższych, o mniejszej stopie czy bardziej zachowawczym stylu jazdy. Drugie stworzono dla osób cięższych, jeżdżących agresywniej, wysokich.

Jeśli więc widzisz w ofercie prawie identyczne wiązania (np. ST Rotation 7, ST Rotation 10, ST Rotation 12) i próbujesz rozkminić czym się różnią, to odpowiedź zapewne brzmi – ustawieniem DIN. Sprawdź czy jest to wartość stała czy też daje się regulować. W pierwszym przypadku zastanów się porządnie które są dla Ciebie, w drugim zakres regulacji jest zazwyczaj spory i nie ma co się zanadto doktoryzować w temacie.

Jak DIN dla wiązań skiturowych wybrać?

Przyjmuje się, że:

  • niski DIN (2,5 – 6) będzie odpowiedni dla dzieci czy najniższych dorosłych, o posturze szczupłego nastolatka;
  • środkowy (5 – 8,5) dla kobiet i niewysokich mężczyzn;
  • najwyższy (sięgający 10 czy 12 DIN) dla mężczyzn.

Wartości wychodzące poza tę skalę (DIN sięgający 14 czy 16) spotyka się niezwykle rzadko, praktycznie tylko w super pancernych wiązaniach freeridowych.

UWAGA: nie traktuj powyższego jak wyrocznię – to wskazówka która ma pomóc w decyzji jak wybrać wiązania skiturowe. Nie jest to ściągawka dla profesjonalnego technika czy serwisanta montującego wiązania.

Kompatybilność butów z wiązaniami

I na koniec – co nieco o butach skiturowych.

Istotną kwestią przy dobieraniu wiązań skiturowych do butów jest wzajemna kompatybilność. Jak wybrać wiązania skiturowe pasujące do naszych butów? Najczęściej taką informację znajdziesz na nich już przy zakupie. Marker podaje modele butów współpracujące z wiązaniami Kingpin. Natomiast Dynafit (produkujący wyłącznie wiązania pinowe) wyznaje zasadę, że inserty umieszczone w butach są integralną częścią wiązania. Stąd też rekomendowane jest stosowanie wiązań z butami tej marki. Monopolistyczna zagrywka? Nic z tych rzeczy! W przypadku tego producenta, podejście to sprawdza się doskonale. Przede wszystkim z tego względu, że jako lider pinowych wiązań (i dostawca insertów) jest wzorem z którym inni chcą współpracować. Wiele marek produkujących buty decyduje się na kooperację z Dynafitem, aby mieć pewność, że ich inserty idealnie pasować będą do wiązań Dynafit. W końcu, jakby na to nie patrzeć, marka ta jest wiodącą na rynku. Nikt nie chce ryzykować by użytkownicy narzekali na mechanikę wpinania ich butów. Producenci umieszczają więc na butach specjalne oznaczenia kompatybilności z wiązaniami Dynafit (często jest to pomarańczowa nakładka na insert).

Oryginalne inserty Dynafit w butach skiturowych

Po lewej but skiturowy Dynafit, po prawej Hagan. Obydwa wykorzystują inserty Dynafit, doskonale kompatybilne z wiązaniami tej marki. Pomarańczowa osłonka pomaga rozpoznać takie obuwie w stacjonarnych sklepach. (fot. 8academy)

Tylko Step-In?

Czy to oznacza, że inne buty z wyraźnie widocznymi insertami z przodu i przy pięcie nie będą pasować? Powinny i pewnie większość będzie. Ale nie brakuje też historii ze spektakularnymi „wtopami” gdzie nieoryginalne (w rozumieniu – nie od Dynafita) inserty przysparzały użytkownikom problemów. Wpinały się niewygodnie albo też dopiero na którąś próbą. Bywało i tak, że jeden but działał świetnie, a z drugim ciągle trzeba było walczyć. Wiadomo jednak, że producenci obuwia czuli są na takie sygnały i poprawiają swoje produkty więc nie ma co z góry przesądzać o braku kompatybilności jakiegoś modelu.

Jeśli zaś decydujesz się na wiązania hybrydowe (Marker Kingpin MWerks) to pamiętaj, że but musi mieć w tylnej części klasyczny „rant”. Na nim oprze się tylna część wiązania. Niezbędne jest też odpowiednio profilowane (dosyć pionowe) skorupy w tej okolicy. W całej ofercie Dynafit, jako kompatybilny z hybrydami, oznakowano tylko jeden modelHoji Free. Tylko jeden, ale nie przypadkowy – właśnie freeridowy gdzie Dynafit ma świadomość iż użytkownik może zdecydować się właśnie na takie wiązania.

Kompatybilność buty-wiązania

Przy wyborze wiązania warto zwrócić uwagę na kompatybilność z butami. (fot. Dynafit)

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.