Wspinanie z dzieckiem: Majorka. Olga Niemiec | 8academy
27.10.2017

Wspinanie z dzieckiem: Majorka

Na cel jednej z rodzinnych wspinaczkowych podróży wybraliśmy hiszpańską wyspę Majorkę. Pojechaliśmy po raz pierwszy jako czteroosobowa rodzina (4-letnia córka i 2-miesięczny syn) ze wsparciem nieodzownej babci. Informacje, jakie udało nam się odnaleźć na temat rejonów przyjaznych dzieciom okazały się znikome, w związku z czym celowaliśmy trochę na ślepo. W kilku przypadkach nieco się zawiedliśmy, inne zdecydowanie polecamy. Mam nadzieję, że niniejszy tekst okaże się pomocny dla innych rodziców szukających miejsc, gdzie można powspinać się z dziećmi.

                       

Poniżej przedstawiam przegląd sektorów na Majorce, z krótką charakterystyką dotyczącą podejścia pod skałę, miejsca pod skałą i wspinania.

Sektor Xon Xanquette

W pierwszy dzień po przyjeździe wstaliśmy późno i byliśmy zmęczeni, więc postanowiliśmy pojechać w rejon, który był blisko naszego punktu wypadowego. Szukaliśmy takiego, który miał łatwe podejście i sporo dróg w różnym przedziale trudności. Nasz wybór padł na Xon Xanquette. I niestety nie wybraliśmy najlepiej. Rejon położony jest na cyplu w północno-wschodniej części wyspy. Co za tym idzie, trasa prowadzi przez liczne serpentyny najpierw w górę, później w dół wydłużając czas dojazdu przynajmniej o 20 minut. No cóż, przynajmniej widoki były zadowalające.

O ile opis dojazdu na parking pod rejon jest zrozumiały (a może to zasługa wpisania współrzędnych GPS?), to opis dojścia pod sektor już nie. Gubiliśmy się podczas zejścia w dół po znikającej ścieżce i kluczyliśmy między sztywną, plątającą się pod nogami trawą, „kujakami” i kamieniami. Podejście lub zejście tą drogą z małym dzieckiem jest możliwe jedynie w nosidle/chuście, a i to jest niebezpieczne- zagrożenie potknięciem lub „zjazdem”. Wysoka do pasa trawa oraz luźne kamienie nie pomagają w zachowaniu równowagi. Czteroletnia córka miała trawę sięgającą szyi. Szła za nami żółwim tempem, co chwila zatrzymywała się i protestowała. W końcu poddaliśmy się. Córka wylądowała ,,na barana”, co i tak nie ułatwiło sprawy. Każdy kto ma dzieci doskonale wie ile dodatkowych rzeczy oprócz szpeju jest potrzebne. Zdecydowanie za dużo! Niesienie tego wszystkiego oraz dziecka, jest nie lada wyzwaniem. W końcu opcja „na barana” też odpadła. Skończyło się na wchodzeniu na raty. Najpierw z ,,betami”, później powrót po dzieci.

Cały nasz wysiłek okazał się jednak daremny. Pod skałą z dziećmi jest nawet przyjemnie- jest trochę płaskiego miejsca i nie ma żadnej przepaści – ale nie ma po co siedzieć, bo wspinanie jest nieciekawe. Na łatwych drogach (do 7a) asekuracja jest mniej niż zadowalająca. Wszystkie spity są zardzewiałe. Tymczasem trudniejsze drogi wyglądają po prostu paskudnie. Kropką nad „i” był wiatr urywający głowę. Zamiast ,,chillu” na ciepłej Majorce, była ,,nasiadówa w puchówkach”. Ostatecznie postanawiamy się wycofać bez spróbowania jakiejkolwiek drogi. Sektora Xon Xanquette absolutnie nie polecam nikomu. Być może się mylę i znajdzie się tam jakaś perełka wspinaczkowa, jednak według mnie nie jest ona wartego tego całego wysiłku.

Sektor Port de Soller

Kolejnym  odwiedzonym przez nas sektorem był Port de Soller. Och, jakaż miła odmiana! Do rejonu szliśmy 8 minut  drogą. Szutrową, ale drogą. Ktoś bardzo uparty mógłby nawet jej część przejechać samochodem i zaparkować gdzieś na poboczu, skracając dojście z magicznych 8 do około 5 minut. Wózkiem można podjechać prawie pod sam sektor. Na sam koniec trzeba wziąć dziecko na ręce i podejść krótką, około piętnastometrową ścieżką pod samą skałkę. Wózek można wziąć ze sobą lub zostawić w zaroślach na dole. Pod sektorem jest w miarę płasko. Najwięcej miejsca jest pod „jaskinią”, gdzie można kręcić wózkiem małe kółka.

Wspinanie z dzieckiem: Majorka

Sektor Port de Soller (fot. archiwum autorki)

Port de Soller to bezpieczny i przyjazny dzieciom sektor. Do tego wspinanie jest wyjątkowe. Drogi są w stopniu 6a-8a i wszystkie są piękne. Zarówno te trudne, jak i te łatwiejsze, a trzeba przyznać, że to rzadkość. Wspinanie jest bardzo różnorodne- od pionów i krawądek, po tufy i przewieszenia. Słońce na drogi wchodzi około godziny 14.00, jednak drzewa zacieniają przestrzeń pod ścianą. Uroku dodaje piękny widok na morze i zatokę.

W przewodniku natrafiliśmy na informację, że czasem dojście do sektora jest zamykane ze względu na pobliską budowę hotelu. Informację prostujemy. Hotel jest już wybudowany.

Sektor Gorg Blau

Jako następny cel wybraliśmy sektor Gorg Blau. I tutaj niespodzianka. Niby do celu GPS pokazuje nam 40 km oraz 50 minut drogi, to jednak na miejsce przybywamy godzinę po czasie… Cóż, niestety trasa biegnąca do Gorg Blau prowadzi przez liczne serpentyny, które upodobali sobie kolarze. Podczas ich wyprzedzania szansa na czołowe spotkanie z jakimś rowerzystą pędzącym z góry lub innym autem jest wysoce prawdopodobna. Ostatecznie jechaliśmy żółwim tempem za peletonem, raz na jakiś czas dodając gazu na nielicznych prostych odcinkach. Na szczęście po godzinie 18.00, podczas powrotu, ruch rowerowy zmalał prawie do zera. Jest możliwość dojazdu na miejsce nieco dłuższą trasa, ale ze względu na mniejszą ilość zakrętów i mniejsze natężenie ruchu rowerowego, proponujemy wybranie właśnie tej drogi. Prowadzi ona przez Lluc, droga Ma-10.

Gdzie się wspinać na południu Europy

Warunki w Gorg Blau wraz z prawą częścią sektora Plaques (fot. archiwum autorki)

Samochód można zaparkować tuż obok sklepu. Stamtąd podejście pod sektor trwa zaledwie 5-8 minut. Jest możliwość dojazdu wózkiem. Pod skały prowadzi szeroka, płaska szutrowa droga. Jest niestety jedno zasadnicze „ALE”… Ktoś postanowił uniemożliwić wjazd samochodem i na początku drogi postawił bramę. Dodatkowym utrudnieniem w jej pokonaniu jest druciany płot ciągnący się około 30 metrów wzdłuż drogi. Pokonanie tego utrudnienia dla przeciętnego wspinacza to pestka. A dla wspinaczy dziećmi to prawdziwe wyzwanie. Należy minąć bramę z lewej strony i podążać wzdłuż płotu murkiem, którego wysokość wzrasta wraz z długością pokonywanych metrów. Murek szeroki jest na około 40 cm. Nasza czterolatka nie miała problemu z zachowaniem równowagi, jednak należy zachować ostrożność. Mniejsze dziecko musi być niesione przez rodzica lub, tak jak w naszym przypadku, przeniesione nad płotem, tuż przy bramie w gondoli wózka. Po pokonaniu ogrodzenia bezproblemowo podążyliśmy płaską, szutrową drogą pod sektor.  

Gorg Blau dzieli się na dwa zasadnicze sektory- Es Torrente i Plaques. Są one oddzielone wspomnianą drogą, która kończy się za około 300 m przy tamie. Nic tamtędy nie jeździ, więc obozowaliśmy na drodze i z niej poruszaliśmy się w pierwszy lub drugi sektor. Było to o tyle przyjemne, że mieliśmy do dyspozycji sporo płaskiego terenu. Niestety z jednej strony drogi jest uskok. Nie ma możliwości zostawienia małych dzieci samych, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że któreś spadnie z kilku metrów na kamieniste dno rzeki. Jeśli chcemy  wspinać się tylko w sektorze Plaques, to jest on położony na lekko pochyłym stoku, jednak da się tam przebywać z dziećmi w każdym wieku. W tym sektorze są raczej łatwe i pionowe drogi.

Wspinanie z dziećmi

Najmłodsze pokolenie pnie się w górę na Es Torrente (fot. archiwum autorki)

Po drugiej stronie drogi, w sektorze Es Torrente, znajdziemy kilka łatwych, dość osobliwych dróg ( jedna z nich rozpoczyna się dwumetrowym wejściem po metalowych poręczach) niekoniecznie polecanych oraz kilkanaście przewieszonych, ładnych dróg w stopniu 7b-8b. Tutaj również przebywanie z dziećmi bezpośrednio pod ścianą jest utrudnione, żeby nie powiedzieć niemożliwe. Starty dróg umiejscowione są na wąskiej ścieżki kilka metrów nad dnem rzeki.

Mimo tych niedogodności, uważamy ten rejon za jeden z bardziej przyjaznych dzieciom. Oczywiście warunkiem koniecznym jest możliwość zostawienia pociech pod okiem kogoś trzeciego oraz sprawne „wymienianie się”. Warto podkreślić, że sektor Es Torrente jest oddalony od drogi maksymalnie 15 metrów, w związku z czym w każdym momencie mamy kontakt głosowy z osobami przebywającymi z dziećmi, a „podmiana” trwa maksymalnie 2 minuty.  

Sektor Les Perxes

Kolejnym sektorem, który z czystym sercem mogę polecić, jest Les Perxes, a dokładniej jego fragment, sektor Cueva. Tym razem zacznę od wad tego miejsca, ponieważ jest tylko jedna- mała ilość łatwych dróg. Sektor dysponuje dwoma wyjątkowo parszywymi drogami: 3-wpinkowe połogie 5 i 4-wpinkowe i jeszcze brzydsze 6b. Oprócz tego znajdziemy całkiem ładne 6c oraz 7a+. Pozostałe, prawie 30 dróg, to wspinanie na poziomie 7b-8c+. Drogi te zdecydowanie zasługują na największa ilość gwiazdek!

Autorka na tle jednej z dróg (fot. archiwum autorki)

Sektor Cueva (fot. archiwum autorki)

Pod skałami jest płaski teren, bezpośrednio pod drogami. Da się zawiesić hamak, pograć w piłkę z dzieciakami,  a co najważniejsze pobujać dziecko w wózku podczas asekuracji. Pod sektor idzie się około 15 minut spod zaznaczonego w przewodniku parkingu. Część drogi jest asfaltowa, część szutrowa po płaskim i lekko pod górkę. Dziecko w każdym wieku jest w stanie podejść spod auta pod sektor bez problemu, a te niechodzące zostaną komfortowo dowiezione w wózku. Dla bardziej leniwych- da się podjechać pod sam sektor samochodem. Jest nawet mała zatoczka na jedno auto, jednak sektor jest położony na terenie prywatnym. Lokalsi nie mieli oporów do parkowania tam, jednak my pokusiliśmy się jedynie na podjechanie pod sektor, wyrzucenie sprzętu i dzieci, a następnie kierowca wracał autem na parking i podchodził sam „na lekko”. Taka kombinacja była i tak sporym przyspieszeniem!

Wspinanie na Majorce (fot. archiwum autorki)

Jedna z dróg w sektorze Le Perxes (fot. archiwum autorki)

Sektor Les Perxes ( w nowym przewodniku nazwany Caimari) ma również swój podsektor Muro de Caimari. Ta część to łatwe wspinanie do 7a+. Podejście, mimo że kilkuminutowe, jest wymagające dla małego dziecka. Pod skały prowadzi wąska ścieżka pod górę, w fragmentach po luźnych kamykach. W paru miejscach przez krzaki. Nasz dwumiesięczny syn musiał być niesiony w nosidle, czterolatka szła o własnych siłach, ale z lekkim narzekaniem.

S’estret sektor Mejicano

S’estret sektor Mejicano to taki lokalny Zakrzówek. Ale niech was nie zmyli to porównanie! Przewieszoną, wysoką na 30 metrów skałę łączy z popularnym krakowskim sektorem tylko to, że jest wśród miejscowych ulubionym rejonem do ładowania po pracy. Dojście pod skałę jest równie łatwe. Biegnie do niego płaska ścieżka oddalona około 8-10 minut podejścia od parkingu. Ostatnie 20 metrów trzeba podejść pod górę kamienistą ścieżką, w związku z czym nie da się podjechać wózkiem. Trzeba go wnieść. Pod sektorem jest zupełnie płasko. Wspinanie jest przyjemne, jednak najprostsza droga jaką tu znajdziemy to 6b+. Pozostałe są powyżej 7a. Sektor być może nie powala na kolana, ale ma swoje zalety. Cień, długość dróg oraz łatwe podejście i przyjazne dzieciom otoczenie. To na pewno może zachęcić do wizyty.  

Sektor Alarò

Odwiedziliśmy również sektor Alarò, a dokładniej jego lewą część, Paret de sa Porta. Przewodnik zaleca zaparkowanie na wysokości restauracji, natomiast my wjechaliśmy na wyższy parking i stamtąd szliśmy około 20 minut szerokim przyjemnym szlakiem. Na początku po kamiennych schodach, później wybrukowaną ścieżką. Gdybyśmy zostawili samochód na dole musielibyśmy doliczyć jeszcze z 20 minut drogi pieszo. Nie ma możliwości dojazdu wózkiem pod skały, natomiast dziecko w każdym wieku da radę samodzielnie podejść. Starty w drogi są odsunięte raptem kilka metrów od szlaku. Pod sektorem jest niewiele płaskiego terenu, kilka drzew oraz półmetrowy murek oddzielający drogę od przepaści.

Majorka

Wspinanie na Majorce (fot. archiwum autorki)

Jadąc pod sektor widzimy imponujący mur skalny. Z bliska wygląda to nieco gorzej. Skała jest ostra, dziurawiąca buty i palce. Stan spitów mocno wątpliwy. Przeważają pionowe drogi po „wampirkach”, nie licząc kilku startów po tufach w drogi o trudnościach 7c. Po godzinie czternastej na ścianę wchodzi słońce. Z uwagi na temperaturę, szybko odpuściliśmy wspinanie i postanowiliśmy pozwiedzać okolicę, zapewniając trochę atrakcji dzieciakom. Opcja- obejrzenie zamku (który okazał się klasztorem) zakończyła się krótkim spacerem. Jedyną atrakcją było obejrzenie ruin wieży Roszpunki (a może Fiony?) oraz szukanie klasztornego osła. Małej się podobało! Dodatkowo na końcu szlaku (w klasztorze) jest urokliwa kafejka, z której rozpościera się naprawdę przyjemny widok.  

Sektor El Calo de Betlem

Jako ostatni sektor postanowiliśmy sprawdzić El Calo de Betlem. Zachęciło nas podejście. Według przewodnika 8 minut. W rzeczywistości? Chyba z czterdzieści… Oczywiście pogubiliśmy się. Dojście jest słabo opisane w przewodniku i nieintuicyjne. Należy iść cały czas największą, najlepiej wydeptaną ścieżką i szukać kopczyków z kamieni. A nie, tak jak my, kierować się opisem i rysunkami w topo. Znając drogę, podejście powinno trwać  maksymalnie 20 minut. Na upartego połowę trasy można przejechać wózkiem, ale warto mieć duże koła i sporo zacięcia. Na końcu zarośniętej szutrowej drogi należy zostawić wózek i kolejne 10 minut pokonać z dzieckiem w nosidle. Dość wysoka trawa i wąska ścieżka znów zmusiła nas do wzięcia czterolatki na barana. Nosidło/chusta dla młodszego dziecka jest niezbędne. Ścieżka fragmentami prowadzi mocno w dół.

Pod skałami jest sporo płaskiego terenu, najwięcej w „jaskini”. Zdecydowanie dużym plusem są małe plateau porośnięte zieloną trawą.

Wczytuję galerię

Sam sektor to mocno przewieszona biała skała. Trudne drogi (powyżej 7c) wyglądają imponująco. Niestety część dróg jest preparowana. Łatwe drogi, jak to zwykle bywa, są dość parchate, ale da się znaleźć perełkę.  

Sektory Faraguel i Valdemossa

Na Majorce są jeszcze dwa sektory, w których nie byliśmy, jednak zgromadziliśmy trochę informacji na ich temat.  Sektor Faraguel- najbardziej popularny sektor na wyspie według 8a.nu oraz podobno najpiękniejszy. Według przewodnika ma 25-minutowe podejście (czyli z naszego doświadczenia wynika, że z dziećmi jest to 50 minut), a na końcu jest poręczówka. Jest to wejście na wysokość około 8-10 metrów po metalowych poręczach przymocowanych do skały. Mimo tego chcieliśmy tam się dostać. Niestety droga samochodowa jest zamykana dla ruchu w okresie maj-październik. Nie ma możliwość podjazdu pod zaznaczony w przewodniku parking. Podobno istnieje alternatywna ścieżka, którą da się podejść, jednak wtedy trzeba doliczyć około godziny dodatkowego marszu.

Rodzinny wyjazd na wspin

Rodzinka w komplecie (fot. archiwum autorki)

Kolejny sektor to Valdemossa. Nie odwiedziliśmy go ze względu na brak dróg powyżej 7b. Jest to sektor umiejscowiony tuż przy drodze asfaltowej. Brak podejścia i łatwe drogi to znak rozpoznawczy tego rejonu.

Chciałabym móc napisać, że Majorka to wymarzone miejsce na wspinanie z dziećmi. Niestety nie mogę. Jednak na pewno jest to wymarzone miejsce na wakacje z dziećmi. Słońce, plaża oraz bliskość wspinania sprawiają, że na pewno warto odwiedzić tą malowniczą wyspę .

Autorka: Olga Niemiec

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.