Historia butów wysokogórskich - 8academy.pl - portal górski i wspinaczkowy dla aktywnych
25.01.2016

Historia butów wysokogórskich

Wraz z dążeniem człowieka do zdobywania coraz wyższych szczytów, a po zdobyciu tych najwyższych – do zdobywania ich trudniejszymi drogami i szybciej - zaczął rozwijać się specjalistyczny sprzęt wysokogórski. Przedstawiamy jego krótką historię.

                       

Historia butów wysokogórskich bezpośrednio powiązana jest z historią eksploracji górskich. Z jednej strony powstający sprzęt miał ułatwiać coraz trudniejsze i liczniejsze podboje, a z drugiej – zapewniać niespotykany dotąd poziom bezpieczeństwa. Dotyczy to raków, czekanów, ale naturalnie także butów, które choć często niedoceniane, to stanowią przecież jeden z najważniejszych elementów ekwipunku. Poniżej postaramy się przybliżyć pokrótce historię ewolucji butów wysokogórskich.

 W złotym wieku alpinizmu, czyli od połowy XIX do początku XX wieku, za obuwie specjalistyczne uważano „trikunie”, czyli skórzane podkute „gwoździami” buty. Raki używane były w tych czasach sporadycznie lub wcale, jako że uważano taką praktykę za nieetyczną (na podejściach wykuwano po prostu stopnie, a ich jakość była wyróżnikiem dobrego przewodnika).

Oczywiście nie było to rozwiązanie ani praktyczne, ani bezpieczne i musiało zostać prędzej czy później zastąpione. Po pierwsze zrewidowano samo podejście do niechcianej wcześniej nowości – raków. Tym samym stały się one nieodzowną częścią ekwipunku wysokogórskiego. Oczywiście wymuszało to drugi krok – ewolucję nie tylko poglądów, ale także samego obuwia.

Pomocny w tym temacie okazał się rozwój chemii przemysłowej, który zaowocował na początku wprowadzeniem podeszew z wulkanizowanej gumy, wyposażonej w wyszukany bieżnik, które znacznie lepiej sprawdzały się na lodzie i śniegu. Istniejąca już w tym momencie marka Zamberlan (choć w tych czasach słowo marka to raczej nadużycie, lepszym określeniem będzie „maleński zakład szewski” prowadzony przez pasjonata gór Giuseppe Zamberlan’a) upatrując w tej technologii nowych możliwości wniosła swój pośredni wkład w jej rozwój, wspierając prace i testy mało znanego wizjonera – Vitale Bramaniego, założyciela znanej dziś marki Vibram.

Był to oczywiście ogromny krok naprzód, ale to dopiero rozwinięcie technologii materiałów syntetycznych (głównie polimerów: poliuretanu – PU, polietylenu – PE, poliamidu – PA, polichlorku winylu – PVC) przyniosło prawdziwą rewolucję.

Typowe połączenie: buty wysokogórskie i raki (fot. Zamberlan)

Typowe połączenie: buty wysokogórskie i raki (fot. Zamberlan)

„Stara dobra szkoła” kontra technologie kosmiczne

Jak wspomniano powyżej – rozwój chemii i możliwości jej zastosowania w przemyśle, wniosły wiele nowinek także w dziedzinie obuwia górskiego i wysokogórskiego. Objawiło się to dwojako:

Po pierwsze – zmianą konstrukcji podeszwy. Cholewka buta nadal wykonywana była tradycyjnymi metodami, ze skóry, natomiast podeszwy gumowe, których stosowanie stało się powszechne, oferowały cały ogrom nowych możliwości: zróżnicowanie twardości w specyficznych warunkach i temperaturach, przyczepności, a także niespotykane wcześniej tłumienie drgań i energii uderzenia (ważne szczególnie w okolicach pięt).

Po drugie – powstały buty plastikowe, potocznie zwane „skorupami”. Były to niejako buty dwuczęściowe – składały się z wyciąganego wewnętrznego botka, wykonanego z materiału zapewniającego dobrą izolacje cieplną jak i względny komfort oraz zewnętrznego buta wykonanego z twardego poliuretanu, polietylenu lub podobnego materiału. Takie rozwiązanie sprawiało, że but był praktycznie nieprzemakalny, prawie niezniszczalny i oferował znakomitą termikę. Niestety, nie bez „skutków ubocznych”. 

Skąd w ogóle wzięto taki pomysł? Dla poprawienia termiki butów skórzanych zaczęto stosować tzw. overbooty, czyli coś na kształt stuptuta z podeszwą. Stanowiło to dodatkową warstwę izolacyjną i stosowane było w wyższych partiach górskich. Dopasowanie tych dwóch elementów nie zawsze było jednak udane. Sam pomysł wydawał się być świetny i szybko zaowocował powstaniem nowego rodzaju obuwia – wspomnianych skorup. Z jednej strony spełniały swe zadanie doskonale, z drugiej bardzo znacząco pogarszały wygodę i komfort chodzenia.

Sztuka kompromisu

Dziś, ze względu na toporność, odchodzi się już od „skorup”, ale ich wcześniejsza obecność zaowocowała trwałym podziałem butów wysokogórskich na następujące kategorie:

1. Buty skórzane (diabeł tkwi w szczegółach)

Obecnie w górach typu alpejskiego stosuje się najczęściej właśnie buty skórzane. Przeważnie są to buty szyte ręcznie przez doświadczonych rzemieślników. Co zatem czyni je lepszymi od tych produkowanych 20 czy 40 lat temu? Otóż kilka rzeczy:

  • Wspomniana wcześniej chemia, a dokładniej – polimery. To właśnie ich zastosowanie umożliwiło produkcję zupełnie nowego rodzaju podeszew wielowarstwowych. Charakteryzują się one lepszą przyczepnością na śniegu i lodzie (warstwa dolna), dobrą amortyzacją (warstwa pośrednia), odpowiednią sztywnością (warstwa górna) i wytrzymałością w miejscu mocowania raków. Oferują także lepszą izolację termiczną.
    Co więcej – ta sama „chemia” wykorzystywana jest w produkcji wodoodpornych membran, a wśród nich także tej cieszącej się największym uznaniem i zaufaniem – membrany GORE-TEX®. Doskonałą skóra + membrana to połączenie dające wyższą odporność na przemakanie niż w przypadku cholewski wykonanej z samej skóry (nawet równie dokonałej), znacznie przy tym wygodniejsze i lepiej oddychające aniżeli skorupa z 100% nieprzemakalnego plastiku. Nawet bardzo wysoki otok gumowy (mający przede wszystkim podnieść odporność mechaniczną skóry, ale także zabezpieczyć tą część cholewki przed przemakaniem) jest lżejszy i po stokroć lepszy aniżeli plastikowy but który w żadnej swej części nie dawał szansy na odprowadzenie potu z wnętrza.
  • Sama skóra używana do produkcji współczesnych butów także różni się od swojej poprzedniczki. Inne są metody jej garbowania, a przez to – zachowania jej naturalnych właściwości, a także metody jej obróbki i wstępnej impregnacji. Odpowiednia powłoka DWR sprawia, że skóra zachowuje ponad 90% swoich właściwości wodoodpornych, a ponadto – charakteryzuje się ponadprzeciętną wytrzymałością i trwałością.

Właśnie tego typu szczegóły decydują o odmienności butów uważanych dzisiaj za klasyczne od tych szytych pół wieku temu.

Osobną podkategorię stanowić mogą buty niższe, wykorzystywane na łatwiejszych szlakach alpejskich, na lodowcach, przede wszystkim w lecie. Ich produkcja odbywa się na bazie wyżej wspomnianych, jednakże do produkcji cholewek stosuje się oprócz skóry także inne materiały, które oferują nieco lepszą oddychalność.

Buty wysokogórskie Salewa z rakami półautomatycznymi (fot. Salewa)

Buty Salewa Condor Evo GTX z podeszwą kompatybilną z rakami półautomatycznymi (fot. Salewa)

2. Buty dwuczęściowe (nauka w służbie ludzkości)

Wspomniane wcześniej skorupy, a raczej koncepcja, która przyświecała ich powstaniu, okazała się pomysłem na tyle dobrym, iż podobne rozwiązania stosuje się także dziś. Zewnętrzna, sztywna skorupa zastąpiona została przez materiały, których zestaw tworzy prawdziwy wachlarz osiągnięć technologicznych ostatnich lat. But zewnętrzny, jak i wewnętrzny botek to połączenie różnych kombinacji warstw: gumy, Kevlaru, poliestru (Cordury), poliuretanu, poliamidu (Microfibry), elastycznej pianki EVA, wzmocnień termoplastycznych, folii aluminiowej i polietylenu.

Buty dwuczęściowe najczęściej przeznaczone są już w wyższe partie gór – od 4000 / 5000 m n.p.m. wzwyż. Z racji użytych materiałów, gwarantują one praktycznie stuprocentową wodoodporność, a także, dzięki większej ilości warstw oraz podziału na but zewnętrzny i botek, doskonałą izolację termiczną.

Buty dwuczęściowe są dziś używane praktycznie przez wszystkie wyprawy obierające za swój cel góry najwyższe. Ich konstrukcja świetnie sprawdzająca się w ekstremalnie trudnych warunkach (w śniegu, lodzie, przy huraganowym wietrze i bardzo niskich temperaturach) daje przewagę także w bardziej trywialnych sytuacjach, związanych z życiem obozowym. Wystarczy zdjąć but zewnętrzny, aby móc swobodnie poruszać się po namiocie w botku gwarantującym ochronę przed wyziębieniem. Samo wyjście z namiotu również nie musi wiązać się ze żmudnym wiązaniem butów – wystarczy po prostu nałożyć but zewnętrzny i zapiąć zamek.

Zamberlan 4000 Eiger GT RR

Zamberlan 4000 Eiger GT RR składający się z wytrzymałej części zewnętrznej oraz wyjmowanego wewnętrznego botka (fot. 8a.pl)

Także tutaj doczekaliśmy się podkategorii:

  • Pierwszą z nich są buty ze zintegrowanym botkiem wewnętrznym – z jednej strony oferują zwartość konstrukcji właściwą butom skórzanym, z drugiej podział na poszczególne warstwy i wykorzystanie materiałów używanych w butach dwuczęściowych, gwarantują także wspaniałą termikę oraz wodoodporność. Sprawia to, że buty te idealnie nadają się na zimowe wyprawy w góry typu alpejskiego.
  • Drugą podkategorię tworzą buty, których pojawienie się stało się swoistym znakiem czasu. Są to buty stworzone tylko i wyłącznie z myślą o startach w zawodach we wspinaniu w lodzie i mikście oraz w pokonywaniu ekstremalnie trudnych lodowych i mikstowych, wspinaczkowych dróg sportowych. Buty te skonstruowane są tak, aby zapewnić maksymalną ruchomość stopy w kostce (co umożliwia pokonywanie trudności), niestety odbywa się to kosztem wygody – zapewniają one tylko minimalną izolację od warunków zewnętrznych.

Teoria a praktyka

O tym jak zmieniły się warunki dostępu do sprzętu wysokogórskiego, a także sam sprzęt opowiedzieć może najlepiej osoba, której losy prywatne i zawodowe od długiego już czasu nieodzownie związane są z górami – alpinista, jeden z pierwszych Polaków zdobywców „Korony Ziemi”, doświadczony w bojach organizator i lider wypraw w góry wysokie, założyciel agencji turystycznej Adventure24.pl – Tomasz Kobielski:


„Buty to dla mnie zdecydowanie najważniejszy element wyposażenia w góry. Zawsze dbałem o to, by mieć komfort i wygodę, a także bezpieczeństwo, kiedy poruszam się w górach. Nie zawsze jednak to było łatwe w butach, które dostępne były, kiedy zaczynałem swoją górską przygodę. Dziś, na szczęście, diametralnie się to zmieniło i bardzo łatwo dobrać obuwie, w którym nawet wiele dni górskiej przygody nie będzie problemem. Niby wszyscy wiemy o tym, że obtarta czy obolała stopa może uprzykrzyć najwspanialszą wędrówkę, niestety jednak – nie zawsze robimy wystarczająco wiele, aby temu zapobiec.Osobiście od wielu lat używam kilku par zależnie od tego czy jadę w Tatry, Alpy, na Kilimandżaro czy w góry najwyższe, zimą czy latem. Zawsze też powtarzam uczestnikom naszych wypraw, aby na nich nie oszczędzali. Każdy z nich bardzo szybko docenia nasze porady, kiedy tylko znajdzie się w terenie”.

 

1

Zamberlany w akcji (fot. Zamberlan)

Historia butów w ujęciu osobistym  

A w moim przypadku? Mam taką jedną parę butów, którą kupiłem ponad 20 lat temu. Służyły mi na wielu wysokogórskich wyprawach, a także zimą w Tatrach. Mówię o „legendarnych” butach typu skorupy. Mimo faktu skrzypienia jak robot przy każdym kroku i trudności w poruszaniu się, kiedy pod stopami nie było śniegu, były na ówczesne czasy moją dumą. Kupiłem je za pierwsze zarobione na wysokościach pieniądze, w komisie w Katowicach. Była to wtedy jedyna para w sklepie, na szczęście w moim rozmiarze. Pewnie trudno to sobie wyobrazić w dobie, kiedy każde wejście do sklepu górskiego kusi zakupem kolorowych, wspaniałych nowych modeli – sam mam taką reakcję za każdym razem. Dziś te moje skorupy są już od dawna nieużywanym domowym eksponatem, i pewnie pozostaną takim na zawsze. W tym samym sklepie po tych 20 latach dowiedziałem się, że kupiłem buty, których nie zdążył użyć Jerzy Kukuczka, wstawione do komisu przez jego żonę, kilka miesięcy po wypadku na Lhotse. Dla mnie to była informacja jak z filmu. Często zastanawiam się jak potoczyłyby się moje górskie losy, gdyby nie ten szczególny zakup…

Jednak to tylko sentyment i historia, którą pewnie będę opowiadał kiedyś moim wnukom. Osobiście cieszę się, że era „skorup” już się skończyła. Dziś trekingowe, wyprawowe czy wspinaczkowe buty to produkty iście perfekcyjne. Wykonane ręcznie, dopracowane w każdym szczególe, wygodne, super lekkie, super ciepłe, a przy tym niesamowicie ładne.

Buty Zamberlan Expert Pro świetnie spisują się w górach typu alpejskiego (fot. Zamberlan)

Ja sam, w górach typu alpejskiego używam obecnie Expertów Pro firmy Zamberlan. Są na tyle wygodne, że wejście z samej doliny na szczyt jeszcze nigdy nie okazało się problemem, a tym bardziej katorgą. W stukających skorupach cała ulica wiedziała, że właśnie przechodzi obok wspinacz, a kości goleniowe bolały całymi dniami od ucisku plastikowego języka przy każdym ruchu. Nie wyobrażam sobie dziś zimy w Tatrach lub wyjazdu w Alpy w butach innych, jak wykonane z jednego kawałka, specjalnie impregnowanej skóry. Jeżeli dodać do tego jeszcze specjalnie amortyzowaną, kilkuwarstwową podeszwę Vibram i wewnętrzną skarpetę gore-tex’ową – otrzymujemy but komfortowy, dobrze oddychający. Taki, w którym chodzi się z chęcią, a nie za karę albo z musu.

Niedawno wróciłem z organizowanej przez nas wyprawy na Mt. McKinley, gdzie kilku uczestników używało innego modelu butów Zamberlan – Denali (akutalnie zastąpione zostały modelem Karka). Mimo bardzo niskich temperatur, głębokiego śniegu i potężnych wiatrów buty świetnie się sprawdziły dzięki wewnętrznemu botkowi, tak zaprojektowanemu, aby chronił przed najniższymi temperaturami. Dodatkową zaletą jest zintegrowany overboot (but zewnętrzny), dzięki któremu nie ma potrzeby używania stuptutów nawet w głębokim śniegu. Taka konstrukcja buta bardzo usprawnia jego zakładanie i wkładanie raków. Sprawdza się także w razie potrzeby na biwaku, kiedy to można wyjść na chwilę z namiotu w samym zewnętrznym bucie z “vibramem”, bez narażania się na poślizg, podczas gdy nasz botek ciągle suszy się i grzeje w śpiworze.

Historia lubi zataczać koło i pewne koncepty wracają, nie sądzę jednak aby przyszłość butów wysokogórskich miała kiedyś zetknąć się ponownie ze skorupą. Ciekawym jest trend odchudzania butów skiturowych, które to stają się coraz lżejsze i elastyczniejsze, a chodzenie w nich na odcinkach wymagających odpięcia nart i użycia raków- nie ma nic wspólnego z pokracznością chodzenia w klasycznych butach narciarskich. Trend jednak jest jednokierunkowy- ku lekkości i wygodzie. Buty skiturowe stanowią dziś ważną pozycję dla miłośników gór zdobywanych na nartach, nie zastąpią jednak wysokogórskich butów wspinaczkowych.

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.