Góry z dzieckiem - gdzie jechać w Beskid Żywiecki | 8academy
23.05.2018

Góry z dzieckiem – gdzie jechać w Beskid Żywiecki

Nigdy nie jest za późno, aby zacząć chodzić po górach. Banalne? Tak. Prawdziwe? Również.  Ja sam zacząłem intensywnie uprawiać tę formę turystyki dopiero kiedy stałem się ojcem. Spotkałem się z opiniami, że po zostaniu rodzicem nie będziesz miał czasu na realizację swoich zainteresowań. Ba! Miałem styczność z ludźmi dla których rodzicielstwo stanowiło gotową wymówkę do tego, żeby spocząć na kanap.... laurach. Zakładając, że czytasz ten artykuł, z pewnością nie zaliczasz się do tej grupy osób.

                       

Dopiero planujesz pokazać swojemu dziecku górski świat? Wręcz przeciwnie, byliście tu i ówdzie i potrzebujecie inspiracji do kolejnych wypadów w góry z dzieckiem? Jesteś rodzicem, który aktywnie spędza czas ze swoją latoroślą kilkaset m.n.p.m.? Minęliśmy się na szlaku i chcesz porównać doświadczenia?

Niezależnie od powodu, wierzę że czas poświęcony na przeczytanie tego artykułu nie będzie czasem straconym. Wraz z moim 5 letnim synem przybliżymy w nim część ciekawych tras Beskidu Żywieckiego. Zachęcam również do rzutu okiem na pierwszą część, w której dzielimy się doświadczeniami z Beskidu Śląskiego. Warto podkreślić, że niniejszy jak i poprzedni artykuł w całości bazuje na moich subiektywnych obserwacjach i odczuciach.

Góry z dzieckiem - gdzie jechać w Beskid Żywiecki

Uroki Beskidu Żywieckiego (fot. autor)

Beskid Żywiecki – krótka charakterystyka

Jest to pasmo nieco dzikie i mniej uczęszczane niż Beskid Śląski. Owszem, drogi prowadzące na Babią Górę czy Pilsko, są bardzo popularne i z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będziemy na nich sami. Nie zmienia to faktu, że w Beskidzie Żywieckim znajdziemy wiele tras, gdzie przez kilka godzin nikogo nie spotkamy. Powodów takiego stanu rzeczy jest w moim odczuciu kilka:

  • mnogość szlaków w całym paśmie,
  • brak przesadnie rozbudowanej infrastruktury turystycznej – budek z lodami i torów saneczkowych tu nie uświadczymy,
  • mniejsza popularność, wśród ludzi rozpoczynających przygodę z górami, w porównaniu do Beskidu Śląskiego.

Pamiętajmy, że skupiamy się na wędrowaniu z dzieckiem, warto wziąć powyższe informację pod uwagę. W żadnym wypadku nie należy tego poczytywać jako coś negatywnego. Miej tylko na względzie, że wycieczka z małym turystą nie będzie urozmaicona atrakcjami współczesnej cywilizacji. Ot, po drodze jedynie naturalne doznania, bez sztucznych dróg, komercyjnych kramów i udogodnień.

Beskid Żywiecki - surowe warunki pogodowe

Beskid Żywiecki potrafi być surowy (fot. Paulina Marciniak)

Góry z dzieckiem – know how

Rzeczy, o których warto pamiętać, a o których wręcz nie można zapomnieć. Wszystkie podstawowe informacje znajdziecie w artykule redakcyjnego kolegi Łukasza tutaj. Sam również nieco rozwinąłem ten temat w moim poprzednim artykule, dlatego nie będę powtarzał tego, co już napisane zostało. Poniżej podpowiadam kilka porad, które uzupełniają poprzednie. Piszę o nich teraz, ponieważ są to spostrzeżenia wyniesione stricte z Beskidu Żywieckiego.

  • Jeśli chcesz się wybrać w góry z dzieckiem, które jeszcze nie jest na tyle mobilne aby było w stanie przejść kilka godzin o własnych siłach i do tego zakładasz, że nie będzie to Wasz pierwszy i ostatni wypad – zainwestuj w nosidełko turystyczne
  • Pamiętaj, że wędrówka z dzieckiem zajmie Wam na pewno więcej czasu, niż sugeruje oznaczenie na szlaku. Co więcej, zimą wydłużenie czasu może być jeszcze większe. Nie tylko z uwagi na warunki. Przecież bałwanki same się nie ulepią, aniołki nie zrobią, a śniegowe kule nie ukulają.
  • Gdy w górach jest śnieg, jako strój najlepiej sprawdzi się kombinezon, bezdyskusyjnie,
  • zimą weź ze sobą „jabłuszko” do zjeżdżania. Daje niewspółmiernie dużo radości względem swojej wagi. Stanowi też nieodzowną pomoc, gdy dziecku brak sił do dalszej wędrówki w śniegu,
  • plecak dla dziecka jest dobrym pomysłem. Weź jednak pod uwagę, że w pewnym momencie możesz zostać zmuszony do jego niesienia – „bo jestem już zmęczony”,
Beskid Żywiecki zimą - zabawa na śniegu

Patent gwarantujący dobrą zabawę w zimowych warunkach (fot. Paulina Marciniak)

Przykładowe trasy

W takim razie jakie trasy zrobiliśmy z naszym 4 latkiem? Wszystkie z opisanych szlaków można zrobić w górę i z powrotem w jeden dzień. Zaznaczę jednak ponownie, że nocleg w schronisku to dla dziecka ciekawa atrakcja, a może i nawet cel sam w sobie.

Hala Miziowa (1274 m n.p.m.)

Dojście z dzieckiem na Halę Miziową samo w sobie nie należy do trudnych. Byliśmy tam w czerwcu w porze lekko deszczowej. Polecam żółty szlak z Korbielowa i zejście szlakiem zielonym do tejże miejscowości. Początkowo idziemy asfaltem, co jest naturalnie nieciekawe. Następnie droga skręca w lewo i przeistacza się w leśną ścieżkę, biegnącą wzdłuż strumienia. Na początku przechodzimy po wąskim mostku nad Buczynką – należy uważać. Dalej droga zmienia się w dość długi kamienisty odcinek. Skakanie po głazach należy tu zaliczyć do atrakcji :-).

Ostatni odcinek to leśna droga z niewielką ilością nieco stromych podejść. Dojście do schroniska na Hali Miziowej zajęło nam ok. 3 godziny. Jeśli starczy sił, będzie ochota i czas na to pozwoli – można rozważyć podejście na Pilsko. Nam z uwagi na załamanie pogody nie udało się tego zrobić, ale nocleg w schronisku był wystarczającą kulminacją wyprawy. Zejście zielonym szlakiem jest dość widokowe, drogi przez las niewiele, a na końcu strome zejście (raczej zbieg) na dół, trochę asfaltu i wracamy do domu.

Szlak na Halę Miziową

W drodze na Halę Miziową (fot. autor)

Przełęcz Przegibek (1000 m n.p.m.)

Dojście do schroniska zajęło nam około 2,5 godziny niespiesznym tempem – zielony szlak z Rycerki Górnej. Bardzo przyjemna i niezbyt forsowna wycieczka, głównie lasem. Jej urokiem jest to, że trasa nie jest często uczęszczana. Po drodze wiele krzaczków z jeżynami, jeśli trafisz tu o odpowiedniej porze oraz muchomorów – tylko do oglądania oczywiście. Po dojściu do przytulnego schroniska dodatkową atrakcją dla dziecka jest wybieg dla ciekawskich, wiecznie głodnych kur. Gdy starcza sił, można podejść na szczyt Bendoszki Wielkiej (1144 m n.p.m.). Podczas naszej wycieczki trasa była bardzo błotnista. Według tego kryterium rozróżniamy dwa rodzaje dzieci: te które nie lubią błota i unikają kałuż i te, które błoto ubóstwiają i wskakują w każde jego większe skupisko. Tak czy inaczej pod względem atrakcyjności zastanego stanu nawierzchni, brzdąc nie narzeka na nudę.

UWAGA: należy pilnować oznaczeń szlaku, ponieważ na początku, gdy idzie się asfaltową drogą, łatwo jest pominąć skręt w lewo na właściwy szlak.

Schronisko na Przegibku - Przełęcz Przegibek w czasie mgły

Przełęczy Przegibek na pewno nie można odmówić klimatu (fot. autor)

Bacówka na Wielkiej Rycerzowej (1120 m n.p.m.)

Wyjście z Soblówki żółtym szlakiem. Tę trasę zaliczyliśmy w warunkach zimowych. Po drodze brak większych trudności i męczących podejść. Z uwagi na krótki dzień i dużą ilość śniegu do schroniska dotarliśmy o lekkim zmroku. Śnieg po drodze był niewątpliwą atrakcją w trakcie marszu, ale też znacznie wydłużył czas wycieczki. Droga powrotna dzięki połączeniu: dziecko na jabłuszku + kijek trekkingowy + rodzic pociągowy, upłynęła na radosnym, dwugodzinnym zjeździe z góry na sam dół.

Dzieci w górach - dobra odzież zimowa dla dzieci

W dwójkę zawsze raźniej (fot. Agnieszka Sosnowska)

Hala Lipowska (1323 m n.p.m.)

Wejście znów w warunkach zimowych. Region ciekawy, ponieważ na Halę Lipowską można dostać się kilkoma wariantami. My wybraliśmy wyjście czarnym szlakiem z Żabnicy Skałki. Po około godzinnej wędrówce – w całości po wyasfaltowanej drodze – dochodzimy do słynącego ze swoich jagodzianek (serwowane nawet zimą) schroniska na Hali Boraczej. Po odpoczynku i podładowaniu akumulatorów wyruszyliśmy zielonym i następnie czarnym szlakiem na Halę Redykalną, skąd żółtym do schroniska na Hali Lipowskiej. Ten etap zajął nam 3,5 godziny. Podczas wędrówki urozmaiconej dywagacjami z dzieckiem „czy idziemy w chmurach, czy we mgle”, nie mieliśmy okazji podziwiać szczególnych widoków.

Trasa jest przyjemna, ponieważ nie jest najeżona długimi i stromymi podejściami. Maluchowi ogólnie się podobało, ale pod koniec wycieczki dopadł go kryzys. Tu z pomocą znów przyszedł sprawdzony zestaw: jabłuszko do zjeżdżania + kijek trekkingowy. Po nocleguu w schronisku przejście w 15 minut na śniadanie do schroniska na Hali Rysianka i podziwianie pięknych widoków, które rozpościerają się z tego miejsca. Następnie zejście zielonym szlakiem do Żabnicy – a raczej zjazd, który zajął nam nieco ponad 2 godziny.

UWAGA: od schroniska na Hali Boraczej można pójść bezpośrednio na Halę Lipowską nieznacznie krótszym, zielonym szlakiem.

Polskie góry z dzieckiem - okolice Hali Lipowskiej

Góry z dzieckiem. Piękno okolic Hali Lipowskiej. (fot. Paulina Marciniak)

Jeśli góry z dzieckiem, to w Beskid Żywiecki?

Odpowiadając krótko – tak. Ale… No właśnie, jest „ale”. Jeżeli wcześniej sam w tym paśmie nie byłeś, musisz mieć świadomość, że:

  • w większości przypadków nie są to szlaki z “wybrukowanym chodniczkiem”,
  • musisz mieć mapę/ poznać wcześniej układ szlaku i orientacyjny czas jego przejścia,
  • na trasy nie polecam wybierać się w trampkach i jeansach,
  • raczej nie spotkasz tu po drodze ludzi w klapkach, jak to może mieć miejsce (uwierz mi – ma) w Beskidzie Śląskim,
  • trasy na długich odcinkach potrafią nie mieć alternatywnych opcji ich skrócenia i szybszego zejścia do najbliższej miejscowości.

Chcę przez to powiedzieć, że są to głównie szlaki dla turystów, którzy wiedzą po co idą w góry. Mając tę świadomość, musicie się razem z dzieckiem odpowiednio do takiego wyjścia przygotować. Z redakcyjnego obowiązku i wrodzonej przezorności nie mogłem tego nie napisać.

Jeżeli jednak to co do tej pory przeczytałeś w tym akapicie wydaje Ci się czymś jasnym jak słońce i myślisz sobie „co ten amator wypisuje?!”- dla Ciebie i Twojego dziecka nie ma żadnego ale 🙂

W takim razie na co czekacie? Nie zwlekajcie i ruszajcie w góry z dzieckiem. Gwarantuję, że na tutejszych szlakach czekają Was piękne widoki, cisza, spokój i cudownie spędzone chwile.

Szlaki z Rajczy

Dziecko w górach ma się przede wszystkim dobrze bawić (fot. autor)

Rodzicem pociągowym i autorem tekstu jest Rafał Marciniak

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.