Test plecaka Gregory Targhee 45 FT Oceniamy go w terenie | 8academy
03.01.2022

Test plecaka Gregory Targhee 45 FT

Wybór plecak skiturowego to niełatwa sprawa i szukanie kompromisu pomiędzy wieloma czynnikami. Zazwyczaj zależy nam na jak najniższej wadze, możliwości troczenia nart oraz dedykowanej kieszeni na sprzęt lawinowy. Jednak jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, a jak te szczegóły mają się w przypadku Gregorego ocencie sami na podstawie mojego testu.

                       

Serię plecaków Targhee będącą częścią kolekcji Alpine & Ski obserwowałem już od lat i niejednokrotnie przymierzałem się do zakup swojego pierwszego plecaka Gregory, jednak wtedy starszy model odstraszał mnie… wagą. Był świetny pod wieloma względami m.in. dobranych materiałów i dostępu do zawartości przez plecy. Wtedy jednak waga była dla mnie ważniejsza i wybór padł na model z mniejszą ilością gadżetów (przede wszystkim z gorszym dostępem), ale sporo lżejszy. Przeczytajcie jak wypadł test plecaka Gregory Targhee 45 FT.

Test plecaka Gregory – system nośny Fusion Lite

Test plecaka Gregory nie mógłby odbyć się bez opisania systemu nośnego. Fusion Lite posiada tylny termoformowany panel, który jest wytrzymały i dość sztywny. Można stwierdzić, że jest to typowy system przygotowany na zimowe warunki. Twardy i jednocześnie efektywnie odprowadzający śnieg. Przy jeździe w świeżym puchu jak i przy ewentualnej wywrotce nie trzeba usuwać nadmiaru śniegu kumulującego się w okolicy pleców. Stelaż wykonany z HDPE można bez problemu wyjąć, dzięki czemu można jeszcze bardziej obniżyć wagę całości. Co więcej, konstrukcja staje się wtedy bardziej miękka i wygodna. Wszystko zależy od warunków w jakich poruszasz się z plecakiem.

Cały system jest dopasowany do kształtu pleców i mi osobiście leżał bardzo dobrze. Warto jednak dodać, że to sprawa bardzo indywidualna, bo jak zawsze plecak najlepiej uprzednio zmierzyć pod obciążeniem. Kwestia dopasowania jest subiektywna, a każdy ma nieco inny sylwetkę i budowę ciała. Z tego powodu dobrym pomysłem jest wizyta w sklepie i założenie oraz wyregulowanie plecaka. Idealną sytuacją jest zmierzenie go po spakowaniu do niego rzeczy lub obciążników, które będą symulowały jak będzie leżał podczas wycieczki.

test plecaka Gregory
Jak Gregory Targhee 45 FT sprawdził się w terenie? (fot. Karol Pastwa).

Warto wspomnieć także o całkowicie wypinanym pasie biodrowym. To świetny pomysł, ponieważ w zależności od charakteru danej wyprawy można go zapiąć lub zdemontować zyskując kolejne gramy. Pas przyda się szczególnie na dłuższe wypady, kiedy plecak Gregory Targhee 45 FT jest wypakowany po brzegi. Wtedy szczególnie przyda się przełożenie całego ciężaru z pleców na okolice bioder oraz jego odpowiednia stabilizacja. Na pasie znajduje się niewielka kieszonka, do której można spakować np. ulubiony batonik. Jest wygodna i znajduje się w zasięgu ręki, dzięki czemu szybko sięgniesz po najpotrzebniejszy drobiazg. Wypozycjonujesz go odpowiednio także dzięki paskowi piersiowemu z gwizdkiem sygnalizacyjnym. Może się on przydać w awaryjnej sytuacji.

Odpinana klapa plecaka

Test plecaka Gregory to również sprawdzenie jego parametrów takich jak waga. Gregory w nowej wersji jest jeszcze lżejszy. Tutaj pierwsze zaskoczenie – kiedy wziąłem plecak do ręki wydawał się mniejszy i bardzo prosty. Jednak tak nie jest. 200 gramów mniej uzyskano przez wykorzystanie cieńszych materiałów, ale miejsca bardziej narażone na przetarcia zostały zabezpieczone taśmą. Podczas skiturowych wędrówek liczy się każdy gram sprzętu, stąd bardzo pozytywne pierwsze wrażenie. Wybierając poszczególne elementy górskiego ekwipunku materiały, z jakich został wykonany oraz jego waga mają dla mnie kluczowe znaczenie.

Projektanci zdecydowali się także na odpinaną klapę, również w służbie lekkości sprzętu. Kiedy plecak nie jest wypełniony po brzegi (a jest naprawdę pojemny) można spokojnie ją odpiąć. Dużą zaletą tego rozwiązania jest to, że niepotrzebnie się nie plącze. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jej brak wiąże się z rezygnacją z dwóch kieszeni. Dla mnie mocno utrudnia to przemyślane pakowanie i sprowadza plecak do modelu jednokomorowego. W klapie często pakuje rzeczy, które lubię mieć w zasięgu. Ląduje tam m.in. czołówka, powerbank, mapa czy dodatkowa czapka i rękawiczki.

Kieszeń na lawinowe ABC

Lawinowe ABC to jeden z tych elementów, co do których mamy nadzieję, że nigdy ich nie użyjemy. Składa się na nie: detektor pozwalający na zlokalizowanie ofiary porwanej przez lawinę (jeśli ma ze sobą detektor), sonda umożliwiająca znalezienie jej i określenie na jakiej głębokości się znajduje oraz łopata pozwalająca na przekopanie lawiniska. To zestaw, który występuje zawsze łącznie i powinny go posiadać wszyscy uczestnicy wycieczki. Włączony detektor w specjalnym pokrowcu założony na klatkę piersiową pozwoli zlokalizować Cię nie tylko pozostałym osobom, ale i ratownikom.

kieszeń na lawinowe abc
Kieszeń na lawinowe ABC to must have na zimowe wyprawy (fot . Stanisław Dacy).

Test plecaka Gregory to także sprawdzenie typowo zimowych funkcjonalności. Ważne jest, aby w plecaku przeznaczonym do zimowej aktywności znajdowała się osobna kieszeń na sprzęt lawinowy. Powinna ona posiadać osobne przegrody na każdy element sprzętu. Warto sprawdzić czy sonda i łopata (po złożeniu) mieszą się do niej i nie wystają na zewnątrz. Dobrze, jeśli jest skonstruowana tak, aby szybko i intuicyjnie można było wyjąć każdą z części. W sytuacji awaryjnej nie ma czasu na zastanawianie się, a dedykowana komora przyspieszy działanie. Nie będzie trzeba przekopywać całego plecaka, aby znaleźć sondę czy łopatę.

Test plecaka Gregory – mocowanie nart

Przejdźmy do sedna! Dla mnie dwie najważniejsze sprawy: możliwość szybkiego troczenia nart bez ściągania plecka oraz dostęp do zawartości przez zamek z boku plecaka. System mocowania nart Fast Track działa i to bardzo dobrze. Po kilku próbach samą sekwencję ruchów wykonuję automatycznie i narty w moment są już na plecach. Dolny trok jest dość duży, co znacznie ułatwia sprawne włożenie do niego nart. Co ważne, sprawdzi się także z szerszymi deskami do freeride’u. Gdy warunki na to pozwalają można wyjąć z niego narty, a system schować do dedykowanej kieszonki.

system fast track
Mocowanie Fast Track jest wyjątkowo wygodne (fot. Gregory).

Trzeba też pamiętać, że zawsze narty można przytroczyć również po bokach plecaka. Można spiąć je razem i poprowadzić jedną ze stron lub włożyć po dwóch stronach osobno i spiąć je paskiem u góry. Wszystko zależy od tego, co jest dla Ciebie najwygodniejsze w danej sytuacji i jak długo będziesz poruszać się z nartami na plecach. Jak sama nazwa wskazuje system FT sprawdzi się, kiedy liczy się każda sekunda. Po parokrotnym przećwiczeniu sekwencji ruchów będziesz używać go całkowicie intuicyjnie.

Dostęp z boku plecaka, troki i siatka na kask

Plecak jest bardzo pojemny, ale dzięki dodatkowemu otwieraniu z boku możesz mieć bezpośredni dostęp do rzeczy spakowanych na dnie. To coraz częściej spotykane rozwiązanie, jednak Gregory poszedł jeszcze o krok do przodu, a może nawet dwa. Po pierwsze zamek jest bardzo długi i bez problemu wyciągniesz przez niego nawet większe rzecz (np. skompresowaną kurtkę czy śpiwór w pokrowcu). Po drugie zamek można całkiem rozpiąć, co w połączeniu z otwarciem plecaka zwyczajnie od góry pozwala na otwarcie go jak torby!

Takie rozwiązanie pozwala na wygodny i szybki dostęp do wszystkich elementów ekwipunku. Dzięki szerokiemu otwarciu nie musisz wyciągać każdej rzeczy po kolei, a jedynie sięgnąć po tę akurat potrzebną. Przy 45 litrach plecak jest wyjątkowo pojemny. Wysokość klapy jest regulowana, dzięki czemu w górnej części komory głównej możesz zmieścić jeszcze więcej. Paski kompresyjne pozwolą efektywnie spiąć plecak i dostosować go do aktualnych planów.

Test plecaka Gregory wypadł pozytywnie także z uwagi na możliwości troczenia sprzętu. Projektanci zadbali o troki pozwalające na skuteczne przymocowanie czekana. Nie musisz obawiać się, że stracisz go w trakcie szybkiej jazdy. Podwójne troki sprawią, że będzie bezpiecznie spoczywał na swoim miejscu. Warto także wspomnieć o siatce na kask, którą dopniesz na zewnątrz plecaka. Takie rozwiązanie pozwala na oszczędzenie miejsca wewnątrz komory głównej. W razie potrzeby szybko dostaniesz się do niego, aby założyć go na głowę na czas zjazdu. Natomiast osoby, które lubią wycieczki z bukłakiem ucieszy dedykowana kieszeń do jego przenoszenia. Zimą można również z niego korzystać, a jeśli obawiasz się, że woda w rurce zamarznie możesz zastosować na nią specjalny pokrowiec (który można dokupić osobno).

Test plecaka Gregory przeprowadził Stanisław Dacy.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.