29.02.2024

Najsłynniejsi polscy himalaiści

Himalaizm to jedna z niewielu dziedzin, w której polskie dokonania budzą powszechny podziw. Polacy, choć przez dziesięciolecia mieli mocno ograniczone możliwości eksplorowania gór najwyższych, zapisali się dobitnie w historii himalaizmu. Najsłynniejsi polscy himalaiści to nazwiska znane każdemu wspinaczowi pod każdą szerokością geograficzną.

                       

Sporządzenie listy najważniejszych nazwisk w historii polskiego himalaizmu wydaje się banalne. Wystarczyłoby przecież ograniczyć się do list zdobywców ośmiotysięczników. Ci, którzy mają ich na koncie najwięcej to w oczywisty sposób rozpoznawalne postaci. Najsłynniejsi polscy himalaiści mają w górskim świecie status supergwiazd. Takie podejście byłoby jednak zbyt powierzchowne. Było bowiem wielu wspinaczy niezaprzeczalnie znaczących, których kariery skończyły się zbyt wcześnie. Kto wie jak potoczyłyby się ich losy gdyby nie zostali na zawsze w górach?

Jeśli na cały himalaizm spojrzeć pod kątem stylu, i wybrać dokonania które sami wspinacze uznają za te najbardziej inspirujące i warte najwyższego uznania, to sprawa wygląda jeszcze inaczej. Są bowiem w historii polskiego himalaizmu postaci, które w wyścigu o ośmiotysięczniki niemal w ogóle brały udziału.

Poniższy tekst nie jest kanoniczną, zamkniętą listą wielkich postaci polskiego himalaizmu. Na pewno jednak wszyscy poniżej wymienieni tworzą polski wysokogórski panteon, swoistą Hall of Fame. Wielu nazwisk na tej liście nie znajdziecie, ale to tylko dowód na to, że w tej dziedzinie cierpimy na klęskę urodzaju.

Samo określenie tego czym jest himalaizm nie jest takie proste. Polecamy wam arcyciekawą rozmowę o tym z Januszem Gołąbem, którą możecie przeczytać tutaj.

Północna ściana Mount Everestu. Od tego szczytu polscy himalaiści zaczęli erę lodowych wojowników.
Północna ściana Mount Everestu. Od tego szczytu polscy himalaiści zaczęli erę lodowych wojowników. (fot. Luca Galuzzi / Wikimedia Commons)

Polski himalaizm – krótka historia

Historia polskiego himalaizmu to temat na książkę i byłby to raczej opasły tom. Jednak pobieżne jej przedstawienie jest konieczne zanim zagłębimy się w życiorysy kolejnych postaci. Stwierdzenie, że eksploracja gór wysokich 40 czy 70 lat temu wyglądała inaczej niż dziś jest oczywiście truizmem. W przypadku polskich wspinaczy jednak oprócz naturalnej ewolucji wspinania, przeszkodą były względy geopolityczne.

Pierwszą polską wyprawą w Himalaje była ekspedycja na Nanda Devi East w 1939 roku. Na szczyt mający 7434 m wysokości, polscy himalaiści – Jakub Bujak i Janusz Klarner – dotarli 1 lipca. Trzy tygodnie później w czasie próby zdobycia innego szczytu, Trisul, zginęli dwaj pozostali członkowie wyprawy: Stefan Bernadzikiewicz i Adam Karpiński.

Na kolejną wyprawę trzeba było czekać 30 lat. W 1969 roku znów mały, czteroosobowy zespół wyjechał w Karakorum. I znów z sukcesem. Zdobyto wysoki sześciotysięcznik, Malubiting Północny i próbowano zdobyć główny, ponadsiedmiotysięczny szczyt masywu.

W latach 70. wypraw było już całkiem sporo. Kangbachen, Rakaposhi, Kanczendzonga, Gaszebrum III, Broad Peak Middle, Shispare, Lhotse, Noszak… Polscy himalaiści zdobywali doświadczenie i zaczęli coraz ambitniej “rozpychać” się w górach wysokich.

Bieg historii spowodował, że Polacy nie mogli brać udziału w zdobywaniu dziewiczych ośmiotysięczników. Wszystkie jednak zdobyto latem i to właśnie polscy himalaiści byli prekursorami himalaizmu zimowego. Od 1980 do 1988 polskie ekspedycje dokonały pierwszych zimowych wejść na siedem z czternastu ośmiotysięczników. Po latach przerwy dopisali do listy jeszcze trzy. Właśnie te dziewięć zimowych sezonów w Himalajach spowodowało, że do polskich himalaistów przylgnęło określenie „lodowi wojownicy”.

Nanda Devi, pierwszy sukces polskich himalaistów z 1939 roku. (fot. Wikimedia Commons)

Polscy himalaiści – zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum

Na liście zdobywców Korony Himalajów i Karakorum są trzy polskie nazwiska. Jerzy Kukuczka, Krzysztof Wielicki i Piotr Pustelnik. To bez wątpienia postaci, które na liście najsłynniejszych polskich himalaistów muszą się pojawić. W tym tekście każdemu z nich poświęcamy raptem kilka zdań, a górski życiorys każdego wymagałby obszernej książki. Takie książki zresztą już się ukazały. Jeśli chcecie o polskich himalaistach, którzy zdobyli Koronę Himalajów i Karakorum przeczytać więcej, to polecamy wam ten tekst.

Jerzy Kukuczka

Kiedy zaledwie rok po Reinholdzie Messnerze, wchodząc na Sziszapangmę (z Arturem Hajzerem) stał się drugim człowiekiem w historii, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, Austriak wysłał do niego depeszę o treści: „Nie jesteś drugi, jesteś wielki”. To najlepiej podsumowuje kim Kukuczka był dla współczesnych mu himalaistów. Aż 11 szczytów zdobył wytyczając nowe drogi, a cztery zimą. Choć początkowo nie wróżono mu wielkiej kariery w górach wysokich, historia pokazała, że było dokładnie odwrotnie. Jest nie tylko najsłynniejszym polskim himalaistą, ale też jedną z najbardziej znaczących postaci w wymiarze światowym.

Polscy himalaiści - Jerzy Kukuczka
Jerzy Kukuczka pod Everestem w 1980 roku. (fot. Wikipedia)

Krzysztof Wielicki

Drugi Polak z Koroną Himalajów i Karakorum. Choć wielokrotnie brał z Kukuczką udział w tych samych ekspedycjach, tylko raz  – w 1986 na Kanczendzongę – weszli razem. Wielicki ma na koncie ma nie tylko trzy pierwsze wejścia zimowe, w tym to najważniejsze, na Everest, którym z Leszkiem Cichym udowodnił, że ośmiotysięczniki zimą są do zdobycia. Sześciokrotnie wchodził na najwyższe góry na Ziemi samotnie. Na Lhotse nie dość, że solo, ale wszedł jako pierwszy historii zimą – to wyczyn, którego nikomu nie udało się powtórzyć. Jego samotne wejście na Broad Peak, kiedy od wyjścia do powrotu do bazy zajęło mu to poniżej doby było pierwszym takim „sprinterskim” wyczynem na ośmiotysięczniku.

O tym czy himalaizm uprawiany na najwyższym poziomie jest zawodem rozmawialiśmy z Krzysztofem Wielickim w jednym z odcinków naszego podcastu.

Polscy himalaiści - Krzysztof Wielicki
Krzysztof Wielicki

Piotr Pustelnik

Swoją Himalajską karierę zaczął dość późno. Swój pierwszy ośmiotysięcznik – Gaszerbrum II – zdobył mając 39 lat, czyli w tym samym wieku, w którym Kukuczka zakończył projekt. Mimo to w 2010 zakończył go z powodzeniem wejściem na Annapurnę, choć ten szczyt zdobył dopiero w piątej próbie. Wówczas jednak zawrócił tuż przed szczytem ratując życie wspinaczowi z Tybetu. Mówi o sobie, że jest rzemieślnikiem i jego siłą jest upór i determinacja. Kiedy zakończył projekt zdobycia Korony Himalajów i Karakorum, był najstarszym wspinaczem na tej liście. Od maja 2016 był prezesem Polskiego Związku Alpinizmu, obecnie jest jego wiceprezesem.

Polecamy wam zapis podcastu z Piotrem Pustelnikiem, w którym mówi o dylematach dotyczących łączenia życia rodzinnego z pasją.

Polscy himalaiści - Piotr Pustelnik
Piotr Pustelnik (fot. Piotr Deska)

Tadeusz Piotrowski

Jest jedną z legendarnych postaci polskiego himalaizmu. W 1973 roku, razem z Andrzejem Zawadą, zdobył zimą Noszak, mierzący 7492 m najwyższy szczyt Afganistanu. Był to pierwszy w historii siedmiotysięczny szczyt zdobyty zimą. Rok później brał udział w wyprawie na Lhotse, kiedy ustanowiono ówczesny zimowy rekord wysokości (ok. 8250 m). Jego najsłynniejszą himalajską wspinaczką jest wejście na K2, nową drogą nazywaną dzisiaj „Polish Line”, z Jerzym Kukuczką. Podczas zejścia zgubił raki i spadł, niemal strącając partnera. „Polish Line” do dzisiaj nie została w całości powtórzona.

Andrzej Zawada

„Lider” – taki przydomek zyskał Zawada. To on uważany jest za ojca nie tylko polskiego himalaizmu zimowego, ale himalaizmu zimowego w ogóle. Mimo tego, że nie miał w dorobku żadnego ośmiotysięcznika a jego wykaz wejść na niższe szczyty nie byłby efektowny w porównaniu z innymi postaciami wymienionymi w tym artykule. Na wyprawach, które organizował wychowali się w zasadzie wszyscy wielcy polscy himalaiści tamtych czasów. To on prowadził wyprawę na Everest w 1980 roku i to on postawił przed „lodowymi wojownikami” cel w postaci zimowego wejścia na K2.

Polscy himalaiści - Andrzej Zawada
Andrzej Zawada w 1980 w czasie zimowej wyprawy na Mount Everest (fot. Wikipedia)

Ryszard Pawłowski

Jest jednym z tych słynnych polskich himalaistów, którzy nie zdobyli wszystkich 14 ośmiotysięcznych szczytów. Mimo to, jego nazwisko pada zawsze gdy wymienia się Kukuczkę czy Wielickiego, zresztą wspinał się z oboma wielokrotnie. Wszedł na jedenaście ośmiotysięczników. Był partnerem Kukuczki w czasie feralnej wspinaczki na Lhotse. Na Evereście był pięciokrotnie, na Gaszerbrumie II trzy razy. Wspina się w górach wysokich nieprzerwanie od ponad 40 lat podczas gdy wielu jego rówieśników już dawno przeszło na wysokogórską emeryturę. Jest aktywnym przewodnikiem górskim i niewielu nie tylko polskich himalaistów ale wspinaczy w ogóle może pochwalić się choć zbliżonym do niego dorobkiem. Na Ama Dablam, Aconcaguę, Island Peak czy Elbrus wchodził nawet 40 razy! W styczniu tego roku zdobył przedostatni szczyt z Wulkanicznej Korony Ziemi – Mount Sidley na Antarktydzie.

Wojtek Kurtyka

Kurtyka jest postacią wymykającą się próbom porównania z kimkolwiek innym. Wspinaczem jakby z innego wymiaru. Nikt inny chyba – tak jak on – nie jest wymieniany przez młodych wspinaczy jak autorytet i wzór etycznego podejścia do gór wysokich. Niemal każde jego przejście, czy to w Himalajach i Karakorum, czy w skałkach Jury jest pierwsze, nadzwyczajne i łamie schematy. Na ośmiotysięczniki wchodził nowymi drogami, a czasem… nie wchodził, bo interesowało go wytyczenie pięknej linii a nie zaliczenie szczytu. W 2016 został wyróżniony nagrodą Złotego Czekana za całokształt dokonań w górach – choć wierny swoim przekonaniom wcześniej odmawiał jej przyjęcia.

Polscy himalaiści - Wojtek Kurtyka
Wojtek Kurtyka (fot. Piotr Drożdż)

Maciej Berbeka

Wszedł jako pierwszy człowiek zimą na trzy ośmiotysięczniki. W 1984 na Manaslu, w 1985 na Czo Oju (jedyne z pierwszych zimowych wejść poprowadzone nową drogą) i w 2013 na Broad Peak, gdzie zaginął razem z Tomkiem Kowalskim podczas zejścia. W 1988, w czasie zimowej wyprawy na K2 był bliski zdobycia Broad Peak w stylu alpejskim, ale zawrócił na tzw. przedwierzchołku – Rocky Summit, przekonany, że dotarł na szczyt. Był wówczas pierwszym himalaistą w historii, który przekroczył zimą granicę 8000 m.

Artur Hajzer

Zdobywca siedmiu ośmiotysięczników. W 1987 dokonał z Kukuczką pierwszego zimowego wejścia na Annapurnę. Na Manaslu, Sziszapangmę i Annapurnę Wschodnią wszedł nowymi drogami. Trzykrotnie próbował z Krzysztofem Wielickim rozwiązać jeden z najsłynniejszych „problemów himalaizmu” – południową ścianę Lhotse. To ponad trzykilometrowej wysokości urwisko jest uznawane za największe wyzwanie w górach wysokich. Wielicki i Hajzer dotarli do wysokości 8300 m.

Hajzer był pomysłodawcą i pierwszym szefem programu Polski Himalaizm Zimowy, którego efektem było m. in. pierwsze zimowe wejście na Gaszerbrum I w 2012 roku i na Broad Peak rok później.

Południowa ściana Lhotse
Południowa ściana Lhotse, którą próbowali pokonać tacy polscy himalaiści jak Jerzy Kukuczka, Artur Hajzer, Krzysztof Wielicki i Ryszard Pawłowski. (fot. Wikimedia Commons)

Wanda Rutkiewicz

Niekwestionowana pierwsza dama polskiego himalaizmu. W tym nadzwyczaj zmaskulinizowanym światku zdobyła sobie zasłużony szacunek. Dwukrotnie zostawiła w tyle całą elitę polskich himalaistów. Była pierwszą kobietą (i pierwszą Polką) na K2 i pierwszą Europejką na Evereście. Weszła na osiem z czternastu ośmiotysięczników. Miała też niemałe sukcesy w niższych górach. Pokonała dwie z trzech słynnych północnych ścian Alp – Eiger i Matterhorn, na dodatek na tym drugim dokonując pierwszego kobiecego zimowego przejścia. Zaginęła w 1992 roku na zboczach Kanczendzongi, realizując swój projekt zdobycia Korony Himalajów i Karakorum, który nazwała „Karawaną do marzeń”.

Kinga Baranowska

To nie Wanda Rutkiewicz, ale Kinga Baranowska jest Polką, która ma na koncie najwięcej zdobytych ośmiotysięcznych szczytów – dziewięć. Na trzech z nich – Dhaulagiri, Manaslu i Kanczendzondze – była pierwszą Polką. Po jej wejściu na ten ostatni, Polska została pierwszym krajem, którego przedstawicielki zdobyły wszystkie czternaście ośmiotysięczników. Wspinała się w górach wysokich wyłącznie w najwyżej cenionym przez himalaistów stylu – bez korzystania bez dodatkowego tlenu z butli oraz bez pomocy Szerpów. Dwukrotnie próbowała zdobyć K2. Porterzy przemierzający lodowiec Baltoro do dzisiaj pamiętają Wandę Rutkiewicz – która przemierzyła go o kulach – i właśnie Kingę Baranowską.

Kinga Baranowska
Kinga Baranowska (fot. Wikimedia Commons)

Adam Bielecki

W powszechnej świadomości Adam Bielecki jest jednym z czwórki polskich himalaistów, którzy w brawurowej akcji ratunkowej na Nanga Parbat, odnaleźli i sprowadzili bezpiecznie Elizabeth Revol. Jest jednak wspinaczem z niezaprzeczalnymi wysokogórskimi osiągnięciami. Jednym z nowego pokolenia wspinaczy, którzy zaczęli działać długo po tym jak swoje sukcesy odnosili polscy himalaiści “złotej ery”. Mimo to, w ramach wypraw PHZ, zdobył zimą jako pierwszy Gaszerbrum I (z Januszem Gołąbem) i Broad Peak (z Maciejem Berbeką, Tomaszem Kowalskim i Arturem Małkiem). Wszedł też na K2, Gaszerbrum II i Makalu.

O tym jaki pogląd na himalaizm ma Adam Bielecki, możecie się dowiedzieć z zapisu naszego podcastu.

Polscy himalaiści - Adam Bielecki
Adam Bielecki (fot. 8academy)

Anna Czerwińska

Kolejna, po Rutkiewicz i Baranowskiej znakomita polska himalaistka, która święciła sukcesy w najwyższych górach świata. Zdobyła sześć ośmiotysięczników (Nanga Parbat, Mount Everest, Lhotse, Czo Oju, Gaszerbrum II i Makalu). Na K2 wytyczając nową drogę z Krystyną Palmowską i Januszem Majerem dotarła do 8200. Podczas dwójkowego ataku z Palmowską na Broad Peak wycofała się po dojściu na przedwierzchołek.

Była też jedyną oprócz Moniki Witkowskiej himalaistką, która postanowiła skompletować Koronę Ziemi, czyli najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. Czerwińska była też niezwykle płodną pisarką. Pisała o górach z wielką pasją i jej książki z serii „GórFanka” cieszą się ogromną popularnością.

Anna Czerwińska w 2015 roku.
Anna Czerwińska w 2015 roku.

Andrzej Bargiel

Andrzej Bargiel jest kojarzony – i słusznie – głównie ze zjazdami z ośmiotysięcznych szczytów na nartach. Tyle, że żeby zjechać, trzeba najpierw wejść. Gdyby nawet spojrzeć zatem na samą „wspinaczkową” część jego wyczynów – to i tak są imponujące. Zdobył sześć ośmiotysięczników – więcej niż inni znakomici polscy himalaiści – i z wszystkich zjechał na nartach. W niektórych wypadkach (np. na Manaslu) nie było możliwe zjechanie z samego szczytu. Z K2 zjechał jako pierwszy człowiek w historii – i to z samego szczytu do bazy bez zdejmowania nart. Dwukrotnie – w 2019 i 2022 – próbował zdobyć i zjechać z Mount Everest.

Jest znany z nieprawdopodobnej wręcz wydolności i szybkości w działaniu w górach. Jest rekordzistą Elbrus Race (ponad 300 m przewyższenia) i najszybszym zdobywcą Śnieżnej Pantery – pięciu trudnych siedmiotysięczników w pasmach Pamiru i Tienszanu.

Polscy himalaiści, których na tej liście zabrakło.

Ta lista nie jest oczywiście wyczerpująca. Brak na niej choćby takich nazwisk jak Anna Okopińska, Krystyna Palmowska, Halina Krüger-Syrokomska, Dobrosława Miodowicz-Wolf, Leszek Cichy, Janusz Onyszkiewicz, Krzysztof Zdzitowiecki, Wojciech Wróż, Aleksander Lwow, Ryszard Szafirski, Janusz Majer, Maciej Pawlikowski, Zygmunt Heinrich, Janusz Kurczab, Andrzej Czok … Wymieniać można bez końca. Wszyscy dołożyli swoją cegiełkę do tego co nazywa się „złotą erą polskiego himalaizmu”.

Polscy himalaiści dziś

Po „tłustych” latach osiemdziesiątych przyszły dla polskich himalaistów czasy nieco gorsze. Trudno było dorównać wyczynom starszych kolegów, zwłaszcza że część z nich była niepowtarzalna. Nie da się zrobić ponownego pierwszego wejścia zimowego na Everest czy Lhotse. Jedynym wyjściem było szukanie innych celów. Mniej medialnie głośnych, ale wysoko cenionych w środowisku. Nie wszyscy są himalaistami par excellence. Działają w górach wysokich, ale wybierają szczyty w Patagonii, na Alasce, w Pamirze, Hindukuszu czy w tak niezwykłych miejscach jak Grenlandia czy Ziemia Baffina. Ich dokonania są zauważane i podziwiane przez środowisko wspinaczkowe. Marek Raganowicz, Marcin Tomaszewski, Maciej Kimel, Michał Czech, Wadim Jabłoński, czy wspomniany już Adam Bielecki – to wspinacze, którzy choć nie celują w ośmiotysięczniki, na pewno mogą stać się postaciami równie istotnymi co najsłynniejsi polscy himalaiści z przeszłości.

Nanga Parbat, szczyt który Tomek Mackiewicz zdobył zimą po wielu latach prób.
Nanga Parbat, szczyt który Tomek Mackiewicz zdobył zimą po wielu latach prób. (fot. Wikimedia Commons)

Znani polscy himalaiści – czy każdy może zostać himalaistą?

Wszystko zależy od tego jak wąsko to pojęcie zdefiniujemy. Czy ktoś kto zdobył jeden ośmiotysięcznik jest himalaistą? A co jeśli to był “tylko” siedmiotysięcznik? Czy ci, którzy wchodzą na najwyższe szczyty w ramach komercyjnych wypraw, ze wszystkimi możliwymi udogodnieniami są godni takiego miana?

Tych wątpliwości nie będziemy nawet próbować rozstrzygnąć, bo to chyba niewykonalne. W środowisku wysokogórskim – jak w każdym innym – jest tyle opinii ilu ludzi. I każdy ma na potwierdzenie swojej opinii sensowne argumenty. Są też postaci, które wymykają się szablonowemu rozumieniu sprawy. Nie dają się zaszufladkować i idą własną drogą, czasem pod prąd. Taki był Tomek Mackiewicz, enfant terrible polskiego himalaizmu. Od 2010 roku niezmiennie, każdej zimy docierał do najczęściej pustej bazy pod Nanga Parbat i parł w górę. Raz szło mu lepiej, raz gorzej, ale mimo braku doświadczenia, które mieli najsłynniejsi polscy himalaiści, nie odpuszczał. W 2018 roku dotarł na szczyt i już stamtąd nie wrócił.

Najwięcej osób próbuje oczywiście zdobyć Mount Everest. Z jednej strony dlatego, że to Dach Świata, ale z drugiej dlatego, że jest częścią Korony Ziemi. Co ciekawe, wiele z nich, jak Martyna Wojciechowska czy Monika Witkowska uważa się za przede wszystkim za podróżniczki. Bez wątpienia zdobycie najwyższych szczytów wszystkich kontynentów wyczerpuje definicję podróżowania.

Ten temat poruszony jest poniekąd w podcaście z Bogumiłem Słamą, którego zapis możecie przeczytać tutaj.

Co będzie dalej?

Himalaizm taki jaki był głównym nurtem działalności 40 czy 50 lat temu odszedł w dużej mierze do przeszłości wraz ze zrealizowaniem celów jakie sobie wówczas stawiano. Eksploracja i odkrycia na ośmiotysięcznikach są coraz mniej możliwe bo niewiele zostało już do rozwiązania na tych górach „problemów”. Współcześni i przyszli najsłynniejsi polscy himalaiści nie zawładną już tak publiczną świadomością jak Kukuczka czy Wielicki. Wielu z nich – jeśli nie wszyscy – nie ma jednak nic przeciwko temu bo idą w góry, żeby spełniać swoje marzenia, a nie po ulotną sławę.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.