Czy himalaizm jest sportem? Zapis podcastu z Adamem Bieleckim | 8academy
26.12.2020

Czy himalaizm jest sportem? Zapis podcastu z Adamem Bieleckim.

Adam Bielecki to jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów. Jest pierwszym zdobywcą zimowym Broad Peak (8051m) oraz Gasherbrum I (8068m).

                       

W dzisiejszej rozmowie z Piotrem Czmochem Adam Bielecki próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy himalaizm może być postrzegany jako sport. Zapraszamy na trzydziesty pierwszy odcinek Górskiego Podcastu 8a.pl.

Jak definiujemy sport?

Himalaizm jest czymś więcej niż sport. Ale komponent sportowy oczywiście występuje. Podejmujemy wysiłek fizyczny, przezwyciężamy swoje słabości, walczymy z własnymi ograniczeniami, z przeciwnikiem, z czasem, z górą. W himalaizmie niekoniecznie jest to rywalizacja z drugim człowiekiem, chociaż oczywiście i tak się zdarza.

Wyczyn sportowy i rozgłos nie zawsze idą w parze

Na przykład osiągnięcie Nimsa Purji, który zdobył wszystkie ośmiotysięczniki w rekordowym czasie 187 dni nie ma walorów sportowych. Jest to niewątpliwie wyczyn, ale nie sportowy. Używanie tlenu z butli obecnie dyskwalifikuje sportowe znaczenie danego osiągnięcia. W każdej subdyscyplinie wspinaczkowej istnieją określone kryteria, które nalezy spełnić, by można było mówić o sporcie. Wytyczne te zmieniają się z czasem i są efektem środowiskowego konsensusu. Nie oznacza to, że dyskredytujemy osiągnięcia dawnych mistrzów. Jednak po tym, jak Messner z Habelerem udowodnili, że ośmiotysięczniki da się zdobywać bez tlenu, to się stało sportową normą.

W górach jest miejsce dla nas wszystkich

W himalaizmie każdy może realizować się według własnych wyznaczników. Jednego interesuje eksploracja, innego trudności techniczne, jeszcze kogoś działanie zimą albo zjazd na nartach czy snowboardzie z wierzchołka ośmiotysięcznika. Jest to ogromny walor himalaizmu. Wszystkie te cele będą miały znamiona wyczynu sportowego w odróżnieniu od wejść komercyjnych. Takie wejścia nie są wejściami sportowymi, ale w górach jest miejsce dla nas wszystkich, dla osób mniej i bardziej ambitnych. W górach można więc uprawiać sport albo turystykę czy rekreację.

Czy himalaizm jest sportem? Zapis podcastu z Adamem Bieleckim
Himalaizm może być sportem. Zasady wyznaczamy sobie sami (fot. 8academy)

Wejście sportowe to wejście bez tlenu

Tlen z butli jest dopingiem. Oczywiście można uznać, że granica pomiędzy tym co sportowe, a tym, co niesportowe, jest arbitralna. Jednak wspomaganie się tlenem z butli czy stosowanie środków farmakologicznych, zwiększających wydolność, leżą poza granicami mojej akceptacji. Można by do tego dodać na przykład korzystanie z poręczówek, powieszonych przez inny zespół czy nawet takie osobliwości, jak zrzuty depozytów z powietrza. Ale w sytuacji, gdy po zrobieniu trudnej drogi schodziłbym drogą klasyczną, oporęczowaną, nadal uważałbym swoje przejście za osiągnięcie sportowe.

Czym jest zdobycie Korony Himalajów i Karakorum?

Dawniej miało to bez wątpienia znamiona wyczynu sportowego, ale dziś już tak nie jest. Nie interesuje mnie bycie pięćdziesiątą którąś osobą, która ma na swoim koncie to osiągnięcie. Można, rzecz jasna, utrudnić sobie zadanie, na przykład wchodząc na wszystkie szczyty ośmiotysięczne bez tlenu, nowymi drogami czy w jeszcze inny sposób, ale samo zdobycie Korony nie jest już wyczynem sportowym.

Wspinanie sportowe oddaliło się od himalaizmu

A raczej różne rodzaje wspinania się mocno rozdzieliły. Wspinacze sportowi z pewnym lekceważeniem, wręcz pogardą spoglądali w kierunku gór najwyższych. Nie było tam trudnej cyfry do załojenia, szanse za sukces były niewielkie, a forma w trakcie wyprawy spadała do zera. W tym samym czasie w górach najwyższych pojawiły się wyprawy komercyjne i turyści wysokogórscy, którzy wymagali opieki doświadczonych przewodników. Ale dzięki takiej właśnie opiece byli w stanie klasyczną, oporęczowaną drogą, na tlenie zdobyć ośmiotysięcznik, nawet Mount Everest. Tymczasem dobry himalaista – sportowiec łączy w sobie wysokie umiejętności techniczne z wytrzymałością, samodzielnością i umiejętnością przetrwania w skrajnych warunkach. Trudno jest znaleźć partnera, który ma te cechy, a dodatkowo może sobie pozwolić organizacyjnie, finansowo na to, by zaangażować się w naprawdę ambitny projekt.

Himalaizm może być sportem

Jestem zawodowym sportowcem, który uprawia himalaizm. Wyrażam przekonanie, że himalaizm może być sportem, tak samo jak może być zawodem czy turystyką. Sport polega dla mnie na nieustannym podnoszeniu sobie poprzeczki, na ściganiu się z samym sobą, na nieustannym dążeniu do tego, by być coraz lepszym w tym, co się robi. 

Doping w himalaizmie

Wydaje mi się, że generalnie alpiniści i himalaiści nie stosują dopingu. Jeśli mowa o jakiejś farmakologii, to oczywiście znajduje ona zastosowanie w himalaizmie, ale w celu leczniczym, a nie dla poprawy czyichś osiągnięć. Historia aplinizmu i himalaizmu oczywiście zna przypadki stosowania środków farmakologicznych, na przykład poczas pierwszego przejścia północnej ściany Eigeru czy wejścia Hermana Buhla na Nanga Parbat. Należy pamiętać, że każdy lek może mieć skutki uboczne. Organizując przez wiele lat wyjazdy komercyjne, walczyłem z zażywaniem diuramidu profilaktycznie, ponieważ skutki uboczne czasem przeważają nad potencjalnymi korzyściami.

Sport to także fair play

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałbym odmówić pomocy komuś, kto bardzo jej potrzebuje, bo ucierpiałby na tym mól cel sportowy w górach. Na pewno bym pomógł, jednak rozumiem, jak bardzo jest to irytujące. Nie dziwiłbym się osobie, która poświęciłaby swój cel sportowy ratując kogoś, kto absolutnie nie powinien był się w danym miejscu znaleźć, a potem powiedziałaby kilka mocnych słów. Moim sposobem na to ryzyko jest unikanie miejsc i sytuacji, które mogłyby do tego doprowadzić. Przestałem jeździć w sezonie w zatłoczone miejsca, gdzie mogę spotkać nieprzygotowanych, przypadkowych ludzi. 

Kto uprawia sport w górach najwyższych?

Molochy takie jak narodowa wyprawa na K2 odchodzą już do lamusa. Mamy dużą grupę turystów wysokogórskich, którzy jeżdżą w góry najwyższe z wyprawami komercyjnymi, realizując swoje marzenia za własne pieniądze. Są też tak zwani “independent climbers”, których nie stać na udział w wyprawie komercyjnej, a którzy zarazem często nie mają kwalifikacji, umiejętności do działania samodzielnego – i często oni stwarzają zagrożenie. Są wśród nich jednak osoby nieźle ogarnięte, które zbierają się w większe grupy dla oszczędności finansów, ale którzy radzą sobie w sensie technicznym i organizacyjnym. Mamy też wąskie grono specjalistów, którzy realizują cele sportowe w górach najwyższych. Wspinają się szybko, trudno, po nowych rzeczach. Aspiruję do tej ostatniej grupy. Zdarzają się jeszcze wyprawy wojskowe lub przewodnickie, najczęściej ludzi, którzy żyją z gór. Są oni na granicy między wytrawnymi niezależnymi wspinaczami a specjalistami. Tych, którzy w górach najwyższych uprawiają sport, jest bardzo mało. Wszyscy oni mają różne motywacje. Himalaizm uczy pokory.

Zachęcamy do słuchania Podcastu Górskiego 8a.pl. Pełna wersja rozmowy dostępna jest za pośrednictwem serwisów:

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.