18.01.2016

Foki do nart – poradnik skiturowca

Foki są bardzo istotnym elementem wyposażenia ekwipunku każdego miłośnika ski-turingu lub splitboardingu. Umożliwiają nam docieranie tam gdzie chcemy, znoszą zimno i złe warunki, ale nie zniosą złego traktowania...

Zanim w jakikolwiek sposób będziemy mogli zadbać o nasze foki do nart, najpierw musimy dokonać ich właściwego wyboru. Na rynku mamy do wyboru trzy rodzaje fok różniące się materiałem, z którego wykonano włos foki. Syntetyczne, czyli nylonowe, mieszanki syntetyczno-moherowe oraz moherowe.

Spośród tych rodzajów, foki nylonowe są najbardziej trwałe, najtańsze i najlepiej trzymają na podejściu. Ich słaba strona to stosunkowo duże tarcie, oznaczające większy wysiłek, który musimy włożyć w każdy z setek kroków stawianych na podejściu.

Tak zwane mieszanki (zwykle w proporcjach 30% moher /70% syntetyk) są bardzo popularnym kompromisem. Dość dobrze trzymają na podejściu, mają lepszy poślizg i wymagają mniej siły do przesunięcia narty po śniegu od nylonowych.

Foki moherowe są najdroższe, najlżejsze, bardziej miękkie i mają najlepszy poślizg. Ich słabe strony to trwałość i trzymanie. Ze względu na swoje cechy znalazły swoje zastosowanie głównie w sporcie.

Jak działają foki

Foki przyklejają się do ślizgu za pomocą kleju lub dzięki technologii „gecko”, wykorzystującej przyciąganie molekularne – adhezję. Jest wiele możliwości mocowania foki na dziobie i tyle narty. W sporcie fokę z reguły mocuje się tylko z przodu, a jej długość wynosi ok. ¾ długości ślizgu, wszystko po to żeby osiągnąć jak największy poślizg.

foki do nart ©Heckmair-8025

Z fokami żadne podejście nie jest straszne (fot. Ortovox)

W turystyce takie rozwiązanie nie zdaje egzaminu i nie daje tyle pewności. Najbardziej popularnym i uniwersalnym sposobem mocowania jest spłaszczona obejma druciana, która nachodzi na dziób narty i na haczyk z tyłu narty. Jeżeli dziób narty jest zbyt obły to przeważnie producent przewidział jeden rowek na środku lub dwa rowki po bokach, w które wchodzą haczyki mocujące fokę. Niektóre narty posiadają specjalne dziurki, dzięki którym mocuje się dedykowaną fokę danego producenta (np. Volkl, K2). Końcówki fok mocuje się zwykle tak zwanym „ogonem szczura”– czyli paskiem na końcu foki zakończonym haczykiem i dającym możliwość regulacji długości. Jeżeli jesteśmy właścicielami nowych nart warto zapoznać się przed zakupem fok czy przypadkiem nie ma do nich dedykowanych produktów z przewidzianymi patentami producenta. Taki zakup ma szansę ułatwić używanie fok oraz oszczędzi nerwów przy docinaniu foki do talii narty, jeśli zaczniemy robić to na własną rękę.

Jak przyciąć foki do nart

Nie święci garnki lepią, więc kiedy przyjdzie nam docinać foki do nart samemu, to wcale nie musi się to okazać karkołomnym zadaniem. Jako remedium na drżenie dłoni zbliżającej się z nożem do foki, która kosztowała kilkaset złotych, może posłużyć informacja, że foka przycięta trochę krzywo będzie działać tak samo, jak ta przycięta perfekcyjnie – o ile tylko krawędzie nie będą postrzępione.

A two week trip up to the Meadows and Sentry Lodges with Eric Hjorleifson, Zack Giffin, Kye Peterson, Adraon Buck along with the Sweetgrass Productions Crew

Dla doświadczonego skiturowca zakładanie foki to nic trudnego (fot. Dynafit)

Foki do nart sprzedawane są w parach o danej długości i szerokości lub wręcz z rolki – na metry. Przycinamy je do narty specjalnymi nożykami, które w fokach sprzedawanych w parach są z reguły częścią kompletu, a w ciętych z rolki nie – ale można je kupić za bardzo niewielkie sumy (np. firm G3, Black Diamond). Po przycięciu foka powinna pokrywać tylko ślizg narty, a nie krawędzie. Są modele nożyków, które tną fokę nie po krawędzi, a 2 mm głębiej i pozwalają przyciąć obie strony raz przyklejonej powierzchni. Jeśli mamy bardziej popularny typ nożyka tnącego po krawędzi, fokę trzeba przykleić o 2mm zsuniętą od centrum narty, a następnie przyciąć wzdłuż tej krawędzi, gdzie wystaje więcej foki. Po czym przekleić tak, żeby po przyciętej już stronie zostało odsłonięte 4 mm narty. Przycinamy drugą stronę foki po krawędzi i uzyskujemy fokę, która przyklejona centralnie daje po 2 mm odsłoniętej narty z każdej strony. Dodatkowa informacja – istotna o tyle, że foki im szersze, tym droższe – jest taka, że z przodu gdzie narta jest najszersza, nie musi być wypełniona foką – istotna jest centralna część narty. Innymi słowy: do nart o przykładowych wymiarach 132-102-116 wystarczające powinny być foki o szerokości 110 mm, a 120 mm załatwi sprawę na pewno.

Jak dbać o foki

Foki, które kupujemy, powinny być przyklejone do siatki lub trójwymiarowej plastikowej taśmy. Ten sposób przechowywania fok niech towarzyszy nam zawsze, podczas ich suszenia i dalszego magazynowania. Klejąc fokę na nartę róbmy to za pomocą taśmy ochronnej. Odklejając stopniowo z taśmy i klejąc na nartę fokę możemy to zrobić niemalże w każdych warunkach atmosferycznych i bez obawy, że foka podczas tej czynności wpadnie nam w śnieg. Podobnie przy ściąganiu, można położyć nartę na śniegu i stopniowo ściągając fokę z narty przeklejać ją na taśmę – sposób na każde warunki. Foki do nart powinny być suszone także na taśmie ochronnej, podczas tego procesu woda skutecznie wycieka, a klej się przy tym nie wysusza i nie traci właściwości.

Foki mniej chłoną wilgoć i suną po śniegu szybciej, jeżeli są systematycznie smarowane. Na rynku dostępne są specjalne smary do impregnacji i zwiększania poślizgu fok, ale dobre są też zwykłe, nie fluorowe, miękkie smary do smarowania ślizgów nart. Można smarować foki na zimno poprzez gładzenie włosów kostką, możliwe jest to podczas tury przed danym podejściem, smarowanie zalecane jest szczególnie podczas wiosennych mokrych warunków. Metoda godna polecenia, ale wymagająca uwagi, to smarowanie na gorąco. Po nałożeniu smaru należy dość szybko i bez nacisku przejechać po foce skręconym na minimum żelazkiem. Po takim zabiegu impregnacja będzie znacznie bardziej skuteczna.

O ile nie kończymy dnia i po zjeździe mamy zamiar przykleić foki na potrzeby kolejnego podejścia, warto po ich odklejeniu z nart nie chować ich do plecaka, tylko wziąć pod kurtkę. Pozwoli to na podtrzymanie właściwości kleju, który na mokro i zimno działa znaczniej słabiej. Ma to szczególne znaczenie w przypadku wiosennych warunków i gdy korzystamy z fok, które mają już wielosezonowy klej.

A two week trip up to the Meadows and Sentry Lodges with Eric Hjorleifson, Zack Giffin, Kye Peterson, Adraon Buck along with the Sweetgrass Productions Crew

Na koniec udanego turu zawsze pamiętajmy o wysuszeniu i właściwym przechowywaniu fok (fot. Dynafit)

Wymiana kleju wymaga dużego zaangażowania. Najpierw musimy fokę oczyścić ze starego kleju. Do tego służy opalarka, którą ostrożnie nagrzewamy stary klej, a jednocześnie gorący klej usuwamy sztywną szpachelką. Nakładając na suchą fokę nowy klej z taśmy należy pamiętać, że po wprasowaniu taśma powinna zostać na foce ok. 24 godzin.

Dla kleju i skuteczności jego działania najlepiej jest kiedy kleimy foki do nart na suche i ciepłe ślizgi – dlatego warto zrobić to jeszcze w schronisku, czy w domu, a nie na zewnątrz na początku wycieczki. Przynajmniej pierwsze przyklejenie fok w dniu będzie wtedy idealne.

Przy kolejnych przyklejeniach, możemy spotkać się z przypadkiem, w którym foki nie będą chciały się już przyklejać do nart lub wręcz awarią polegającą na tym, że zalodzą się i spadną odmawiając dalszej współpracy. Jeżeli wydarzy się taka sytuacja i będąc w terenie nie możemy przykleić foki do narty, możemy poradzić sobie wykorzystując patent podobny do pierwotnych sposobów mocowania fok na paski. Wystarczy po prostu w kilku miejscach owinąć srebrną taśmą nartę i fokę. Konieczne jest oczywiście wcześniejsze osuszenie powierzchni narty i, na ile to możliwe, foki. Jeżeli ze względu na warunki nie potniemy tego mocowania krawędziami, to jest to doskonały improwizowany sposób – zadziała również w przypadku zerwania zaczepu. Na dłuższe, zwłaszcza wielodniowe tury warto zabierać dodatkową fokę z uchwytami uniwersalnymi, najlepiej z możliwością regulacji. Poza szarą taśmą na skitury, zwłaszcza te poważniejsze, w ramach zestawu naprawczego nosimy oczywiście multitool’a i kawałek miękkiego drutu, którym możemy naprawić nie tylko fokę, ale inne elementy wyposażenia.

Autor: Andrzej Sokołowski, przewodnik górski i narciarski IVBV, grupa przewodnicka Freerajdy: www.freerajdy.pl

 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.