Każdy wyjazd na narty jest inny. Jednym razem to szybki wypad na pobliski stok, a innym wyprawa trwająca tydzień bądź dwa. Do każdego oczywiście trzeba się niego inaczej przygotować, ale mimo tych różnic, jest sporo kwestii uniwersalnych. Takich, o których trzeba pomyśleć zawsze.
Doświadczeni miłośnicy sportów zimowych wiedzą zwykle dobrze co zabrać ze sobą na narty. Co przygotować na kilkugodzinną sesję na stoku, a co na dłuższy wyjazd? Wiele osób ma własny, wypracowany przez lata, system. Jeśli jednak dopiero zaczynasz przygodę z nartami albo snowboardem, pytania dotyczące tego co zabrać na narty, a co jest zbędne, będą zupełnie naturalne. Nawet jednodniowy wypad może być powodem do takich wątpliwości. Z jednej strony – to przecież tylko jeden dzień na stoku, więc wiele nie trzeba. Z drugiej jednak strony – przez te parę czy paręnaście godzin wiele rzeczy może się przydać. Niby w narciarskich kurortach pełno jest sklepów oferujących nawet najbardziej wyszukane narciarskie akcesoria, ale… ceny niektórych mogą przyprawić o zawrót głowy. Poza tym, czy nie lepiej byłoby spędzić cały czas na śniegu zamiast biegać po lokalnych sklepikach w poszukiwaniu brakującego elementu wyposażenia?
Starając się jednak przewidzieć każdą sytuację i przygotować się na każdą ewentualność, łatwo można popaść w przesadę. Plecak szybko “spuchnie”, zrobi się nieznośnie ciężki, i zamiast lekko sunąć po zboczu będziecie rozpaczliwie starać się utrzymać równowagę. Spróbujmy więc znaleźć złoty środek i sporządzić listę tego, co zabrać na narty trzeba bezapelacyjnie. W przypadku krótkiego wypadu może zresztą okazać się, że można doskonale poradzić sobie bez plecaka. Zwłaszcza, jeśli spędzacie czas na stoku z wyciągiem i parkujecie gdzieś w pobliżu.
Przeczytaj też:

Oto bazowa, podstawowa lista wszystkiego, co powinno się zabrać jadąc na narty:
Można by oczywiście tę listę wydłużać niemal bez końca. To, o co ją wzbogacicie będzie wynikało z waszych własnych potrzeb i doświadczeń. Wymienione powyżej kilkanaście punktów traktujcie jak niezbędnik.
Oczywistą oczywistością jest zabranie sprzętu – nart, butów i kijków. Pominęliśmy to zresztą na naszej liście, zakładając, że na narty bez tychże raczej nikt się nie wybierze. Jeśli komuś w roztargnieniu by się to zdarzyło, to zawsze można się ratować korzystając z oferty działających przy każdym chyba wyciągu wypożyczalni. Przypuśćmy więc, że tę kwestię mamy załatwioną. Co dalej? Po sprzęcie najbardziej istotny element wyposażenia każdego narciarza to odpowiednia odzież. Źle dobrana może nie tylko uprzykrzyć dzień w górach ale także nadszarpnąć nasze zdrowie. Jakie zatem ubranie zabrać na narty, żeby komfortowo spędzić dzień na stoku?
Czasy kiedy szczęśliwi posiadacze kombinezonów w jaskrawych kolorach patrzyli z góry na resztę narciarzy ubranych w dość przypadkowo dobrane elementy garderoby na szczęście minęły. Zresztą te jednoczęściowe wdzianka sprzed kilkudziesięciu lat przegrałyby z tym co mamy współcześnie do dyspozycji na całej linii. Ostatnie co najmniej kilkanaście lat to rewolucja nie tylko w kwestii nart, wiązań, butów, czy techniki jazdy. Zmieniła się także nie do poznania odzież narciarska.
Narty – zjazdowe czy skitury – to dość specyficzny rodzaj aktywności fizycznej. Generujemy w jej trakcie spore ilości ciepła i wilgoci, ale z drugiej strony jesteśmy wystawieni na trudne warunki atmosferyczne: śnieg, mróz i wiatr. Raz będziemy czuć na twarzy grzejące promienie słońca, a innym razem będziemy chronić każdy skrawek skóry przed siarczystym mrozem. Najrozsądniej jest więc spakować na narty ubrania, które właśnie do takiej aktywności są przewidziane.

Sama zasada dotycząca tego co zabrać i jak się ubrać na narty, jest taka sama jak w przypadku niemal wszystkich działań w outdoorze. Ubieramy się warstwami, czyli na cebulkę. Warstwa bazowa to oczywiście bielizna termoaktywna, która znajduje się najbliżej ciała i odpowiada przede wszystkim za odprowadzenie wilgoci powstającej podczas wysiłku. Komfort termiczny ma nam zapewnić kolejna, druga warstwa. Umieszczone w niej wypełnienie magazynuje ciepło, które generujemy podczas wysiłku. Ostatnia warstwa to kurtka z membraną, która zabezpieczy nas przed śniegiem i wiatrem.
Przeczytaj też:
Na czym zatem polegają różnice? Pierwsza warstwa, o ile nie jest jakoś niewiarygodnie zimno, nie powinna być zbyt gruba. Zewsząd usłyszycie, że w tej roli najlepiej sprawdza się wełna merino. Jeśli jednak jest zbyt gruba, podczas intensywnego wysiłku, zgromadzi sporo wilgoci i utrudni utrzymanie komfortu termicznego. Kolejna warstwa powinna być wypełniona syntetykiem. Puch błyskawicznie traci właściwości izolacyjne pod wpływem wilgoci i po prostu nie nadaje się do intensywnych aktywności fizycznych. Krótko mówiąc – puchówki nie ma sensu pakować na narty. Co do trzeciej, zewnętrznej warstwy – tu trzeba zwrócić uwagę na krój. Oczywiście membrana powinna mieć jak najlepsze parametry, ale równie istotne jest to, żeby kurtka czy spodnie dawały pełną swobodę ruchu.

Skupiając się na kurtce czy spodniach, mniejsze elementy garderoby traktujemy czasem nieco po macoszemu. Brak czapki odczujemy rzecz jasna mniej dotkliwie niż zbyt cienką kurtkę, ale mimo to dobrze poświęcić temu nieco uwagi. Grube, wełniane czapki narciarskie to coś, czego na stoku obecnie raczej nie uświadczycie. Niemal wszyscy – i należy się z tego cieszyć – jeżdżą w kaskach. Jeśli będzie wam zimno w głowę, to można się wspomóc cienką czapką, najlepiej z wełny merino. Tę grubą dobrze jednak mimo wszystko wziąć na narty i mieć pod ręką, żeby osłonić spoconą głowę, kiedy zdejmiecie kask.
Skarpety narciarskie to temat-rzeka. Jedni wolą te zrobione z wymienianej już wielokrotnie wełny merino, inni wybierają mieszanki przeróżnych włókien syntetycznych. Buty narciarskie nie zawsze mają wystarczającą izolację i komfort termiczny w dużym stopniu muszą zapewnić właśnie skarpety. Nie wystarczy jednak, że będą po prostu grubsze. Muszą być również znacznie bardziej wytrzymałe niż te, które ubieracie na trekking. Znajdziecie w nich wzmocnienia w najbardziej narażonych na przetarcia miejscach.
Dłonie, tak samo jak stopy, to część ciała, która najszybciej daje nam znać o tym, że jest zimno. Są oddalone od serca, mają mało zapewniającej izolację tkanki tłuszczowej i dużą powierzchnię skóry w stosunku do masy. Mało osób o tym pamięta, ale w odniesieniu do rękawic również można stosować system warstwowy. Cienkie rękawiczki – oczywiście merino – włożone do zewnętrznych rękawic narciarskich dają bardzo dużo. Trzeba tylko zwracać uwagę, żeby nie było wam w nich za ciasno. To obniża ukrwienie skóry, a wówczas efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Zamiast cieplej, zrobi się wam zimniej.
Przeczytaj też:
Wszystko to, co dotychczas wymieniliśmy to kwestia bardziej komfortu niż bezpieczeństwa. Znów odwołamy się do całkiem niedawnych czasów, kiedy kaski były zarezerwowane dla sportowców jeżdżących na nartach wyczynowo. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nastąpiła diametralna zmiana i dziś nawet na oślich łączkach trudno znaleźć narciarzy bez kasków. To absolutna podstawa bezpieczeństwa na stoku i dla każdego odpowiedzialnego narciarza i snowboardzisty ubranie kasku jest najzupełniej oczywiste. Nie wszyscy pamiętają, że nie może to być byle jaki kask. Powinien mieć certyfikat zgodności z normą EN 1077. To oznacza, że przeszedł odpowiednie testy i daje gwarancję właściwego zabezpieczenia w razie upadku. Kask narciarski zasadniczo różni się od kasku rowerowego, wspinaczkowego a nawet skiturowego. Niektórzy producenci mają co prawda w ofercie kaski z podwójną, a nawet potrójną certyfikacją, ale zawsze musi to być czytelnie oznaczone.

Skoro decydujemy się zabrać na narty kask, to przydały by się i gogle. Mogłoby wydawać się, że to przesada, ale gogle nie są zarezerwowane wyłącznie dla tych jeżdżących z zawrotnymi prędkościami po najtrudniejszych trasach. Ostre, odbijające się od śniegu słońce, wiatr, drobinki lodu – przed tym wszystkim należy chronić oczy. Szybka musi mieć więc filtr blokujący promieniowanie UV. Jej zabarwienie z kolei nie jest kwestią wyboru estetycznego. Może zmienić to jak widzimy otoczenie, na przykład zwiększając kontrast podczas zachmurzenia. Kupując gogle weźmy ze sobą kask i vice versa. Nie każdy model gogli pasuje kształtem do konkretnego kasku i lepiej sprawdzić to zanim wybierzemy się na narty.
Przeczytaj też:
Jest kilka niewielkich elementów ekwipunku, które trzeba mieć ze sobą zawsze, kiedy idzie się w góry zimą. Warto je spakować niezależnie od tego czy jedziecie na narty czy planujecie pieszą wędrówkę. Te kilka drobiazgów może wam bardzo ułatwić życie i dobrze jest wyrobić sobie przyzwyczajenie zabierania takiego niezbędnika.

Uataliliśmy ponad wszelką wątpliwość, że na narty trzeba zabrać… narty. Poświęćmy jednak chwilę temu jak powinien wyglądać ich transport. Większość z nas wybierze się na narty samochodem, a przewiezienie nart czy deski to kwestia, której trzeba poświęcić odrobinę uwagi. Chodzi nie tylko o wygodę i względy czysto praktyczne, ale także o bezpieczeństwo.
Przeczytaj też:
Idealnym rozwiązaniem jest bagażnik dachowy lub box narciarski. Boxy dachowe ułatwiają transport sprzętu, chroniąc go przed deszczem i śniegiem i wiatrem, a jednocześnie zwalniają miejsce w kabinie pojazdu. Sprzęt umieszczony wewnątrz bagażnika powinien zostać unieruchomiony przy użyciu pasów mocujących. W przeciwnym wypadku wasze świeżo naostrzone i nasmarowane narty mogą po długiej podróży krętymi górskimi drogami wyglądać jakby próbowało się do nich dobrać stado szalonych myszy. Dobrze też upewnić się, rozmiar boxa jest wystarczający, żeby zmieściły się w nim wszystkie przewożone narty.
Alternatywą jest przewożenie nart wewnątrz auta. To dość powszechne rozwiązanie, i wydawałoby się, że ma niewiele wad, zwłaszcza, jeśli jedziemy długim autem, w którym narty mieszczą się bez problemu. Lepiej jednak, a przy tym bezpieczniej i wygodniej jest umieścić narty w pokrowcu. Będzie chronił i sam sprzęt i nas, tudzież wnętrze auta. Znacznie łatwiej będzie też wyjęte z samochodu narty zabrać do hotelu mając je w pokrowcu.
Ponieważ ze śniegiem w polskich górach bywa ostatnimi laty … różnie, coraz więcej osób decyduje się na wyjazd do Austrii czy do Włoch. W wielu artykułach, które znajdziecie w internecie, ich autorzy powołują się na rzekomy zakaz transportu nart wewnątrz auta, który miałby obowiązywać w krajach alpejskich. To równocześnie prawda i fałsz. Nigdzie w Europie nie jest wprost zabronione umieszczanie nart w samochodzie. Policja jednak dość drobiazgowo egzekwuje inny przepis. Otóż bagaż, który przewozimy wewnątrz, musi być stabilnie zamocowany, tak żeby nie przemieszczał się w czasie jazdy, gwałtownego hamowania, albo co gorsza – wypadku. Łatwo sobie wyobrazić, co dzieje się z nartami luźno wrzuconymi do samochodu, kiedy trzeba awaryjnie hamować. Zasady fizyki są nieubłagane. Nawet jeśli zabraliście narty zapakowane w pokrowiec, mogą wyrządzić sporo szkód. W praktyce zatem, choć przewożenie nart wewnątrz auta nie jest wprost zabronione, nie da się tego zrobić w sposób, który zadowoli policję podczas ewentualnej kontroli.

Nie jesteśmy w stanie podać w tym artykule kompletnej wiedzy na temat tego co dodatkowo należy zabrać do auta jadąc na narty za granicę, na przykład w Alpy. Przepisy w każdym z europejskich krajów są inne, a na dodatek co jakiś czas mogą się zmieniać. Przed każdym wyjazdem, nawet tylko za naszą południową granicę, warto poświęcić kilka minut, żeby sprawdzić jak to aktualnie wygląda.
Żelazny zestaw wyposażenia jest jednak dość uniwersalny: apteczka, kamizelka, gaśnica, trójkąt. To elementy, które trzeba mieć zawsze. Pro tip – kamizelek odblaskowych musi być w aucie tyle co pasażerów. Wyjazdy samochodem na narty uskuteczniamy z reguły zimą, a to oznacza, że trzeba ze sobą zabrać jeszcze jedną rzecz – łańcuchy. Nie wystarczą zimowe opony i najwymyślniejszy system napędu na cztery koła. Włoski czy austriacki policjant nie będzie pytał czy dacie radę dojechać, tylko poprosi o pokazanie łańcuchów. Lepiej je w bagażniku mieć.

Coraz popularniejsze są wypady na narty do miejsc, do których dotrzeć samochodem byłoby trudno. Wyjazd do Gruzji, Japonii, Skandynawii czy na przykład na Cypr, oznacza lot samolotem. Zanim zaczniecie się pakować, trzeba koniecznie sprawdzić jakie szczegółowe wytyczne dotyczące przewozu sprzętu sportowego mają linie lotnicze, które was zawiozą na miejsce. Przekroczenie maksymalnych wymiarów czy ciężaru może być kosztowne. Narty na wyjazd samolotem trzeba zabrać w pokrowcu. Najtańszy i najprostszy może się jednak w takiej sytuacji nie sprawdzić. Dobrze, jeśli pokrowiec jest z grubszego materiału i ma miękką wyściółkę amortyzującą wstrząsy. Przydadzą się również solidne zamki i uchwyty ułatwiające manipulację pokrowcem. Pamiętajcie także koniecznie o oznaczeniu pokrowca swoimi danymi kontaktowymi na wypadek zagubienia lub umieszczeniu w nim lokalizatora – jeśli oczywiście przepisy linii tego nie zabraniają. Warto zainwestować w torby narciarskie na kółkach, co znacznie ułatwia transport sprzętu, szczególnie na lotniskach czy dworcach.
Każdy wyjazd z dzieckiem w góry wymaga jakichś dodatkowych przygotowań. Jadąc na narty, trzeba zabrać kilka dodatkowych elementów, które zapewnią młodemu narciarzowi komfort, bezpieczeństwo i dobrą zabawę na stoku. Kluczową rolę odgrywa oczywiście odpowiednio dobrana odzież. Kurtka narciarska dla dziecka powinna być lekka, ciepła i wodoodporna, z regulowanymi mankietami oraz kapturem. Spodnie narciarskie, najlepiej z szelkami, muszą być wygodne, ale jednocześnie chronić przed wilgocią i zimnem. Pod kurtką dziecko powinno nosić warstwę termoaktywną, która odprowadzi pot i zapewni ciepło podczas zabawy na śniegu. W przypadku młodszych dzieci, niezastąpione są kombinezony. Zabezpieczają skutecznie całe ciało nawet podczas – czego nie sposób uniknąć – radosnego tarzania się w śniegu.

Kolejnym istotnym elementem, który trzeba zabrać dziecku na narty jest kask. W Polsce do 16 roku życia jest obowiązkowy. Podobnie zresztą jest w wielu innych krajach, jak choćby w Czechach i Słowacji, a także w Alpach – na przykład w Austrii i we Włoszech. Warto wybrać model z możliwością regulacji rozmiaru oraz wygodną wyściółką. Oczywiście tak jak kask dla dorosłych, musi spełniać odpowiednie normy.
Warto pomyśleć również o podstawowych akcesoriach, takich jak krem z filtrem UV i pomadka ochronna. Dziecięca skóra jest bardziej wrażliwa na słońce i wiatr, dlatego jej ochrona jest niezwykle ważna. Warto spakować także zestaw ubrań na zmianę, w tym ciepłą czapkę i dodatkowe rękawiczki na wypadek przemoczenia.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.