22.06.2018

Lofoty – gdzie i kiedy jechać

Północ Norwegii jest magiczną krainą. Przez kilka miesięcy w roku panuje tu ciemność przerywana teatrem zorzy polarnej. Mrok ten następnie ustępuje miejsca białym nocom, by w końcu od drugiej połowy maja aż do końca lipca zwolnić miejsce nie zachodzącemu za horyzont słońcu. Podobno Ci, którzy przeżyli jesień na dalekiej północy, są w stanie przeżyć tu cały rok. Wnioskując po średniej gęstości zaludnienia - niewielu podołało temu wyczynowi.

Zazwyczaj z pierwszymi promieniami wiosennego słońca czujemy, że wracamy do życia. Pakujemy zimowe ubrania do szafy, nastawiamy się na wiosnę oraz idące z nią aktywności. Ta w naszym kraju, przyszła w tym roku niezwykle szybko – dlatego tym ciężej było nam spakować się na tygodniowy rejs na morzu Północnym, gdzieś w granicach koła podbiegunowego. Tym razem rejs ma charakter rodzinnej wycieczki. W innym razie wzięlibyśmy ze sobą narty, udajemy się bowiem do mekki narciarstwa na północy Europy. Gdy my już głęboko schowaliśmy sprzęt do piwnicy czy garażu, tutaj w miarę wydłużających się dni skitury i freeridy mają się nad wyraz dobrze. W Tromso co drugi klient lotniska na taśmę kładzie pokrowiec z nartami, a jego twarz jest ogorzała od słońca i wiatru.

Lofoty - gdzie i kiedy jechać

Podziwiając dzieło natury (fot. Paulina Wierzbicka)

Lofoty

To archipelag wysp ciągnący się wzdłuż zachodnio-północnych brzegów Norwegii. Stosunkowo małe, bo ich rozpiętość sięga zaledwie 112 kilometrów, robią furorę na całym świecie. National Geographic wymienia Lofoty w czołówce najpiękniejszych archipelagów świata. Redaktorzy absolutnie się nie mylą. W wielkim skrócie ich wyjątkowość można unaocznić jednym zdaniem – to tak jakby nasze Tatry zalać morzem.

Kiedy odwiedzić Lofoty

Lofoty najlepiej zobaczyć z pokładu – wówczas robią piorunujące wrażenie (fot. Paulina Wierzbicka)

Skalne szczyty i ściany, śnieżne żleby strzelają w górę wprost znad powierzchni wody. Surowości krajobrazu dodaje jeszcze wybitnie morski klimat. Chłód i wilgoć współgra z granitowymi urwiskami sprawiając wrażenie niedostępności.

W archipelagu wyróżniają się cztery główne wyspy, a ilość wszystkich liczona jest w setkach. Większość bezludnych, malutkich, szkierowych, górzystych, niedostępnych. O pięknie Lofotów można pisać w nieskończoność, bo jest tu wszystko: góry, ośnieżone szczyty, fiordy, szkiery, jeziorka, zatoki, piaszczyste plaże, granatowe tonie morskie i jasno błękitne, wręcz turkusowe płycizny. Jakkolwiek nie opisać krajobrazu Lofotów zawsze będzie on przerysowany, poniekąd kiczowaty. Najlepiej ich piękno oddają zdjęcia. Dość zatem uskrzydlania się nad ich pięknem i pisania peanów – od oddania ich wyjątkowości są tu fotografie.

Atrakcje Lofotów

Tam, gdzie kończy się asfalt. Å. (fot. Paulina Wierzbicka)

Lofoty dla aktywnych

Wybrzeże Norwegii, tak samo jak wyspy, najlepiej zobaczyć z pokładu jachtu. Nam udało się to zrobić już kolejny raz z pokładu pięknego Hi Ocean One – jachtu, który jak nigdzie indziej odnajduje swoje powołanie na zimnych wodach północy. Widoki z pokładu urzekają. Tylko z oddali można pojąć ogrom i bezkres krajobrazu, surowość natury oraz zrozumieć Norwegów, którzy na tej szerokości geograficznej zajmują się głównie połowem ryb. Tylko z pokładu, tylko ze wzburzonej toni morza Północnego można zrozumieć jak mały jest człowiek wobec żywiołu jakim jest ziemia i woda.

Lofoty pływanie

Pływać między tymi skałami to jak nawigować po bezkresnym Morskim Oku. Tu: Mnich (fot. Paulina Wierzbicka)

Lofoty prócz możliwości żeglowania oferują również raftingi, kajakarstwo morskie, surfing. Na lądzie natomiast czeka na nas nieskończona ilość oznakowanych tras do turystyki pieszej. Nie są one oznaczone tak doskonale jak te Polskie. Wystarczy jednak mapa topograficzna i odnalezienie pierwszego ułożonego kopczyka kamieni. A później jakoś to już idzie. Dla tych, ze sportowym zacięciem spieszę z informacją, iż w każdym 22 tygodniu roku rozgrywane są tu biegi ultra na dystansach 166 km, 81 km, 24 km oraz 12 km.

Wczytuję galerię

Wyspy są również mekką dla narciarzy. Okolice Tromso, położonego już na kontynencie wraz ze swoimi Alpami Lyngeńskimi są często odwiedzaną destynacją. W odróżnieniu od dość wymagających Lofotów, tutaj obłe stoki wybaczą nawet nowicjuszom. Lofoty są również często wybieranym miejscem przez rowerzystów. Jedyna droga łącząca archipelag – krajowa E10 – jest mekką kolarzy – turystów, którzy w sezonie, z sakwami przemierzają wyspy.

Å – początek czy koniec?

Å – wydawać by się mogło jedną z pierwszych liter alfabetu. Nie tu. Tu jest ostatnią. Ale Å to nie tylko litera. To nazwa miejscowości. Najkrótsza na świecie, jak można przypuszczać. Å położone jest dokładnie na początku – tudzież końcu – narodowej E10. Tu kończy się asfalt. Na skalnej platformie stawiającej czoła falom widać już tylko pojedyncze wyspy i mur skalny. Wzburzona toń morza i rozdarte mewy wydają się tak nierealne wobec majestatu gór, który mamy przed sobą.

Gdzie leżą Lofoty

Najkrótsza nazwa miejscowości na świecie (fot. Paulina Wierzbicka)

Å należy do jednej z wielu jakże urokliwych wiosek. Wszystkie charakteryzują się podobną zabudową – parterowymi, rzadko dwupiętrowymi drewnianymi domkami – tak zwanymi rorbuer czyli domkami rybackimi. Te w większości pomalowane są w kolorze bordowym. Jak można przypuszczać biedni wyspiarze parający się głównie rybołówstwem barwnik na swoje domy pozyskiwali z naturalnych surowców. W tym przypadku z wątroby dorsza. Dziś malowanie domów na ten kolor jest już tradycją. Co więcej Norwegowie dbają o spójność, nie uświadczymy tu żadnych szkarad architektonicznych. Wszystko jest adekwatne do miejsca i czasu.

Rorbuer czyli typowe dla Lofotów malowane na bordowo domki rybackie (fot. Paulina Wierzbicka)

Zapach Lofotów

Jest charakterystyczny. Przewodnik opisuje ten zapach jako „zapach pieniędzy”. Pachnie, choć to wątpliwe w tym przypadku słowo, głównie na wiosnę. Wtedy bowiem kutry rybackie wypływają w morze na połowy. Łowi się tu halibuty, czarniaki, zębacze jednak prawdziwym panem i władcą mórz jest tutaj dorsz. I to właśnie na wiosnę głównie jego zapach roznosi się w powietrzu. W każdej wiosce, ba nawet gospodarstwie domowym, znajduje się mniejszych lub większych rozmiarów drewniany stelaż, lub chociaż linka gdzie wisząc łbami na dół, a właściwie będąc często pozbawione tych łbów, suszą się właśnie dorsze. Sztokfisz to specjalność Lofotów. Mięso ryby wystawione na morską bryzę zawierającą sól, konserwowane jest nawet na kilka lata.

Atrakcje północnej Norwegii

Drewniany stelarz z suszonymi dorszami – jeden z wielu w Reine (fot. Paulina Wierzbicka)

Ciepły Prąd Północnoatlantycki

Ten sam, który powoduje że port w Murmańsku położonym za kręgiem polarnym nie zamarza, umila również klimat Lofotów. Wbrew wcześniejszym obawom, że zostawiamy ciepłą jak na tę porę roku Polskę i jedziemy za koło podbiegunowe (z 8-miesięcznymi bliźniakami!) spędzał mi sen z powiek. Łaskawy Golfsztrom jednak sprawił, że na szerokości geograficznej 69°38′56″N mogliśmy chodzić w ciągu dnia tylko w lekkich bluzach. Prąd zatokowy znacznie łagodzi klimat. Co więcej mówi się, że gdyby nie opady deszczu pogoda i temperatura byłyby porównywalne z warunkami panującymi nad polskim morzem. W tym momencie zasadne wydają się być te cudowne plaże z jasnym piaskiem i turkusową wodą.

Co zwiedzić w Norwegii

Henningsvaer i widok jakich tu pełno (fot. Paulina Wierzbicka)

Krajobrazy jak z bajki

Są właściwie na wyciągnięcie dłoni. Jednak jedną z najpiękniejszych i najczęściej fotografowanych miejscowości jest urokliwa wioska rybacka – Reine. Cumując tu na noc Hi Ocean One miałam nieodparte wrażenie, że zakotwiczyliśmy nad Morskim Okiem, a nad nami góruje w całej swojej okazałości Mnich. Z portu spokojnym spacerkiem w trzy godziny można wspiąć się na okoliczny szczyt – Reinefjorden, z którego roztacza się obłędny widok. Okazuje się, że nieprzystępne skały wyrastające z wody w środku kryją urokliwe jeziorka polodowcowe, dolinki, wodospady. W tym miejscu na żywo czy w wersji wirtualnej przez internet powinny być prowadzone lekcje dotyczące rzeźby polodowcowej. Ostatni lodowiec dokonał tu faktycznie swoistego dzieła sztuki. Dzieła sztuki o powierzchni 1227 km2.

Norwegia ciekawostki

Reine i najczęściej fotografowany widok Lofotów. (fot. Paulina Wierzbicka)

Informacje praktyczne

Jak się dostać?
Najłatwiej lotem z przesiadką w Oslo. Na terenie Skandynawii gęstą sieć połączeń oferuje narodowy przewoźnik – linia SAS. Z Oslo dolecimy do Bodo lub Tromso. Stamtąd łapiemy często kursujące promy na przykład do Sorvagen, Svolvaer lub Skrova.

Zakupy
Walutą są norweskie korony – NOK. Ceny jak w Skandynawii – potrafią mocno nadwyrężyć budżet. Liczmy się z tym, że za każdy produkt spożywczy będziemy płacić w dziesiątkach złotych. Warto również pamiętać, że w Norwegii alkohol można zakupić w specjalnych sklepach, których na Lofotach można doliczyć się na palcach jednej dłoni. W marketach możliwy jest zakup na przykład piwa, jednak do określonej godziny. Najczęściej 18:00.

Skrova widok

Skrova ze swoim obłędnym widokiem (fot. Paulina Wierzbicka)

Kiedy planować wyjazd?
Najlepszy okres na zwiedzanie Lofotów to miesiące wiosenne i letnie czyli od maja do września. Przed i po tym okresie możemy wybrać się celem uchwycenia zorzy polarnej. Jednak do zwiedzania najlepszym okresem będą dni polarne. Choć przysporzą nas o rozchwianie dobowych przyzwyczajeń, choć raz taki rozstrój warto przeżyć na własnej skórze.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.