20.11.2016

Gliwice – najstarsza ścianka wspinaczkowa w Polsce

Na pewno wiele osób zastanawiało się, gdzie i kiedy w Polsce powstała pierwsza, sztuczna ścianka wspinaczkowa. W świetle zmian, jakie zaszły we wspinaniu- czyli wychodząc od pierwotnej idei zdobycia szczytu, przechodząc przez etap pokonywania konkretnych formacji skalnych i dróg, a kończąc na formule zawodów sportowych rozgrywanych właśnie na sztucznych obiektach- jest to pytanie interesujące.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że pierwsze treningi na sztucznych obiektach były prowadzone już od dawna na różnych ,,budowlach”, które niejako adaptowano do tego celu. Robiono trawersy na piaskowcowych murkach, wykonywano przystawki na ścianach bunkrów lub wieszano linę na granitowych filarach mostów i wiaduktów. Ustalenie daty rozpoczęcia takiej działalności byłoby więc dość trudne. Która ścianka wspinaczkowa zasłużyła więc na miano tej pierwszej?

Pierwsza ścianka wspinaczkowa w Polsce

Postawione na wstępie pytanie, dotyczy zatem stricte zamkniętego miejsca, które umożliwiłoby trening przede wszystkim zimą i w swoim kształcie oraz przeznaczeniu mogłoby być traktowane jako protoplasta dzisiejszych obiektów. Takie rozwiązanie powstało w Gliwicach, a obiekt, który się tam pojawił został uznany, jako historycznie pierwsza ścianka wspinaczkowa w Polsce.

Pierwsza ścianka wspinaczkowa w Polsce - szyb w Gliwicach (fot. Paweł Wrona)

Gliwicki szyb- widok z dołu (fot. autor)

Budowa pierwszej ścianki wspinaczkowej w Polsce

Na lokalizację obiektu wybrano nieczynny, wysoki na około 15 m i szeroki na 2 m, szyb transportowo – oświetleniowy w kamienicy przy ulicy Zwycięstwa 1, tuż obok gliwickiego rynku. Miejsce, choć dziś wydawać się może nieco zaskakujące, nie było przypadkowe, ponieważ pod tym samym adresem, na ostatnim piętrze, już wtedy swoją siedzibę miał Klub Wysokogórski w Gliwicach.

Pierwsze wzmianki o budowie ściany pojawiły się w „Bularzu” (niewydawany już dziś periodyk wspinaczkowy) w roku 1987. Natomiast rozruch miał miejsce rok później, przy jednoczesnym prowadzeniu kolejnych prac modernizacyjnych aż do 1995 roku. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku dobudowano delikatne przewieszenie z półką na prawej ścianie od wejścia, a kilka lat później lewą ścianę zastąpiono płytą OSB.

Wejście na pierwszą ściankę wspinaczkową w Polsce (fot. autor)

Wejście na pierwszą ściankę wspinaczkową w Polsce (fot. autor)

Budowa ścianki była na tyle ważna w ówczesnym środowisku wspinaczkowym, że przyciągnęła wspinaczy praktycznie z całej Polski, np. Piotrka „Szalonego” Korczaka z Krakowa. Z Gliwic i okolic ściankę tworzyli właściwie wszyscy, którzy interesowali się wspinaniem w wymiarze sportowym i nadawali mu wtedy ton. Nie sposób wymienić w tym miejscu konkretnych osób, tak by kogoś nie pominąć.

Chwyty

Podczas budowy jednym z problemów były chwyty. Mimo, że powstanie pierwszego sztucznego chwytu datowane jest na 1983 rok (dane z firmy Entre Prises), to trzeba sobie uzmysłowić, że w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w naszym kraju kupienie czegokolwiek, a co dopiero ceramicznych chwytów wspinaczkowych, było wielkim wyzwaniem. Wykuto je zatem w ścianie lub wystrugano z drewna.  Patrząc na teraźniejsze wykorzystanie tego materiału do treningu, był to ruch wręcz wizjonerski. Wraz z upływem kolejnych lat zaczęły przeważać chwyty żywiczne, w początkowej fazie samoróbki, lepione nad szybem, na strychu.

Gliwicki szyb wspinaczkowy - chwyty

Chwyty  (fot. autor)

Kolejną kwestią była podłoga, bowiem dno szybu było około 1,5-2,0 m poniżej wejścia i by to obejść stworzono sztuczny poziom podłogi z drewnianych kratek. Owe kratki odegrały w pewnym momencie ważną rolę.

Jeden z pierwszych samodzielnie lepionych chwytów żywicznych zamontowany w najmłodszej części ścianki (fot. autor)

Jeden z pierwszych samodzielnie lepionych chwytów żywicznych zamontowany w najmłodszej części ścianki (fot. autor)

Drogi

W szybie (bo tak zwyczajowo nazywano ściankę) nie było możliwości prowadzenia dróg, zawisły więc cztery wędki. Drogi oznaczono kolorami i większość z nich jest tam do dziś, po około trzydziestu latach od ich powstania. Swoim charakterem przypominały to, po czym się wtedy głównie wspinano, czyli jurajskie krawądki i dziurki. Rozstrzał trudności dróg był duży, od bardzo łatwych po poszczególne warianty oscylujące  wokół stopnia VI,5. W środku szybu zamontowano też ring, służący do nauki zjazdów z przepinką. W pewnym momencie ring stał się nawet częścią drogi (żółtej).

ścianka wspinaczkowa Gliwice - szyb

Jedyny ring na ścianie, w tle widoczna tzw. przewieszka z oznaczeniem wariantów z lat ’90 (fot. autor)

Za drogę mityczną uchodziła tzw. zielona naprzeciwko wejścia. Już sam start oferował strzał prawą ręką do małej krawądki na trzy palce. A dalej nie było łatwo: odciągi, krawądki, dwójki, masywny podchwyt i tak przez 15 m do góry bez miejsc restowych.

Z kolei pomarańczowa, tuż obok, startowała dwiema pionowymi, długimi na 2 m listwami wkręconymi obok siebie stanowiącymi symulację rysy. Wystartować można było klinując ręce, wykorzystując chwyty na tzw. Dulfera lub chwytając je na ścisk. Ścisków na ścianie było więcej- stanowiły ciekawą odmianę dla krawądek, a odpowiednio spiłowane z góry stawały się niewygodnymi stopniami. Znacie to z obecnych dróg?

Chwyty zamontowane na ściance (fot. autor)

Chwyty zamontowane na ściance (fot. autor)

Nawet dzisiaj, jakość ówczesnych gliwickich propozycji zaskakuje. Absolutny pion, konkretnie małe chwyty w połączeniu z „korkerami” na nogach i zgięciami do paska wymuszały ostrą pracę palców i przedramion, dając na swojej wysokości całkiem skuteczny trening. Zatem nic dziwnego, że w środku zimy do szybu ciężko czasem było wejść.

Gliwicki Szyb- miejsce kultowe

Ze wspinaniem w szybie związanych jest oczywiście wiele anegdot, głównie dotyczących błędów w asekuracji. Jako, że do wędek wpinano się głównie przez pojedynczy karabinek, często zdarzało się, że lina wypinała się z uprzęży i wspinacz musiał zejść lub dokończyć drogę bez zabezpieczenia. Był też przypadek, że jeden z zawodników spadł z dość dużej wysokości, a uratowały go wspomniane wcześniej drewniane kratki tworzące podłogę, które przebił dosłownie aż po pachy. Mimo to, przez wiele lat nic poważniejszego się nikomu nie stało.

Gliwicki szyb- widok z góry (fot. autor)

Gliwicki szyb- widok z góry (fot. autor)

Szyb miał bezpośrednie połączenie ze strychem, ogromnej i ponad stuletniej kamienicy, co powodowało, że częstymi towarzyszami treningu były gołębie. Dodać trzeba, że czasem dość uciążliwymi towarzyszami.

Dla Śląska wczesnych lat dziewięćdziesiątych szyb był miejscem spotkań. Tam rodziły się znajomości, które przetrwały kolejne, można już śmiało napisać, dziesięciolecia. Tam umawiano się na wyprawy i tam dogadywano interesy (był to schyłkowy czas złotej ery prac wysokościowych). Uczniowie, studenci, często urywali się z zajęć i przejeżdżali wiele kilometrów, by spędzić popołudnie, wieczór i noc na ściance. Niejeden spędził tam Boże Narodzenie czy Sylwestra. Było to naprawdę istotne miejsce.

Kamienica przy ulicy Zwycięstwa 1 w Gliwicach, miejsce gdzie znajduje się ścianka (fot. autor)

Kamienica przy ulicy Zwycięstwa 1 w Gliwicach, miejsce gdzie znajduje się ścianka (fot. autor)

Jako, że nic nie trwa wiecznie, tak i szyb odszedł w zapomnienie wraz z pojawieniem się na Śląsku kolejnych, nowocześniejszych ścian. Ciekawostką może być fakt, że ścianka wspinaczkowa wyższa od szybu powstała w tym rejonie dopiero wraz z wybudowaniem Skarpy w Bytomiu.

Szyb istnieje jednak do dziś- i  to w stanie praktycznie niezmienionym-  stanowiąc ważny punkt w historii wspinania w naszym kraju. Przechodząc ulicą Zwycięstwa, warto spojrzeć na kamienicę z numerem 1, bo jak się okazuje kryje ona ciekawą historię…

Archiwalne nagranie z Klubu Wysokogórskiego Gliwice z 1997 lub 1998 roku 

 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.