Mówi się, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Dlatego jeśli chcemy, by nasze pociechy potrafiły spędzać wolny czas także poza światem wirtualnym, trzeba w porę zachęcić je do aktywności. Pomysłów na wypoczynek w ruchu może być wiele, jednak chyba najłatwiej zacząć od zaszczepienia w nich własnej pasji.
A jeśli wspomnianym hobby są piesze wycieczki, to nie powinno być żadnych przeciwwskazań, by taka przygoda zaczęła się bardzo wcześnie. Góry z dzieckiem mogą być ciekawym doświadczeniem. Trzeba tylko odpowiednio dopasować cel i dobrze zastanowić się, co ze sobą zabrać. Czasami też zmienić kilka dotychczasowych nawyków.
Rodzinne wędrówki to nie tylko frajda, ale też okazja do budowania wspólnych wspomnień i miłości do przyrody od najmłodszych lat. Żeby jednak wyjazd był udany, warto zadbać o kilka rzeczy: dopasować trasę do możliwości malucha, wybrać miejsce przyjazne rodzinom i dobrze się spakować (bez brania całego domu na plecy).

Nie ma jednej poprawnej odpowiedzi – wszystko zależy od Waszych możliwości, doświadczenia i… nastawienia dziecka. Na krótką wycieczkę w góry można ruszyć już z niemowlakiem, pod warunkiem, że czujecie się pewnie i jesteście odpowiednio przygotowani.
Dziś, dzięki nosidełkom turystycznym, z wypadami nie trzeba czekać do momentu, aż dzieci sprawnie będą się poruszać na własnych nogach. Wstępem do takiej turystyki mogą być podróże na plecach opiekunów. W takiej sytuacji rodzic, ciesząc się macierzyństwem lub tacierzyństwem, nie traci kontaktu z górami, a maluch, może nie do końca świadomie, oswaja się z nowym otoczeniem. Dla wielu osób bezpieczniejszym momentem jest etap, gdy dziecko potrafi już stabilnie siedzieć (czyli około 6–9 miesiąca życia), a idealnym momentem na pierwsze, samodzielne wędrówki są okolice 3–5 roku życia.
Przeczytaj też:

Oczywiście trzeba przy tym pamiętać, żeby odpowiednio dobrać trasę. Wiek dziecka ma kluczowe znaczenie, bowiem zupełnie inaczej wygląda planowanie wycieczki z rocznym dzieckiem niż z energicznym 8 latkiem. Dźwigając w nosidełku kilka kilo w postaci dziecka, należy skupić się na zapewnieniu mu maksymalnego bezpieczeństwa. Z pewnością nie jest to odpowiedni moment, by odwiedzać szczyty potrzebne nam do zdobycia Wielkiej Korony Tatr, ale tatrzańskie dolinki czy łagodne wzniesienia Beskidu Niskiego będą dobrym wyborem. Poza tym warto mierzyć siły na zamiary i wziąć pod uwagę dodatkowy ciężar, jaki trzeba będzie przenieść i związany z tym ubytek sił.
Gdy pociecha porusza się już na własnych nogach, oprócz trudności technicznych, znaczenie ma też dystans. Przy planowaniu trasy postarajmy wczuć się w rolę malucha, który prawdopodobnie zacznie dzień z dużą energią, ale niewykluczone, że dosyć szybko opadnie z sił. Może też, wcześniej niż myślimy, zacząć się nudzić.

Wypad w góry z dzieckiem może się skończyć katastrofą, zanim jeszcze na dobre wyjdziemy w góry. Ba, zanim nawet opuścimy samochód. Jeśli wyjazd ma charakter weekendowy, to już u podstaw planowania odrzucćmy wszystkie propozycje, które są powyżej trzech godzin jazdy (mowa tylko o samochodzie). Zostawiamy je na przedłużone weekendy lub wypady ze znajomymi. Tu nawet nie chodzi tylko i wyłącznie o męczenie potomstwa w samochodzie i testowanie wytrzymałości malucha, no chyba, że wasze dziecko naprawdę kocha spędzać czas w foteliku… – lecz o wasze zmęczenie. Mimo że fizycznie z dzieckiem nie nachodzimy się tyle co solo, to dochodzi jeszcze ogólne zmęczenie materiału, które zna każdy rodzic. Sześciogodzinny powrót w niedzielę w nocy, po dwóch dniach z dzieckiem w górach, nie do końca musi być udanym pomysłem. Lepiej zadbać o szlak, który jest:

Wiemy, wiemy co to za dystans 10, 15 kilometrów…?! Tyle to przechodziliście zwykle w górach do drugiego śniadania. Oczywiście, w miarę nabierania doświadczenia w wędrówkach z dzieckiem dystans może się wydłużać – na początku jednak warto postawić na krótsze wycieczki, które nauczą zarówno nas, jak i dziecko obycia w nowej sytuacji.
Wiadoma sprawa – wycieczki ze starszakami rządzą się swoimi prawami, jednak pamiętajmy, aby zaplanowana trasa była realnie dopasowana do możliwości i chęci dziecka. Tylko to uchroni nas przed wycieczką-katastrofą. Po co męczyć dziecko wielogodzinnym siedzeniem w jednakowej pozycji? – niech się wybiega, na to również musi być czas. No i po co stresować się, że do przejścia zostało jeszcze tak dużo, a czasu coraz mniej.

Najlepiej sprawdzają się trasy do około 10 -12 km, na których jest czas, żeby posiedzieć przy schronisku / pobiegać na polanie / pomęczyć wszystkie psy na szlaku / pozrywać kwiatki / pouciekać rodzicom / pomarudzić przy jedzeniu… i zrobić wiele nieistotnych z punktu widzenia rodzica rzeczy, o których często zapominamy, gdy wędrujemy bez bąbelka.
Skończy się woda, skończą się chusteczki, zachce się chrupek, zachce się jeść (bo we wcześniejszym schronisku, jakoś się nie zachciało), znudzi się dyndać w nosidle, zechce się pobiegać… możliwości jest wiele. Lepiej więc, żeby odległości pomiędzy poszczególnymi punktami postojowymi były w miarę bliskie. Jeśli decydować się na trasę w górach „dzikich” z daleka od cywilizacji, to tylko wtedy, gdy na 100% mamy wszystko, co będzie nam potrzebne przy dłuższej wędrówce z dzieckiem. W innym przypadku Beskidy – szczególnie Śląski, Mały i trochę mniej Żywiecki – to idealne lokacje na wypad z dzieckiem. Dla mieszkańców Dolnego Śląska dobrym miejscem będą Góry Stołowe, Izery lub Rudawy Janowickie.
Świetną alternatywą dla stromego podejścia i ogromną atrakcją dla starszego dziecka jest kolejka górska. Pozwala to nieco usprawnić całą wycieczkę, a także pokazać dziecku nieco mniej dostępne (jak na jego wiek) miejsca w górach. W tym miejscu nie ma się co lamentować, że to wbrew naszej górskiej etyce, że to dobre dla “klapkowiczów” i w ogóle jak tak można. Zapewniamy Was, że można. A czasami nawet trzeba.

Jeśli gdzieś na końcu trasy znajduje się wieża widokowa – masz sukces w kieszeni. Dzieciaki kochają zdobywanie określonego celu! Dla dorosłych to miły bonus w postaci panoramy, dla dziecka – prawdziwa przygoda i nagroda za wysiłek. Dla dzieci trasa to nie tylko dystans do pokonania – to pole zabawy. Szlak z wystającymi korzeniami, „tajną ścieżką” przez las, tunelem między skałkami czy mostkiem nad potokiem potrafi zająć na długo. W Górach Stołowych czy Rudawach Janowickich takich atrakcji jest pod dostatkiem.
Gdzie zatem udać się z dzieckiem? W Polsce jest kilka niższych pasm, w których bez trudu znaleźć można trasy idealnie dopasowane do aktualnych możliwości malucha.
Beskidy to idealny kierunek na start – łatwe podejścia, dużo schronisk, dobra infrastruktura i mnóstwo krótkich tras. Świetnie sprawdza się Beskid Śląski z Ustroniem, Szczyrkiem i Wisłą – podejście na Równicę, Czantorię czy Klimczok to w sam raz na dzień z dzieckiem. Beskid Mały to spokojniejsze, mniej uczęszczane szlaki w okolicach Międzybrodzia – Magurka Wilkowicka czy Góra Żar (z kolejką) są wręcz stworzone dla najmłodszych. Na dłuższy wypad polecamy Beskid Żywiecki – np. trasę na Rysiankę lub Halę Miziową, gdzie można zanocować w schronisku i poczuć klimat prawdziwej górskiej przygody.

Szczeliniec Wielki i Błędne Skały to absolutne hity w kategorii „dzieci kontra nuda”. Skalny labirynt, wąskie przejścia, dziwne formacje i… schody, które potrafią być atrakcją samą w sobie. Do tego wygodne parkingi, dobra infrastruktura i możliwość skrócenia tras, jeśli mały piechur odmówi współpracy.
Warto zabrać nosidło, bo nie wszędzie przejedziesz z wózkiem, ale teren nie jest wymagający technicznie.
Jeśli zastanawiasz się, gdzie w góry z dzieckiem, żeby było spokojnie, wygodnie i bez stresu – Góry Izerskie to absolutny strzał w dziesiątkę. To jedno z nielicznych pasm, które nadają się nawet na wyprawy z wózkiem terenowym czy z dzieckiem na rowerku biegowym. Trasy są szerokie, szutrowe i niemal płaskie. Szczególnie polecamy drogę z Jakuszyc do Schroniska Orle lub dalej, przez Polanę Izerską, do kultowej Chatki Górzystów, gdzie naleśniki z jagodami smakują jak nagroda za całodzienną wędrówkę.
W górach z dzieckiem ważna jest przewidywalność, a Izery oferują właśnie to: łatwe dojścia, cień lasu, potoki do zabawy, mostki do przekraczania i dużo przestrzeni do biegania. Zimą można wrócić tu z sankami, latem nie zapomnieć o sprayu na komary.

Jeśli szukasz pomysłu, gdzie w góry z dzieckiem w Sudetach, świetnym wyborem będą okolice Rudaw Janowickich, Gór Sowich i Karkonoszy. Rudawy Janowickie z pewnością przypadną do gustu małym odkrywcom – mnogość formacji skalnych, ruiny zamku Bolczów, czy kolorowe jeziorka to idealny plan na weekend z maluchem. W Górach Sowich warto wybrać się na Wielką Sowę – szlak z Przełęczy Sokolej jest krótki i łagodny, a wieża widokowa na szczycie to atrakcja sama w sobie. Z kolei Karkonosze to propozycja dla rodzin, które mają już trochę doświadczenia – z dzieckiem warto skorzystać z kolejki na Kopę i podejść w stronę Śnieżki. Na uwagę zasługują też wodospady – Szklarka oraz Kamieńczyk.

Dla wielu „Tatry z dzieckiem” brzmią jak wyzwanie, ale dolinki udowadniają, że da się iść na kompromis między przygodą a rozsądkiem. Dolina Kościeliska to szeroki, szutrowy trakt – nada się i pod wózek, i na dłuższy spacer z nosidłem. Po drodze mamy jaskinie, schronisko, a nawet bacówkę z oscypkami. Dolina Chochołowska to z kolei świetna opcja dla miłośników rowerków biegowych. Trasa jest prosta, a do schroniska prowadzi asfaltowa droga. Na krótsze wypady sprawdzą się też Dolina Strążyska i Dolina Białego – mniej uczęszczane, ale równie malownicze.
Przeczytaj też:

Doświadczeni turyści, doskonale znają specyfikę tej aktywności. Skoro wiedzą, jak wygląda prawidłowo skonfigurowany strój w góry oraz są przygotowani na trudności terenowe, jak i ewentualne kaprysy aury, to z pewnością zadbają też o właściwe wyposażenie swoich maluchów. Zadanie to ułatwia bogata oferta marek outdoorowych, w której coraz ważniejszą rolę odgrywają artykuły zaprojektowane z myślą o dzieciach. Między innymi buty trekkingowe na małe stópki czy odzież dla najmłodszych turystów oraz ubrania dla młodych turystek.

Przygotowanie maluchowi odpowiednich butów oraz ubrań to niejedyny “punkt programu”. Wycieczka w góry z dzieckiem wymaga też odpowiedniego skupienia podczas pakowania plecaka. Trzeba, bowiem, myśleć za dwie osoby i przewidywać ewentualne potrzeby malucha. Niezabranie ze sobą jakiejś kluczowej rzeczy może skutkować wyjątkowo szybkim zejściem z trasy i pogrzebaniem szans na fajną wycieczkę.
O tym co standardowo zabiera się w góry, pisaliśmy w jednym ze wcześniejszych poradników. Oto kilka dodatkowych rzeczy, o których warto pomyśleć podczas pakowaniu plecaka, gdy w trakcie wycieczki towarzyszyć nam mają pociechy.

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.