Nie jest najstarszy ani najdłuższy. Miano najtrudniejszego i najbardziej morderczego również mało kto byłby skłonny mu przyznać. Czemu zatem to właśnie Ultra-Trail du Mont Blanc jest imprezą, która zawładnęła wyobraźnią wszystkich ultrasów na świecie? Przyjrzyjmy się temu co jest w tym biegu nadzwyczajnego.
Historia ultramaratonów zaczęła się na dobre w latach 70. ubiegłego stulecia. Biegi na dystansach dłuższych niż klasyczne 42,195 km rozgrywano co prawda znacznie wcześniej. Ponad 100 lat temu, w 1911 roku wystartował Mount Baker Race, gdzie uczestnicy pokonywali 50-kilometrowy dystans na szczyt góry Mount Baker i z powrotem. Jednak to dopiero słynny Western States 100, bieg na dystansie 100 mil, który wystartował w 1973 roku można uznać za początek zawodniczego biegania ultra. UTMB, czyli Ultra-Trail du Mont Blanc pojawił się znacznie później, a jednak to właśnie ta impreza stała się punktem odniesienia dla wszystkich innych.
Tour du Mont Blanc to jeden z najbardziej znanych na świecie średniodystansowych szlaków pieszych. 170-kilometrowa pętla wokół najwyższego szczytu Europy jest tyleż wyzwaniem – ze względu na przewyższenia – co ucztą dla oczu każdego wrażliwego na piękno gór. Kilka dni spędzonych w otoczeniu alpejskich olbrzymów to niezapomniane przeżycie, a suma przewyższeń (ponad 10 000 m) powoduje, że pokonanie szlaku daje również czysto sportową satysfakcję.

Michel Poletti, mieszkając w Chamonix i biegając dystanse ultra po górach, uznał, że wykorzystanie tego szlaku jako trasy biegu ultra byłoby czymś zupełnie naturalnym. W ostatni weekend sierpnia 2003 roku zorganizował więc pierwszą imprezę, w której zresztą sam wystartował. Tamten bieg można by pod pewnymi względami uznać za organizacyjną klapę. Z 700 biegaczy, którzy stanęli na stracie bieg ukończyło tylko… 67 uczestników.
Trasa miała nieco ponad 150 km długości. Pierwszym zwycięzcą był Dawa-Dachhiri Sherpa, docierając na metę ponad dwie godziny przed konkurentami. Wśród kobiet (zaledwie siedmiu na mecie!) najlepsza była Krissy Moehl, która zresztą sześć lat później powtórzyła ten sukces w znacznie mocniej obsadzonym biegu.
Wieść o imprezie rozgrywanej wokół ikonicznego masywu rozniosła się w środowisku biegaczu ultra błyskawicznie, i rok później impreza ściągnęła całą ówczesną elitę ultrasów. Do mety dotarło ponad 400 uczestników z 1300 startujących. W 2005 zgłosiło się już 2000 biegaczy i w tym roku pojawiła się pierwsza legenda UTMB. Swoje pierwsze zwycięstwo na trasie wokół Mont Blanc odniosła Brytyjka Elizabeth Hawker. Później dokonała tego jeszcze czterokrotnie (w 2008, 2010, 2011 i 2012) i jest do dzisiaj rekordzistką w liczbie zwycięstw. Nawet Kilian Jornet i François D’Haene – postaci zupełnie ikoniczne – mają na koncie po cztery triumfy.
Przeczytaj też:

Dwadzieścia lat po pierwszej imprezie UTMB nie jest po prostu biegiem ultra. To trwający cały rok cykl imprez na całym świecie zakończony kilkudniowym biegowym festiwalem w Chamonix. Przeistoczenie się organizowanej przez pasjonatów imprezy w potężny biznes jest zresztą czymś, co wiele osób zarzuca organizatorom. Twierdzą, że to odejście od pierwotnych wartości i zaprzedanie duszy tabelkom Excela. Bez tego jednak UTMB nie byłby tym czym jest. Nie działałby tak na wyobraźnię i nie inspirował tak mocno. Wyczynowy sport się sprofesjonalizował i – czy nam się to podoba czy nie – tak już zostanie.
Potężna biznesowa machina nie oznacza wcale, że sportowa wartość UTMB cokolwiek na tym cierpi. Jest wręcz przeciwnie. Cykl imprez UTMB z finałem pod koniec sierpnia w Chamonix stał się czymś w rodzaju Pucharu Świata w biegach ultra. To po prostu nieoficjalne mistrzostwa świata z własnym systemem rankingowym. Ciekawostką może być fakt, że Michel Poletti do 2020 roku był szefem International Trail Running Association, organizacji non-profit zajmującej się trailowymi biegami ultra, z odrębnym od UTMB systemem rankingowym.
Przeczytaj też:

Z pojedynczego biegu w 2003 roku, UTMB rozrósł się do potężnych rozmiarów. Tegoroczny UTMB to aż osiem biegów. Pierwsze startują 26 sierpnia, a dwa koronne dystanse – 100K i najważniejszy, 100M będą zamknięciem imprezy, 30 sieprnia.

Na najsłynniejszy trailowy bieg ultra na świecie nie można się po prostu zapisać. Jeśli nie jest się jednym z czołowych biegaczy na świecie (Kilian Jornet czy Courtney Dauwalter nie muszą ciułać punktów rankingowych) trzeba mozolnie zbierać punkty w rankingu UTMB. Nawet to jednak nie gwarantuje uzyskania numeru startowego, zwiększa jedynie szanse w losowaniu. Na świecie odbywa się kilka tysięcy imprez biegowych, z których można przywieźć punkty rankingowe UTMB. W 2024 jest ich ponad pięć tysięcy.
System jest jednak nieco skomplikowany. Żeby móc wziąć udział w losowaniu, trzeba ukończyć któryś z biegów zaliczanych do rankingu UTMB. Dotarcie na metę potwierdza i „odświeża” status zawodnika – UTMB Index – bo ten jest ważny przez 24 miesięcy. Na dodatek, trzeba mieć w dorobku choć jeden „kamień UTMB”, które przyznaje się za ukończenie biegów z UTMB World Series, których obecnie jest nieco ponad 40. Każdy „kamień” to los w loterii. Z jednym kamieniem ma się jeden, a na przykład z dziesięcioma aż dziesięć, czyli – w teorii – dziesięć razy większą szansę na bycie wylosowanym. Kamienie mają bezterminową ważność, ale jeśli w losowaniu będzie sprzyjać wam szczęście, przepadają wszystkie i trzeba je na następną edycję zbierać od nowa.
Żeby ominąć losowanie trzeba biegać naprawdę szybko… Udział w finale w Chamonix gwarantuje odpowiednio wysoki UTMB Index, miejsce na podium biegów z serii UTMB Events albo pierwsza dziesiątka w biegu UTMB Majors. Zaproszenia do startu w UTMB bez losowania dostaje co roku ok.300-400 zawodników i zawodniczek. Do edycji 2023 UTMB w loterii brało udział 6500 osób a do rozdania było 2300 numerów startowych. Można się zgłosić do loterii tylko na jednym dystansie (UTMB, CCC, OCC i PTL). Wysłanie zgłoszenia na więcej oznacza automatyczne wykluczenie z losowania.
Ile to kosztuje? UTMB: 398€, CCC: 250€, OCC: 155€, TDS: 275€, PTL: 1500€ za zespół. Co ciekawe, wpisowe płacą wszyscy. Nawet zaproszeni zawodnicy nie są z opłat startowych zwolnieni, ale w ich przypadku można z dużą dozą pewności założyć, że wszystkim zajmują się sponsorzy. Dołóżmy do tego konieczność startów w innych imprezach (bez tego nie da się nawet zgłosić do loterii), podróże, sprzęt, treningi. Start w UTMB jest dość kosztownym hobby.

Jak pisaliśmy wcześniej, biegów, na których można potwierdzić swój UTMB Index jest ponad pięć tysięcy, a dokładnie 5550. W Polsce aż 153 imprezy dają punkty w UTMB, ale tylko 9 z nich pozwala myśleć o starcie na koronnym dystansie UTMB w kategorii 100M.
Nieco trudniej wygląda sprawa ze zdobywaniem „kamieni”. Te do UTMB 100M najbliżej Polski można „wybiegać” w Chorwacji na Istria 100, w Kranjskiej Gorze w Słowenii albo na KAT100 w austriackim Fieberbrunn. Trzeba oczywiście pamiętać, że zeszłoroczne statystyki oznaczają, że z jednym kamieniem ma się tylko ok. 8% szans na wylosowanie miejsca, z dwoma ok.15% a z trzema ok.25%. Zeszłoroczny rekordzista miał w loterii aż 35 kamieni co dawało mu „tylko” 95% szans na numer startowy. Niby dużo, ale absolutnej pewności nie miał.

UTMB odbywa się pod koniec lata, ale trasa przekracza kilkakrotnie 2000 m wysokości. Na starcie i na mecie może panować tropikalny upał, a w czasie biegu zawodnicy nie raz zmagali się ze śnieżycą. Lista wyposażenia obowiązkowego jest wyjątkowo szczegółowa i obejmuje wszystko, co może zapewnić startującym bezpieczeństwo w niejednokrotnie ekstremalnych warunkach. W przypadku wyjątkowo upalnej lub wyjątkowo mroźnej pogody, lista jest poszerzana o dodatkowe przedmioty.
Lista podstawowa, identyczna dla UTMB, TDS i CCC.
Na upały wymagany jest krem z filtrem, okulary, dodatkowy zapas wody i czapka przykrywająca kark. Z kolei wyjątkowo zimna aura oznacza konieczność zabrania dodatkowej warstwy izolacyjnej i eliminuje możliwość używania ultralekkich, minimalistycznych butów.

Wygranie UTMB oznacza wieczną chwałę. Pięciokrotnie udało się to Elizabeth „Lizzy” Hawker. Po cztery razy na najwyższym stopniu podium stawali Kilian Jornet i François D’Haene. Zeszłoroczna triumfatorka – Courtney Dauwalter – ma już na koncie trzy zwycięstwa, tak samo jak Xavier Thévenard. Xavier jest jednak jedynym w historii imprezy, któremu udało się zgromadzić Wielkiego Szlema, czyli wygrać wszystkie cztery indywidualne dystanse – UTMB, CCC, OCC i TDS.
Dość trudno jest porównywać wyniki z różnych lat. Trasa nieznacznie ewoluuje, a zdarza się (jak w 2010, 2012 czy 2017), że z powodu warunków pogodowych jest skracana. Tym niemniej, od dawna czekano na złamanie magicznej granicy 20 godzin na pełnym dystansie. Przez niemal dwadzieścia lat brakowało sporo, bo ponad pół godziny. W 2022 roku jednak Kilian Jornet – uznawany nie bez powodu za najlepszego biegacza ultra wszechczasów – wykręcił nieprawdopodobny wynik. 170-kilometrową trasę pokonał w ciągu 19 godzin i 49 minut. Rok później, mimo, że trasa była dłuższa o dwa kilometry, jeszcze szybciej pokonał ją Jim Walmsley – 19:37:43.
Kilian Jornet nie wystartował w 2023 roku zmagając się z kontuzją, a na początku 2024 roku w sieci pojawił się mail, w którym Jornet wraz z Zachiem Millerem (drugi w UTMB 2023) wzywają do… bojkotu UTMB motywując to zbytnią komercjalizacją imprezy.

Pierwszym Polakiem na mecie UTMB był w 2006 roku Piotr Kłosowicz. Dotarł na 398 pozycji, a rok później był już 118 z czasem 29:45:57. Najlepszym rokiem w historii polskich startów w Chamonix był jak dotąd 2012. Magda Łączak była szósta wśród kobiet, Piotr Hercog ukończył na 15. pozycji, a Paweł Dybek trzy miejsca niżej. Ten bieg jednak został skrócony do ok. 100 kilometrów. Dzień przed startem spadło sporo śniegu i organizatorzy postanowili utrzymać trasę poniżej 1600 m n.p.m. i skrócić ją znacząco.
Trzy lata później, już na pełnym dystansie, Piotr Hercog z czasem 24:10:54 dostał się do prestiżowej pierwszej dziesiątki. Wówczas była to najwyższa pozycja polskiego biegacza w UTMB. Kamil Leśniak pobiegł w 2022 roku sporo szybciej – 23:35:26 – jednak postęp w biegach górskich jest tak znaczący, że ten wynik dał mu dopiero 25 miejsce. W tym samym roku Paulina Krawczak stała się pierwszą Polką z wynikiem poniżej 30 godzin (28:21) i ukończyła UTMB jako 11 kobieta. Rok później wystartowała w TDS i dobiegła jako czwarta. Najlepszym polskim rezultatem w UTMB jest szóste miejsce Katarzyny Solińskiej z 2023 roku z czasem 25:20:23.
UTMB to nie tylko koronny 172-kilometrowy dystans. Choć na podium w tym biegu nie było jeszcze Polaków, to mamy sukcesy na pozostałych dystansach. Marcin Świerc ukończył w 2017 na drugim miejscu 100-kilmetrowy CCC, a rok później wygrał 145-kilmetrowy TDS. W 2019 z kolei, Paulina Tracz była blisko wygrania MCC, tracąc do zwyciężczyni, francuzki Laure Desmurs zaledwie 36 sekund.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.