10.01.2024

Splitboard – co to jest?

Jedna deska czy dwie? A może jedna deska z dwóch desek? Słyszysz wołanie gór ale wolisz jazdę na jednej desce? Splitboard to rozwiązanie dla ciebie.

                       

Odkąd wymyślono snowboard w latach osiemdziesiątych toczy się nieustanny spór o wyższość jednej deski nad dwoma i odwrotnie? Któż nie słyszał tych żartów i docinek? Jeździć na desce do prasowania? – mówią “narciuchy”? “A co, lepiej na boazerii?” – odpowiadają zwolennicy jednej deski. Prawda jest taka, że i narty i snowboard mają swoje zalety ale także i ograniczenia. Przez lata najbardziej uciążliwym minusem jednej deski był brak możliwości swobodnego podchodzenia. Owszem, deska świetna jest do zjazdu, ale gdy trzeba było podejść, snowboardzista nie miał wyboru i musiał brać deskę na plecy i tonąć w kopnym śniegu. Narty dawały zaś zupełną swobodę – sprawdzały się zarówno na zjeździe jak i na długich podejściach. Deska zatem z definicji nie nadawała się do swobodnego przemierzania górskiego terenu. Patentów jak rozwiązać ten problem było kilka. Miłośnicy jednej deski chodzili na rakietach śnieżnych, konstruowano też specjalne składane narty, które można było schować w plecak po podejściu.

Aż w końcu, na początku lat dziewięćdziesiątych w USA, grupa riderów wpadła na pomysł genialny w swej prostocie. Czemu nie przeciąć deski na pół? I skonstruować deskę, która mogłaby funkcjonować jak narty na podejściu ale być pełnoprawnym snowboardem na zjeździe. Tak powstał splitboard czyli snowboard składający się z “dwóch części”.

Jak działa splitboard?

Zasada działania splitboardu jest banalnie prosta. To deska “rozcięta” wzdłuż na dwie części. Na podejściu splitboard funkcjonuje jak narty – korzystamy z dwóch niezależnych desek, które dają nam tą samą swobodę i szybkość wędrówki co narty. W trybie podejścia, gdy deski są rozdzielone, zakłada się na nie (tak jak na nartach) foki. Gdy dojdziemy do miejsca, w którym zaczynamy zjazd, zdejmujemy foki, dwie deski łączymy w jedną za pomocą specjalnych klamr. Jak się możecie domyślać wyzwaniem było wymyślenie odpowiednich wiązań do takiego sprzętu. Rozdzielanie desek wymaga bowiem przestawienia wiązań. Do zjazdu muszą być one ustawione poprzecznie – jak w klasycznej desce snowboardowej. Do podejścia zaś muszą być zamontowane wzdłuż każdej z dwóch desek – jak na nartach. Ale problem ten udało się rozwiązać. Wymyślono wiązania, które w łatwy sposób mogą zmieniać pozycję. Dla wprawnego ridera połączenie dwóch części splitboardu i przestawienie wiązań zajmuje raptem kilka minut.

I co, narciuchy, kto jest lepszy?

Ok, trzeba szczerze przyznać splitboard ma też pewne wady. Podstawową jest waga. Splitboard jest po prostu ciężki i nie ma szans dorównać wagą najlżejszym nartom. Przestawiane wiązania ważą sporo a do tego są dość drogie. Również deska splitboardowa jest cięższa niż zwykły snowboard. Wynika to choćby ze znacznie większej ilości stalowych krawędzi – każda z części splitboard’u ma pełną krawędź po obu stronach.

A jak się na tym jeździ? Jak na zwykłym snowboardzie! Może się wydawać, że przez rozcięcie, splitboard jest mniej sztywny i mniej stabilny niż zwykła deska. Owszem, ale różnica ta jest bardzo niewielka i nieznacząca w porównaniu z zaletami jakie daje splitboard. Zatem góry, nietknięte stoki i dziewicze żleby, wcześniej zbyt odległe by dojść do nich z deską na plecach, stoją otworem!

Splitboard – na podejściu dwie niezależne deski (fot. Adobe Stock)

Splitboard – jak zacząć?

Jeśli przesiadasz się na splitboard z klasycznej deski snowboardowej, sprawa jest w miarę łatwa. Technika samej jazdy jest dokładnie taka sama. Warto jednak świeżo zakupiony splitboard wziąć wpierw na stok i trochę się z nim trochę zaprzyjaźnić. Tak jak wspominaliśmy splitboard jest nieco cięższy, może się też wydawać mniej sztywny. Ale to jedynie kwestia przyzwyczajenia.

Ale nie po to człowiek kupuje snowboard by jeździć na stoku. Jednak by ruszyć w teren warto przejść odpowiednie szkolenia. Pierwsze z nich dotyczy samej obsługi splitboardu – sprawnego łączenia i rozkładania desek, przestawiania wiązań, wykorzystywania fok. Warto też poćwiczyć samo chodzenie na spliboardzie zwłaszcza jeśli do tej pory jeździłeś jedynie na zwykłej desce.

Przed wyprawą w góry konieczne jest również szkolenie z bezpieczeństwa lawinowego. Warto też przejść szkolenie z zimowej turystyki górskiej. Jeśli nie byłeś nigdy w terenie górskim to wiedza absolutnie niezbędna. Na pierwsze wyprawy backcountry warto wyruszyć z instruktorem. On pomoże wybrać odpowiednio łatwe zjazdy i zadba o bezpieczeństwo. Jazda w górach to ze wszech miar inne doświadczenie niż jazda po stoku. To ze względu na szereg obiektywnych zagrożeń takich jak choćby lawiny i skały, ale także ze względu na zupełnie inny śnieg niż “sztruksik” na trasie, wymagający innej techniki prowadzenia deski.

Jak dobrać splitboard?

Z doborem splitboardu jest podobnie jak z wyborem klasycznej deski. Dobieramy ją pod względem wzrostu i masy. Długość deski powinna być o około 20cm mniejsza niż nasz wzrost. Jeśli dopiero zaczynasz warto wybrać nieco krótszy model. Co istotne, deski splitboard w zasadzie nie występują w rozmiarach większych niż 168-169cm. Zatem jak masz 195cm wzrostu to nie szukaj splitboardu 175 bo go raczej nie znajdziesz, twoim rozmiarem jest 168.

Ważnym parametrem jest również szerokość deski. Zarówno klasyczne snowboardy jak i splitboardy występują w wersji regular oraz wide. Jeśli masz dużą stopę (np 46) wybierz deskę wide. To da ci pewność, że palce ani pięta nie będzie nadmiernie wystawać poza krawędź deski, co znacząco utrudnia jazdę.

Podobnie jak zwykłe deski oraz narty, splitboardy mają określoną sztywność liczoną w skali 1-10. Im sztywniejsza deska tym twardsza krawędź i większa pewność w trudnym terenie. Ale prowadzenie twardej deski wymaga znacznie więcej umiejętności i techniki. Splitboardy mogą też mieć różne profile poprzeczne. Dobrze to widać jeśli położymy deskę na płaskiej powierzchni. W ostatnich latach rozwinięto nowe konstrukcje desek i nart. Oprócz klasycznych profili typu camber oraz późniejszy rocker, mamy do dyspozycji profile hybrydowe łączące zalety jednego i drugiego rozwiązania. O zaletach i wadach poszczególnych profili można by napisać doktorat, w tym artykule nie będziemy rozwijać tego tematu.

Przepinka – czyli z dwóch desek robimy jedną (fot. Adobe Stock)

Splitboard – co potrzeba by zacząć?

To co, idziemy w góry? Zanim ruszysz na podbój żlebów i dziewiczych zboczy trzeba skompletować splitboard a to znacznie więcej niż sama deska. Oczywiście nie musisz go od razu kupować. Bądźmy szczerzy: zestaw splitboardowy to bardzo duży wydatek, znacznie większy niż klasyczna deska. Na początek swobodnie możesz wypożyczać wszystko co potrzebne na splitboardowej wyprawie. Jednak gdy z czasem rozwiniesz swoje umiejętności i zapragniesz mieć własny sprzęt oto lista potrzebnych rzeczy:

  • Deska splitboard
  • Wiązania splitboard
  • Foki – to one umożliwią podchodzenie na splitboardzie. Ważne by dobrać je do rozmiaru deski. Foki do splitboardu są inne niż do nart.
  • Buty snowboardowe – owszem, są na rynku buty dedykowane do splitboardu. Ale na start zdecydowanie wystarczą zwykłe buty snowboardowe. Warto wybrać te twardsze.
  • Kije – snowboardzista mógłby o nich zapomnieć a to rzecz niezbędna. Koniecznie teleskopowe, składane najlepiej na 3 segmenty, tak by po podejściu można je było wygodnie przytroczyć do plecaka
  • Harszle oraz raki – to sprzęt dodatkowy na trudniejsze warunki. Jeśli wybierasz się na bardziej strome zjazdy lub jeśli śniegi są twarde, harszle i raki będą niezbędne

By cieszyć się bezpieczną jazdą w górach potrzebujesz jeszcze:

  • Zestaw lawinowy ABC (detektor, łopata, sonda) – lawiny to największe obiektywne zagrożenie w górach a lawinowe ABC to absolutna podstawa bezpieczeństwa. Wychodzenie w góry, nawet na łatwe zjazdy, bez ABC to bezpośrednie narażanie zdrowia i życia twojego i twoich towarzyszy splitboardowej wyprawy.
  • Plecak lawinowy – znacząco zwiększa szanse przeżycia w lawinie. Jak działa plecak lawinowy i jaki wybrać?

Jakie wiązania splitboard?

Na pierwszy rzut oka wiązania splitboardowe przypominają te normalne. Niezupełnie. Owszem zasada trzymania samego buta jest tu ta sama. Jednak wiązania splitboardowe muszą przecież mieć możliwość pracy w trybie zjazdowym i w trybie podejścia, czyli muszą zmienić swoją pozycję.

Czy można do splita zamontować normalne wiązania? Tak. Jest to jedno z rozwiązań. Montujemy je poprzez interfejs produkowany choćby przez markę Voile. Niestety taka opcja ma szereg wad – od wagi po brak kilku rozwiązań ułatwiających podejście.

Zatem warto zainwestować w wiązania typowo splitboardowe. Są lżejsze, mają możliwość podniesienia piętki do podejścia, mają pochylany highback, który wydłuża krok na podejściu i możliwość szybkiej zmiany ustawienia z walk na ride. Co to oznacza w praktyce? Większy komfort podczas podchodzenia i znacznie mniej siły zużywanej na każdym kroku. Przy długich wędrówkach to bezcenne.

A potem firany puchu! (fot. Adobe Stock)

Jakie buty do splitboardu?

Specyfika splitboardu sprawia, że zaczęto produkować buty dedykowane do tej aktywności. Czym się różnią od zwykłych butów snowboardowych? Zazwyczaj są twardsze czyli mają wyższy flex (w granicach od 7 do 10). Mają też inną podeszwę – z bardziej agresywnym bieżnikiem, przystosowanym do podejść w górskim terenie (gdy już nie możemy iść na deskach). Niektóre modele posiadają wręcz sztywną podeszwę z możliwością montażu raków automatycznych. Ale to propozycja dla tych którzy wybierają się na najtrudniejsze linie. Buty do splitboardu mają też często (wzorem butów do skitouringu) dwa tryby pracy – ten do podchodzenia i zjazdu.

Ale czy trzeba koniecznie inwestować w buty do splita? Otóż nie. W większości przypadków twoje klasyczne buty snowboardowe sprawdzą się świetnie na splitowej wyprawie. Co więcej, wiele osób jeżdżących na splicie od lat nadal wybiera normalne buty tylko o większej sztywności. To dlatego, że buty dedykowane do splitboardu są często cięższe niż zwykłe.

Splitboard vs snowboard?

Czy zasialiśmy tym artykułem ziarno ciekawości? Zastanawiasz się co lepiej wybrać, czy klasyczną deskę i split? Jedno i drugie ma swoje zalety. Sprawa jest dość prosta. Jeśli jeździsz głównie po stokach, skaczesz w funparkach, ewentualnie zboczysz z trasy pod wyciągiem – splitboard nie jest ci do niczego potrzebny. Normalna deska będzie znacznie wygodniejsza, tańsza i po prostu lepsza do takiej jazdy.

Jeśli jednak ciągnie cię w stronę dzikich gór, chcesz łączyć jazdę na desce z eksploracją terenu – wybierz splitboard. Tylko split da ci możliwość swobodnej wędrówki przez górski teren a potem wykonania wymarzonych linii w świeżutkim puchu. Owszem, w Tatrach podejścia zazwyczaj są stosunkowo krótkie i można sobie poradzić z deską na plecach. Ale nawet w naszych górach gdy spadnie świeży śnieg, podchodzenie w ten sposób kosztuje bardzo dużo wysiłku a często jest po prostu nie możliwe. W bardziej rozległych, wyższych górach takich jak choćby Alpy, poruszanie się z deską na plecach dodatkowo może być niebezpieczne ze względu na szczeliny lodowe. W takim terenie splitboard to jedyne rozwiązanie na miłośników jednej deski.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.