02.02.2024

Bieszczady zimą – polecamy szlaki i atrakcje

Nie znam nikogo kto choć raz nie pomyślałby żeby "rzucić wszystko i jechać w Bieszczady". Choć już nie tak dzikie jak kilkadziesiąt lat temu, nadal są synonimem miejsca, gdzie czas płynie nieco wolniej i niezmiennie przyciągają swoim tajemniczym urokiem. Takich przestrzeni nie ma nigdzie indziej.

                       

Kiedy zrobi się biało, na bieszczadzkich szlakach jest mniej turystów i nierzadko zdarza się po Bieszczadach zimą wędrować w zupełnej niemal samotności. Jeśli jednak nie leży to w waszej naturze i łakniecie atrakcji właściwych zimowym kurortom, to bez obaw. I w tych “najdzikszych” polskich górach znajdziecie coś dla siebie. Rzecz jasna – w nieco odmiennym, specyficznym, bieszczadzkim stylu. W Bieszczadach zimą jest też wiele miejsc, które warto odwiedzić ponownie nawet jeśli znacie je z letnich albo jesiennych wycieczek. Zimowa aura potrafi bowiem zmienić je nie do poznania. 

Odrobina geografii

Polskie Bieszczady powinno się precyzyjniej nazywać Bieszczadami Zachodnimi. Od Bieszczadów Wschodnich, leżących w całości na terenie Ukrainy, oddziela je Przełęcz Użocka. Niemal na samej polsko-ukraińskiej granicy, raptem kilkaset metrów od najdalej na południowy-zachód wysuniętego punktu w tzw. “bieszczadzkim worku”. W Bieszczadach Wschodnich znajduje się też najwyższy szczyt całego pasma – Pikuj (1405 m). “Nasz” najwyższy bieszczadzki wierzchołek to Tarnica (1346 m).  Jego wierzchołek jest zresztą przeważnie dość dobrze widoczny z najwyższego szczytu w naszych Bieszczadach. W linii prostej to tylko 34 km i zimą jest niemal na wyciągnięcie ręki. 

Z geograficznego punktu widzenia wiele miejsc, które z Bieszczadami jednoznacznie kojarzymy wcale nie leży w Bieszczadach. Ustrzyki Dolne, Polańczyk i Solina to Góry Sanocko-Turczańskie, a np. Komańcza to Beskid Niski. Teoria jednak mija się czasem z praktyką. W powszechnej świadomości Jezioro Solińskie czy Komańcza to Bieszczady i takiego, zwyczajowego rozumienia tego regionu będziemy się poniżej trzymać.

 

Takich widoków gdzie indziej nie znajdziecie...  Bieszczady zimą są wyjątkowe
Takich widoków gdzie indziej nie znajdziecie… Bieszczady zimą są wyjątkowe. (fot. Soren Wolf / CC BY-ND 4.0 DEED)

Jaka jest zima w Bieszczadach?

Słyszeliście pewnie opowieści o odciętych zimą od świata na wiele tygodni wioskach. O napotykanych wszędzie śladach wilków i niedźwiedzi, o tym, że bieszczadzka zima jest tylko dla najtwardszych i że w istocie jest ciągłą walką o przetrwanie. Te relacje brzmią dla niektórych kusząco. Przywodzą na myśl prawdziwą, romantyczną przygodę, ale możemy was zapewnić, że nic takiego wam nie grozi. Infrastruktura turystyczna w Bieszczadach jest coraz lepiej rozwinięta. Baza noclegowa zadowoli najwybredniejsze gusta i Bieszczady zimą są równie przyjazne odwiedzającym co w szczycie sezonu wakacyjnego. W ostatnich latach pojawiło się też sporo nowych atrakcji jak choćby wieże widokowe. Na brak pomysłów na aktywne spędzenie czasu nie sposób więc narzekać.

Szlaki w Bieszczadach nie są zamykane zimą. Zdarzają się oczywiście – jak wszędzie – czasowe wyłączenia ich fragmentów spowodowane koniecznością przeprowadzenia jakichś prac gospodarczych albo porządkowych. Niektóre szlaki mają też zimą nieco inny przebieg. Takie informacje są publikowane na stronie internetowej Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Znajdziecie je jednak równie łatwo w mediach społecznościowych czy na regionalnych portalach. Warto również za każdym razem zapoznać się z aktualną prognozą pogody. Mniejsza liczba przemierzających je wędrowców oznacza, że szlaki mogą być nieprzetarte. Samo to powoduje, że idąc zimą na Tarnicę czy Połoninę Caryńską, przeżyjecie najprawdziwszą przygodę, mając namiastkę odkrywania nieznanego. 

Buty, rakiety, a może co innego?

Poruszanie się po zasypanych śniegiem szlakach (a w Bieszczadach zimą to raczej standard) ułatwiają znakomicie rakiety śnieżne, które możecie znaleźć tutaj. Pamiętajcie, że wielkość takich rakiet dobiera się do wagi użytkownika, a nie do rozmiaru buta. Trzeba w tę wagę wliczyć też cały sprzęt i ubrania, które na sobie macie w czasie wędrówki. Warto mieć przećwiczony i sprawdzony sposób mocowania ich na plecaku. Na dobrze przetartym szlaku, albo kiedy zejdziecie nieco niżej i pokrywa śniegu nie będzie tak gruba jak w wyższych partiach, bez rakiet na nogach może być po prostu wygodniej.

Zdarza się, że zimą w Bieszczadach śniegu jest bardzo dużo. Na tyle, że dobrym pomysłem może być wypróbowanie nart trekkingowych (takie narty trekkingowe możecie znaleźć tutaj). Są czymś pomiędzy rakietami a nartami backcountry i doskonale sprawdzają się podczas podejść w świeżym, głębokim śniegu.

Narty trekkingowe to doskonały sposób na przemierzanie Bieszczadów zimą.
Narty trekkingowe to doskonały sposób na eksplorację Bieszczadów zimą. (fot. OAC)

Czy w Bieszczadach schodzą lawiny?

W Bieszczadach brak strzelistych turni i stromych żlebów, które znacie z Tatr. Myliłby się jednak ten kto uważałby, że ich łagodniejsze stoki oznaczają brak typowo zimowego niebezpieczeństwa, czyli lawin. Odsłonięte połoniny i mimo relatywnie niewielkiej wysokości, dość ostro opadające miejscami stoki powodują, że w Bieszczadach zdarza się – choć bardzo rzadko – nawet 4 stopień zagrożenia lawinowego. Pierwszy taki wypadek w archiwach Bieszczadzkiej Grupy GOPR, to lawina która zeszła 19 lutego 1964 roku na zboczach Szerokiego Wierchu. Deska śnieżna porwała 11 osób z 13-osobowej grupy uczestników zimowego rajdu, udającej się na Tarnicę. Szczęśliwie jedną z dwóch osób, które znalazły się poza torem lawiny był ratownik GOPR. Dzięki jego błyskawicznej reakcji, wiedzy i doświadczeniu wszystkich udało się wydobyć i skończyło się na relatywnie niewielkich obrażeniach dwóch osób. Drugi z ratowników spędził pod śniegiem aż 45 minut. 

Stokami Szerokiego Wierchu, Połoniny Caryńskiej czy Wielkiej Rawki niemal co roku schodzą lawiny. To przeważnie szerokie tzw. deski śnieżne, pokonujące nie więcej niż 100-200 m, obrywające się na północnych stokach. Trzeba zatem wybierając się zimą w Bieszczady mieć ze sobą lawinowe ABC (tutaj znajdziecie naszą ofertę sprzętu lawinowego – detektory, sondy, łopaty, plecaki i gotowe zestawy). Szczególnie jeśli planujecie wycieczkę na skiturach, co może oznacząć poruszanie się poza wydeptanym szlakiem. Posiadanie sondy, łopaty i detektora musi oczywiście iść w parze z umiejętnością posługiwania się tym sprzętem. Tego chyba nie musimy nikomu tłumaczyć.

Dokąd pojechać zimą w Bieszczady?

Odpowiedź na takie pytanie mogłaby brzmieć – “to zależy”;-) Bieszczady są bardzo rozległym obszarem. Bieszczadzki Park Narodowy jest największym z tych położonych w polskich górach – zajmuje 292 km2. W samym parku i wokół niego sposobów na aktywne spędzanie czasu zimą jest zatem co niemiara. Dla tych, którzy chcą trafić w samo serce Bieszczadów zimą, najlepszą bazą będą Ustrzyki Górne. Z tej niewielkiej miejscowości wiodą szlaki na Tarnicę, Bukowe Berdo, leżący na styku trzech granic Krzemieniec/Kremenaros czy na Połoninę Caryńską. Można by więc – trawestując znane powiedzenie – powiedzieć, że “wszystkie szlaki w Bieszczadach prowadzą do Ustrzyk Górnych”. Takie stwierdzenie wcale nie będzie dalekie od prawdy. W Ustrzykach znajdziecie też najdalej wysunięte w Bieszczady schronisko PTTK – Kremenaros.

Idąc stąd na południowy wschód, czyli wchodząc w słynny “bieszczadzki worek” (wystarczy spojrzeć na mapę, żeby wiedzieć skąd ta nazwa się bierze), będziecie oddalać się od cywilizacji. Większość miejscowości, których nazwy widać na mapie tej części Bieszczad, to dawno już nie istniejące wsie. Zostały po nich tylko powoli znikające ślady  – zarośnięte lasem cmentarze, czy wystające nieznacznie z ziemi obrysy budynków. Wędrówki po “worku” to powrót do czasów kiedy całe Bieszczady były dzikie i niedostępne. Jeśli macie duszę pioniera i eksploratora, to zwłaszcza zimą tam właśnie będziecie się czuć jak ryba w wodzie.

Bieszczady poza Bieszczadami

Dla tych, którzy nie potrzebują pokonywania jak największych przewyższeń, doskonałą bazą będzie któraś z miejscowości położonych nad Jeziorem Solińskim. Polańczyk albo położona po drugiej stronie zapory Solina. Tras po lasach wokół jeziora, z których zimą korzystają biegacze czy amatorzy nart biegowych jest bez liku. Sama zapora, mająca ponad 80 m wysokości, najwyższa w Polsce, robi zawsze ogromne wrażenie. Jeśli dodać do tego świadomość, że opiera się na niej masa wody przewyższająca objętością wszystkie inne sztuczne zbiorniki w naszym kraju, efekt “wow” jest jeszcze bardziej uderzający.

Bieszczadzką mekką narciarstwa są Ustrzyki Dolne. Gromadzyn czy Laworta Ski to miejsca gdzie nawet zaawansowani narciarze czy snowboardziści mogą czuć się spełnieni. Ogromną ich zaletą w porównaniu z narciarskimi ośrodkami w Beskidach czy na Podhalu jest znacznie mniejsza liczba gości, nawet w czasie zimowych ferii. Zamiast czekać w kolejce do wyciągu i ostatecznie spędzić więcej czasu nie jeżdżąc, można szusować niemal bez przerwy. Samo to jest wystarczającym argumentem, żeby na narty jechać właśnie w Bieszczady.

Połonina Caryńska - klejnot Bieszczad zachwyca zimą
W Bieszczadach zimą można się czasem poczuć jak na innej planecie – tu szlak na Połoninie Caryńskiej. (fot. Wikipedia Commons)

Bieszczady zimą – szlaki turystyczne.

Najpopularniejsze zimowe szlaki w Bieszczadach to dokładnie te same trasy, które są najchętniej odwiedzane latem. Zimą góry pokazują jednak zupełnie inne oblicze. Nawet jeśli przeszliście je wielokrotnie latem, to zimowe ich doświadczenie jest zawsze sporym przeżyciem.  Połonina Caryńska, Tarnica, Krzemieniec – to wszystko doskonałe cele na zimowe wędrówki rozpoczynające się w Ustrzykach Górnych.

Tarnica zimą

Na Tarnicę prowadzą cztery znakowane szlaki. Wszystkie schodzą się na Przełęczy pod Tarnicą i stąd czeka was jeszcze kilkanaście minut wędrówki na szczyt. 

Zimą najpopularniejszy jest, tak samo jak latem, najkrótszy, niebieski szlak, prowadzący z Wołosatego. Bywa najlepszym wyjściem jeśli inne szlaki są nieprzetarte. Oznacza jednak , że podejście będzie najbardziej strome, bo różnicę wysokości trzeba pokonać na najkrótszym dystansie. Ten szlak ma też dodatkowy walor. Wzdłuż trasy rozmieszczono tabliczki informacyjne ścieżki edukacyjno-przyrodniczej BdPN “Wołosate-Tarnica”, i do każdej z nich przygotowano rozdział audiobooka dostępnego na stronie Parku.

Dłuższe, ale naszym zdaniem bardziej malownicze szlaki prowadzą z Mucznego (szlak żółty i niebieski) i z Wołosatego, (alternatywny do najkrótszego podejścia szlak czerwony). Jest początkiem Głównego Szlaku Beskidzkiego i okrąża Tarnicę od południa i wschodu, prowadząc od Przełęczy Bukowskiej (mniej więcej w połowie trasy) rozległymi połoninami przez szczyty Rozsypańca (1280 m) i Halicza (1333 m), i mijając nieco wierzchołek Kopy Bukowskiej (1320 m). 

Niezależnie od tego którym szlakiem dotrzecie na najwyższy szczyt w polskich Bieszczadach, zimowy widok z Tarnicy wynagrodzi trudy wędrówki z okładem. Zimą widoczność jest zwykle znacznie lepsza niż latem i będziecie mieć dookoła siebie zjawiskową panoramę. Przy dobrej pogodzie można dostrzec bowiem nawet Tatry, czy (będące zresztą sporo bliżej w linii prostej) szczyty leżące na… Węgrzech. 

Chatka Puchatka, najsłynniejsze schronisko w Bieszczadach, zimą wygląda jak z bajki
“Chatka Puchatka” – najbardziej kultowe schronisko w Bieszczadach – urzeka zimą. Dziś na tym miejscu stoi schron BdPN, ale nazwa została (fot. PxHere)

Połonina Wetlińska zimą

Połonina Wetlińska, także zimą, jest nieco bardziej popularna niż jej “bliźniaczka”. To właśnie tam stoi kultowa “Chatka Puchatka”, której historię możecie poznać w nagradzanym na wielu festiwalach filmie Roberta Żurakowskiego “Śniła mi się połonina”. Pamiętajcie też, że po przebudowie to tylko schron turystyczny, a nie tradycyjne schronisko i – poza absolutnie nadzwyczajnymi sytuacjami – nie oferuje możliwości noclegu. Idąc z Brzegów Górnych, czyli wioski położonej pomiędzy obiema połoninami, dotrzecie tam zimą w czasie poniżej dwóch godzin. 

Dalej szlak prowadzi przez połoninę na Smerek. Można nieco wcześniej, na Przełęczy Orłowicza, odbić w lewo i żółtym szlakiem zejść do Wetliny, od której połonina wzięła swoją nazwę. Zdobycie kolejnego szczytu, z którego można spojrzeć wstecz i obie połoniny mieć jak na dłoni jest jednak warte dodatkowego wysiłku. Przejście całej Połoniny Wetlińskiej zimą, niezależnie od tego czy pójdziecie na Smerek czy zejdziecie wcześniej do Wetliny powinno zająć około 5 godzin. 

Połonina Caryńska zimą

Jeśli macie nieco mniej czasu na wycieczkę, to będąc zimą w Bieszczadach lepiej wybrać się na drugą z połonin – Caryńską. Przejście całej trasy z Ustrzyków Górnych do Brzegów Górnych powinno zająć zimą poniżej czterech godzin. Idąc od strony Ustrzyków, jeszcze przed pierwszą kulminacją połoniny można zejść zielonym szlakiem do leżącego u podnóży jej północnych stoków, na przełęczy Przysłup Caryński, studenckiego schroniska “Koliba”. Wybierając odwrotną trasę i startując w Brzegach, szybciej zdobędziecie wysokość i po nieco ponad godzinie czeka was spokojny spacer w dół z widokiem na Tarnicę i leżące dalej na wschód szczyty po ukraińskiej stronie granicy. 

Szlaki biegnące szczytami połonin (Caryńskiej, Wetlińskiej i połoninami w masywie Tarnicy) są przed zimą tyczkowane przez pracowników BdPN. Czasem jednak idąc w śniegu instynktownie śledzimy ślady zostawione przez skiturowców. Na podejściach to rzeczywiście wygodne rozwiązanie, ale na zejściach takie ślady mogą was w przenośni i zupełnie dosłownie wyprowadzić w las. Warto więc pamiętać, że narciarze przemierzający Bieszczady zimą niekoniecznie podążają za szlakiem. Możecie pomyśleć, i słusznie, że będąc na terenie parku narodowego powinni trzymać się wyznaczonego szlaku. Praktyka wskazuje jednak, że bywa inaczej. 

Latem przejście obu Połonin w jeden dzień nie jest wielkim problemem. Zimą, kiedy dzień jest znacznie krótszy i śnieg na szlaku może Was mocno spowolnić, taki zamysł oznaczać będzie poważną wyprawę. Mimo braku bardzo stromych podejść, 23 kilometry w zimowych warunkach to solidny wysiłek. Zimowa wędrówka po najrozleglejszych bieszczadzkich połoninach – Caryńskiej i Wetlińskiej – to jednak zupełnie magiczne doświadczenie. Po wyjściu ponad granicę lasu odsłania się widok jakiego nie ma nigdzie indziej i jeśli śniegu jest wystarczająco dużo, ma się wrażenie spaceru w chmurach. To jedne z najpopularniejszych miejsc w Bieszczadach zimą i ich wysoka pozycja na liście atrakcji jest murowana.

Widok ze szczytu na Bieszczady zimą to atrakcja warta wysiłku
Po męczącym podejściu – nagroda. Widok połonin zimą jest wart każdego wysiłku. (fot. Wojtek Szatkowski)

Bieszczady na skiturach

Łagodne, zaokrąglone kontury Bieszczad sugerują, że to raj dla tych, którzy skituring traktują rekreacyjnie i nie uprawiają jego ekstremalnej odmiany, bliższej skialpinizmowi. Tak rzeczywiście jest. Zdarza się, że idąc zimą nawet jakimś popularnym bieszczadzkim szlakiem – na Tarnicę albo przez Połoniny – podąża się zostawionymi przez narciarzy “wstążkami”, bo śladów piechurów brak. Przemierzanie Bieszczad na nartach nie jest wcale nowym pomysłem. Relacje z pierwszych prawdziwie turystycznych narciarskich tur pochodzą z pierwszych lat XX wieku, kiedy najważniejszym bieszczadzkim kurortem były Sianki, dziś leżące po drugiej stronie granicy. Po II wojnie światowej, ruch turystyczny w Bieszczadach zaczął się na dobre dopiero w połowie lat 50. i już w 1956 wydany został przewodnik “Na nartach przez Bieszczady” Pawła Czartoryskiego. 

Niedawno Bieszczadzki Park Narodowy spełniając postulaty skiturowców, wyznaczył korytarze zjazdowe z najpopularniejszych szlaków.

  • z Połoniny Wetlińskiej  – wzdłuż zielonego szlaku do Wetliny
  • z Połoniny Caryńskiej  – wzdłuż zielonego szlaku do Przełęczy Wyżniańskiej
  • z Tarnicy i Krzemienia – wzdłuż niebieskiego szlaku do Wołosatego
  • z Małej Rawki – północnym stokiem do Bacówki PTTK pod Małą Rawką

Te najpopularniejsze trasy to oczywiście tylko ułamek skiturowych atrakcji, jakie oferują Bieszczady. Propozycje siedmiu innych, nieoczywistych, sprawdzonych tur znajdziecie w artykule Marcina Kusia. 

Co mogą robić w Bieszczadach zimą wspinacze?

Tu musimy się przyznać, że odrobinę naciągamy granice Bieszczadów, ale takiej gratki nie sposób przepuścić. Raki i dziaby to chyba ostatnie rzeczy jaki spodziewalibyście się, że mogą się w Bieszczadach zimą przydać. Jeśli chcecie więc powspinać się po lodospadach, albo w najbezpieczniejszy chyba możliwy sposób spróbować tego sportu to zapamiętajcie tę nazwę – Rudawka Rymanowska. To tam, co prawda w Beskidzie Niskim, ale naprawdę blisko Bieszczadów i dla wielu z nas po prostu po drodze, w przełomie Wisłoka tworzy się lodowy mur. Ma zwykle kilkadziesiąt metrów długości i drogi, które można tam prowadzić mają nawet ponad 20 m. Na dodatek, charakter tego miejsca sprawia, że większość z nich można przejść “na wędkę”, co dla początkujących jest sporym ułatwieniem.

Zdarza się, że Kolejka Leśna jeździ w Bieszczadach również zimą
Bieszczadzka Kolejka Leśna – jeśli kursuje zimą, to niewiele atrakcji może z nią konkurować (for. Krzysztof D./flickr / CC BY-ND 4.0 DEED)

Bieszczady zimą z dziećmi – atrakcje dla najmłodszych.

Wyprawa w góry z dziećmi to zawsze specyficzne wyzwanie. Młodzi podróżnicy potrzebują innych niż dorośli atrakcji i niekoniecznie chętnie wybierają się na wycieczki, które są z ich punktu widzenia niczym innym niż wielogodzinnym, w gruncie rzeczy monotonnym spacerem. Bieszczady zimą z dzieckiem to na szczęście nie “mission impossible”.

Narty w Bieszczadach z dziećmi

Bieszczadzkie ośrodki narciarskie to miejsca jak najbardziej odpowiednie dla młodych, czasem zupełnie początkujących narciarzy i snowboardzistów. Stoki są łagodne a trasy nie tak długie jak np. w Alpach. W sam raz aby nie zniechęcić zbyt dużym wyzwaniem młodych adeptów białego szaleństwa. W obu ośrodkach jest pełna konieczna infrastruktura (wypożyczalnia, karczma) i oba znajdują się w Ustrzykach Dolnych, gdzie można odwiedzić choćby Muzeum Przyrodnicze Bieszczadzkiego Parku Narodowego czy pójść wieczorem na basen. Niemal jak w alpejskim kurorcie 😉

Bieszczadzka Kolejka Leśna zimą

Przejazd wąskotorówką przez zaśnieżony las to coś co mogłoby być atrakcją w każdym parku rozrywki. W Bieszczadach można to przeżyć na serio. Kolejkę ciągnie prawdziwa lokomotywa, drzewa nie są teatralną dekoracją i zimą jest… zimno 😉 Zimowe kursy nie odbywają się każdego roku (ostatni raz były organizowane w 2022), więc warto przed wyjazdem sprawdzić informacje u źródła. 

Wieże widokowe w Bieszczadach

W Bieszczadach znajdziecie trzy wieże widokowe, ale nie myślcie, że wystarczy odwiedzić jedną, bo widoki są zgoła odmienne. Zimowy bieszczadzki krajobraz oglądany z takiej perspektywy jest wręcz spektakularny.

  • wieża na Jeleniowatym w Mucznem – 34 metry wysokości. 
  • wieża na górze Jawor w Solinie – aż 50 metrów wysokości, na szczycie taras a pod nim kawiarnia, na dole restauracja i parking oraz coś co oferuje równie emocjonujące widoki – kolejka gondolowa prowadząca wzdłuż zapory
  • wieża na Holicy w Ustrzykach Dolnych – dwa tarasy widokowe, 17 i 30 metrów.

Dotarcie do każdej z nich nie jest bardzo czasochłonne – to góra półtoragodzinny spacer. Pod wieżą w Solinie jest co prawda parking, ale przecież jedziemy w góry po to, żeby po nich chodzić, prawda?

Trzeba jednak pamiętać, że dzikość i niedostępność Bieszczad zimą może być również wyzwaniem. Do takiej wycieczki trzeba się należycie przygotować. Sprawdzić prognozy pogody, potrafić odnaleźć się w terenie, i oczywiście mieć odpowiedni na takie warunki sprzęt. Więcej o tym jaki sprzęt trzeba zabrać ze sobą na zimowe wyjścia w góry przeczytacie w poświęconym temu artykule. Bieszczady w porównaniu choćby z Tatrami mogą wydawać się łagodnymi pagórkami, gdzie niebezpieczeństwa są daleko mniejsze niż w najwyższych polskich górach. Ratownicy Grupy Bieszczadzkiej GOPR na bezczynność zimą jednak na pewno nie narzekają. Wyzwaniem nie są trudności techniczne na szlaku czy ekspozycja, ale właśnie to co wszystkich w Bieszczady przyciąga. Nietknięta cywilizacją, czysta i nieodkryta przyroda.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.