Bilet na samolot na drugi koniec Europy jest często tańszy niż miejscówka w Intercity z Krakowa do Warszawy. Jeśli jednak nie uda się nam spakować do niewielkiej walizki, której rozmiary bywają na lotnisku drobiazgowo sprawdzane, budżetowa podróż może okazać się kosztowna. Jak to zrobić tak, żeby nie płacić za nadbagaż, a po wylądowaniu na miejscu nie przeżywać frustracji spowodowanej tym, ze się czegoś zapomniało?
Układanie wszystkiego w walizce to tak naprawdę ostatni etap całego procesu pakowania. Zanim dotrzecie do tego momentu, trzeba go przygotować i przemyśleć całość. Brzmi bardzo poważnie jak na w gruncie rzeczy prostą czynność, ale to właśnie przygotowanie zapewnia sukces. Moment, kiedy okazuje się, że w walizce nie ma ani skrawka miejsca, a właśnie przypomnieliście sobie o jakiejś niezwykle istotnej rzeczy, którą trzeba zabrać jest cokolwiek frustrujący. Warto tego uniknąć, tym bardziej, że nauczenie się tego jak spakować walizkę nie jest wcale trudne.

Pierwszy krok to określenie wielkości walizki, do której chcecie się spakować. Lecicie samolotem i wybraliście tylko bagaż podręczny? Każda linia lotnicza ma swoje wytyczne dotyczące jej maksymalnych wymiarów. Niestety nie ma jednego, standardowego rozmiaru. Są bardzo podobne, ale nie identyczne. Wystarczy więc, że wasza walizka będzie odrobinę za duża i możecie mieć kłopot.
Drugim krokiem jest sporządzenie listy rzeczy, które chcecie spakować. Najlepiej jest zrobić to z niewielkim wyprzedzeniem. Kilka dni przed wyjazdem wystarczy, żeby uzupełnić ewentualne braki. Trudno też bez dużego doświadczenia wypisać absolutnie wszystko za pierwszym razem. Zawsze coś się pominie, o czymś przypomnicie sobie tuż przed pakowaniem, zmienią się plany albo prognoza pogody. Zostawianie tego na ostatnią chwilę nie daje żadnej możliwości manewru. Jest raczej gwarancją tego, że po dotarciu do celu podróży okaże się, że czegoś krytycznie istotnego w walizce nie ma.

Odpowiedź na pytanie – jak spakować walizkę – powinna zatem brzmieć: jak najwcześniej. Są oczywiście osoby, które robią to tak często, że skuteczne spakowanie się zajmuje im kilkanaście minut. Praktyka wszak czyni mistrza. Możemy jednak z pełnym przekonaniem twierdzić, że ten tekst jest im zupełnie zbędny.
Oczywiście większość z was oczekuje, że zajmiemy się samym pakowaniem. Tym co spakować, jak spakować, żeby u celu podróży dało się tego używać i co zrobić, żeby wszystko się zmieściło. Nie mamy zamiaru się wykpiwać od odpowiedzi, więc zaczynajmy.
Walizka nie musi być jedynym elementem bagażu, który zabierzecie do samolotu. Małe dodatkowe elementy jak portfel czy nerka pomieszczą całkiem sporo i w walizce zostanie odrobinę więcej miejsca. Wygodniej jest też mieć wszystkie niezbędne drobiazgi, dokumenty, pieniądze, czy jakieś podręczne kosmetyki na podorędziu. Sięgnięcie do “nerki” jest poręczniejsze niż grzebanie w starannie ułożonych rzeczach w walizce. To zresztą dobra praktyka, żeby nie spakować do walizki rzeczy, z którymi nie powinniśmy się ani na chwilę rozstawać.
Pakowanie walizki do samolotu nie różni się – w sensie samego procesu – od pakowania walizki do pociągu, czy na wyjazd autem. Jest jednak kilka krytycznie istotnych szczegółów, o których należy pamiętać. Lista przedmiotów, których nie wolno umieszczać w bagażu podręcznym lub rejestrowanym jest nienegocjowalna. Złamanie tych zasad kończy się w najlepszym przypadku utratą takiego przedmiotu, a w najgorszym niewpuszczeniem na pokład i poważnymi nieprzyjemnościami. Rozsądnie jest spakować walizkę z zachowaniem tych reguł, i warto poświęcić chwilę na sprawdzenie tego na co konkretna linia lotnicza pozwala.

Nie będziemy wymieniać wszystkich ograniczeń, ale zajmiemy się przedmiotami, które miłośnicy outdooru mogliby chcieć w swoim bagażu umieścić. Jedne można spakować do walizki podręcznej, inne tylko do bagażu rejestrowanego. Reguły są dość proste i logiczne, ale co jakiś czas się zmieniają, a na dodatek krąży kilka mitów (choćby ten o długości ostrza) czy nieporozumień.
Pamiętajcie, że ta lista jest dużo dłuższa i jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, skontaktujcie się z linią lotniczą. Istotne jest również to skąd i dokąd lecicie. Poza Europą mogą pojawić się jakieś dodatkowe ograniczenia. Te kilka przypadków dotyczących sprzętu, który często znajdziecie w bagażu miłośnika outdooru jest jednak dość uniwersalne. Najbezpieczniej jest założyć, że takie ograniczenia obowiązują wszędzie.

Coraz częściej kontrola bezpieczeństwa nie oczekuje już, że wyjmiecie z walizki cały sprzęt elektroniczny. Nie na wszystkich lotniskach jednak są już urządzenia, które to umożliwiają. Najlepiej mieć więc wszystkie powerbanki, komputery, tablety itd. na wierzchu, i móc je błyskawicznie wyjąć i włożyć z powrotem.
Najlepszym sposobem na uniknięcie pogniecenia ubrań w walizce jest zabranie takich, które się nie mną. Nie ma w tym cienia ironii. Delikatne tkaniny trudno jest po prostu przed tym w stu procentach ochronić. Większość outdoorowych ciuchów jest na to nieczuła, a nawet jeśli są w jakimś stopniu wymięte, na szlaku nie ma to dla nas znaczenia.
Załóżmy jednak, że zabieracie ze sobą coś, co nie może zostać w domu, a równocześnie dobrze żeby się nie wymięło ponad miarę. Najskuteczniejszym sposobem jest zrolowanie takich ubrań. Przy odrobinie wprawy można taką rolkę zrobić tak, że nie będzie się samoczynnie rozwijać.

Składanie ubrań w kostkę jest również mniej ekonomiczne jeśli chodzi o wykorzystanie miejsca w walizce. Na dodatek mamy wówczas łatwy dostęp tylko do tego co akurat leży na wierzchu. Wyjęcie jakiejkolwiek rzeczy ze spodu walizki oznacza pakowanie wszystkiego od nowa. Zrolowane ubrania można umieścić jedno koło drugiego. Od razu widać każdą rzecz, która leży w walizce i każdą można łatwo wyjąć nie robiąc bałaganu. Nauczenie się jak spakować walizkę rolując ubrania nie jest specjalnie skomplikowane i na pewno wejdzie wam w krew kiedy zobaczycie jakie przynosi korzyści.
Doskonałym patentem na to jak się wygodnie spakować– nie tylko do walizki – jest grupowanie ubrań czy innych przedmiotów i umieszczanie ich w dodatkowych pokrowcach. Takie organizery (często nazywane „packing cube”) powodują, że nawet jeśli musicie codzienne walizkę spakować i rozpakować, to wyjęcie wszystkiego trwa kilkanaście sekund. Ułatwia też zlokalizowanie konkretnego przedmiotu i trzymanie porządku w czasie wielodniowych wyjazdów. Mniejsze przedmioty mają sporą szansę nie zaginąć, a delikatne zyskują dodatkową ochronę.

Ekstremaliści mogą oczywiście krzywić się na dodatkową wagę, ale to zwykle raptem kilkadziesiąt gramów. Porządek i ułatwienie, które takie dodatkowe pokrowce wprowadzają, są warte symbolicznego zwiększenia wagi całego bagażu.
To może zabrzmieć odrobinę nieintuicyjnie, ale długość wyjazdu nie ma aż takiego wpływu na ilość rzeczy, które ze sobą zabieramy, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście na weekend weźmiemy mniej rzeczy niż na tydzień, ale z kolei na miesiąc nikt nie pakuje piętnastokrotności weekendowego bagażu. Łatwiej jest spakować walizkę na krótki wyjazd, bo łatwiej przewidzieć pogodę czy ustalić plan. Przy długim wyjeździe lista niewiadomych jest znacznie dłuższa, i pakując się trzeba mieć to na uwadze. Może diametralnie zmienić się pogoda, może okazać się, że trzeba kompletnie zmienić plany, a to wszystko oznacza … kolejne rzeczy do spakowania.
To jak pokaźny będzie nasz bagaż, w większym stopniu zależy od tego gdzie się wybieramy i jakie mamy plany na miejscu. Inaczej będziemy się pakować jeśli chcemy zrobić to w stylu ultralight, nie dbając o różnorodność zestawów ubrań, a inaczej planując codzienne wizyty w eleganckiej restauracji czy muzeum.

Nie ma – wbrew temu co twierdzą podobne do tego artykułu poradniki – uniwersalnego patentu na to jak spakować na 7 dni, jak na 10, a jak na 3 tygodnie. Za każdym razem decydujący jest kierunek i charakter wyjazdu. Wystarczy, że potrzebujecie zabrać ze sobą jakiś specjalistyczny sprzęt – choćby dlatego, że lecicie się na przykład wspinać.
Tu dochodzimy do dylematu, przed którym stanie każdy, kto myśli o sobie jako o człowieku outdooru. Czy zamiast walizki nie lepiej byłoby zabrać plecak? Wygodniej przenosić ciężar na plecach niż ciągnąć go za sobą, lub co gorsza, dźwigać w jednej ręce. Z drugiej jednak strony, jeśli podróżujecie samolotem, zwykły plecak będzie często przekraczał maksymalne wymiary dla bagażu podręcznego.
Wiele marek zauważyło potencjał rozwiązania, które łączy jedno i drugie. Pojawiły się więc na rynku walizki, które mają ukryte lub dołączane szelki. Są także plecaki, które mają odpowiednie wymiary i otwierają się szeroko jak walizka.

Plecaki zaprojektowane pod kątem podróży lotniczych mają często jeszcze kilka dodatkowych rozwiązań, które na szlaku są zupełnie zbędne, ale na lotnisku je docenicie. Paski, szelki czy cięgna od zamków są chowane albo przykryte. Nic się więc nie zaczepia i jeśli taki plecak nadacie jako bagaż rejestrowany, szansa, że utknie na taśmach transportowych w czeluściach lotniska jest minimalna. Przydaje się także – choćby dla własnego spokoju – ukryta kieszeń na dokumenty. Niektóre mają też różne sprytne rozwiązania antykradzieżowe, uniemożliwiające łatwe dostanie się do wnętrza.
Przeczytaj też:
Alternatywą są produkty, które bywają jeszcze bardziej uniwersalne. Torby podróżne, oferowane przez marki outdoorowe są bowiem kompilacją wszystkich pożądanych cech. Dostęp do wnętrza jest tak łatwy jak w walizce, bo górna klapa odsłania całą główną komorę. Nierzadko mają też – jak walizka – wysuwaną rączkę i kółka, ułatwiające pokonywanie dystansów na lotnisku czy w mieście.
Powszechne jest dodawanie do takich podróżnych toreb systemu szelek, co pozwala zamienić je w plecak. Co prawda taki plecak nie nadaje się do wielogodzinnych trekkingów, ale umożliwia przemieszczanie się i uwalnia ręce. Kształt miękkiej torby lepiej też dopasowuje się do zawartości. Warto jednak pamiętać, że delikatne przedmioty – jak choćby sprzęt elektroniczny – lepiej mieć w dodatkowych, ochronnych pokrowcach.

Przeczytaj też:
Niezależnie od tego czy wybieracie się w podróż z walizką, plecakiem, torbą podróżną jest jeszcze kilka kwestii, o których warto pamiętać. Ułatwią co nieco, a czasem uchronią przed kłopotami. Lepiej postarać się spakować walizkę zastanawiając się nad każdą rzeczą, którą do niej wkładacie, niż w pośpiechu wrzucać wszystko, co wpadnie wam w ręce.
Nie pakujcie do bagażu rejestrowanego nic cennego ani ważnego. Dokumenty, karty pamięci, kluczyki do samochodu, lekarstwa – to wszystko musi wylądować w bagażu podręcznym. Rejestrowany może wszak nie dotrzeć z wami do celu, co niestety wydaje się być coraz częstszym zjawiskiem. Nie warto też zabierać ze sobą zbyt dużo rzeczy, które można bez problemu kupić na miejscu. Zapas ulubionych batonów nie jest konieczny.
Patrzmy realistycznie na listę pakowania. Nie bierzmy rzeczy “na wszelki wypadek”. Warto oczywiście być w jakimś stopniu przygotowanym na różne sytuacje, ale – i to jest chyba najtrudniejsze – nie da się mieć gotowego rozwiązania na każdy scenariusz. Trzeba się pogodzić z faktem, że możemy znaleźć się w sytuacji, na którą nie będziemy przygotowani. Gdyby jednak wszystko zawsze szło zgodnie z planem, to trudno byłoby nazwać to prawdziwą przygodą.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.