05.08.2025

Test Gregory Baltoro 75 – czy to idealny plecak trekkingowy?

Plecak Gregory Baltoro 75 trafił w moje ręce w idealnym momencie. Wkrótce miałem wyruszyć na dwutygodniową wyprawę do Uzbekistanu i Tadżykistanu. Lot samolotem, przejazdy pociągiem i samochodami, plus kilkudniowy trekking w górach to idealny sposób, żeby sprawdzić w praktyce jak sprawuje się tak pojemny plecak. W mojej skromnej kolekcji sprzętu posiadam już nieco wysłużony model Gregory Paragon 48, który sprawdza się wyśmienicie, jednak tym razem potrzebowałem nieco więcej miejsca.

                       

Gregory Baltoro 75 – pierwsze wrażenia

Żeby sprawdzić dopasowanie plecaka Gregory Baltoro 75 przed dłuższym wyjazdem i przejść z nim chociaż kilka kilometrów, wybrałem się z nim na Pustynię Błędowską. Pierwsze wrażenie przy wstępnym pakowaniu plecaka – wow, ale on jest duży. I to nie tylko jeśli chodzi o komorę, ale o dodatkowe kieszenie. 75 litrów to mnóstwo miejsca na bagaż. Jednak jak w przypadku każdego dużego plecaka trzeba z tym uważać. Wypakować plecak sprzętem to jedno, ale nosić go podczas całej wyprawy to już zupełnie coś innego. Producent podaje, że maksymalne obciążenie plecaka może wynosić 25 kg. Waga mojego bagażu wahała się w przedziale 20-21 kg i chyba nie chciałbym już nic więcej tam dokładać. Choć z drugiej strony, na wszelki wypadek miałem jeszcze sporą rezerwę.

Plecak Gregory Baltoro 75 na tle gór
Testowany plecak Gregory Baltoro 75 w całej okazałości. (fot. Sławomir Siedziński)

Żeby zobrazować, jak pojemny jest plecak Gregory Baltoro 75, poniżej załączam listę rzeczy, które do niego spakowałem (część niesionego wyposażenia biwakowego była dla 2 osób):

  • Elektronikę (2 powerbanki, dwie czołówki, ładowarki)
  • Buty trekkingowe i sandały
  • 2 menażki i kuchenkę gazową
  • Sztućce, scyzoryk, multitoola, filtr do wody
  • Zapas kilku liofilizatów i kilkunastu napojów izotonicznych w proszku
  • Ubrania – dwie pary spodni, kilka koszulek, bieliznę, skarpety
  • 2 peleryny przeciwdeszczowe
  • Kosmetyczkę, ręcznik
  • 2 śpiwory  (temperatura komfortu kilka stopni C)
  • 2 bawełniane wkładki do śpiwora
  • 2 materace trekkingowe
  • Dużego tarpa
  • Dwie pary kijów trekkingowych

Rozkład kieszeni w testowanym plecaku Gregory Baltoro 75, czyli co gdzie schować?

Główna komora

Główna komora to w Gregory Baltoro 75 podstawowa przestrzeń bagażowa. Na szczęście dostęp do niej mamy aż z trzech stron – od góry, od dołu oraz z przodu. Jeśli chciałem mocno wypchać plecak, to najsensowniejszą opcją był zawsze załadunek od góry. Wtedy mogłem najlepiej wykorzystać całą przestrzeń, upychając miękkie elementy wyposażenia, takie jak śpiwory czy odzież. Teoretycznie w plecaku Gregory Baltoro 75 jest możliwość oddzielenia dolnej części ze śpiworem od górnej, jednak mój bagaż był na tyle duży, że po prostu wypiąłem przegrodę (na szczęście jest taka możliwość).

pakowanie plecak Gregory Baltoro 75
Jeśli chcecie maksymalnie wypełnić plecak Gregory Baltoro 75 bagażem, to najlepiej pakować go od góry. Jeśli będziecie pilnować odpowiedniego wciśnięcia każdej kolejnej warstwy, z pewnością nie zabraknie wam miejsca. (fot. Anna Siedzińska)

Zamek na przednim panelu najlepiej sprawdzał się w czasie obozowania oraz na szlaku, kiedy szukałem konkretnej rzeczy, ale nie chciałem wypakowywać całej zawartości. Z dolnego zamka korzystałem najrzadziej, choć to może dlatego, że pogoda dopisała i w ogóle nie padało. Na dole miałem bowiem wciśnięte peleryny i w razie opadów dolny zamek był najszybszą drogą do ich wyciągnięcia. Wewnątrz komory głównej znajduje się oczywiście wieszaczek oraz osobna przegroda na bukłak sięgająca mniej więcej do połowy „głębokości” plecaka, dzięki czemu bukłak nie zsuwa się niżej w czasie marszu. Na pasie ramiennym mamy również haczyk do wpięcia rurki systemu nawadniającego. Osobiście jednak nie korzystałem z tego rozwiązania, bo przy w pełni wypakowanym plecaku uzupełnianie bukłaka byłoby zbyt niewygodne. Tym razem wygrały tradycyjne butelki.

przednie otwarcie komory w plecaku Gregory Baltoro 75
Przedni dostęp do komory głównej plecaka Gregory Baltoro 75 pozwala wygodnie wyciągać potrzebne rzeczy zarówno na biwaku, jak i na szlaku. (fot. Anna Siedzińska)

Kieszenie zewnętrzne w klapie i na przednim panelu

W klapie znajdują się trzy kieszenie. Dwie dostępne z zewnątrz, jedna wewnętrzna, widoczne po otwarciu klapy. Warto zaznaczyć, że zamek umieszczono tak, żeby po otwarciu klapy wypadał on na górze. Dzięki temu po jego otwarciu nic się nie wysypuje. W tych kieszeniach zawsze lądowały rzeczy, które w razie potrzeby chciałem szybko zlokalizować. Trzymałem tu między innymi filtr do wody, koc termiczny, multitoola, czy np. liofila przyszykowanego na posiłek w ciągu dnia.

Pakowanie plecak Gregory Baltoro 75
Filtr do wody miałem zawsze w kieszeni w klapie, dzięki czemu nie musiałem go szukać podczas postojów na szlaku. Pojemność klapy jest na tyle duża, że oprócz niego mieściło się tam sporo innego sprzętu. (fot. Anna Siedzińska)

Na przednim panelu plecaka Gregory Baltoro 75  umieszczono dużą kieszeń z elastycznej siatki. To standard w większości obecnie dostępnych plecaków trekkingowych. Idealne miejsce na przepoconą koszulkę, czy bluzę, kiedy zrobi się za ciepło. Tym co nie jest standardem w wielu plecakach 60-70 litrów, są dwie dodatkowe kieszenie z zamkami na przednim panelu. Są one umieszczone jakby pod siateczkową przegrodą. Prawa i lewa kieszeń jest dość wysoka i sięga mniej więcej do połowy plecaka. Co ważne Gregory Baltoro 75 został uszyty w taki sposób, że nawet po wypchaniu głównej komory, w kieszeniach pozostaje nico wolnej przestrzeni. Najlepiej włożyć tam coś płaskiego, na co nie starczyło nam już miejsca w środku. W moim przypadku podróżowały tam liofilizaty – bez problemu mieściły się po 4 sztuki w każdej z kieszeni, ale z powodzeniem można tam włożyć np. mapy.

test przednich kieszeni plecaka Gregory Baltoro 75
Dwie kieszenie zapinane długimi suwakami to miły dodatek pozwalający zachować większy porządek w sprzęcie. Ja zapełniłem je liofilizatami. (fot. Anna Siedzińska)

Kieszenie boczne i na pasie biodrowym

Kieszenie na pasie biodrowym to standard w większości plecaków. W Gregory Baltoro 75 też są i to dość obszerne. Zawsze wrzucałem do nich jakieś przekąski i drobiazgi. Bez problemu mieści się w nich czołówka, czy np. powerbank 20000 mAh. Jeśli chodzi o smartfony, to może być problem z największymi modelami. Obawiałbym się, że zakrzywiony pas biodrowy, na którym oprze się smartfon, po prostu go wygnie. Przy mniejszych i średniej wielkości telefonach nie powinno być tego problemu.

test plecaka Gregory Baltoro 75 - kieszenie na pasie biodrowym
Test kieszeni na pasie biodrowym. Pod tym względem Gregory Baltoro 75 nie ma się czego wstydzić. Wszystkie drobiazgi mieszczą się bez problemu.(fot. Anna Siedzińska)

Najlepsze zostawiłem jednak na koniec. Po jednej stronie z boku plecaka umieszczono standardową siateczkową kieszeń. Nosiłem w niej zazwyczaj jedną z butelek i przy lekkim nagimnastykowaniu się można ją było wyjąć, nie ściągając plecaka. Rewolucyjnym rozwiązaniem jest natomiast kieszeń na drugim boku plecaka. To dedykowana kieszeń na „butelkę”. Jest tak uszyta, żeby butelka była ustawiona pod kątem ułatwiającym jej wyjmowanie. Poza tym jest na tyle obszerna, że szeroka, jednolitrowa butelka Nalgene wchodzi do niej bez problemu. Rozwiązanie tak proste i wygodne, że dziwię, się, że nie jest stosowane na szerszą skalę. Żeby tego było jeszcze mało, samą kieszeń, kiedy z niej nie korzystamy, możemy zwinąć i wpiąć w fałdę materiału rzepem, żeby o nic nie zaczepiała. Proste i genialne. Moim zdaniem przydałaby się taka kieszeń również z drugiej strony.

kieszeń na butelkę w plecaku Gregory Baltoro 75
Dedykowana kieszeń na butelkę to dla mnie hit testowanego plecaka Gregory Baltoro 75! W końcu mogłem wygodnie sięgnąć po butelkę z wodą, bez zbędnego gimnastykowania się. (fot. Anna Siedzińska)

System nośny

Testowany Gregory Baltoro 75 to klasyczny plecak trekkingowy, co widać już na pierwszy rzut oka. Rozbudowany system nośny z mięsistymi pasami od pierwszych chwil „krzyczy do nas” – Komfort! Komfort jest najważniejszy! I rzeczywiście tak jest. System nośny o nazwie Freefloat A3 jest bardzo rozbudowany. Po pierwsze w pasach ramiennych oraz biodrowym zastosowano grubą piankę, która świetnie dopasowuje się do ciała i daje sporo amortyzacji. Warto przy tym zaznaczyć, że sama pianka oraz siateczka, którą wykończone są pasy, doskonale odprowadzają wilgoć. Pomimo ich sporej grubości nigdy nie miałem wrażenia żebym ociekał potem. To rzadkość przy tak dużych plecakach i miłe zaskoczenie. Po drugie, panel stykający się z plecami to przestrzenna struktura, która pozostawia ok. 1-2 cm wolnej przestrzeni między plecakiem o plecami. Takie rozwiązanie pozwala na przepływ powierza i pomaga w wentylacji pleców. I tu ponownie miałem wrażenie, że obcuję z plecakiem o wiele mniejszym. Po trzecie wreszcie – mięsisty pas biodrowy, który pewnie opiera się na biodrach. Dużo pianki i dobre wyprofilowanie sprawiało, że mogłem większą część ciężaru oprzeć właśnie na nim.

system nośny testowanego plecaka Gregory Baltoro 75
System nośny to mocny punkt testowanego plecaka Gregory Baltoro 75. Gruba pianka, świetne odprowadzanie wilgoci i szeroki zakres regulacji. Czego więcej można chcieć? (fot. Sławomir Siedziński)

Dobór rozmiaru i dopasowanie

Mam ok. 187 cm wzrostu i początkowo myślałem nad plecakiem w rozmiarze L, jednak przy przymiarkach okazało się, że M będzie w zupełności wystarczający. Nawet nie musiałem maksymalnie wydłużać systemu nośnego. Wiem, że pas biodrowy ustawiam zawsze dość wysoko, jednak takie dopasowanie mnie zaskoczyło. Przed wyruszeniem na szlak polecam dobrze się przymierzyć do plecaka i „nie szaleć” z rozmiarem. Poza długością samego systemu nośnego do ustawieni jest jeszcze kilka innych drobiazgów. Większość pasków to standardowe ustawienia. Na tym tle wyróżnia się nieco pas biodrowy, który posiada możliwość wydłużenia przedniej części skrzydełek. Osobiście raczej z tego nie korzystałem, ale dla osób o większym obwodzie w pasie taka regulacja może być przydatna. Na regulację trzeba poświęcić kilka minut, ale warto, bo plecak leży wtedy idealnie. Co prawda przy mojej szczupłej sylwetce po odpowiednim ściągnięciu pasa biodrowego zostaje kilkanaście centymetrów luźnych pasków zwisających z przodu, ale zupełnie nie zwracałem na nie uwagi w czasie wyprawy.

pasy w plecak Gregory Baltoro 75
Po ciasnym ściągnięciu pasa biodrowego zostawało mi kilkadziesiąt cm luźnych pasków. Chyba powinienem nabrać nieco więcej masy 😉 Na szczęście paski nie przeszkadzają jakoś mocno w czasie marszu. (fot. Anna Siedzińska)

Dwa tygodnie testów z plecakiem Gregory Baltoro 75

W samolocie i pociągu

Choć Gregory Baltoro 75 to model typowo trekkingowy, to jednak od początku było wiadomo, że w przypadku wyprawy do Uzbekistanu lot samolotem go nie ominie. I tak się stało. Niestety nie miałem odpowiednio dużego pokrowca żeby go zabezpieczyć, więc zrobiłem rzecz najprostszą. Wszystkie paski ciasno pospinałem i zabezpieczyłem luźne końcówki, pas biodrowy wywinąłem i spiąłem z przodu plecaka, a na system nośny nałożyłem pokrowiec przeciwdeszczowy, który spiąłem dodatkowym paskiem w połowie plecaka. Tak zabezpieczony plecak Gregory Baltoro 75 bez problemu przetrwał lot tam i z powrotem bez żadnych uszkodzeń.

test Gregory Baltoro 75 w trasie
W czasie testów Gregory Baltoro 75 przeżył wiele transferów samochodem, pociągiem i samolotem. Nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. Mocne materiały świetnie bronią się przed uszkodzeniami. (fot. Anna Siedzińska)

Jeśli chodzi o przemieszczanie się pociągiem czy samochodem, to największy kłopot sprawia pas biodrowy. Jest on dość sztywny, więc jeśli zapomni się go zapiąć, to zaczepia się o wszystkie fotele/drzwi/poręcze. Pas biodrowy lubi również sprawiać problemy przy wkładaniu plecaka na półkę z bagażem. Czasami musiałem go obracać po kilka razy, żeby dobrze wpasował się w przestrzeń półki i nie spadał. Niestety taka jest cena wygodnego, usztywnionego pasa biodrowego. Warto chyba się jednak przemęczyć podczas transferów, żeby mieć pełen komfort zarówno na szlaku jak podczas pokonywania niekończących się korytarzy pomiędzy terminalami lotniczymi.

początek testu Gregory Baltoro 75 w górach Fańskich
Początek górskiej części testu Gregory Baltoro 75. Start wędrówki z bazy Artuch. (fot. Anna Siedzińska)

Gregory Baltoro 75 na szlaku „na ciężko”

Przejdźmy do najważniejszego – jak Gregory Baltoro 75 spisywał się na szlaku w pełni wyładowany? Najważniejsze testy miały miejsce w górach Fańskich w Tadżykistanie. Jak już wspomniałem w plecaku miałem ok. 21 kg, więc do pełnej ładowności jeszcze mu trochę brakowało, ale myślę, że po dodaniu tych 4 kilogramów wrażenia byłyby dokładnie takie same. Pierwszy dzień wyprawy prowadził z bazy turystycznej Artuch do Czajchany nad jeziorem Kuli Sijoh. Kilka kilometrów, kilkaset metrów przewyższenia to dobry dystans, żeby zaznajomić się z plecakiem Gregory Baltoro 75.

Plecak Gregory Baltoro 75  w Górach Fańskich
W drodze do Czajchany. Widoczny w oddali próg bynajmniej nie był ostatnim do pokonania tego dnia. (fot. Anna Siedzińska)

Największym sprawdzianem dla plecaka była całodzienna wędrówka pomiędzy dolinami. W tym dniu mieliśmy do pokonania przełęcz Alauddin na wysokości prawie 3800 m n.p.m. To był ostateczny test, który tylko potwierdził wygodę tego modelu. No podejściu w pełnym słońcu i przy temperaturze w okolicach 25 stopni C wentylacja i odprowadzanie potu były na wręcz doskonałym poziomie. Ponownie nie było żadnych otarć czy niewygody. No może tylko poza tym, że na górę trzeba było jakoś te 20 kg wnieść.

test Gregory Baltoro 75 - droga na przełęcz Alauddin
W drodze na przełęcz Alauddin. Góry Fańskie oferuję fantastyczne widoki. (fot. Anna Siedzińska)

Na zejściu plecak też nie sprawiał żadnych problemów. Przy dobrym dopasowaniu pasów ramiennych oraz biodrowego Gregory Baltoro 75 świetnie trzyma się ciała. W żadnym momencie nie miałem wrażenia niestabilności czy tego, że to plecak mnie „prowadzi”.

test plecak Gregory Baltoro 75 w górach
Zejście z przełęczy Alauddin do jeziora o tej samej nazwie było świetnym testem dla stabilności plecaka Gregory Baltoro 75 przy pełnym załadowaniu. Test zdany wzorowo. (fot. Anna Siedzińska)

Na szlaku „na lekko”

W czasie kilkudniowego pobytu w górach Fańskich wychodziłem też na szlak z plecakiem Gregory Baltoro 75 na lekko. Założyłem, że nie ma sensu dźwigać dodatkowo małego plecaka. Zamiast tego zostawiałem większość bagaży w bazie/namiocie i ruszałem na szlak tylko z najpotrzebniejszymi rzeczami, czyli jedzeniem, kuchenką, podstawową odzieżą. W czasie tych wyjść doceniłem wszechstronność Gregory Baltoro 75. W tej roli plecak spisywał się znakomicie. Oczywiście wyglądał jak sflaczały balon, jednak ściągnięcie go trokami sprawiało, że nic się nie kołysało, a plecak w żaden sposób nie przeszkadzał w wędrówce. Tak jak pisałem system nośny doskonale odprowadza wilgoć, więc jedyną różnicą w stosunku do mniejszych plecaków była waga, pewnie o jakiś kilogram wyższa niż modeli o pojemności 30-40 litrów.

widok gór z plecakiem Gregory Baltoro 75
Test plecaka Gregory Baltoro 75 objął też wycieczki z nieco lżejszym bagażem. Być może plecak nie prezentuje się wtedy zbyt okazale na zdjęciach, ale jego funkcjonalność w pełni to rekompensuje. (fot. Sławomir Siedziński)

W sekrecie mogę zdradzić, że Baltoro 75 ma jeszcze jedną ukrytą funkcję. Dolna przegroda na śpiwór jest idealnych rozmiarów, żeby zmieścić w niej arbuza. Smak zimnego owocu nad Jeziorem Mutnye na 3500 m n.p.m. to coś, czego z pewnością długo nie zapomnę 😉

z plecakiem Gregory Baltoro 75 pod Chimtargą
Arbuz bezpiecznie dotarł nad jezioro Mutnye 3500 m n.p.m. W tle najwyższy szczyt Gór Fańskich – Chimtarga – 5489 m n.p.m. (fot. Renata Kapitan)

Kilka myśli na koniec testu Gregory Baltoro 75

Nie będę krył, że mając doświadczenie w sumie z 5 plecakami Gregory, nie trafiłem jeszcze na model który by mnie zawiódł. W przypadku plecaka Gregory Baltoro 75 powiedziałbym, że trafiłem wręcz na ideał. Naprawdę w przypadku tego plecaka ciężko znaleźć mi jakieś większe wady. Plątające się między nogami paski od regulacji pasa biodrowego nie są czymś, co mogłoby zaburzyć idealny obraz tego plecaka. Tak jak wspomniałem kieszeń na butelkę zdublowałbym z drugiej strony plecaka. Ale poza tym? Jeśli szukacie naprawdę wygodnego plecaka na trekking, to  Gregory Baltoro 75 z pewnością powinien trafić na Wasz radar. Przymierzcie, obejrzyjcie i zachwyćcie się tak jak ja. Mój egzemplarz z pewnością odwiedzi jeszcze niejedne góry.

Gregory Baltoro 75 na postoju w górach
Gotowanie w czasie postoju na przełączy Alauddin. Przy tej wielkości plecaka kolejność pakowania ma kluczowe znaczenie, żeby szybko wyciągnąć najpotrzebniejsze rzeczy. (fot. Sławomir Siedziński)

Plusy plecaka Gregory Baltoro 75:

  • Bardzo wygodny system nośny z szerokim zakresem regulacji
  • Świetna oddychalność materiałów zastosowanych w pasach i przy plecach
  • Wytrzymałe materiały
  • Duża ilość i przemyślany układ kieszeni
  • Łatwy dostęp do komory głównej
  • Bardzo duża ilość pętli i troków do przyczepiania dodatkowego bagażu
  • Rewelacyjna kieszeń na dużą butelkę
  • Załączony pokrowiec przeciwdeszczowy

Minusy:

  • Brak zintegrowanego małego plecaka na szybkie wypady
  • Bardzo długie pasy regulacyjne

test plecak Gregory Baltoro 75 na podejściu
Taka mina po kilku godzinach podejścia z 20 kilogramowym plecakiem jest chyba najlepszą recenzją dla Gregory Baltoro 75. Pamiętajcie – komfort przede wszystkim! (fot. Sławomir Siedziński)
                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.