Nie dajcie się zwieść obiegowej opinii o "łagodnych beskidzkich ścieżkach". W Beskidzie Wyspowym jest ich niemało, ale można tu trafić także na szlaki, które nawet wprawnych turystów mogą przyprawić o niekontrolowany wzrost tętna i przyspieszony oddech.
Beskid Wyspowy to pasmo górskie stanowiące część Beskidów Zachodnich. Zajmuje obszar pomiędzy dolinami dwóch dopływów Wisły – Raby i Dunajca. Jeśli by narysować na mapie jego granice, to od razu rzuca się w oczy jego rozczłonkowanie. Nie jest tak zwarty jak pobliskie Gorce czy Pieniny. Beskid Wyspowy to zbiór niewielkich masywów górskich poprzedzielanych głębokimi dolinami. Choć zatem najwyższe jego szczyty nieznacznie przekraczają 1000 m n.p.m., są często dość wybitne. Wznoszą się bowiem nierzadko 500 czy 600 metrów ponad otaczające je doliny.
Stąd właśnie wzięła się nazwa – Beskid Wyspowy. Jego szczyty są odosobnione i wyraźnie oddzielone od siebie, co sprawia, że mogą przypominać wyspy wyrastające z równin. Używana dziś nazwa pojawiła się na początku XX wieku, ale rozpowszechniła się dopiero kilkadziesiąt lat później. Między innymi właśnie dlatego, że Beskid Wyspowy nie jest jednolitym tworem w tak oczywisty sposób jak większość innych pasm górskich w Polsce.

Najprościej zlokalizować to pasmo wyobrażając się, że rozciąga się na północ, pomiędzy Rabką a Nowym Sączem. Od północy Beskid Wyspowy graniczy z Pogórzem Wiśnickim, na południe od niego znajdują się Gorce, a od wschodu Kotlina Sądecka. Na zachodzie zaś wdziera się w pasmo Beskidu Makowskiego.
Większość turystów – nie tylko tych kompletujących Koronę Gór Polski – najbardziej interesuje najwyższy punkt danego pasma. W wypadku Beskidu Wyspowego nie ma żadnego problemu z precyzyjnym określeniem który szczyt nim jest. Mająca 1170 m n.p.m. Mogielica przewyższa bowiem wszystkie pozostałe o co najmniej 100 metrów.
Pozostałe szczyty, które przekraczają granicę 1000 m wysokości to Ćwilin (1072 m n.p.m.), Jasień (1063 m n.p.m.), Modyń (1029 m n.p.m.), Luboń Wielki (1022 m n.p.m.), Krzystonów (1012 m n.p.m.) i Śnieżnica (1007 m n.p.m.). Są jeszcze dwa „tysięczniki” – Wielki Wierch (1016 m n.p.m.) i Kiczora Kamienicka (1003 m n.p.m.), co do przyprządkowania których geografowie nie są zupełnie zgodni. Jedni uważają, że ten masyw należy do Beskidu Wyspowego, a inni, że jest częścią Gorców.
Są w Beskidzie Wyspowym również szczyty niższe niż 1000 m, ale bardzo popularne, jak Lubogoszcz (968 m n.p.m.), Szczebel (977 m n.p.m.), czy Łopień (961 m n.p.m.). Każdy z nich jest oczywiście najwyższym punktem swojego masywu.

Duża ilość wybitnych szczytów w tym paśmie jest czytelnym zaproszeniem do tego, żeby zdobyć je wszystkie. Powołano więc do życia odznakę PTTK – Korona Beskidu Wyspowego. Żeby ją otrzymać, trzeba wejść na 40 szczytów. Na liście znajdują się co prawda dwa szczyty leżące w Beskidzie Makowskim (Lubomir i Patryja) i dwa leżące już w Gorcach (Adamczykowa i Potaczkowa). Jak jednak już wspominaliśmy, granice między pasmami są dość płynne i umowne.
W Beskidzie Wyspowym znajdziecie również ciekawostkę, o której mało kto pamięta. Na wschodnim krańcu tego pasma, pomiędzy Limanową a Jeziorem Rożnowskim leży… Babia Góra. Jest niemal dokładnie o kilometr niższa od swojej wielkiej imienniczki, bo ma 727 m n.p.m.
Charakterystyczna cecha Beskidu Wyspowego, czyli oddzielone od siebie masywy, powoduje, że próżno szukać tu szlaków, na których przez dziesiątki kilometrów nie napotyka się cywilizacji. Jest dokładnie przeciwnie. Wędrując po Beskidzie Wyspowym, wędruje się od wsi do wsi. Wiele szlaków to właśnie wytyczone setki lat temu drogi. Łatwiej było bowiem pójść z jednej miejscowości do drugiej „na skróty” niż okrążać cały masyw.
Zacznijmy od chyba najpopularniejszego szczytu w Beskidzie Wyspowym – Mogielicy. To najwyższe wzniesienie całego pasma leży w najbardziej rozległym masywie. W jego głównym grzbiecie znajdziecie aż cztery z siedmiu tysięczników Beskidu Wyspowego.
Jeśli chcielibyście odwiedzić je wszystkie, to czeka was 11-kilmetrowa wędrówka żółtym szlakiem z Rzek (przysiółek na wschód od Lubomierza) na Mogielicę. Stamtąd najkrótszą drogą do cywilizacji jest zejście niebieskim szlakiem do Jurkowa.

Najczęściej wybieranym szlakiem na Mogielicę jest oczywiście ten najkrótszy. Prowadzi z Przełęczy Rydza-Śmigłego na drodze łączącej Jurków ze Słopnicami. Miarą jego popularności niech będzie to, że kilka lat temu w miejsce niewielkiego leśnego parkingu powstał plac mieszczący kilkaset aut. Cóż… znak czasów. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że sama przełęcz jest wcale niezłym punktem widokowym.
Przeczytaj też:
Lasy Beskidu Wyspowego są poprzecinane setkami, a może i tysiącami dróg. Część z nich, wokół Mogielicy, wykorzystano aby stworzyć trasy, które latem są oddawane do dyspozycji rowerzystów i piechurów, a zimą korzystają z nich amatorzy narciarstwa biegowego. W pobliżu Przełęczy Słopnica, między Mogielicą a Modynią znajdziecie Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego z całoroczną wypożyczalnią sprzętu. Latem rowery, a zimą narty biegowe.
Trasy, jeśli oczywiście aura dopisze, są ratrakowane. Najdłuższa ma 21 km i jest pętlą wokół Mogielicy po tzw. stokówkach. Krótsza, dla mniej wprawionych narciarzy, ma 6 km. Najlepsze widoki oferuje zaś krótka, dwukilometrowa pętla na Polanie Stumorgowej w pobliżu szczytu.
Luboń Wielki, mimo że nie załapuje się nawet na podium na liście najwyższych szczytów Beskidu Wyspowego, jest szczytem wyjątkowym. Pośród wszystkich wierzchołków w tym paśmie jest bowiem najwybitniejszy. Przewyższa w tej klasyfikacji nie tylko Mogielicę, ale też szczyty o wiele od niego wyższe. Jego wybitność wynosi 512 metrów i w pokonanym polu zostawia choćby bieszczadzką Tarnicę (494 m wybitności) czy pierwszy na tej liście tatrzański wierzchołek – Kominiarski Szczyt (370 m wybitności). W praktyce oznacza to, że te nieco ponad 500 metrów różnicy wysokości trzeba idąc na Luboń Wielki pokonać.

Najszybszym sposobem na dotarcie na szczyt Lubonia jest czerwony szlak z Przełęczy Glisne. Ma tylko nieco ponad 2 km, ale ponieważ trzeba pokonać sporą różnicę wysokości i miejscami jest naprawdę stromo, zajmie wam to ponad godzinę. Jednak to inna trasa na szczyt Lubonia jest niezwykła. Żółty szlak prowadzący na jego szczyt z Rabki-Zaryte wymaga pokonania fragmentu znanego jako Perć Borkowskiego. To potężne rumowisko, na którym poczujecie się niemal jak w Tatrach. Od razu uprzedzamy, że zimą ten szlak może być sporym wyzwaniem, bo oblodzone głazy są poważnym utrudnieniem.
Modyń jest górą, która do niedawna nie była częstym celem wędrówek. Jej (bo Modyń jest nazwą żeńską) wysokość – 1029 m n.p.m. – plasuje ją co prawda na czwartym miejscu na liście najwyższych szczytów Beskidu Wyspowego. Powód jej rosnącej popularności jest jednak inny. W 2021 stanęła na szczycie drewniana wieża widokowa. 27m wystarczy aż nadto, żeby spojrzeć ponad koronami drzew na krajobraz, a jest co podziwiać. Gorce, w oddali Tatry, ale przede wszystkim Beskid Wyspowy. Jeśli uda wam się być na szczycie kiedy doliny spowite są mgłą, od razu zrozumiecie czemu to pasmo nie mogło zostać nazwane inaczej.
Czarny szlak z Zalesia to zaledwie 2 km, ale – co w Beskidzie Wyspowym nie powinno zaskakiwać – wdrapanie się na szczyt zajmie całą godzinę. Po wejściu do lasu, chociaż szlak trawersuje zbocze, miejscami jest całkiem stromo. Nie ma za to żadnego problemu z parkowaniem, bo na początku trasy, w Zalesiu, znajdziecie pokaźny parking. Modyń nazywa się Górą Zakochanych i trudno się temu dziwić. Widoki ze szczytu na pewno, zwłaszcza od kiedy stanęła tam wieża widokowa, sprzyjają romantycznym, nazwijmy to, wycieczkom. Przez dystans i różnicę wysokości trudno je bowiem nazwać spacerami.

Śnieżnica, jak można by wnioskować z nazwy, to miejsce bardzo popularne zimą. Na jej zachodnich stokach, w Kasinie Wielkiej, znajduje się bowiem wyciąg krzesełkowy. Ale… można z niego korzystać cały rok, bo na Śnieżnicy wytyczono również cztery trasy rowerowe – od rekreacyjnego, treningowego zjazdu zieloną trasą, po czarną, oczywiście najtrudniejszą.
Dzięki kolei wejście na Śnieżnicę może być spacerkiem. Z górnej stacji na szczyt idzie się niebieskim szlakiem nie więcej niż pół godziny, a po drodze nie napotkacie żadnych trudności. Jeśli jednak w górach szukacie wyzwań, to Śnieżnica jest jednym z najlepszych do tego miejsc w Beskidzie Wyspowym. Czarny szlak z Porąbki na szczyt jest przeciwieństwem wyobrażenia o łagodnych beskidzkich trasach. Nie jest specjalnie długi (ma 2,5 km), ale na ostatnim fragmencie czeka was podejście o nachyleniu przekraczającym 50%. Gwarantujemy, że te 600 metrów da wam w kość.
Popularną atrakcją Beskidu Wyspowego są na pewno wieże widokowe. Jest ich w sumie aż pięć.
Tylko wieża widokowa pod Jaworzem nie znajduje się na szczycie. Jest też najstarszą z tych konstrukcji, co zresztą można wyraźnie poczuć i… usłyszeć wchodząc na nią. Pozostałe cztery zostały zbudowane w ciągu ostatnich kilku lat i wszystkie odpowiadają obecnym standardom. Są solidne i zaopatrzone w dobrze opisane panoramy. Co najważniejsze, na większość dociera się dość szybko, a to na pewno ma znaczenie choćby dla wędrujących po Beskidzie Wyspowym z dziećmi.
W zależności od tego czego szukacie, w okolicy jest też masa innych atrakcji. Na wschodnim krańcu pasma jest Jezioro Rożnowskie. Sztucznie utworzony zbiornik o niezwykle bogatej linii brzegowej jest usiany mniejszymi i większymi przystaniami i można tu uprawiać chyba wszystkie możliwe sporty wodne. W Nowym Sączu z kolei z lotniska Aeroklubu Podhalańskiego można wybrać się na lot widokowy nie tylko nad Beskidem Wyspowym, ale też nad okolicznymi pasmami, a chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że warto.

W Beskidzie Wyspowym znajdziecie również sporo śladów historii. Obiekty należące do Szlaku Architektury Drewnianej – głównie kościoły i kapliczki, stoją prawie w każdej wiosce.
Osobną dziedziną są atrakcje skierowane do najmłodszych. Beskid Wyspowy zaczyna się na przedmieściach Rabki, a to miejsce, gdzie dzieci nie mogą narzekać na nudę. Celem licznych wycieczek jest między innymi skansen kolejowy w Chabówce – magia parowozów uwodzi nie tylko najmłodszych. Obecnie coraz rzadziej organizowane są przejazdy pociągami retro, ale co roku zdarza się kilka okazji ku temu, żeby przejechać się stuletnim, albo i starszym, składem.
Najczęściej odwiedzane są – co zupełnie naturalne – największe miejscowości w regionie. Rabka-Zdrój, Limanowa czy Mszana Dolna nie mogą być nazwane metropoliami, ale znajdziecie tam wszystko co potrzebne, żeby komfortowo spędzić weekend w górach.
Z każdej z nich oczywiście można wybrać się na wycieczkę na któryś z popularnych szczytów Beskidu Wyspowego. Z Mszany Dolnej na Lubogoszcz albo Śnieżnicę, a z Limanowej na Mogielicę.
Właściciele psów, wiedząc, że w Beskidzie Wyspowym nie ma żadnego parku narodowego, zapewne ochoczo będą planować wycieczki po tym paśmie. Zupełnie słusznie, bo krótkie i przeważnie łagodne szlaki to idealne trasy do wędrówek z czworonogiem. Jest jednak kilka ograniczeń, o których trzeba pamiętać.
W Beskidzie Wyspowym nie ma co prawda parku narodowego, ale są rezerwaty. Jeden z nich obejmuje szczyt Mogielicy, a to oznacza, że z psem nie możecie się tam pojawić. To prawda, że wiele osób nic sobie z tego nie robi i przepis zakazujący wstępu do rezerwatu przyrody z psem nie jest egzekwowany. To jednak słaby argument, zwłaszcza, że szlaków nie wkraczających na teren rezerwatu jest w Beskidzie Wyspowym pod dostatkiem.

Na terenie Beskidu Wyspowego nietrudno znaleźć miejsce, gdzie można spędzić noc. W każdej miejscowości są kwatery, pensjonaty – w każdym możliwym standardzie. Domki czy apartamenty z pięknym widokiem znajdziecie bez trudu. Jeśli natomiast myślicie o tradycyjnych schroniskach, to mimo swojej rozległości, Beskid Wyspowy nie ma wiele do zaoferowania. Najprawdziwsze schronisko górskie jest tam bowiem… jedno. Za to jakie!
Na szczycie Lubonia Wielkiego znajdziecie budynek, który jest absolutnie wyjątkowy. Schronisko zbudowane na planie kwadratu budzi bowiem skojarzenia z wieżą. Przeszklona na wszystkie cztery strony świata sala na piętrze jest jedyna w swoim rodzaju. Rolę schroniska pełnią też baza na Lubogoszczy i ośrodek rekolekcyjny na Śnieżnicy, ale ani jeden ani drugi przybytek nie są zarządzane przez PTTK.
Jak jednak już napisaliśmy, Beskid Wyspowy nie jest pasmem gdzie będziecie wędrować całymi dniami odcięci od cywilizacji. Jest dokładnie odwrotnie. W każdej niemal chwili możecie zejść do pobliskiej miejscowości i zajmie wam to godzinę, może dwie. Nie ma zatem co przejmować się skromną siecią schronisk w tym paśmie, bo w praktyce nie stanowi to żadnej przeszkody.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.